Temat: Piątkowe Leskowcowe zachodowania
14-go po robocie, na odreagowanie, uskuteczniłem szybki wypad na Leskowiec, popatrzyć jak słonko sobie zachodzi…
Jest troszkę mgliście, ale to tylko dodaje uroku….
Po niespełna 50 min jestem na szczycie. Sam. Można kontemplować.
Do zachodu jeszcze godzina. Na Semikową i z powrotem pewnie nie zdążę, z resztą słońce jest nisko i polana będzie w cieniu, a krokusy pozwijane….. 
Chodzę to tu, to tam, szukam dobrej miejscówki…. Przechodzę na północną stronę. Wszystko pięknie widać. 

Czekam do zachodu, zaczyna wiać…., i ja też „wieję”. Do samochodu dochodzę już po ciemku. 
21-go po robocie znów coś mnie natchnęło. Idę na Leskowiec
. Tym razem postanawiam odwiedzić Semikową Polanę i pooglądać krokusy. Faktycznie polana już jest w cieniu, ale światła jest jeszcze dostateczna ilość, więc zabieram się za focenie…. 

Błogie chwile wśród krokusów przerywa mi szczekanie psa i donośny męski głos:
- Dzieńdoooobrrryyyy !!!
![]()
Odwracam głowę a tam Kisiel z psem Ares’em podążają w moją stronę. No w życiu bym nie przypuszczał, jeszcze w piątek ![]()

Dalej już razem idziemy chaszczami na szczyt Leskowca zachód zaliczyć. Widoczność na południową stronę była tego wieczoru BOMBOWA. Odwracając głowę można było takie widoczki zobaczyć….

(Kisielowi lepsze wyszły
)
Po zachodniej stronie chmury jakoweś, i postanowiliśmy nie czekać na zachód.

Jeszcze „za widoka” zeszliśmy pod Franciszka…
Reszta fotek TUTAJ i TUTAJ. ![]()
http://picasaweb.google.pl/marekk500
http://picasaweb.google.pl/marekk500cd