Temat: Nie tylko o grzybach … czyli jesienne popołudnie na Kocierzu
Wczesne popołudnie. Przed wyjściem na szlak najpierw kawa w Kocierz Spa.
Zerknęliśmy na nowy pawilon, który powstał po pożarze w miejscu „Baciarskiej Chaty”. Nie ma już śladu po tym przykrym wydarzeniu. Wszystko ładnie zagospodarowano na nowo.
W planach miało być grzybobranie. I właściwie było… tylko grzyby najwyraźniej jeszcze nie dostały informacji, że sezon już się zaczął.
Znaleźliśmy ich niewiele. Nawet z niejadalnymi jest problem. Może to jeszcze nie ich pora, a może beskidzkiej ziemi wciąż brakuje wilgoci. Widać, że las najwyraźniej potrzebuje jej więcej.
Szybko opuściliśmy czerwony szlak i zanurzyliśmy się w leśnych ostępach.
Przykład drzewa, gdzie mrówki gmachówki (gmachówka cieśla albo drzewotoczna) zasiedliły i wykorzystały stare dziuple lub wydrążenia stworzone przez dzięcioły.
Gmachówki gniazdują w martwym lub częściowo spróchniałym drewnie. Gotowa dziupla ptaka stanowi dla nich dogodne, osłonięte miejsce na rozbudowę gniazda i komór lęgowych.
Taka relacja jest często obustronna, ponieważ z jednej strony mrówki adaptują dziuple na cele kolonii, z drugiej strony dla niektórych gatunków dzięciołów np. czarnego czy zielonego gmachówki są stałym i cennym źródłem pokarmu.
Na szlaku, w rowach i błotnistych zagłębieniach, po opadach zbiera się woda. Rzęśl wiosenna (Callitriche verna L.) tworzy w nich zielone dywany.
Szukając grzybów, trafiła nam się piękna leśna ścieżka, prowadząca przez miejsca, gdzie las nagle się otwierał, a między drzewami pojawiały się dalekie beskidzkie panoramy m.in. na Królową Beskidów, Pilsko, a gdzieś w dali również Tatry.
Na ogołoconym z drzew stoku znalazłam rzadką w naszych lasach paproć - podrzeń żebrowiec (Blechnum spicant). Tworzy zielone rozety, jak małe leśne fontanny. A z ich środka wyrastają smukłe, wyprostowane liście zarodnikowe – jakby podrzeń miał swoje drugie, bardziej tajemnicze oblicze. Lubi cieniste, wilgotne lasy i miejsca, w których leśna gleba pozostaje nienaruszona. W Polsce objęty jest częściową ochroną gatunkową. Na niżu uznawany jest za relikt glacjalny. Zagrożeniem dla niego jest wycinka drzew w lasach i tym samym dewastacja gleb leśnych.
I właśnie przy nim przyszła kolejna refleksja ...
Bo wystarczy odejść trochę od głównego szlaku, żeby zobaczyć, jak bardzo las potrafi zmienić się pod kołami ciężkiego sprzętu.
To, co przez dziesiątki lat tworzyło leśne runo, ściółkę, młode drzewa i całe małe ekosystemy, można w krótkim czasie po prostu przeorać i zniszczyć.
Czy naprawdę trzeba tak głęboko wjeżdżać w las? Czy każda droga musi wyglądać jak plac budowy?
Las to przecież nie tylko drzewa. To także gleba, mchy, paprocie, zioła, grzyby, owady, ptaki i cała ta niewidoczna na pierwszy rzut oka sieć życia, która potrzebuje spokoju, żeby istnieć.
W drodze powrotnej, po zmierzchu, zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę na szczycie Kocierza. Czekała tam na nas drewniana ławeczka — trochę podniszczona i niestety „gratis” w postaci śmieci.
Do auta schodziliśmy tradycyjnie … w ciemności. Zaczynało lekko padać, ale odczuwalne było przyjemnie ciepło.
Kilka godzin włóczęgi, trochę błota na butach, niewiele grzybów w koszyku. Kilka jednak z nami wróciło. Dzisiaj się suszą i pachnie nimi cały dom.
Nie zawsze trzeba wrócić z pełnym koszem. Czasem wystarczy pobyć z lasem sam na sam, poczuć jego zapach, wsłuchać się w ciszę i przypomnieć sobie, jak dobrze jest po prostu być ... .
Bo las rzadko daje tylko to, czego szukamy. Czasem zamiast grzybów daje widok, zamiast trofeum – zachwyt, a zamiast odpowiedzi – chwilę, w której można odnaleźć siebie.
fot. nena