Temat: Kolejny intensywny weekend

Piątek był dla mnie totalnym zaskoczeniem. 14:20 siedzę w busie na Praciaki z mocnym postanowieniem dojścia do Lucjana. Tak sobie spokojnie dreptam i ponad ostatnimi chałupami na Potrójnej zostaję pogoniony przez jelenia. No może nie do końca pogoniony, ale wylazł mi na drogę i stoi i patrzy yikes Tak się mierzymy wzrokiem dobre kilkanaście sekund. Awantury nie będę zaczynał - myślę sobie - zważywszy na wyraźną różnicę w kategorii wagowej (darkheush - 85 kg vs. jeleń - 1500 kg) big_smile

Ustąpił mi miejsca dopiero gdy go ładnie poprosiłem. Jak ktoś był w pobliżu, to pewnie się lekko zdziwił na krzyk "No żesz wy%^&*alaj, bo przejść chcę!!!" w środku lasu lol

Po 80 minutach dochodzę na Chatkę. W środku pustki, jestem sam. Zapowiada się miły wieczór, przy piwku i jakiejś lekturze. Dopiero wieczorem dochodzi jakaś ekipa. Po raz kolejny - po ustaleniu pewnych faktów - przekonuję się, że górski światek jest maleńki. Ktoś z tej ekipy przechodził przez Jawornicę, gdy kończyliśmy malować krzyż i mnie pamięta, ktoś inny zna moją żonę, jeszcze ktoś inny jest kuzynką pewnego mojego kumpla z Czańca tongue

Tak od słowa do słowa (oczywiście tematem przewodnim były góry tongue ) zapada noc.

Rano niespecjalnie śpieszna pobudka. Śniadanko, kawusia, piwko i zbieram się do Ani i Rafała. Na górze kolejna kawusia, leniwie spędzona godzinka... i okazuje się, że nici z mojego ambitnego planu wejścia w bliskie spotkanie z teksańskim, który atakował pętelkę wokół Kocierza.

Pozostaje mi zejście na )( Kocierską z cudownymi widokami ze szczytu Potrójnej i )( Skaliste. No a w niedzielny poranek czekały na mnie Homole smile Ale to już inna historia...

Komplet zdjęć poniżej (klik w obrazek)

https://lh3.googleusercontent.com/_A1P4sIHvbR0/TXuLY_aIHlI/AAAAAAAAHfE/njfAxYkOcCk/s800/DSCN6829.JPG

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

2

Odp: Kolejny intensywny weekend

darkheush napisał/a:

(...)  Zapowiada się miły wieczór, przy piwku i jakiejś lekturze (...)

I co też zamierzałeś sobie poczytać ?  wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

3

Odp: Kolejny intensywny weekend

Przeczytałem nawet wywiad z Kubą Terakowskim w jakimś magazynie górskim tongue

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

4

Odp: Kolejny intensywny weekend

Spotkanie z jeleniem  to musiało być niezłe przeżycie big_smile.  Że też zamiast krzyczeć nie sięgnąłeś po aparat ... big_smile.  A wycieczka , mimo tego lodu na szlakach, bardzo udana smile. Nacieszyłeś chociaż oczy pięknymi widoczkami i wygrzałeś się w słoneczku wink.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

5

Odp: Kolejny intensywny weekend

nena napisał/a:

Spotkanie z jeleniem  to musiało być niezłe przeżycie big_smile.  Że też zamiast krzyczeć nie sięgnąłeś po aparat ... big_smile.

Oczywiście, że ZAWSZE chodzę z aparatem gotowym do strzału na wypadek spotkania z jeleniem!!! Nena, Ty myślisz, że ja wiedziałem gdzie mam aparat??? Bardziej obawiałem się, co by nie popuścić ze strachu big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

6

Odp: Kolejny intensywny weekend

darkheush napisał/a:

Oczywiście, że ZAWSZE chodzę z aparatem gotowym do strzału na wypadek spotkania z jeleniem!!! Nena, Ty myślisz, że ja wiedziałem gdzie mam aparat??? Bardziej obawiałem się, co by nie popuścić ze strachu big_smile

lol

no ale wiesz ... takie okazje nie zdarzają się na co dzień  big_smile , wiem ... jestem wredzia lol

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/