Temat: UFO W BESKIDZIE ZYWIECKIM
Historia ta oparta jest na prawdziwych wydarzeniach.
Na planecie C2H5OH mieszkał ufoludek o imieniu Bimberek. Bimberek od dawna był zafascynowany planetą o nazwie Ziemia a zwłaszcza górami tej planety. Pewnego dnia postanowił ze wymknie sie z domu i wybierze na zwiedzanie gor o nazwie Beskid Zywiecki.
Zapakowawszy do swojego latającego spodka wszystkie niezbędne tobołki poszedł spać by wstac bardzo wcześnie i wyruszyć w drogę. Budzi sie jeszcze gdy za oknem widać trzy księżyce , zdejmuje ze swojej wielkiej zielonej głowy odnóże córki i pełen energii zbiera sie do drogi.
Po około 2min świetlnych co na ziemski czas dawało około 50min dociera do miejsca zwanego przez ziemian Żabnicą Skałką. By go nikt nie rozpoznał wkłada kombinezon pospolitego , brzydkiego ziemianina i zaczyna swoja przygodę z Beskidami.
Ziemska pogoda daje mu popalić z powodu padającego z nieba H2O ale to nie przeszkadza mu w poszukiwaniu pierwszego hieroglifu o wyglądzie białozielonego prostokąta które to miały pokazywac mu gdzie ma iść.
W pewnej chwili napotyka na swojej drodze dwie ziemianki w wieku około 1500lat etylowych co na ziemskie lata dawalo około 75lat. Owe ziemskie samice podeszły do niego i ostrym językiem zaczęły go gnębić by zamiast w góry szedł do miejsca zwanego kościołem (miejsce gdzie zbierane są od ziemian datki na niewiadome cele). Bimberek po krótkiej wymianie zdań kończy rozmowę stwierdzeniem ze ma tylko walutę na jeden złocisty napój w miejscu zwanym schroniskiem.
Oglądając sie za hieroglifami na drzewach Bimberek idzie dalej spragniony widoków i zdobywania szczytów. Po około 10 ziemskich minutach zatrzymuje sie w miejscu zwanym Plenerową Galerią Rzezby by przez chwilę podziwiać ziemska sztukę obrabiania drewna.
Kierując sie dalej ufoludek gubi szlak by odnaleść go znów po 10min i zaczyna mknąc pod górę ścieżką zniszczoną przez ziemskie maszyny do zwożenia drewna. Idąc niczym ziemska balerina omija przeszkody na swojej drodze pozostawione przez drwali. Nagle odwraca głowę by zobaczyć za sobą w odległości około 30m cztery bestie z wielkimi dwoma kłami kwiczące złowrogo. Bimberek czytał kiedyś ze zwierze zwane dzikiem jest niebezpieczne wiec nie chcąc sie o tym przekonywać zaczyna biec przed siebie z nadzieją ze nic za nim nie biegnie. Bieg kończy sie po paru minutach w bezpiecznej odległości od bestii przed tablica z napisem "WSTĘP WZBRONIONY- WYCINKA DRZEW".Bimberek nie umiejąc czytać ziemskich liter mknie dalej z myślą co go jeszcze tego ziemskiego dnia spotka.
Pod schronisko o nazwie Rysianka dociera po około 2 ziemskich godzinach. Wchodzi do środka by się pożywić i uzupełnić braki płynów w organizmie. Miejsce z racji na wczesną godzinę wydaje sie wręcz uśpione co powoduje ze po zjedzeniu racji żywnościowych i uzupełnieniu płynów zawartością zielonej puszki z napisem LECH Bimberek udaje sie w dalszą drogę.
Po około 15min dociera do następnego schroniska o nazwie Hala Lipowska lecz jednak nie wchodzi bo chwilę wcześniej pozwolił sobie na restart w poprzednim schronisku.
Idąc dalej ufoludek czuje niedosyt z powodu gęstej chmury H2O w stanie lotnym i notorycznemu szukaniu hieroglifów na drzewach które co jakiś czas znikają by pojawić sie znów po 15min.
Idąc ciągle w białej chmurze uholudek po 1,5h dociera do miejsca zwanego Schroniskiem na Hali Boraczej i postanawia pozwolić sobie na dłuższy odpoczynek. W środku okazuje sie ze jest tu zjazd człowiekow z organizacji zwanej PTMA co okazuje sie po krótkiej wymianie zdań Polskim Towarzystwem Miłośników Astronomii. Ufoludek spędza miło czas w otoczeniu ludzi dysponujących jak na ziemian bardzo dużą wiedzą na temat nieba i gwiazd. Miłe chwile jednak szybko sie kończą bo trzeba iść dalej z nadzieją na poprawę warunków atmosferycznych.
Po wyjściu ze schroniska Bimberek postanawia zmienić taktykę i iść dalej szlakiem oznaczonym bialoczarnymi hieroglifami.
Ziemski wywar zwany piwem wypity w schronisku okazuje sie preparatem bardzo moczopędnym co skłania ufoludka do zrobienia przerwy w marszu. Błogie chwile na jednoczesnym załatwianiu potrzeby i oglądaniu mgły która własnie schodziła w dolinę przerywa dziwne brykanie. Okazało sie że jest to spowodowane małymi latającymi organizmami z czarno-żółtym odwłokiem które właśnie w tym miejscu zrobiły swoje siedlisko w ziemi. Bimberek nauczony poranną przygodą z ziemskimi bestiami postanawia nie przekonywać sie o zamiarach bzykających istot i ucieka ile sił w nogach w dół.
Czarne hieroglify doprowadzają ufoludka prosto do latającego spotka oznajmiając koniec zwiedzania i przygód na dzień dzisiejszy. Lecąc do domu Bimberek mysli o tym co sie dzis nauczył a uzbierał sie tego w ten deszczowy dzień.
1) Idąc w ziemskie góry miej zawsze środek płatniczy na darowiznę dla księdza.
2) Ziemskie stworzenia umieją nauczyć szybkiego biegania.
3)Rozmieszczenie hieroglifów w tej części Beskidów powoduje częste zgubienie drogi.
4)Ludzie z PTMA są bardzo mili.
5)Zawsze patrz gdzie zostawiasz mocz.
Wyprawa jednak mimo złej pogody , złego oznakowania szlaku i zerowej widoczności bardzo sie Bimberkowi podobała i obiecał sobie że wróci tu jeszcze gdy sie pogoda poprawi. smile
Ostatnio edytowany przez ufok83 (2011-08-01 00:19:58)

