Temat: Gancarz popołudniową porą
W ferworze papierkowej roboty, żeby całkiem w niej nie utonąć, wyrwałam się w niedzielę na spacer
. Miały być grzyby, wyszedł Gancarz bez grzybów ...
. W lesie jest strasznie sucho
. Najlepiej widać to na południowych stokach. Powysychały wszystkie strumyki, a zawsze wilgotne mchy zamieniły się w suche i pozbawione zieleni kłębki. Jak się łatwo domyślić po grzybach ani śladu
. Za to pięknie dojrzewają w późnoletnim, ale ciągle jeszcze mocno grzejącym słońcu, owoce leśne: jeżyny, jarzębina, głóg, dzika róża i kruszyna
.
Nie omieszkałam popróbować dzikich gruszek, jabłek i tarniny
Ta ostatnia musi jeszcze czekać do pierwszych przymrozków, ale gruszki, jabłka i przede wszystkim jeżyny były pyszne ! ![]()
Przez Gancarz przewinęła się popołudniem spora grupka osób. Widoczki mimo lekkiej mgiełki były tego dnia całkiem niezłe ![]()
Przewidywana godzinka na spacer przedłużyła się o dobre kilka
, tak więc schodząc do domu zahaczyłam o piękny zachód słońca
i znajomego z wcześniejszej wycieczki ogromnego dziewięćsiła, który zakwitł teraz z ogromną „siedmiokwiatową” siłą
. To chyba nie wszystkie kwiaty. Widziałam jeszcze nawiązane pączki
. Może będzie ich 9 ?
. Najbardziej były uradowane z tego faktu trzmiele
.
reszta fotek we wrzosie poniżej ![]()
Ostatnio edytowany przez nena (2011-10-12 20:30:02)