Temat: Otwarcie sezonu jesiennego
Wyjechałem bardzo późno z Andrychowa, bo o 17:00. Liczyłem się z możliwością podejścia po ciemku na końcówce przed chatką. Jednak na przystanku w Praciakach zostaję zaczepiony przez dwóch gości. No to mam towarzystwo w postaci Andrzeja i Piotrka. Gadka szmatka, drogi ubywa w szybkim tempie. Przed 18 docieramy na Chatkę pod Potrójną. W środku sporo ludzi, kilka znajomych pyszczków, chataruje jeszcze Lucjan (za dwa tygodnie definitywnie schodzi w doliny). Biesiadujemy do późnej nocy
Rankiem budzi mnie o 7 siku. Wychodzę przed chatkę i... brrrr. Jasna doopa, jak zimno!!! Wszystko pięknie oszronione. Patrzę na termomert - minus 6 stopni
Ale z każdą godziną robi się coraz przyjemniej.
Około 11 ruszam w stronę szczytu Potrójnej i dostaję sms-a od Memezio, że wychodzi z Leskowca. No to poczekam na niego u Ani i Rafała. Z resztą nie śpieszę się, pogoda jest taka, że żal tego nie wykorzystać. Tylko troszkę zimno. Ale od czego mam rogrzewacze
Na chwilę przysiadam sobie na mojej ukochanej ławeczce, podziwiam Królową i widoczne aż do późnego popołudnia (!!!) cysorskie Tatry
Piwko. Czekam. Po 1,5 godzinie zjawia się Memezio. Siedzimy wspólnie jeszcze chwilę i ruszamy w stronę Jawornicy.
Po 40 minutach jesteśmy przy ruinach schronu na Jawornicy. Krótki popas. Niestety jacyś idioci musieli się "podpisać" na samym wierzchołku krzyża. No ręce opadają
Krótkie zejście do Targanic i... koniec pieśni
Jak zwykle za krótko. Pozdrawiam wszystkich, z którymi skrzyżowały się moje ścieżki w ten weekend.
Komplet zdjęć po kliku w obrazek:
Jan Himilsbach