Temat: Deszcz, gadziny i męskie rozmowy w budzie...
... czyli Krupowa na mokro.
Po niedawnym "przypiekaniu żywcem" trzeba było sobie zafundować coś w odmiennych warunkach atmosferycznych. Tylko jak to u Tres Amigos bywa popadliśmy ze skrajności w skrajność.
Stanęło na mocnym postanowieniu zdobycia Policy i Okrąglicy. Wystartowaliśmy w pierwszych kroplach deszczu ze Skawicy. Niby wszystko fajnie, ale siąpi i jest zimno. Po godzinie dochodzimy do wiaty przy szlaku i zaczyna się ulewa. Przeczekujemy umilając sobie czas browarkiem i rozmowami.
Gdy ponownie ruszamy do góry zaczynają się niespodzianki. Trzeba patrzyć pod nogi żeby nie rozdeptać salamandry
Po drodze pierwiosnki, zawilce, a na Hali Kucałowej ostatnie już chyba tego roku krokusy.
Znów zaczyna lać, więc zmykamy do schronu na Hali Krupowej. Liczymy na to że choć trochę przestanie lać. Decyzja o tym, że Polica i Okrąglica tym razem nie dla nas już zapadła.
Po godzinie wyruszamy w drogę powrotną. Znów dochodzimy do znajomej już wiaty i znów zaczyna lać. Więc znów piwko i rozmowy. I znów siedzimy pod wiatą godzinę. Gdy dochodzimy do autka nieśmiało zaczyna się przebijać słoneczko. Ale to i tak łabędzi śpiew, ponieważ w drodze powrotnej do Wadowic kilka razy dość zdrowo leje.
W sumie można by powiedzieć, że wypad nieudany, ale i tak warto było się przewietrzyć. Pewnie tam kiedyś wrócimy.
Komplet fotek tradycyjnie po kliku w obrazek. Enjoy
Jan Himilsbach