Temat: Beskid Śląski - Szkolenie GOPR – na Klimczoku
Jeszcze w czerwcu wysznupałam
na jednym z górskich forów propozycję udziału w szkoleniu n.t pierwszej pomocy z naciskiem na wypadkowość w górach, zdarzenia, które w górach mogą mieć miejsce.
Szybki mail, szybka odpowiedź i w ubiegłą sobotę wyruszam prosto z domu na Szyndzielnię, a potem na Klimczok
Tutaj w stacji ratunkowej GOPR-u jest nasza baza szkoleniowa
Spotykam na miejscu Tomka – pomysłodawcę całego przedsięwzięcia, a także Mikołaja i Marcina, którzy będą nas szkolić – wszyscy są doświadczonymi ratownikami GOPR-u i całą akcję prowadzą społecznie
Uczestnicy szkolenia to osoby z forum Góry-Szlaki, Turystyka Górska i jedna duszyczka z Forum Beskidu Małego ![]()
fotka od Tomka.
Piękna pogoda pozwoliła działać nam poza budynkiem
fotka od Tomka
Działać – bo gadania było niewiele, ćwiczyliśmy, próbowaliśmy, działaliśmy w konkretnych – trudnych sytuacjach jakie mogą przydarzyć się każdemu – nie tylko podczas górskiej wycieczki, ale na drodze, w zwykłych codziennych sytuacjach.
Rozpoczęliśmy około 11, a skończyliśmy po 18.
Kiedy te 9 godzin zleciało?- naprawdę nie wiem
Wszystko w fantastycznej atmosferze, kupa śmiechu, żartów – bo tak łatwiej i sprawniej było przekazać to, co najistotniejsze.
Była też okazja rozprawić się z różnymi mitami związanymi z zachowaniem w górach czy udzielaną, pierwszą pomocą…
Każdy z nas zaliczył nie raz podobne szkolenia, ale zapewne – a przynajmniej ja – nie miał (na szczęście) okazji sprawdzać ich skuteczność w prawdziwym zdarzeniu.
Dlaczego było warto:
- to czego się nie ćwiczy – odchodzi w niepamięć,
- część wiedzy z czasem staje się nieaktualna – funkcjonuje jako mity, z tymi mitami rozprawiliśmy się bezlitośnie
- nigdy nie przygotujmy się na wszystkie możliwe trudne sytuacje, ale wiedza i doświadczenie pomogą nam
zminimalizować skutki tych, które się wydarzą,
- cenne było też to, że rozmawialiśmy o konkretnych, prawdziwych sytuacjach z życia ratowników i nas uczestników,
analiza tych wydarzeń stała się kluczem do tego, aby zrozumieć - co i dlaczego się wydarzyło ![]()
A wieczorkiem… wieczorkiem były wspaniałe drożdżowe, pikantne, placuszki Madzi, degustacja owocowych destylatów przy ognisku, opowieści o wyprawie Bodzia i Dżeli za koło podbiegunowe…
Po niedzielnym śniadanku ruszyłam przez Magurę do Bystrej Śląskiej, a następnie na bielskie Błonia, gdzie trwała Operacja Południe 2012

Ponieważ nie stwierdziłam rannych, wymagających udzielenia pierwszej pomocy
- całkiem spokojnie, przez lasek wróciłam do domu
Dzięki Tomku za pomysł na szkolenie, Mikołajowi i Marcinowi za kapitalną jego realizację, a uczestnikom za wspólnie spędzony czas na Klimczoku
Poniżej albumik z Klimczoka