Temat: Jesiennie-spacerowo po Małym
Jako, że zima nas dopadła, coś na rozgrzewkę.
11 października miałem okazję pospacerować po Beskidzie Małym. Cel był jasny. Dotrzeć na Gibasówkę (załatwić jedną sprawę - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi
) Wpierw miało być samotnie, potem z Janiołem, wreszcie stanęło samotnie. I w sumie dobrze. Ruszyłem na szlak, na Leskowiec, godzinę wcześniej niż planowałem. Po drodze trochę wieje, jak mi później powiedział Staszek na Gibasach: "Halny idzie". Do schroniska docieram w niecałą godzinę.
Wszyscy śpią, jest dziewiąta rano. No nic trza iść dalej. Poprzez szczyt Leskowca...
... Przełęcz Beskidek i Smrekowicę docieram na Anulę. Tu odbijam w stronę Gibasów i mam małą przygodę. Wieje jak cholera, ja sobie dreptam leniwie, aż tu nagle kilka (może 10) metrów za mną słyszę trzask łamanych gałęzi. W poprzek ścieżki kładzie się kilkunastometrowy świerk. No to miałem szczęście ![]()
Reszta drogi może i bez historii gdyby nie te kolory...
Zielono...
...żółto...
...i czerwono.
U Staszka na Gibasach leniwa godzinka pod patronatem małego piffka wywleczonego ze sobą, pogaduchy z chatarem, wspomnienie sierpniowego pobytu... Nic. Czas schodzić. Kombinuję jak. Staszek daje mi kilka cennych uwag, co do skrótu "na szlaban". Po drodze fotografuję... co się da...
25 minut i jestem w Basiach. Teraz mozolne podejście chatkowym na Potrójną. Samą Chatkę odpuszczam, za to pławię się w pięknie beskidzkiej przyrody...
Na szczycie Potrójnej spojrzenie na zegarek. Hmmm wcześnie, co tu dalej robić. Na dół, w doliny, za wczas. Nagle myśl... dawno nie byłem na Jawornicy. Impuls. Zaczynam dreptać. Pół godziny samotnej wędrówki, i ni z tąd ni z owąd ukazuje mi się TO...
Więc jestem na Jawornicy. Krótka sesja foto (jedyne zdjęcie z moim ryjkiem :wink: )
I schodzę w doliny. Do Targanic.
Krótkie podsumowanie. Trasa na moje 8 godzin. Samotność i cisza - bezcenne. Odwiedzenie dawno nie penetrowanych zakątków Beskidu Małego (Jawornica) - nie do opisania...
Fajnie było... ![]()
Komplet fotek na Picasie.
Jan Himilsbach


