Temat: Dwie Baby - na kolację 16.08.2012
Wykorzystując ostatni dzień urlopu, postanowiłem popołudniowo poharcować po dwóch Babach
. Wyjeżdżam pełen nadziei na ładny zachód słońca z Diablaka…. Pierwszy ZONK nastąpił na przełęczy… nie ma gdzie zaparkować ! W końcu znajduję wolne miejsce i po kwadransie, zaopatrzony w bilet BGPN’u podążam Górnym Płajem w stronę schroniska.
Od „dzieńdobrykania” i „czesiowania” szczęka 2 dni mnie bolała (ale to dobrze – DUCH w narodzie nie ginie).
Z braku opadów Mokry Stawek całkiem suchy, na całym odcinku od przełęczy do schroniska tylko jeden potok szemrał….

Przy schronisku duuuuużo luda, więc czym prędzej popylam na przeł. Brona, by móc delektować się widokami….


Kilka fotek, i obieram kierunek Mała Babia Góra. Wystarczyło 10 minut szlakiem, by nastała cisza i niczym nie zmącony spokój,…. przerywany terkotem quada z przyczepką wożącego kamienie do remontu szlaku czerwonego. Na MBG robię półgodzinny popasik, (w tym czasie minęły mnie 3 os. Podążające w stronę Mędralowej).

Nabrawszy sił udaję się na Babią Górę po świeżutko wyremontowanym szlaku …


… licząc na pięęęęęęęęęęęęękny zachód słońca
co nie koniecznie mogło nastąpić….

Na szczycie jestem sam, jest pięknie, nawet wiatru za bardzo nie ma. Do zachodu jeszcze z półtorej godziny, więc schodzę niespiesznie zielonym próbując znaleźć ruiny schroniska, aż dziwne że jeszcze tam nie byłem
Po drodze mijam grób żołnierza.

Za niecałą godzinkę jestem z powrotem na szczycie, a tu drugi ZONK. Widoczność spadła prawie do zera.

Trzaskam fotkę i poważnie myślę o wcześniejszym zejściu. Tok moich rozmyślań przerywa odgłos rozmowy. Czy ja omam mam? Nie. To ktoś z plecakowych podąża na szczyt. Pewnie spać będą….
W między tzw. czasie, wiatr rozgonił stresującą chmurę, odsłoniło się co nieco…. Ale jak to mówią „z tego ciasta chleba nie będzie…” - na zachodzie ciężkie chmury.

Na południu za to Tatry widać …

Schodzę 20 min. wcześniej, podziwiając w jakie układy światłocienia słońce z chmurami wchodzi.

Od Sokolicy, po świeżo wyremontowanym szlaku idzie się tragicznie. Śliska ziemia chyba czeka na obfite opady deszczu, by ją spłukać z poukładanych szorstkich kamieni.
Na Krowiarkach pustki. Zostały tylko 3 samochody – spaczy i mój. Po godzince z haczykiem jestem w domu. Jutro do pracy. Niestety. ![]()
PS. Wszystkie Fotki TUTAJ
http://picasaweb.google.pl/marekk500
http://picasaweb.google.pl/marekk500cd
