Odp: Pozostałe zwierzęta
Chyba rozpoczął się sezon salamander. Dorzucam dwa zdjęcia zrobione wczoraj na północnych stokach Hrobaczej Łąki.


Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 17 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Chyba rozpoczął się sezon salamander. Dorzucam dwa zdjęcia zrobione wczoraj na północnych stokach Hrobaczej Łąki.


no i ja dorzucę dzisiaj zrobioną w ok Pracica Ski
śliczne te Wasze salamanderki ![]()
A nie dawno coś takiego upolowałem z jaszczurek: zwinka - samiec

Ostatnio edytowany przez baca (2010-05-03 21:53:20)
No to teraz już wiem jak je rozróżnić
Tylko czy dadzą mi szansę ![]()
baca masz może fotkę tej pierwszej jaszczurki w innych pozycjach ?
Na drugiej to piękny samiec jaszczurki zwinki
Kiedyś angi wrzucił tu ładną samiczkę zwinki ![]()
oczywiście że mam Ona była bardzo zainteresowana sesją
mógłbyś pokazać ? ![]()
Jolu te Twoje salamandry w tych kaczeńcach są cudne a jak Ci się do fotek pięknie ustawiały ![]()
Ostatnio edytowany przez nena (2010-05-03 21:08:43)
Jaszczurka żyworodna



Ostatnio edytowany przez baca (2010-05-03 21:52:43)
ta na pierwszym zdjęciu i na tych dwóch ostatnich co wrzuciłeś, bo rozumiem ,że to ten sam okaz, to będzie jaszczurka żyworodna
Ostatnio edytowany przez nena (2010-05-19 16:35:43)
nie zaprzeczam, ponieważ dopiero poznaje przyrodę od tej strony
Ps patrzyłaś na kwiatki ![]()
To ja poproszę ustawcie je parami, czyli ona i on z każdego rodzaju w gatunku, będzie łatwiej zapamiętać ![]()
tak trzeba będzie zrobić
, aczkolwiek samca żyworodnej od samiczki trochę trudno się rozróżnia . U zwinki znacznie lepiej .
proszę bardzo jolanta. Wyedytowałem tak jak chciałaś. Myślę, że teraz będzie lepiej
dziękuję bardzo ![]()
no pięknie ![]()
Jedyną beznogą jaszczurką żyjącą w Polsce jest padalec zwyczajny (Anguis fragilis). Jaszczurka ta nie lubi wygrzewać się na otwartym słońcu, tak jak to chętnie robią inne. Padalce wolą wygrzewać się np. pod kłodami drewna, w stosie kompostu, arkuszem blachy. Można je spotkać również pod kamieniami. Lubią bardziej cień, zarośla lub gęstą trawę. Często gdy kosimy trawnik w ogrodzie można natknąć się na tego gada. Lubią także miejsca , gdzie jest miękka, luźna gleba, w której mogą się łatwo i szybko zakopać. Swoje okazy znalazłam obok stosu desek w ogrodzie. Padalce można też spotkać w mrowiskach, ponieważ lubią towarzystwo mrówek. Są aktywne o zmierzchu i w nocy.
Ciało padalca pokryte jest drobnymi łuskami, które do siebie bardzo ściśle przylegają , tak, że wydaje się, że ich ciało jest prawie gładkie. Nadają one jaszczurce piękny metaliczny (miedziany) połysk. Często ze względu na ubarwienie padalec jest mylony ze żmiją i nierzadko z tego powodu ginie
. Od węży padalec różni się m.in. tym , że ma ruchome powieki i może do nas mrugać
(powieki węży są nieruchome), ma małe otwory uszne po bokach głowy (węże są głuche, nie maja otworu usznego). U jaszczurek , w tym u padalca , po stronie brzusznej , na odcinku tułowia , występuje kilka rzędów drobnych tarczek (u węży jest tylko jeden rząd tarczek).
Ubarwienie padalców jest bardzo zmienne. Inne barwy ma często samiec, a inne samica. Oprócz formy miedzianej z ciemną pręgą na grzbiecie spotykana jest w Polsce barwna odmiana padalca zwyczajnego tzw. turkusowa. Nie jest to jednak jakiś nowy, inny gatunek padalca. Odmiana turkusowa ma na grzbiecie turkusowe (niebieskawe) plamki i barwę ciała bardziej szarawą. Dorosłe samce są raczej jednolicie ubarwione: brązowe, ołowianoszare, miedziane albo ceglastoczerwone, czasami z turkusowymi cętkami. Samice są z reguły ciemniejsze i przeważnie szarawe. Często mają na grzbiecie 2, 3 lub 5 ciemnych, delikatnych, podłużnych linii. Młode są złote lub srebrzyste. Mała cętka na głowie przechodzi w ciemną, podłużną linię na grzbiecie. Brzuch u samców jest jasnoszary, u samic i u młodych ciemnoszary, czasem prawie czarny.
fot. ferdynans
Głowa padalca nie jest wyraźnie oddzielona od tułowia. Na końcu ogona padalec ma kolczasty wyrostek. Często spotyka się padalca z oderwanym, szczątkowym lub odrastającym ogonem. Zdolność odrzucania ogona w momencie zagrożenia nosi nazwę autotomii i jest zjawiskiem typowym dla jaszczurek. Nie należy wiec jaszczurek próbować chwytać z ogon. Jest to sprytny sposób na ucieczkę przed drapieżnikiem, który zainteresowany odrzuconą częścią daje nieświadomie ofierze czas na ujście z życiem. Ogon po pewnym czasie odrośnie , ale nigdy już nie będzie taki piękny jak przed oderwaniem.
Padalce zapadają w sen zimowy, z którego budzą się wczesną wiosną (marzec/kwiecień) . W kwietniu zaczyna się pora godowa, która trwa nawet do lipca. Samce wtedy walczą ze sobą o samice. Chwytają się za głowę lub szyję, splatają ciała, unoszą lekko nad ziemię i siłują się. Akt kopulacji wygląda podobnie, ale jest mniej gwałtowny i samiec nie wyrządza samicy krzywdy.
Miałam niesamowite szczęście uwidocznienia na zdjęciu godów dwóch odmian padalców
. Moim zdaniem ten z niebieskimi kropeczkami (odmiana turkusowa) to samiec
.
dwie odmiany padalca zwyczajnego
fot. nena
Padalec to bardzo pożyteczny gad. Żywi się ślimakami, larwami owadów, pająkami i innymi bezkręgowcami, które często wyrządzają wiele szkód w naszych ogrodach czy sadach. Chwytając ofiarę nie potrafi rozciągnąć szczęki , tak jak np. żmija, dlatego przed połknięciem musi ją pogryźć.Padalec jest gadem prawnie chronionym. Często ginie, stając się ofiarą pestycydów np. środków ślimakobójczych, które stosowane są w ogrodach, gdzie najczęściej poluje. Młode padalce jak i dorosłe osobniki są przysmakiem wielu zwierząt np. ptaków drapieżnych, ptaków łownych, ptaków błotnych, jeży, lisów,węży np. zaskrońca, żmii, ropuch a nawet innych jaszczurek.
Często spotykam padalce, ale tego turkusowego jegomościa widzę po raz pierwszy, piękny, piękny ![]()
Oleica fioletowa zwaną również oleicą krówkową - owad z rzędu chrząszczy.
''Któż z nas nie lubi miodu? Przyjemnie jest zasiąść do śniadania czy kolacji i zajadać się złocistymi pysznościami, wspominając słoneczne lato. Ten miód pochodzi od pszczół udomowionych i hodowanych przez ludzi od ponad 2,5 tysiąca lat! Istnieją jednak dzikie gatunki pszczół. Choć często żyją samotnie, także opiekują się larwami zbierając im pyłek oraz nektar i przerabiając go na miód. Okazuje się, że w ich gniazdach przebywają przeróżni mniej lub bardziej uciążliwi dla nich goście, a wśród nich – krówki. Jak nie trudno sobie wyobrazić, nie mają one nic wspólnego z łaciatymi krówkami, którym zawdzięczamy codzienną szklankę mleka. W gniazdach dzikich pszczół może mieszkać przedziwny chrząszcz – oleica krówka. Jego nazwa wzięła się od oleistej, trującej substancji, którą ten owad wydziela w momencie zaniepokojenia. Stwierdzono, że spożycie niewielkiej ilości tej żółtawej cieczy (nawet kilku kropli, które razem ważą 30 miligramów!) może dla człowieka być śmiertelne. Trucizna ta nie działa jednak na wiele ptaków i zwierząt owadożernych, które są po prostu na nią uodpornione. Oleice to dość duże owady – dorosłe samice mogą mieć nawet 3,5 cm długości. Żyją na ciepłych, nagrzanych słońcem łąkach, miedzach lub suchych zboczach pagórków. Nasze tytułowe krówki są niebiesko-czarne i mają bardzo grube odwłoki. Składają od dwóch do czterech tysięcy jajeczek! Samce tych chrząszczy są mniejsze (długości do 1 cm). Mimo tego, że oleice składają tak wiele jajeczek, tylko niewielka część wyległych z nich larw ma szansę przeobrazić się w postać dojrzałą. Dzieje się tak, ponieważ młode krówki – larwy muszą mieć wiele szczęścia, aby zostać dorosłymi krówkami – chrząszczami. Larwy po wykluciu z jaj mają smukły kształt i są bardzo ruchliwe. Ze względu na specyficzną budowę stóp nazywa się je trójpazurkowcami (zwykle chrząszcze mają dwa pazurki). Pierwszą część swego życia spędzają na kwiatach – wspinają się na nie i czatują na pszczoły zbierające nektar i pyłek. Kiedy taka pszczoła siada na chwilę na kwiecie, larwa wczepia się w gęste włoski na jej ciele, a potem razem z nią odlatuje „na gapę” do gniazda. Tam nasza krówka okazuje się nie tylko gościem nieproszonym, ale także niemiłym, gdyż żywi się pszczelimi jajami. Z czasem trójpazurkowiec przekształca się w inną, prawie beznogą czerwiowatą larwę i zmienia pożywienie – od tej pory żywi się miodem. Czerw intensywnie rośnie, linieje (czyli zmienia skórę na nową i większą) i przed zimą wychodzi z pszczelego gniazda. Po przezimowaniu w ziemi powstaje z niego larwa, która już w ogóle nie pobiera pokarmu. Dalej oleice rozwijają się tak jak inne chrząszcze – larwa zmienia się w poczwarkę, a z niej wykluwa się już dorosły owad. Jak widzicie, obecność oleic w gnieździe może być uciążliwa dla pszczół. Możliwe, że te zwierzęta nie wzbudzą Waszej sympatii. Pamiętajcie jednak, że oleice krówki nie są pospolite, więc nie przynoszą pszczołom wielkich szkód. Te owady na pewno zasługują na uwagę ze względu na niezwykły tryb życia.''
tekst ten pochodzi z forum o przyrodzie
Foto zrobione przez mnie na Czarnym Groniu

Jak się przypatrzeć to widać żółte oleiste plamki 
Jako dzieciaki nazywaliśmy je "atramenciki" istniał ustny przekaz, że nie wolno ich brać do rąk bo się nigdy rąk nie domyje
, a to pewnie o tę ciecz trujacą chodziło ![]()
Ciekawy tekst i świetne fotki baca!
.
Dodam jeszcze , że jest to rzadki chrząszcz i oprócz pasiek lubi również składać jaja w pobliżu mrowisk lub w samych mrowiskach . Jego larwami opiekują się bowiem mrówki. A propos tej silnie trującej substancji , to jako ciekawostkę dodam , że wytwarzają ją „afrodycjonalia” - pomarańczowe gruczoły na odnóżach tego owada. Trucizna zwie się kantarydyna i od dawien dawna była wykorzystywana jako naturalny silny afrodyzjak. Związek ten silnie pobudza zakończenia nerwowe i powoduje przekrwienia narządów wewnętrznych, zwłaszcza wiadomo jakich
. Skutki jego stosowania bywają niekiedy bardzo groźne. W medycynie ludowej stosowano kantarydynę w mikroskopijnych dawkach do sporządzania "napojów miłosnych" i afrodyzjaków, w tym "hiszpańskiej muchy". Rozcieńczonym roztworem kantarydyny usuwano brodawki i tatuaże. Kantarydyna jest wydzielana przez wszystkie chrząszcze z rodziny oleicowatych .
Ciekawe, ciekawe, nie pomyślałbym, że taki chrząszcz przyczynia się do produkcji "hiszpańskiej muchy";)
dzisiaj miałem możliwość spotkać się twarzą w twarz z ok 4-5 szczeniątkami - liskami Moge powiedzieć, że fajne uczucie i dobrze, że w pobliżu nie było samicy bo kto wie jak mogło by się to skończyć, ale taki jest nasz Beskid Mały - zaskakujący.
Jakoś zdjęć może nie jest dobra, co może świadczyć o tym, że nawet nie miałem czasu na zareagowanie.
lisek chowie się za drzewem
lisek uciekający do swojej nory
Oj Tobie to się dzisiaj pod każdym względem poszczęściło ![]()
Całkiem spory ten lisek ![]()
Miałeś możliwość je obserwować? Jestem bardzo ciekawa w jakich okolicznościach je zauważyłeś?
Rozumiem, że jak Cię spostrzegły to pouciekały?
Ostatnio edytowany przez jolanta (2010-05-22 18:52:19)
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 17 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
[ Wygenerowano w 0.042 sekund, wykonano 11 zapytań ]