1

Temat: przemoczeni do ostatniej nitki

Dzisiaj z ferdynansem wybraliśmy się w ciekawą trasę.
Wyjechaliśmy rano autobusem (o godz 9) na Praciaki i plan był prosty Czarny Groń, a potem kierunek skałka pod Kiczorą i Strażnica nad Traktem. Mieliśmy zacząć z końca pętli, ale w końcu wyszło, że wyruszyliśmy z Czarnego Gronia, ponieważ ferdynans chciał zapoznać się z nowym szlakiem czarnym (przynajmniej raz warto zaliczyć szlak). Naszą sesję zdjęciową rozpoczęliśmy przy rzece, gdzie ciekawe roślinki zauważyliśmy. Ferdynans omało co nie rozdeptałby salamandry plamistej, która stała się naszym obiektem fotografii. Dalej kierowaliśmy się na piękną kaskadę na Pracicy, gdzie przy okazji znaleźliśmy skrytą skrzynkę poszukiwaczy skarbów do której się wpisaliśmy. Plan błyskawicznie ulegał modyfikacji i zamiast iść dalej szlakiem zaczęliśmy podejście na Czarny Groń potokiem, aż do trawersu. Rewelacyjne podejście. No i rozpadało się (stwierdziliśmy, że to chyba jakieś fatum, bo od miesiąca jak chodzimy to tylko raz nam na Prehybie pogoda się udała) więc wspomnianym trawersem kierowaliśmy się na południe początkowo przez las, a potem przez polanę i doszliśmy nad os. Sodrylówka. Mokra trawa spowodowała, że szybko musieliśmy się przemieścić na jakąś ścieżkę, aby nie przemoczyć obuwia. Dalej dobrze już znaną drogą kierowaliśmy się do chaty u Mikołajków. Gospodarz nawet nas rozpoznał więc wypiliśmy złoty napój. Wizyta się opłacała, bo się wypogodziło na chwilę i można było zobaczyć pobliskie szczyty (najdalej na płd to było widać tylko Gibasówkę). Po godzinnej przerwie udaliśmy się w kierunku Przeł. Skaliste. To chyba był jedyny odcinek jaki przeszliśmy szlakiem czerwonym na tej trasie. Po drodze odwiedziliśmy ruiny domu z 1917 r. Nie ma co ukrywać, że chata z roku na rok wygląda w coraz gorszym stanie i pewnie za kilka lat będą już tylko widoczne fundamenty. Mile nas zaskoczyła wybudowana obok studnia. Ówczesny gospodarz musiał się nieźle natrudzić, aby ją wykopać, bo szeroka to ona nie jest, a nawet kręgów w środku nie posiada. Od tego momentu zaczęliśmy trawersować północne stoki Kiczory, aż dotarliśmy do Skałki. Tu sesja i miłe zaskoczenie - bardzo dużo samosiejek sosny limby, co mnie osobiście cieszy, bo jest to przepiękne drzewo i bardzo mało go w naszym Beskidzie Małym. W planie mieliśmy tu odpoczynek, ale jak zobaczyliśmy, że przyszły niskie czarne chmury, z których zaczęło padać to zrezygnowaliśmy, jednak w planie była jeszcze jednak atrakcja turystyczna. Nie chciało nam się wracać do góry na szlak to zaczęliśmy wędrówkę na przełaj. Można powiedzieć, że chaszczing na maxa (myślę, że Nenie mogło by się podobać smile ). Trasa nieznaną ścieżką w dół na dziko wśród buków, jodeł - po prostu cud miód malinka, a potem przez rzeczkę i do góry na oślep, bo mgła taka, że nic nie widać przez mokradła i jakąś ścieżką nieznakowaną. Spodnie do kolan już przemoczone, ale dalej idziemy w kierunku Strażnicy nad Traktem. Brak orientacji w trenie w takiej mgle spowodował, iż wyszliśmy na Roczenkę, czyli za wysoko i musieliśmy zejść. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do upragnionego celu. Skała znaleziona. Humor dopisuje i wszystko było by dobre, gdyby nie pomysł ferdynansa, że są tu jakieś wykute na skale nazwiska z 1948 r. Zaczęliśmy doglądać skał, przy których rosły młode buki, a że padało i było na nich dużo kropli to wszystko na nas pozostawały. W ciągu kilku minut byliśmy mokrzusieńcy, a tu z napisów nici. W końcu zniesmaczeni, że pogoda nam nie sprzyja, brak widoków ze strażnicy (bo widać tylko gęstą mgłę), że zostaliśmy przemoczenie do ostatniej nitki, że nie ma napisów chcieliśmy się poddać. Po kilku minutach udało nam się je znaleźć, gdyż wystarczyło obejść szerzej skałę od wschodniej części. Od razu na twarzy ferdynansa pojawił się uśmiech, że trzeba było tak od razu zrobić. Po zaspokojeniu naszych ambicji udaliśmy się już na dziko do Nowej Wsi a stąd już do Andrychowa.

Mam nadzieję, że ferdynans doda jakieś fotki bo mi aparat siadł na początku trasy więc hmmm (bez komentarza)

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

2

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

baca świetna realcja ! i świetna wyprawa ! big_smile widać ,że z Was zapaleni odkrywcy ! wink big_smile

A fotki koniecznie musimy obejrzeć wink

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

3

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Bardzo fajna relacja, cierpliwość i samozaparcie zostało nagrodzone, czekamy na zdjęcia smile

Mnie też dolało... taka ta majowa aura big_smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

4

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Fajnie się czytało, tylko jak to ja - pomarudzę.

Jasna cholera Panowie nie mogliście jakoś dać znać??? Ja siedziałem cały dzień w domu bo... mnie pogoda w sumie trochę rano zniechęciła, a samemu mi się nie chciało moknąć.

baca napisał/a:

Można powiedzieć, że chaszczing na maxa (myślę, że Nenie mogło by się podobać smile )

Pod warunkiem, że po drodze nie było błota po kostki lol

Mam nadzieję, że ferdynans doda jakieś fotki bo mi aparat siadł na początku trasy więc hmmm (bez komentarza)

Gdzieś to już przeżyłem. Jak poszedłem niedawno na wiosenny spacer po Pańskiej z nienaładowanymi bateryjkami w aparacie. Oj oberwało mi się później od jednej forumowiczki, oj oberwało big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

5

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Ciekawa wyprawa !! Dobrze, że Was pogoda nie wystraszyła, jak co niektórych tongue
Czekamy na fotki !!

6

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

no ja mogę rzucić z dwie fotki co mi się udało zrobić

O mały włos niezdeptana przez ferdynansa

http://bacadom.republika.pl/praciaki/sala.jpg

oraz przepiękna kaskada na Pracicy a przy takiej ilości wody robi wrażenie

http://bacadom.republika.pl/praciaki/wdp.jpg


Wyrypa potokiem foto do góry
http://bacadom.republika.pl/praciaki/potokgora.jpg

i w dół

http://bacadom.republika.pl/praciaki/potokdol.jpg

Ostatnio edytowany przez baca (2010-05-10 12:32:25)

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

7

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Miło się czyta takie relacje, a i miejsce przez Was odwiedzone bardzo atrakcyjne!

8

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Otrzymałem dzisiaj od ferdynansa kilka fotek Wybrałem wg mnie najbardziej interesujące z naszego planu wycieczkowego


piękne fiołki na Czarnym Groniu, (a jakie to do Neny pytanie)
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica01.jpg

rzut oka na Jawornicę
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica02.jpg

i przebijająca się przez chmurę Złota Górka
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica03.jpg

urokliwa sieć pajęcza po drodze
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica04.jpg

no i upadająca chatka na Polanie Zaprzelina
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica05.jpg

skałka pod Kiczorą
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica06.jpg

i pięknie wyrastająca młodziutka limba
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica07.jpg

Strażnica przy trakcie
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica08.jpg

poszukiwane nazwiska wyryte na skale: S. Zbonikowski 1948
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica10.jpg

oraz J. Adamczyk 14 IX 1948
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica11.jpg


http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica12.jpg

no i na koniec bajkowa panorama ze Strażnicy na Targanice
http://bacadom.republika.pl/praciaki/pracica13.jpg

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

9

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Zdjęcia potwierdzają,że klimatyczna była to wyprawa, pełna niespodzianek i wyzwań. Czy coś bliżej wiadomo o okolicznościach w jakich powstały napisy? Kim były osoby, których dotyczą?

Rzeczone fiołki (jakie? Nena wie z pewnością smile) znam jako bratki polne i kiedyś próbowałam przesadzić z łąki do ogródka. One chyba jednak wolność sobie cenią, bo się nie przyjęły hmm

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

10

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Możliwe że mogą to być pozostałością po poszukiwaczach skarbów, a ale z drugiej strony w powojennych latach raczej nie utrwalano swoich nazwisk. Osoby starały się być anonimowe. Ja bym tu raczej kierował się w stronę osób poległych na tych ziemiach, a nazwiska mogły zostać wyryte przez innych żołnierzy. To jest tylko moje zdanie i nie ma potwierdzenia w literaturze

jolanta napisał/a:

Rzeczone fiołki (jakie? Nena wie z pewnością smile) znam jako bratki polne

A czy bratek to nie roślina z rodziny fiołkowatych.

Ostatnio edytowany przez baca (2010-05-10 16:47:16)

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

11

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

jolanta napisał/a:

Rzeczone fiołki (jakie? Nena wie z pewnością smile) znam jako bratki polne i kiedyś próbowałam przesadzić z łąki do ogródka. One chyba jednak wolność sobie cenią, bo się nie przyjęły hmm

Dokładnie Jolu to fiołek trójbarwny (Viola tricolor L.), nazwa ludowa bratek polny smile. Kiedyś schodząc do Kocierza Basie z Potrójnej tuż za domami , obok których się tam przechodzi spotkałam całe pole tych kwiatuszków. Tu na zdjęciu przeważa kolor żółty , ale one wybarwiają się również w 3 kolorach , stąd nazwa ( najczęściej biel-fiolet/niebieski-żółty). Pięknie wyglądają w większej grupie smile. Na te kwiatki mówi się także sierotki, macoszki lub kwiatki Świętej Trójcy.

Domyślam się Jolu , że przesadzenie dziko rosnących fiołków do ogrodu zakończyło się fiaskiem big_smile.  No cóż , nic co dzikie nie chce się tak łatwo oswoić wink .
Te typowe ogrodowe powstały z krzyżówki jakiś podgatunków tych polnych smile

baca piękne te samosiejki limby. Małe limbeczki big_smile
Tak , bratek to rodzina fiołkowate smile

Ostatnio edytowany przez nena (2010-05-10 16:54:19)

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

12

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

nena napisał/a:

baca piękne te samosiejki limby. Małe limbeczki big_smile

Muszę ci przyznać, że jak zacząłem liczyć młodziutkie limby to na pięćdziesięciu się nie skończyło z czego osobiście się cieszę, bo tych drzew jest na prawdę mało w BM, a są takie ładne. Widać, że nie są to sadzonki bo w rozmaitych miejscach występują.

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

13

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

no to rewelacja ! Tylko ile tych siewek przetrwa i wyrosną z nich zdrowe drzewa ? Miejmy nadzieję , że wszystkie smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

14

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

No dokładnie, ale to już natura rozda karty.

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

15

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

nena napisał/a:

Dokładnie Jolu to fiołek trójbarwny (Viola tricolor L.), nazwa ludowa bratek polny smile

te ludowe mądrości wychodzą mi najlepiej big_smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

16

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Ja dopiero dzisiaj znalazłem chwile by cos napisac o naszej wycieczce . Na temat wykutych nazwisk nic niestety nie wiadomo nie jest to jedyny slad człowieka na tej skałce nazwiska są wykute w dolnej czesci skałki w górnej czesci znalezlismy wykute dwa serduszka i inicjały ,jest wiec i watek miłosny związany z ta skałką niestety również niewiadomo kto je tu wykuł. Z opowiadan kolegów wiem ze jes tez  gdzies na tej skałce wykuta twarz niestety nie udało nam sie jej odszukac . Do skałki bardzo łatwo trafic idac nowo wytyczonym czarnym szlakiem  z Nowej Wsi lub od góry z Przełęczy Kocierskiej od szlaku odbija przez kogos namalowany szlak ( niebieskie kwadraty) który prowadzi wprost na skałke .Pogoda niestety nie bardzo nam dopisała i nie udało nam sie pokazac wspaniałego widoku z tej skałki ale to tylko motywacja  aby odwiedzic ja jeszcze raz . Ze skałka związana jest legenda o zbojcach którzy łupili kupców podązajacych traktem kocierskim  według opowiadan starszych ludzi była w tym miejscu jaskinia i pewno do dzis leza w niej zbójeckie  skarby . Dawniej wszyscy odwiedzający to miejsce mówili ze idą na Zbójczą Jame

Bez wycieczek,podróży,życie ludzkie upływa beztreściwie,nudno i szaro ,toteż one nie tylko urozmajcają,ale rzec można przedłużają nasze życie                             K.SOSNOWSKI

17

Odp: przemoczeni do ostatniej nitki

Na prawdę ciekawe to miejsce będę musiał się tam wybrać!!!!