Temat: Palmy zimą podszyte...
Dowiedziałem się w sobotę wieczorem o tym, że nazajutrz mam być na Groniu JPII. Aby się pomodlić, w końcu to Niedziela Palmowa. Ale ja tam za bardzo praktykujący nigdy nie byłem. Na dodatek lekarz ostrzegał - zero wysiłku, zero piwka, zero papierosków, zero seks... a o tym miałem nie pisać (dzieci mogą czytać).
Chyba się konował mylił. Pomimo uciążliwego śniegu (miejscami po jaja), pomimo mrozu, pomimo zmęczenia czuję się bardzo dobrze. A było tak...
Rano wystartowaliśmy z neną i jolantą na Groń JPII. Szlakiem emeryckim, ale za to bardziej widokowym niż podejście czarnym do schronu.
I to okazuje się wybitnie słusznym wyborem. Widoki wypalają ślipia...
W połowie drogi dogania nas niejaki marekk500. I tak zostanie już do końca ![]()
Na Groniu masa ludzi. Z resztą podąża za nami, przed nami, koło nas dobra pielgrzymka. Pod kaplicą kolejne (nie)spodziewane spotkanie. ferdynans!!!
W połowie mszy urywamy się z ferdynansem, aby zaanektować jakiś stolik w schronie. Niebawem dociera reszta ekipy i można popalmować
Już, już mamy się zbierać, gdy widzę kolejną znajomą gębusię
maurycy!!!
Wspólnie ruszamy na Leskowiec i po drodze spotykamy kogo??? No właśnie - kogo??? tomkosa i Bisqpa
Ten Beskid już dawno stał się dla nas za Mały
Szczyt, jak szczyt, ani mnie nie zachwyca, ani nie powala choć pewien widok zrobił na mnie na wrażenie. Tak, to ten poniżej...
Resztę może dopiszą inni. Jednakowoż - dziękuję za tą niedzielę. Pomimo czarnych myśli kołatających się tam gdzieś w mojej głowie, dałem radę. A może to wpływ towarzycha i "eliksiru szczęścia" ferdynansa
Komplet zdjęć będzie jak ogarnę i jak Picasa przestanie stroić fochy ![]()
Jan Himilsbach