Panie Pawle,
Paweł Zyzak napisał/a:[…]od końca II wojny światowej społeczeństwa europejskie (nasze od 1989 roku), podlegają procesowi, w wyniku którego odwykły od widoku i refleksji o śmierci.
Refleksji tak, ale czy widoku … ??? Tu bym polemizowała … . 
Co do waloru „wychowawczego” drastycznych opisów, odbiegając zupełnie od Wilczego Jaru:
Można by tutaj, jak Pan słusznie zauważył, długo dyskutować czy i jak drastyczne opisy wpływają na wyzbycie się egoizmu i wzbudzenie empatii wśród ich odbiorców. Jak wiemy, w dużej mierze za taki a nie inny odbiór „świata”, odpowiedzialne są w zdecydowanej większości media, które bombardują nas codziennie pesymistycznymi obrazkami. Temat śmierci się bardzo dobrze „sprzedaje”, naturalistyczne, drastyczne opisy czy filmy jeszcze lepiej. Prym wiedzie w tym sieć (Internet), ale również książki czy gry komputerowe. Czy to służy wychowaniu … ? Drastyczne sceny czy opisy nie przez każdego są poprawnie odbierane, a niewielu przecież o tym myśli, wrzucając w sieć film lub coś opisując. Prędzej zależy mu na wzbudzeniu sensacji, zainteresowania, pieniądzach lub innych korzyściach. Człowiek, który to będzie oglądał lub czytał (często jest to osoba niepełnoletnia), zupełnie jest w tym całym procesie pomijany. Możemy w takim razie (nie jest to przecież wykluczone) tymi metodami „wychowywać” psychopatów, morderców itp. podsuwając im gotowe wzorce do zabijania. W tym wypadku sami niejako „propagujemy” egoistyczne, pozbawione empatii postawy, które tak strasznie nam przeszkadzają … . To tak pokrótce.
Paweł Zyzak napisał/a:Obojętnie czy będzie Pani czytać Allena Paula, Józefa Mackiewicza czy Jerzego Łojka – opisują oni wygląd zwłok po rozkładzie, otwory, złamania, itd. Wszystko po to, aby zbadać metodę mordowania polskich oficerów.
Paweł Zyzak napisał/a:[…]Autor nie stroni od cytatów z raportów i zeznań świadków, przedstawiających wygląd zwłok ofiar. Najważniejsze są zwłoki Sikorskiego, ewentualne stłuczenia i otwory w jego czaszce. Ma to pomóc odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do ewentualnego zamachu lub przynajmniej, jak generał zginął.
Nie jestem tak jak Pan historykiem i wiedzę historyczną mam raczej ograniczoną, dlatego odpowiem z perspektywy zwykłego czytelnika Pana książki. W powyższych Pana wypowiedziach zaznaczyłam dwa zdania.
Porównywanie katastrofy autobusowej w Wilczym Jarze do Katynia czy katastrofy lotniczej w Gibraltarze jakoś mi nie pasuje … . Moim zdaniem to zupełnie inny rozmiar i typ tragedii, wymagający zupełnie też innego rodzaju prowadzenia śledztwa. Oczywiście, w nich wszystkich zginęli ludzie i z tego powodu nie chcę umniejszać rangi którejś z tragedii. Przytoczone przez Pana przykłady były świadomą zbrodnią, zamachem, zaś katastrofa w Wilczym Jarze nią nie była. Owszem, ktoś może teraz powiedzieć, czy zużyty tabor, nieodpowiednia nawierzchnia drogi, opieszałość służb drogowych itd. nie były w jakimś sensie „zamachem” na ludzkie życie, który w tym przypadku zakończył się katastrofą autobusową. Tak czy owak nikt świadomie nie przygotował tego wypadku, w przeciwieństwie do w/w przez Pana tragedii.
I wróćmy do sedna sprawy czyli pytania – czy w tym konkretnym przypadku tj. wypadku drogowym górników w Wilczym Jarze służyły czemuś aż tak detaliczne opisy denatów ?.
Paweł Zyzak napisał/a:[…]Opisy tego typu przydają się więc tam, gdzie można coś wyjaśnić.
Sądzę, że nie, ponieważ śledztwo, które Pan tak w detalach opisuje, dotyczyło przede wszystkim przyczyn i okoliczności w jakich doszło do wypadku. Nikt tu nikogo świadomie nie zabił, nikt do nikogo nie strzelał. Wszystko odbywało w czasie teraźniejszym. Detaliczne opisy zwłok były więc wg mnie „ubarwieniem” historii, nadały dreszczyku emocji śledztwu, natomiast nic wg mnie nie wnosiły w rozwiązanie sprawy przyczyn wypadku.
Paweł Zyzak napisał/a:[…]W sprawie śmierci ofiar katastrofy autobusowej w Wilczym Jarze pojawiło się wiele plotek i przekłamań śledczych, jak zginęli pasażerowie. Moim zdaniem należało je wyjaśnić.
Wiemy, że górnicy zginęli w wypadku drogowym i z tego co przeczytałam nieścisłości dotyczyły jego przyczyn i okoliczności. Czy plotki i przekłamania śledcze dotyczyły wyglądu zwłok po wypadku drogowym.? Chodzi tu dokładnie o to czy np. ofiara X miała wbity kawałek metalu w ten czy inny sposób i tym podobne opisy. Wiem, że takimi opisami ubarwia się treść. „Dobrego kryminału” się jednak w Pana książce nie doszukałam i mam taką nadzieję, że nie była ona pisana pod kryminał …
Paweł Zyzak napisał/a:[…]O reakcję rodzin chyba możemy być spokojni. Kiedy spotykałem się z wdowami po górnikach i kierowcach informowałem je, jakie przyczyny śmierci ustalono w trakcie oględzin zwłok (bo sekcji nigdy nie zrobiono). Ich reakcja potwierdza prawidłowość, że czas leczy rany.
Sam Pan napisał chyba. Nie jest więc Pan do końca pewny tego, że u wszystkich rany się zagoiły i czy wg mnie zbyteczne naturalistyczne opisy w Pana książce na nowo ich nie rozdrapały … . Z życia wiemy, że może tak być. Myślę, że rodzinom zależało bardziej (jeśli już się Pan zajął tym smutnym dla nich wydarzeniem) na rzetelnym wyjaśnieniu przyczyn i winnych owej katastrofy niż na przywoływaniu „wyglądu” ich najbliższych po śmierci. I to jest też pewien rodzaj empatii
.
Paweł Zyzak napisał/a:Zresztą w tym wypadku świadomość, że bliski nie cierpiał jest kojąca.
W wielu miejscach w Pana książce widnieją słowa: jęki, krzyki, płacz. Nie wszystkie ofiary umarły przecież nagle. Niektóre przed śmiercią właśnie cierpiały … .
Panie Pawle, to tyle z mojej strony refleksji, odczuć po przeczytaniu Pana książki. Nie przekonał mnie Pan o słuszności takiego, a nie innego opisywania ofiar dokładnie w tym przypadku, czyli tragedii w Wilczym Jarze. Wiadomo każdy z nas będzie miał swoje zdanie na ten temat. Miło mi było z Panem podyskutować, a jako moderator na tym Forum dziękuję, że zechciał Pan tu do nas zajrzeć. Mam nadzieję, że pojawią się tu jeszcze jakieś inne wypowiedzi naszych Forumowiczów, bo zapewne niektórzy książkę jeszcze czytają
.
serdecznie pozdrawiam
nena
"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej" /E. Stachura/