Temat: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

Ave. I szuru, buru. Powróciłem z trzydniowej beskidzkiej chamówy. A było tak...

Jak na prawdziwego beskidzkiego włóczykija przystało wyjechałem na Czantorię kolejką. Uruchomili tylko dla mnie smile

https://lh3.googleusercontent.com/-is3JLOm1lBE/U8LKKcRbIKI/AAAAAAAAM_w/Rsol3NjFK-s/s640/DSCN1550.JPG

Potem pocałowałem klamkę na Soszowie...

https://lh5.googleusercontent.com/-C96sNocqUlw/U8LKRajJMVI/AAAAAAAAM_4/jXJhgesUJ-g/s640/DSCN1571.JPG

O tej akcji będzie większa opowieść niebawem... Chcąc, nie chcąc poznałem fajną laskę na Stożku... smile

https://lh3.googleusercontent.com/-ch0Nic5ZWSM/U8LKXaqLFSI/AAAAAAAANAA/7kBGH_nd_hM/s512/DSCN1587.JPG

Na Kubalonce świętowałem spotkanie z pewnym chamem bez wykształcenia...

https://lh3.googleusercontent.com/-LbiFe2WEPZo/U8LLpTWnzCI/AAAAAAAANA0/Ge3cRrx1-j4/s640/CAM00108.jpg

Następnie pożegnałem się z niemałym żalem ze skarpetką...

https://lh4.googleusercontent.com/-bgiWriU0zAQ/U8LLpIvBGqI/AAAAAAAANAw/DkVhO9Ye5ro/s640/CAM00109.jpg

Na Przysłopie pod Baranią była kolacyjka na wypasie...

https://lh6.googleusercontent.com/-j7FuF8iBKVk/U8LKw7I07MI/AAAAAAAANAQ/p5qMGC0Jz8E/s512/DSCN1624.JPG

Na Baraniej lampa... I chaszczing pod Wiślańską. Ić Pan, panie kris75 w choooy  cool 

https://lh3.googleusercontent.com/-5-p1ksWafBs/U8LKtBVsRvI/AAAAAAAANAI/DD5jOSmHZNA/s512/DSCN1630.JPG

A na koniec zdobywanie żywieckiego zamku Habsburgów, parku miejskiego i dworca kolejowego w towarzystwie PP. Łukasza, Łukasza i Łukasza. Ponoć to mało spotykane imię na żywieckiej ziemi.

https://lh5.googleusercontent.com/-jtdu0e7FZo0/U8LK_CWu0MI/AAAAAAAANAY/mPKGtI-IHYY/s640/DSCN1667.JPG

Reszta będzie jak się wyśpię, i jak mnie przestanie opalenizna napierdzielać. Ave. Miłej nocki wink

Ostatnio edytowany przez darkheush (2014-07-13 19:56:56)

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

2

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

11 lipca 2014 - Droga przez mękę

Mam kilka dni wolnego, dokładnie cztery, więc dlaczego by tego nie wykorzystać. Pierwotnie myślałem o przejściu odcinka GSB po Beskidzie Śląskim, jednak pogoda pokrzyżowała mi plany.

10 rano, docieram do Ustronia Polany. Nawet nie myślę o wysiadaniu w centrum i dymaniu na Równicę po to aby po blisko 3 godzinach zejść do... Ustronia. Leje. Orientuję się w wariancie alternatywnym dotarcia na Czantorię. Kolejką. Wstyd big_smile Ale leje co raz żwawiej...

No to kolejka. I po kilkunastu minutach jestem na Stokłosicy.

https://lh6.googleusercontent.com/-uBYFaN2_Wss/U8Ol_qf0mHI/AAAAAAAANBU/LOyPqC15V8M/s640/DSCN1550.JPG

Kolejne pół godziny to walka o nieprzemoczenie się do suchej nitki. Walka wygrana. Na Czantorii zawijam do czeskiego bufetu na placki ziemniaczane i Radegasta.

https://lh3.googleusercontent.com/-KMvH4jfLu-A/U8OtCXZy6qI/AAAAAAAANMg/OVDVdGETMss/s640/CAM00101.jpg

Widoczność urywa dupę, więc nawet nie wchodzę na wieżę. Śmigam na Soszów. W końcu mam tam umówiony nocleg.

https://lh4.googleusercontent.com/-u-PvL9tHb8A/U8OmAghaYmI/AAAAAAAANBc/SCTeC68PS6A/s512/DSCN1551.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-MtCOdbj66pA/U8OmL_YXFvI/AAAAAAAANCc/N2kkst_ctms/s640/DSCN1559.JPG

W końcu dobijam. Chodzę wokół schroniska, stukam, pukam, dzwonię na dzwonek i... nic. A widzę, że ktoś jest w środku. Nie byłbym tak zeźlony, gdyby nie fakt, że dzień wcześniej dzwoniłem do nich i potwierdzono mi możliwość noclegu. Mam na to świadka. A w dupie was mam. Rzut oka na szlakowskaz. Stożek - 1h30. No to pomoknę jeszcze trochę.

https://lh6.googleusercontent.com/-uwGpQq_-23M/U8OmaOsqakI/AAAAAAAANDs/bLOxVaarJEA/s640/DSCN1573.JPG

Jakoś mi się fajnie idzie pomimo dupiatej pogody.

https://lh3.googleusercontent.com/--MW7mc3lVvk/U8OmdTXWdQI/AAAAAAAAND8/tJKF2OrreAM/s512/DSCN1579.JPG

W końcu Stożek. Kwateruję się, szamanko, wieczorna integracja z ekipą, która ciśnie GSB, szybka wizyta na forum (darmowe wi-fi) i... Dobranoc.

https://lh6.googleusercontent.com/-eGvL1b6Ai_M/U8OmjLJCrCI/AAAAAAAANEc/Ua4iZO7c8Fo/s512/DSCN1587.JPG

C.D.N.

https://lh3.googleusercontent.com/-D0k84Eq27XY/U8OqeyRkNDI/AAAAAAAANMM/AUBuDapvNCc/s912/%25C5%259Bl%25C4%2585ski1t.jpg

https://lh3.googleusercontent.com/-F0mX7o4hOXk/U8OqcggVVXI/AAAAAAAANME/qmaZhfFVjjQ/s912/%25C5%259Bl%25C4%2585ski1p.jpg

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

3

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

To dobrze że Cię nie namówiłem na trasę z Ustronia-Centrum,co do Soszowa to wizytowałem tam kilka razy i zawsze miałem mieszane uczucia związane z tym obiektem,

Góroczub.

4

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

12-07-2014 - W stronę słonka

Poranek na Stożku wygląda całkiem niemrawo jednak szybkie odwiedziny na ICM upewniają mnie, że ma być lepiej z godziny na godzinę.

https://lh5.googleusercontent.com/-3qcRHDVThrU/U8OtDNTtNPI/AAAAAAAANMk/D-qiWVPnaiE/s640/CAM00105.jpg

ICM nie kłamał. Pierwsze promienie słońca dopadają mnie tuż przed Kiczorami. W dodatku jest tam całkiem ładny skalny skurczybyk.

https://lh3.googleusercontent.com/-m5MVjSrTTxU/U8OmnC-7HbI/AAAAAAAANE0/uE33Bb3eqjs/s640/DSCN1590.JPG

Rzucam co rusz matrycą przed siebie i za siebie.

https://lh5.googleusercontent.com/-9_SDNVOHpFY/U8OmokcTo9I/AAAAAAAANE8/P1bYmrL4Nbg/s640/DSCN1595.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-f1RVZI0ij2w/U8OmuRvR9VI/AAAAAAAANFU/J8Fq2HeDe40/s640/DSCN1600.JPG

I pod siebie.

https://lh6.googleusercontent.com/-W7Mk7p4BSLc/U8Omsi6sL3I/AAAAAAAANFM/GEEmZQV_pAw/s512/DSCN1598.JPG

Tuż za przełęczą Łączęcko zaliczam małego zonka. Szlak ewidentnie wyprowadza mnie na jakiś asfalt. W środku lasu. Zerkam na TrekBuddy. No tak, jestem grubo poza szlakiem (wg mojej mapy w TB) jednak biało-czerwono-białe malunki na drzewach mówią mi dokładnie co innego. Tak to wygląda na mapie z naniesionym zapisem gps.

https://lh4.googleusercontent.com/-h2M3ajDgSrE/U8aQ54lC5FI/AAAAAAAANOI/QAU2RVHdoJU/s640/sr.JPG

No nic. Uważnie rozglądam się głównie po drzewach, ale i czasami wokół siebie i za siebie podziwiając z oddali moją wczorajszą noclegownię.

https://lh4.googleusercontent.com/-kq7Ai5iN9OY/U8Omy-WVKNI/AAAAAAAANFk/QQgSWRJ14g0/s640/DSCN1605.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-Ii3iGccR800/U8Om330WpgI/AAAAAAAANF8/ZlB5qr9nO5w/s640/DSCN1608.JPG

W końcu Kubalonka i... spodziewane spotkanie z krisem smile Uzupełniamy bieżący brak płynów, a następnie robimy zapasy w sklepiku tuż poniżej przełęczy, który najlepsze swoje lata miał gdzieś w okolicach "późnego Gierka"  big_smile

https://lh3.googleusercontent.com/-KN-2l8py7HE/U8OtI36UUHI/AAAAAAAANM0/iCTx2cCKE5A/s640/CAM00108.jpg

https://lh4.googleusercontent.com/-wyn305j1464/U8Om7F3IH6I/AAAAAAAANGM/vFJUHRYhTd8/s640/DSCN1610.JPG

Do Stecówki dobijamy bezboleśnie. Piwo. Lane. Po 4 zyla. Zimne. Mniam wink

https://lh6.googleusercontent.com/-OHTDNHQK8JM/U8OnGQe1b-I/AAAAAAAANG0/UUF1Gop4OdE/s640/DSCN1616.JPG

I tu będzie mała opowieść. Siedzimy w pełnym słońcu. Na sąsiednich ławkach ludzie siadają, siedzą, wstają, odchodzą. Całkowita anonimowość w tłumie. Zamawiamy po drugim piwku i rzucam krisowi propozycję - "Chodź, przenieśmy się pod wiatę, bo tu okrutnie grzeje". Przenosimy manele i nagle kris stwierdza - "Ty, tam chyba ktoś zostawił telefon. Popatrz coś leży na ławce". Podchodzę, zerkam, faktycznie. Samsung Galaxy. I to jeden z tych nowszych modeli na oko. Wracam z nim do stolika i pytam - "Co robimy Krzyś???. Zostawiamy w bufecie, czy przeglądamy listę kontaktów???" - "A zobacz co tam jest" - "Jest kontakt 'Brat'. Dzwonić???" - "No dzwoń!!!

Dzwonię. Odbiera jakiś facet. Po akcencie słyszę, że góral. Przedstawiam się z imienia i nazwiska, wyjaśniam sytuację, że leżał, że kolega zauważył, że chcemy jakoś zwrócić. Pan Brat mówi, że jest z Istebnej, i że do pół godziny przyjedzie po zgubę. Tyle co się rozłącza, dzwoni jak się okazuje, właścicielka telefonu Pani Marta. Mówię, że siedzimy nadal na Stecówce, że dzwoniłem do niejakiego "Pana Brata", że jedzie z odsieczą. "To niech pan zadzwoni jeszcze raz i odwoła sprawę. Ja będę za 10 minut". Ok. Dzwonię ponownie, odwołuję sprawę i słyszę - "Niech Wom to Pon Bóg wynagrodzi. Nie wiedziołem, ze jesce som tacy ludzie".

Nim kończę rozmowę pojawia się właścicielka zguby. Telefon wielkości rakietki do tenisa stołowego wraca do jej rąk (ponoć używa go w sprawach biznesowych), a do naszych rąk trafia symboliczne znaleźne. Dużych wymagań nie mamy lol

W poczuciu dobrze wypełnionej misji idziemy zobaczyć, jak idzie odbudowa kościołka na Stecówce.

https://lh6.googleusercontent.com/-5Ecz7uzcwmw/U8OnEo-AZ9I/AAAAAAAANGs/f80FeBsxU20/s640/DSCN1615.JPG

I ruszamy przed siebie. Lampi coraz piękniej.

https://lh4.googleusercontent.com/-h_1LREP4QS8/U8OnIFCc_EI/AAAAAAAANG8/OHy7zBSjI7A/s640/DSCN1617.JPG

W końcu z niemałym żalem żegnam się ze skarpetką.

https://lh3.googleusercontent.com/-Kp5NnsfzJog/U8OnOWyWeII/AAAAAAAANHU/WJ1CQiv1vxg/s512/DSCN1620.JPG

Pozostaje przedreptanie jakiegoś asfaltu, moczenie nóg w lodowatym potoku i mozolny kawałek podejścia pod PTTK Przysłop.

https://lh4.googleusercontent.com/-v9cObk3EfVI/U8OnV97lc5I/AAAAAAAANHs/HVFx9eF07d8/s512/DSCN1623.JPG

Wieczorem kolacyjka (z na pewno nietrującą kiełbasą, ale swojskim wyrobem krisa), piwko, meczyk 3 miejsce i nynu.

https://lh6.googleusercontent.com/-622lKwURsJA/U8OnXDh2ZcI/AAAAAAAANH0/EmjS2qJ8lvo/s512/DSCN1624.JPG

Aha. Wcześniej widoczek z balkonu tego... gierkowskiego bloku w środku lasu smile

https://lh5.googleusercontent.com/-CsEc96Vww40/U8OtMiFvSvI/AAAAAAAANNE/tuXheg0JRwI/s640/CAM00110.jpg

C.D.N.

https://lh4.googleusercontent.com/-HN2eBwzTGEk/U8aOasCPOxI/AAAAAAAANN4/x-e0DLg5QdM/s640/%25C5%259Bl%25C4%2585ski2t.jpg

https://lh4.googleusercontent.com/-4mF9URw0XSc/U8aOYY1ovHI/AAAAAAAANNw/-oElQx9f6WA/s640/%25C5%259Bl%25C4%2585ski2p.jpg

Ostatnio edytowany przez darkheush (2014-07-16 16:59:52)

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

5

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

darkheush napisał/a:

Jak na prawdziwego beskidzkiego włóczykija przystało wyjechałem na Czantorię kolejką. Uruchomili tylko dla mnie smile

Uruchomili bo byli pewni, że nie wyjedziesz, a Ty im takiego psikusa zrobiłeś ! big_smile Ale musieli mieć miny … big_smile

darkheush napisał/a:

[…]uzupełniamy bieżący brak płynów[...]

Potwierdzam, najważniejszą rzeczą podczas wędrówki jest uzupełnianie płynów ! big_smile

darkheush napisał/a:

W poczuciu dobrze wypełnionej misji idziemy zobaczyć, jak idzie odbudowa kościołka na Stecówce.

I taką postawę to rozumiem ! lol wink – rozbawiłeś mnie tym opowiadaniem darkheushu do łez, prawie oplułam monitor kawą przy ostatnim zdaniu. big_smile wink

darkheush napisał/a:

W końcu z niemałym żalem żegnam się ze skarpetką.

Ale przecież została Ci jeszcze jedna … big_smile

darkheush napisał/a:

[…]moczenie nóg w lodowatym potoku[...]

Sama przyjemność ! smile

Fajny weekendzik ! big_smile Czekam na niedzielne opowiadanie, bo mnie wciągnęło. wink

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

6

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

13 lipca 2014 - Trzynastego, wszystko zdarzyć się może...

... nawet mega lampa na niebie.

Wychodzimy nieśpiesznie z Przysłopu. Nie wiem jaka jest temperatura, ale zimno nie ma na pewno big_smile Godzina podejścia pod Wierch Wisełkę i Baranią. Na szczycie plecaki robią głośne jeb o glebę. Aż się wieża widokowa zatrzęsła. Na światło dzienne wyjeżdżają dwie konserwy chmielowe. To jeszcze wspomnienie znaleźnego ze Stecówki  wink

https://lh4.googleusercontent.com/-ihdyDIsryrI/U8Oni0KpmoI/AAAAAAAANIk/cb8yBOiG_LA/s512/DSCN1630.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-8mkqFCwVIiI/U8Onleo6PKI/AAAAAAAANI0/m-YjXp3nIZE/s640/DSCN1632.JPG

Ruszamy dalej. Upał nie do zniesienia. Much brak.

https://lh3.googleusercontent.com/-u3A8vAuB1sk/U8OnmmeZvUI/AAAAAAAANI8/QxsbRjZDdQM/s640/DSCN1640.JPG

Krisu wpada na genialny w swej prostocie pomysł. Po co wchodzić na Magurkę Wiślańską skoro można przechaszczować tuż pod skałkę, przy której odpoczywaliśmy w Olany Poniedziałek z dwoma Panami Ł. Od pomysłu do realizacji krótka droga. A pomysł jest krótko mówiąc - A ić Pan w ciul!!! Kolejne pół godziny to mordercza walka borowinami, trawami po kolana, resztkami wiatrołomów i krzokami. W pełnym słońcu. No ale jak to tak. Bez chaszczingu??? Nie wypada lol

https://lh4.googleusercontent.com/-rKPxOEHl4aM/U8OnoWwPGhI/AAAAAAAANJE/9VZ-EF06Kpk/s640/DSCN1641.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-zEvdwYqWCgk/U8OnvrALxiI/AAAAAAAANJk/5Ot0q_OG48g/s640/DSCN1647.JPG

W końcu docieramy do szlaku na Radziechowską.

https://lh4.googleusercontent.com/-cnXSdrONQ8g/U8On64k156I/AAAAAAAANKU/ednhT319TdM/s512/DSCN1653.JPG

Teraz leniwe dreptanie i ostatnie już na tej trasie podejście pod Glinne. Po drodze widok na Małą Fatrę.

https://lh5.googleusercontent.com/-bnnZ_mLZ1wY/U8On_TCYxhI/AAAAAAAANKs/avAJ0lhwu1A/s640/DSCN1656.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-7i3bjqIN4tU/U8OoCRng6RI/AAAAAAAANK8/gWJ0oy62kkk/s640/DSCN1658.JPG

I pierwszy widok na Żywiec.

https://lh5.googleusercontent.com/-ZPfRg5D1Xfw/U8OoFjjLrGI/AAAAAAAANLM/7XlSz40Hs6Y/s640/DSCN1661.JPG

Pozostaje teraz cholernie monotonne (na szczęście już lasem) zejście do Węgierskiej Górki, pół godziny wyczekiwania na ciufę do Żywca, spotkanie z Panami Ł., Ł., i Ł., którzy to powitali nas chlebem i solą (a właściwe ich koncentratem zawartym w jednej butelce big_smile ), pogaduszki o kulturze i sztuce w żywieckim parku, gleba w wagonie do Bielska-Białej z wesoło chlupoczącym zdrojem w kiblu tongue i śmiganko na Andrychów. I finito, koniec pieśni.

https://lh5.googleusercontent.com/-ztjITM2pnlE/U8OoLkATZ5I/AAAAAAAANLs/0DjdMKUK0cI/s640/DSCN1669.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-JI7kGECHMQ4/U8OoM4sq40I/AAAAAAAANL0/CPzp408OZTg/s512/DSCN1670.JPG

Podsumowując. Dzień pierwszy - przegięcie z nawadnianiem zewnętrznych płatów ciała. Dzień drugi - spokojny, zrównoważony. Dzień trzeci - przegięcie w drugą stronę, w stronę odwadniania organizmu big_smile

Dzięki Krzysiu za towarzystwo, dzięki Łukasze za te dwie godziny w Żywcu, dzięki Malgo i Nesska za pogaduchy telefoniczne, dzięki Jolu za cenne rady w trasie i Mirek za rady przed wyjazdem. Jeśli kogoś pominąłem, to przepraszam.

KONIEC

https://lh4.googleusercontent.com/-GBVOS-7AMy4/U8fa4JkggRI/AAAAAAAANTY/PjntQCP0rRc/s640/s3t.jpg

https://lh4.googleusercontent.com/-KLleZ9S_GNU/U8fa1501BXI/AAAAAAAANTQ/Ep4r6yoo_gM/s640/s3p.jpg

Pełny albumik po kliku w obrazek poniżej. Enjoy wink

https://lh4.googleusercontent.com/-rKPxOEHl4aM/U8OnoWwPGhI/AAAAAAAANJE/9VZ-EF06Kpk/s640/DSCN1641.JPG

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

7

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

Super chamówka,na mnie zawsze można liczyć.Dobrze że nie posłuchałeś mojej sugestii by Czantorię zdobywać od Ustronia-centrum.Ale byś mnie sklinał. wink

Góroczub.

8

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

nena napisał/a:

Ale musieli mieć miny …

Butelki z napojami miały miny bezcenne. Co za ciul z nami jedzie??? I jeszcze z tym mułem na plecach??? big_smile

nena napisał/a:

Ale przecież została Ci jeszcze jedna …

Nie mam nic outdoorowego aby tym zacerować, więc wywaliłem obydwie tongue

mirek napisał/a:

Dobrze że nie posłuchałeś mojej sugestii by Czantorię zdobywać od Ustronia-centrum.Ale byś mnie sklinał.

W ten deszcz nie zostawiłbym na Tobie... suchej nitki big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

9

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

Darek jest tu na forum relacja z GSB i info że szef Stecówki zwija ineteres,wiesz coś o tym?

Góroczub.

10

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

darkheush big_smile fajnie było pozostawać w super ścisłym kontakcie wyobrażeniowo- słuchowym wink  tongue  bo obie strony na tym zyskały lol ... ale o tym będzie już w innym wątku big_smile

Podążałeś nieomal moim śladem i mamy sporo "bliźniaczych"  fotek wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

11

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

jolanta napisał/a:

darkheush big_smile fajnie było pozostawać w super ścisłym kontakcie wyobrażeniowo- słuchowym wink  tongue  bo obie strony na tym zyskały

A i owszem z tym, że ja chyba bardziej jako totalny amator w Beskidzie Śląskim. No dobra pomijam jakieś wypady za szczeniaka z wujkiem, czy też dwa-trzy już świadome.

Czekam teraz na Twoje wspomnienia z sądeckich biało-czerwono-białych ciapek na drzewach, bo tak mniej więcej do Łabowskiej znam ten teren wyrywkowo. No i jestem ciekaw jak opiszesz sytuację z tym jedynym, w swoim rodzaju, połączeniem telefonicznym lol A jak Cię znam, będzie się działo cool

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

12

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

darkheush napisał/a:

Ruszamy dalej. Upał nie do zniesienia. Much brak.

Much brak – najważniejsze ! big_smile

darkheush napisał/a:

Kolejne pół godziny to mordercza walka borowinami, trawami po kolana, resztkami wiatrołomów i krzokami. W pełnym słońcu. No ale jak to tak. Bez chaszczingu??? Nie wypada  lol

Dobrze, że to nie był Twój pomysł …. lol

Przez ostatnie zdjęcie z wagonu do Bielska-Białej zrobiło mi się niedobrze przy porannej kawie …  mad
Mógłbyś nas czasem trochę oszczędzić …. big_smile tongue

A podsumowując - fajnie się czytało, jak zwykle, zresztą wink

Ostatnio edytowany przez nena (2014-07-19 08:20:35)

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

13

Odp: Trzy dni beskidzkiej chamówy...

nena napisał/a:

Przez ostatnie zdjęcie z wagonu do Bielska-Białej zrobiło mi się niedobrze przy porannej kawie …  mad
Mógłbyś nas czasem trochę oszczędzić …. big_smile tongue

Dłuuuuugo zastanawiałem się czy je opublikować, rozważyłem wszelkie za i przeciw i doszedłem do wniosku: "Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce". Nawet tematy fekalne i Koleje Śląskie big_smile

Z resztą muszę z tego miejsca oddać honor KŚ.
Trasa B-B/Goczałkowice Zdrój (przesiadka)/Ustroń Polana - składy czyściutkie, na pełnym wypasie, automat z kawą w środku, darmowe wi-fi.
Trasa Wegierska Górka/Żywiec - jak wyżej
Trasa Żywiec/B-B - no jak na zdjęciu niestety sad

Ale ogólnie na duży plus. Na dodatek punktualne.

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach