Temat: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

3 dni z Maurycym spędziliśmy na Małej Fatrze. Będę wrzucał relacje i zdjęcia po kolei.

Dzień pierwszy.

Start o 17:00 z Bielska. Jedziemy w stronę Małej Fatry. Cel – Terchová.
Docieramy przed zmrokiem. Do tego pięknego miasteczka w którym w 1688r. urodził się Janosik. Który zresztą ma w swym miasteczku Muzeum i piękny wielki pomnik na wzgórzu.

Szukamy miejsca na parking, i tak docieramy do wąwozu Tiesňavy. Położonego pomiędzy masywami Bobotów. Kawałek od miasteczka, już w Parku Narodowym Małej Fatry.

https://farm6.staticflickr.com/5585/14708722506_5f1796707c_c.jpg

Przejeżdżamy wąwóz i naszym oczom ukazuje się Veľký Rozsutec. Zdjęcie i zawracamy na zauważony wcześniej parking.

https://farm6.staticflickr.com/5564/14751576133_2ff37923bc_c.jpg

Wąwozem płynie potok Vrátňanka, w którym schłodziliśmy wszelkie dobra na wieczór. smile

https://farm4.staticflickr.com/3892/14751581333_85ae603fcd_c.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2900/14751581883_8c8797206c_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3915/14731432452_7bb5af907a_c.jpg

Czas na rozgrzewkę, szkoda siedzieć bez celu a jest jeszcze chwila przed zmrokiem. Decydujemy się na marsz z wąwozu Tiesňavy, Niebieskim Zbójnickim Szlakiem – na Male Noclahy.

https://farm4.staticflickr.com/3859/14545073408_1b7a7d8bd2_c.jpg

Tutaj Mała Fatra pokazuje że to nie są górki znane z Beskidów Góry są małe ale strome, pokryte Wapiennymi i Dolomitowymi skałami. Tutaj szlaki prowadzą albo stromo w górę albo w stromo dół. Trawers jest rzadkością.

https://farm3.staticflickr.com/2902/14731425922_906f7b237f_c.jpg

Szlak idzie stromo, z dołu górka wydaje się niewielka. Na oko ma może z 400 metrów w górę. Idziemy mozolnie w górę, szlak prowadzi przez chwilę bardzo stromo, ale już po chwili zaczynają się łańcuchy i skałki. Tutaj już wiem że jutrzejsza trasa to będzie prawdziwe wyzwanie, wyjść tam z psem. Jak na razie w górę psiak daje radę, nawet na praktycznie pionowych skałkach z łańcuchami. Do szczytu mamy kilkanaście minut, ale decydujemy się na odwrót, bo zaczyna robić się ciemno. Tu zaczyna się zejście, i problem. Jak sprowadzić bezpiecznie psa? Szybko obieramy taktykę która sprawdziła się całkiem nieźle.

https://farm4.staticflickr.com/3854/14545087069_08f62e4f33_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5557/14545056030_b94eb79b42_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5570/14731418782_ba0e72df8e_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5566/14545259917_50d0dd1d46_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3918/14731712785_70bc78c828_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3886/14708710526_2603d9f10b_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5577/14545066789_93906cfa4e_c.jpg

Docieramy do podnóża skały, zbieramy graty z auta i idziemy na nocleg. Plan jest taki aby rozbić się poza granica parku, to kawałek, z 15 minut drogi. Wbijamy w las, słońce już zaszło, jest ciemno. Przedzierając się przez stromiznę i wielkie krzaki znajdujemy pozostałości jakiegoś szałasu. Rozmowy o dupie maryny przy niewielkim ognisku, pijemy to co się schłodziło, i idziemy spać pod chmurką. Gwiazdy świecą, może nie będzie padać. Ten daszek nas nie ochroni, ale to jedyne równe miejsce w okolicy. Zasypiam, pełen obaw co do jutrzejszych planów. 2 najlepsze punkty programu, chyba nie będą do zdobycia z psem…

https://farm6.staticflickr.com/5566/14545062878_4813d5f6aa_c.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2934/14708705906_1973664de6_c.jpg

Wszystkie zdjęcia z dnia pierwszego:
https://www.flickr.com/photos/114198437 … 880271821/

Outdoor & Trip - Fb
PS: Napełniam jednorazowe kartusze turystyczne smile

2

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Oj!  big_smile
Zapowiada się ekstra relacja z wyprawy! Już jestem ciekawa "psiej taktyki" schodzenia w dół wink

Najważniejsze jednak, że wróciliście cali... bo przecież po Waszym powrocie się działo... neutral

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

3

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

V,Rozsutec ta pamiętam, tam miałem w pewnym miejscu największego cykora w zyciu. wink

Góroczub.

4

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

A ja tam wierzę, że pies zdobył... ewentualnie z małą pomocą wink

5

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Dzień drugi, noc była gorąca. Obudziłem się dość wcześnie, korzystając z okazji gdy kolega spał, polazłem gdzieś w las pozwiedzać okolicę. Piotrek zawinięty po czubek głowy w śpiworze wstał dobre 2 godziny później.

https://farm3.staticflickr.com/2917/14592549037_e70ab98776_b.jpg

Szybko ogarnęliśmy obozowisko i ruszyliśmy w stronę auta, dzisiejszy cel to Rozsutec, Mały i Duży.

https://farm3.staticflickr.com/2907/14778707462_6d54c25c4b_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3841/14592389409_4c48f7ccb3_b.jpg

Przejechaliśmy kilka kilometrów, na parking w Białym Potoku.

Startujemy z Białego Potoku szlakiem niebieskim, tłumy ludzi, setki turystów, ciągle podjeżdżające busy. Po kilkudziesięciu metrach rezygnujemy, ja to nawet nie chciałem wysiadać z auta widząc te tłumy, prawie na siłę wytargał mnie z niego Piotr smile

Decydujemy się na wejście zielonym szlakiem. Po chwili wyprzedzamy 3 słowackich turystów, dalej nie ma już nikogo. Zastanawiamy się patrząc na mapkę i strzałki przy szlakach, czy to przypadkiem nie szlak kierunkowy, a my idziemy pod prąd. Okazało się szybko że to sugerowany kierunek trasy, a typowy szlak kierunkowy jest tylko jeden, w dolinie Diery.

Pierwszy etap trasy to wejście na Mały Rozsutec. Zielony szlak wiedzie cały czas do góry, stromo, cholernie stromo. Nawet nie chce mi się wyciągać aparatu, zresztą nie ma widoków, nudny marsz pod górę gęstym lasem…

Prosty odcinek to może jakieś 200-300 metrów z całego szlaku…

https://farm6.staticflickr.com/5572/14779068705_bfc69d7bd1_b.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5588/14592347810_64f4c70d42_b.jpg

Po długim ciężkim podejściu, 4km trasy. GPS pokazuje do szczytu 300 metrów odległości, tu zaczynają się skały i łańcuchy, ten krótki odcinek pokonujemy w dobre 40 minut. Całą trasa przewidziana na 2,5h udaje się pokonać w 3 wliczając jeden półgodzinny odpoczynek na śniadanie. tempo mamy niezłe  smile

https://farm3.staticflickr.com/2918/14592563287_dbd614feed_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2910/14592350590_dafa0f5891_b.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5563/14798935163_227e6b6f9a_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3852/14592401749_df7eea5f77_b.jpg

Na szczycie sporo ludzi, siadamy nad 150 metrową przepaścią i podziwiamy widok na Wielki Rozsutec. Popijając jeszcze chłodne piwko smile

https://farm4.staticflickr.com/3843/14592355380_7ea9567531_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3905/14756074226_d38af49801_z.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3845/14776719684_40c963f2b1_b.jpg

Schodzimy do Przełęczy Medzirozsutce. Tu zaczyna się mały problem, zejdziemy z psem? Łańcuchy, 100 metrowa ściana pod kątem 85% Momentami jest w pionie. Jak to ugryźć? Wyjście jest, można się wrócić, droga jest jedna. Na parking. Ale trzeba chociaż spróbować.

Piotrek schodzi pierwszy, znajduje punkt oparcia kilka metrów niżej, opuszczam mu psa. Schodzę kilka metrów poniżej, i odbieram. I tak w kółko. Przyblokowaliśmy trochę szlak ale nie ma wyjścia, na szczęście wszyscy bardzo wyrozumiali, z uśmiechem na twarzy i niedowierzaniem. Co się tu odpierdala. Pewnie niewiele psów tutaj wlazło i zeszło o własnych siłach. Cała drogę. Małego pieska można jeszcze wrzucić do plecaka, Azę już nie bardzo.

Zdjęć z tego kawałka nie ma, po pierwsze się nie dało. jedną ręką trzeba było trzymać się łańcucha, drugą psa. Zresztą nawet zapomniałem że mam aparat, i chcieliśmy zejść jak najszybciej, bo korek od dołu i góry…

W końcu docieramy na Przełęcz Medzirozsutce. Niech nikogo nie zwiedzie wielkość góry, od dołu nie wydaje się wielka. Ale to naprawdę kawał góry, z góry dopiero będzie to widać. No właśnie, z góry. Czyli z Wielkeigo Rozsutca. Ale zastanawiam się czy po tym co zobaczyłem na 300 metrów niższej górze, w ogóle są jakieś szanse dostać się tam z psem, choć właściwie to jest na odwrót. Nie martwię się czy z nim wejdę ale czy zejdę.

https://farm4.staticflickr.com/3843/14798911403_d41c6bb727_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2909/14776736284_f1f6c1e466_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2932/14592586877_5cc3af81e9_b.jpg

Ostatecznie decyduję się ruszyć, jeśli będzie źle to po prostu zostanę i wejdę później gdy Piotr ze szczytu wróci, i popilnuje psa.

W skrócie. Jedno wielkie podejście. Aż pomału robi się to nudne… Tutaj jest tak wszędzie. Stromo pod górę, stromo w dół. Mało jest szlaków które znane są choćby z Beskidów. Trochę pod górkę, trochę z górki, małe podejście, trochę trawersem… Nie tutaj.

https://farm3.staticflickr.com/2905/14776745544_fbcc532e18_b.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5552/14592472428_0f8d4b3a6d_b.jpg

2km i półtora godziny później

Upał daje nieźle w tyłek ale w końcu widać szczyt. Od razu przybywa więcej sił. Trochę jestem już zmęczony, pies też ale trzyma się dzielnie.

https://farm6.staticflickr.com/5593/14592610147_d79dd7805a_b.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5563/14592474838_d3c78992e8_b.jpg

W międzyczasie odbywa się 50 metrów poniżej mnie, akcja ratunkowa Horskiej záchrannej služby. Ktoś przecenił swoje możliwości, a może tylko się wystraszył. Podobno to tutaj częste, ktoś dostanie blokady stojąc nad przepaścią, na skale trzymając się łańcucha. I nie ma wyjścia, trzeba wzywać HZS, który za takie akcje wystawia rachunki sięgające dziesiątek tysięcy złotych. Właśnie sobie przypomniałem że nie kupiłem ubezpieczenia…

https://farm4.staticflickr.com/3889/14592619057_728f3a4ef5_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3865/14779144785_c82634bbaa_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3915/14775963871_cdcc84f610_b.jpg

20 minut od szczytu widać Polskie Beskidy. Z nad których nadciąga potężna burza.

Waham się chwilę czy iść na szczyt czy po prostu wracać. Zaczyna kropić.

Droga na szczyt zajmuje mi może 5 minut, prośba jakiegoś Polaka o zdjęcie, i lecę w dół. Nie ma na co czekać, deszcz zmoczy skały, będzie niebezpiecznie, do tego grzmi w oddali a na szczycie nie ma gdzie się schować. Głupotą jest tutaj siedzieć. Mimo to z 30 osób na szczycie tylko dwie decydują się na szybki odwrót.

https://farm4.staticflickr.com/3837/14756113636_4fcd323ebd_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3861/14592483428_0769ecd2b0_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2935/14592484778_b3ec9125d1_b.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5562/14778782892_c534d5883c_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3902/14776777564_a9078a6f9f_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2922/14779145265_12a7e29acc_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2919/14756131946_960371ff68_b.jpg

Burza na szczęście minęła naszą górę, ale na pobliskim Stoh’u, musi nieźle napierdzielać. Górę która znajduje się obok, widać już tylko do połowy.

Ludzie dopiero teraz decydują się na zejście ze szczytu. Z tych tłumów idących do góry, zostało kilka wytrwałych osób, dalej idących po szczyt, reszta uciekła w dół.

https://farm3.staticflickr.com/2897/14799007513_3f63c8b2f3_b.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3863/14779146815_7379e09852_b.jpg

Trzeci etap, do po prostu dotarcie do auta. Dość szybko okazuje się że to nie takie proste.

Docieramy do Medzirozsutce, tu coraz bardziej zmęczeni chwilę odpoczywamy. Przełęcz która była jeszcze 2 godziny temu oblegana, jest prawie pusta. Siedzi może z 10 osób. Decydujemy się obrać szlak niebieski. Czyli ten z którego zawróciliśmy na początku. Nie ma już tłumów, ledwie kilka osób. Jest już dość późno, do tego pogoda cholernie nie pewna. Już nie leje ale zaniesione jak cholera.

Szlak wydaje się prosty. Zejście doliną… Szybko się okazuje że to chyba najtrudniejszy odcinek trasy. Po parunastu minutach, ścieżka się kończy. Szlak idzie rzeką, człowiek idzie po wodzie, po mokrych kamieniach. Za chwilę wodospad, zejście po mokrym wodospadzie, skrawki łańcuchów, mokro i wysoko. Ale to dopiero początek.

https://farm3.staticflickr.com/2927/14592512148_dba67b2244_b.jpg

Zaczyna się to czego się obawiałem. Zejście.

Szybko się okazuje, że niebieski szlak, to po prostu górska rzeka, bo to chyba ciężko nazwać po prostu strumykiem czy potokiem. Schodzi się wąwozem o nazwie Diery. Cały czas idzie się rzeką, droga wiedzie przez wodospady, na niektórych są łańcuchy, na innych trzeba sobie poradzić bez nich.

https://farm6.staticflickr.com/5557/14779166805_2744361869_b.jpg

Trochę spowalniamy tempo na szlaku, ludzie czekają na swoją kolej. Wodospad za wodospadem, coraz wyższe i coraz trudniejsze. Pomału przekazujemy sobie psa, i schodzimy na przemian w dół. Cholernie trudna i wyczerpująca sprawa.

https://farm4.staticflickr.com/3852/14592495239_d5e9693659_b.jpg

Jedna z tych najmniejszych drabin, tę udało się obejść. Następną pokonać pomału podając sobie psa co kilka szczebli.

https://farm3.staticflickr.com/2908/14776803524_d98143d204_z.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2932/14592497419_c35e680591_z.jpg

Dalej nie jest lepiej, pomału ale idziemy. Choć i tak wyprzedziliśmy sporą część ludzi. Cały czas śmieję się z tych którzy w butach biegowych schodzą po tych mokrych wodospadach, przecież to proszenie się o tragedię.

Robi się nieciekawie. Potężne, wielkie na kilkadziesiąt metrów wodospady, i ogromne drabiny. Do tego jakieś chujowate, cieniutkie szczeble na których ciężko stawia się buta, a gdzie jeszcze łapa psa. Próbuję łapać psa za szelki ale te się wyślizgują. Poprzednią małą drabinę udało się pokonać, inną można było obejść, tę na szczęście też. Ale to wymaga wspinaczki cholernie stromym zboczem, i szukanie drogi zejścia. To nie takie proste, tu na każdym kroku są skały, niektóre wyrastają otaczając górę w koło. Na dole Piotr który zszedł drabiną macha pokazując że „tędy ni chuja” idę dalej, w końcu udaje się znaleźć w miarę bezpieczne zejście.

Historia lubi się powtarzać, i tak kilka kolejnych razy. Jestem już wykończony tą ciągłą  wspinaczką i szukaniem drogi zejścia. Pies ledwo już idzie.

https://farm6.staticflickr.com/5592/14778819702_69074d87fb_b.jpg

Polski turysta mówi że kawałek dalej jest potężna drabina, do tego nie jedna… Ale dalej już nie ma drabin.

Piotr stojący kilka metrów ode mnie, mówi spoglądając na drabinę że nie ma szans żeby zejść z psem.

https://farm4.staticflickr.com/3918/14592502289_eb72b976ba_z.jpg

Znajduję wejście na zbocze, ślisko, zajebiście stromo. Wykończony jednak docieram do jakiejś ścieżki. Okazuje się że uda się nią zejść do przełęczy Vrchpodžiar. Stąd już powinienem dotrzeć spokojnie do szlaku niebieskiego, czyli marszu rzeką i wodospadami.

https://farm4.staticflickr.com/3897/14778822312_585cf42589_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2903/14778825862_26e97bb889_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2938/14592529908_edb9235411_b.jpg

Wielki Rozsutec stamtąd idziemy ale to jeszcze nie koniec…

https://farm3.staticflickr.com/2895/14776013631_1fe2483100_b.jpg

Po niedługim czasie okazuje się że jest jeszcze jedna drabina… Kurwa, miało nie być, też już mam ich dość hmm To ta z tych mniejszych. Niestety jest problem, pies nie chce już patrzeć w dół, z całej siły zapiera się łapami, nie chce widzieć tych przeklętych drabin. Jesteśmy o 20 minut od parkingu, ostatnia drabina, ostatni wodospad. Niestety tego nie da się obejść. Skały wszędzie w koło, mapa sugeruje że nie da się ich tak łatwo przekroczyć, ciągną się i ciągną. Decydujemy się na odwrót, na szczęście 20 minut w górę rzeki było rozwidlenie szlaku, tam decyduję się na marsz żółtym w stronę miasteczka Stefanova. Piotr wraca się na szlak w wąwozie by samochodem objechać na drugą stronę gór, i odebrać mnie z psem.

Tu szlak już typowo turystyczny, niecałe pół godziny i docieram do cywilizacji. Podziwiam widoczki na Rozsutec. Idę drogą w stronę Doliny Vartny. Skąd ma przyjechać Piotr.

https://farm6.staticflickr.com/5589/14756172136_9fc1d0661c_b.jpg

https://farm3.staticflickr.com/2904/14779056535_e4af4d0744_b.jpg

Idę ostatkiem sił, pies też kompletnie wyczerpany. Jest transport, jedziemy na miejsce noclegu. Tym razem planujemy rozbić namiot przy pomniku Janosika w Terchowej.

https://farm3.staticflickr.com/2900/14775891511_6c249c07e0_b.jpg

Wielki Rozsutec w promieniach zachodzącego słońca. Zrobiło się późno, do zmroku może z pół godziny. Trasę na 7h, pokonaliśmy w 12, szczęście że się udało choć w tyle.

https://farm4.staticflickr.com/3909/14775890491_687fc88d4b_b.jpg

Namiot rozbijamy już po ciemku w Terchovej, na wzgórzu przy pomniku Janosika.
Serdecznie odradzam to miejsce na nocleg, jak się potem okazało to miejsce wieczornych popijawek turystów sad Szczęście że rozbiliśmy się choć te 30 metrów dalej.

https://farm4.staticflickr.com/3883/14592543517_ddf6e91c6b_z.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3851/14775887321_3382b19557_b.jpg

Wszystkie zdjęcia z dnia drugiego: https://www.flickr.com/photos/114198437 … 972790356/

Ostatnio edytowany przez kamykus (2014-08-02 23:49:32)

Outdoor & Trip - Fb
PS: Napełniam jednorazowe kartusze turystyczne smile

6

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Kurcze, czytam już któryś raz tego drugiego posta i za każdym razem udzielają mi się Wasze emocje... dla Ciebie i Azy to zupełnie inne klimaty niż te, które znaliście do tej pory big_smile

Nawet się zastanawiałam, czy jest sens psiaka brać w takie miejsca, ale teraz myślę, że na tyle dobrze się znacie, że wiesz na co Twoją sunię stać i jak reaguje. Zdobyliście oboje nowe doświadczenia, które pewnie jeszcze się nie raz przydadzą smile w końcu Sprocketowe czworonogi po drzewach łażą lol

A trzeci dzionek będzie? tongue

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

7

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Qrcze wróciły wspomnienia,przyznam się że na zejściu z V,Rozsutca i mię przyblokowało na tych łańcuchach,ale dzięki kolegom poradziłem sobie z zejściem.http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/40000/0/40326/thumb/p18v1vpuk9cu51a5t131s1s7l15g51.JPG

Góroczub.

8

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

mirek napisał/a:

Qrcze wróciły wspomnienia,przyznam się że na zejściu z V,Rozsutca i mię przyblokowało na tych łańcuchach,ale dzięki kolegom poradziłem sobie z zejściem.http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/40000/0/40326/thumb/p18v1vpuk9cu51a5t131s1s7l15g51.JPG

Mirku widać, że emeryt, ale moc ma smile)))
Pozdrawiam smile

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

9

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Moc, zgadza się.Ale na dłuuuuuugo wyleczyło mnie z takich wyczynów. big_smile

Góroczub.

10

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Szlak z Wielkiego Rozsutca na przełęcz Medziholie moim zdaniem nie jest jednak trudny. Zejście jest strome, ale w najciekawszym miejscu - skalna półka - są zabezpieczenia (łańcuchy). Większe trudności mogą pojawić się gdy do wejścia i zejścia ustawia się kolejka turystów lub gdy szlak jest oblodzony itp. Kłopotliwe mogą być luźne kamienie na ścieżce.
Trzeba to przeżyć na własnej skórze. Lubię Małą Fatrę.

kamykus - ciekawa relacja.

11

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Szlak z Wielkiego Rozsutca na przełęcz Medziholie moim zdaniem nie jest jednak trudny.

Szlak jest bardzo łatwy, poza skałką którą i tak można obejść. Dzieci sobie poradzą z wejściem, zresztą mijaliśmy parę słowaków którzy targali kilkuletnie dzieci w górę a potem w dół. Wlazły o własnych siłach.
Mały Rozsutec>Medziholie  to już bardziej wymagający mimo że bardzo krótki szlak, i tu właśnie mieliśmy najwięcej trudności ze sprowadzeniem psa. Diery z większym psem to nie jest głupi pomysł, pod warunkiem że dysponuje się szelkami asekuracyjnymi dla niego. I kawałkiem liny.

Outdoor & Trip - Fb
PS: Napełniam jednorazowe kartusze turystyczne smile

12

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Czy na Słowacji można legalnie spacerować z pieskiem po parkach narodowych, czy uprawiasz partyzantkę?  wink

13

Odp: Mała Fatra, Vielki i Mały Rozsutec... Z psem.

Dzień 3.

Dziś trzeba będzie wracać, ale szkoda zbierać się tak wcześnie. Ruszyliśmy na ławeczki przy pomniku obgadać dzisiejszą trasę. Po wczorajszym ciężkim dniu, żaden z nas nie miał chęci na jakąś ambitną trasę, do tego dzień zapowiadał się upalnie.

https://farm4.staticflickr.com/3836/14979619532_7c2590ed0f_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3910/14793281229_03130b2378_c.jpg

Po przejechaniu kawałka samochodem, zatrzymaliśmy się w Petrovej, stąd po 2 kilometrach docieramy do żółtego szlaku w kierunku Przełęczy Medzholie. Po drodze spotykając pasterza ze swoim dobytkiem.

https://farm4.staticflickr.com/3855/14979637812_936b1407ee_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5570/14979972135_63bbc28b0c_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3887/14793375678_3ffbed57ce_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3870/14976893431_92d212e6fe_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3838/14793313169_908115f861_c.jpg


Do przełęczy wiedzie piękny szlak, przez stare Bukowo, Dębowe lasy. Widoki na góry wyglądające jak te znane z filmów dokumentalnych Ameryki Południowej. Wysokie, strome, gęste. Do tego piękne przełęcze i widoki na dalsze górki.

https://farm4.staticflickr.com/3925/14793324389_6b9b34c9ef_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3919/14793330809_a6c534d043_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3848/14793404308_7a71b2287d_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5565/14976920061_58ca4880ea_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3916/14980018305_687e8b46e1_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3871/14957036586_3aa76e94e9_c.jpg

Powolnym krokiem docieramy w końcu do przełęczy. Tutaj, tuż pod szczytem Wielkiego Rozsutca robimy przerwę, obserwując wspinających się na górę turystów.

https://farm4.staticflickr.com/3881/14957039786_77c2eb5f8a_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3897/14980033335_c355f0a9a7_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5570/14957051616_983559ccd0_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5571/14957055426_f339f63e10_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3912/14979714302_c49cbb559e_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5564/14979721062_b87ce3e799_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3865/14976975211_3453d58c37_c.jpg

Upał daje w kość, po dłuższym odpoczynku ruszamy Zielonym szlakiem do auta, jednak to wcale nie jest takie proste. Docieramy do wioski Biela. Stąd na mapie nie ma żadnych szlaków ani ścieżek w stronę przełęczy Prislop nad Bielou. Tutaj właśnie zaczyna się 2 kilometrowa droga do samochodu, oczywiście można obejść dookoła gór ale to oznacza 8 kilometrowy marsz asfaltem, w upale.

https://farm6.staticflickr.com/5565/14793397559_26cebedbcd_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5569/14793477798_87cfcca50b_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3842/14976990601_85f80300ca_c.jpg

A ten z każda minutą daje jeszcze bardziej popalić. W końcu w wiosce trafiamy na jakąś kobietę, pytając o drogę do Chaty Janosika. To karczma zlokalizowana na naszej planowanej trasie. Tuż przed parkingiem.
Dostajemy wskazówki jak się dostać do przełęczy, punktem głównym ma być jakaś dzwonnica, przy której trzeba skręcić w lewo. Idziemy i wypatrujemy...

https://farm4.staticflickr.com/3919/14957121606_ee0553c6de_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3840/14979744072_54175057b6_c.jpg

https://farm6.staticflickr.com/5560/14979755052_4f3abcd22b_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3885/14793419710_292457d63c_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3839/14979760182_0c46c8f3ab_c.jpg

Marsz polami zajmuje może z godzinę, ale to była długa i męcząca godzina. Słońce z każdym krokiem nas spowalniało, dawno takiego upału nie widziałem. Ciężko nawet się oddycha. Jeszcze kilka owieczek wygrzewających się w słoneczku smile

https://farm4.staticflickr.com/3838/14979606752_29a0264b75_c.jpg

https://farm4.staticflickr.com/3875/14979602392_e24a2447e7_c.jpg

W końcu docieramy do przełęczy, stąd już kawałek. Po dotarciu do samochodu Piotrek ugotował jeszcze na szybko żurek, takie miłe zakończenie ciężkiego upalnego dnia smile

Ostatnio edytowany przez kamykus (2014-08-20 15:57:47)

Outdoor & Trip - Fb
PS: Napełniam jednorazowe kartusze turystyczne smile