Odp: Mój GSB
znajdę chwilę i zapewne założę swój temat
może opiszę i dodam tam nie tylko foty z GSB bo troszkę tych km po szlakach zrobiłem. O dziewczynach też zapewne wspomnę ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
znajdę chwilę i zapewne założę swój temat
może opiszę i dodam tam nie tylko foty z GSB bo troszkę tych km po szlakach zrobiłem. O dziewczynach też zapewne wspomnę ![]()
Środa 13 sierpnia.
Będzie krótko bo i wędrówka długą nie była.
Pobudka przed 6 i to co zawsze z rana
Schronisko na Łabowskiej będę wspominał bardzo przyjemnie.
Wychodzę na pole kwadrans przed 7g...papa łabowska
Ruszam dość ostro,chcę być około 14 w Krynicy.
Kilka minut po starcie zaczyna kropić a po kolejnych kilku minutach zaczyna lać.
Do tego dochodzi mgła,po prostu miodzio.
Pomimo tego idzie mi się bardzo przyjemnie i sprawnie być może dlatego że w Krynicy mają na mnie czekać goście specjalni.
O 8.20 zdobywam Runek gdzie robię mały popas.
W kilka minut dochodzę w okolice Bukowa gdzie GSB zmienia kolor na...różowy
Na szczęście tylko na dwóch znakach.
Na Jaworzynę podchodzę w rzęsistym deszczu i delikatnej mgiełce
Zdobywam Kasprowy sądeckiego i mam zamiar szybciutko z niego uciec.
I nagle...olśnienie.KAWA!!!
Od czterech dni nie piłem kawy,jakoś mi się nie chciało i nagle tutaj poczułem że muszę
Wchodzę do tej bogatej karczmy.
Kelnerka wita mnie z uśmiechem(politowaniem?),zaprasza do stolika.
Mówi że jestem pierwszym klientem bo kolejka nie chodzi a że facet jestem
to na szczęście i na dobry dzień.
Najpierw ściągam mokre okrycie i biorę zestaw:kawa fusiara i szarlotka na ciepło.
Co Wam będę mówił...Dawno takiej rozkoszy moje podniebienie nie miało
Krótko mówiąc:pozory mylą i nawet w tak skomercjalizowanym miejscu można się poczuć wspaniale!
Odbieram telefon,moja taksówka już po mnie pędzi więc komu w drogę...
Zejście do Krynicy nie należy do najprzyjemniejszych.
Kilka minut po 10g. melduję się przy Diabelskim Kamieniu.
Słitka z worem na plecach musi być
Kolejka nadal ma wolne a zza chmur zaczynają się pojawiać widoczki na Niski
Dalszy odcinek w dół też jakoś średnio ciekawy.
Dopiero przed Czarnym Potokiem pojawiają się miłe oku polanki.
Jeszcze tylko jedno podejście...
I już jestem w Krynicy.
Tylko koni brak
Punkt 12 jestem na głównym deptaku.
Grająca fontanna przygrywa jakąś poważną melodię.
Czyżby na moją cześć?
Po kilku minutach odnajduję moich gości:rodziców,siostrę i ukochaną córkę.
Żonka nie przyjechała bo przecież ktoś musi za męże lesera pracować
Z wszystkich zdjęć z GSB i tak to ostatnie jest najładniejsze,prawda?
Cóż,na koniec krótkie podsumowanie.
Połowę GSB przeszedłem w dwóch turach choć planowałem w jednej.
Zajęło mi to w sumie 9 dni.
Wg.przewodnika i map Compassu przeszedłem 255km,wg.moich i mojego garmina obliczeń było to około 280km.
Kilka razy błądziłem,kilka razy zmiany na szlaku po prostu go wydłużyły.
Spałem 2 razy w namiocie(raz swoim,raz bazowym),2 razy w prywatnych schronach a 3 razy w obiektach PTTK.
Miałem szczęście tak do noclegowni jak i do ludzi których spotykałem na szlaku.
Nie spotkałem wszystkich których chciałem spotkać ale puki co...
Jak Stwórca pozwoli w przyszłym tygodniu będę już w Beskidzie Niskim.
W 9/10 dni chcę dojść do Wołosatego.
Rundę honorową po Bieszczadach mam zamiar zrobić już nie samotnie ale z moim tatą.
Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na szlaku(jak nie tym to każdym innym).
Tak to jest najsłitaśniejsza focia tego odcinka i kolorystycznie wpasowała się na medal!
Serdecznie pozdrawiam małą Kingę Baranowską - bardzo dzielnie Tatę dopingujesz
Ech.... mały pikusiu
no to Ci dolało
ale co tam, wsparcie miałeś silne! Pomysł, aby finiszować z Tatą rewelacyjny ![]()
Trzymam mocno kciuki za ciąg dalszy i będę wyglądać foci z końcową czerwona kropką
Pogoda ma się zdecydowanie poprawić, więc Twoje/Wasze plany całkiem realne ... i biedna Żonka w końcu odpocznie jak już ten szlak szczęśliwie ukończysz ![]()
To teraz prośba - zadanie specjalne
Wypatruj po drodze w Niskim wiat, a zwłaszcza takich, które mają źródełka.
Notuj w pamięci wszystkie problemy ze szlakiem. Mam jakieś "strachy-zwidy" z tym błądzeniem poza szlakiem. Nasz forumowy kolega obiecał co prawda pożyczyć mi GPS-a to będzie mi raźniej, ale wszystkie wskazówki ze szlaku będą cenne ![]()
Powodzenia!
(... i nie dziękuj
)
Czyli Jolu rozminiemy się niestety? No szkoda bardzo ale kto wie co jeszcze nas czeka
Na kolejny etap znowu biorę namiot i dużo gratów więc plecak 20+ się zrobi.
Odcinki planuje krótsze od ostatnich,upał też mi raczej nie grozi więc myślę że dam radę
Wiat i źródełek obiecuję wypatrywać,tym bardziej że sam planuje z nich korzystać.
Gps oczywiście też biorę ale ze względu na problemy z zasilaniem będę go włączał w ostateczności.
Nie dziękuję ale baaardzo pozdrawiam ![]()
Ostatnio edytowany przez mały pikuś (2014-09-02 09:18:34)
Wygląda na to, że rozminiemy bo .... urlopu niet
Dzięki bardzo za pozdrówki... i bardzo w drugą stronę
Tutaj masz jeszcze wysznupany w sieci
spis dupochronów na GSB niby jest z 2009r, ale userzy donoszą, że całkiem aktualny - może się przyda
a myślę, że jak już nasze eskapady się zakończą to możemy się pokusić o zrobienie własnego ![]()
Dzięki Jolu za ten spis choć nieskromnie powiem Ci że tego typu "logistykę" mam już w jednym palcu
Po prostu tak długo planowałem ten GSB(od 3 lat)że terię mam opanowaną na maksia
Na dobranoc wszystkim forumowiczom.
Dzięki Jolu za ten spis choć nieskromnie powiem Ci że tego typu "logistykę" mam już w jednym palcu
Po prostu tak długo planowałem ten GSB(od 3 lat)że terię mam opanowaną na maksia
Na dobranoc wszystkim forumowiczom.
Tym bardziej, kiedy doświadczysz dalszej drogi możesz być autorem takowego opracowania
Nutka ![]()
Powodzenia mały pikuś ja niestety ale nie dostanę tyle urlopu w pracy, by zrobić MSB hmm ale wszystko przede mną. W niedzielę jadę się zrelaksować nad morze choć z górami też ma to coś wspólnego - Jastrzębia Góra ![]()
Wilki mnie nie chciały zjeść,niedźwiedzie rozszarpać,żubry stratować,żmije pokąsać
Co wam będę mówił...było CUDNIE.
Ostatnio edytowany przez mały pikuś (2016-03-25 13:52:35)
mały pikusiu - jako pierwsza składam Ci wielgachne GRATULACJE!
Za wytrwałość, samozaparcie i "gładkie"pisanie
Pewnie jeszcze będzie okazja do różnych dyskusji i przemyśleń bo liczę na SZCZEGÓŁOWĄ relację
Póki co pisz proszę szybko, szybciutko bo mi się zarysowała szansa na urlop i bałam się czy zdążysz się sprawozdać przed moim wymarszem ![]()
Dziękuję Jolu!
Ponieważ nie wiem kiedy ruszę z jakąś relacją,zapodam może kilka informacji i refleksji z tego etapu coby Tobie i innym chętnym do łazęgowania było łatwiej.
Beskid Niski to całkiem inny wymiar
W ciągu całej wędrówki przez to pasmo spotkałem w ciągu sześciu dni około 20 turystów.
Rekordem pod tym względem był trzeci dzień wędrówki kiedy to podczas blisko 12 godzin łazęgowania spotkałem 1 osobę.
Uwielbiam taką pustkę w górach,czułem się tam rewelacyjnie.
Na BN musicie zabrać dobre,wysokie buty i dobre stuptuty.
Ja na nowo zakochałem się w moich Meindlach i już złego słowa o nich nie powiem!
Spisały się na medal w naprawdę trudnych warunkach.
Błoto w Niskim jest wszechobecne.Przy małym pesiu można i do kolan wpaść
Najgorszym miejscem pod tym względem jest rejon przed Wołowcem oraz Wisłoczkiem.
Nad bacówką w Bartnem po około pół km zaczyna się sympatyczne bagienko do tego znika oznakowanie GSB.
Chcąc przejść ten odcinek(około 1 km)trzeba badać kijkami teren,iść na czuja a znaków szukać niebieskich.
Te niebieskie znaki pokrywają się z czerwonymi.Są to znaki Szlaku Papieskiego.
Co do samego oznakowania GSB ogólnie nie można narzekać.
Sprawą oczywistą jest fakt że znakarze na farbie oszczędzają,trzeba mieć oczy szeroko otwarte ale generalnie zgubić się nie jest łatwo.GPS włączałem raptem kilka razy i to tylko w celu przekonania się że dobrze idę.
Co do wody na szlaku to praktycznie jest dostępna na każdym odcinku za darmo
Ja pije dużo wody dlatego zawsze miałem żelazny zapas.
Pierwszą butelkę kupiłem dopiero w Iwoniczu(choć i bez tego bym sobie poradził)
Żadnych tabletek do wody nie dawałem.Raz się strułem ale to raczej ilością zeżartej kiełbasy z kija zapitej zimnym piwkiem a gdy go brakło dużą ilością zimnej źródlanki
Co do noclegów to spokojnie można przejść BN bez namiotu w dowolnym tempie.
Baza noclegowa jest całkiem bogata.
Agroturystyki są wszędzie,są tanie i baaardzo sympatyczne.
Są 2 albo 3 wiaty w których można się przespać(szczególnie polecam bazę studencką w Regietowie z ekstra wiatą i źródełkiem).
Wiat jest oczywiście dużo więcej,szczególnie w Magurskim Parku ale są tak mało sympatycznie skonstruowane że spać w nich nie sposób
Sklepy są...także
przy czym czasami trzeba trosze podejść,albo zaczekać na sklepową bo godziny otwarcia są różne
czasami troszke z innego wymiaru ale BN cały taki jest.
Bieszczady to całkiem inna bajka.
Tłum na połoninach za to widoki cudne.
To tak na szybko,chaotycznie ale może coś pomogę.
Jeżeli ktoś ma jakieś pytania bardziej szczegółowe to proszę pytać,także na PW.
Ostatnio edytowany przez mały pikuś (2014-09-18 12:09:29)
Dziękuję Jolu!
Ponieważ nie wiem kiedy ruszę z jakąś relacją,zapodam może kilka informacji i refleksji z tego etapu coby Tobie i innym chętnym do łazęgowania było łatwiej.
Dzięki, że napisałeś tego posta. Złagodziłeś moje lęki...
lęki o to, że się zgubię
Zgubić się nie jest strasznie bo gdzieś człek przecież wylezie, ale ja mam strachy, że zgubię szlak i stracę czas przeznaczony na wędrówkę, o będzie on niestety wyliczony co do dnia
Nic to trza twardym być...
Po Twoich poradach, jestem spokojniejsza
Wszystkie refleksje i podpowiedzi bardzo się przydadzą! Jeszcze raz wielkie dzięki za szybką odpowiedź
Swoją relację pisz teraz spokojnie, w takim tempie jak Ci obowiązki rodzinne i zawodowe pozwolą
Szczegółowa ma jednak być! ![]()
mały pikusiu - jako pierwsza składam Ci wielgachne GRATULACJE!
To może ja, jako drugi
dołączę do W I E L K I C H gratulacji
Twoje relacje bardzo dobrze się czytało. Kawał dobrej roboty zostanie dla potomnych ![]()
Jeszcze raz gratki za samozaparcie ! ! !
Marku dzięki serdeczne za dobre słowo.
Jolu nic się nie bój,szansa na zgubienie zawsze jest
Ja zgubiłem się w Krynicy po jakimś kilometrze od startu.
Pełno trenujących biegaczy płci nie tylko męskiej sprawiło że tak się kajśik zapatrzyłem że skręt na Huzary mi uciekł.
Zorientowałem się po drugim kilometrze że coś ta asfaltówka za długa ![]()
(...) Ja zgubiłem się w Krynicy po jakimś kilometrze od startu.
Pełno trenujących biegaczy płci nie tylko męskiej sprawiło że tak się kajśik zapatrzyłem że skręt na Huzary mi uciekł.
Zorientowałem się po drugim kilometrze że coś ta asfaltówka za długa
No masz!
Oj znamy to znamy... a potem powrót do miejsca, kaj ślak widzieli po raz ostatni ![]()
Gratulacje i uznanie mały pikusiu ![]()
Ja niestety utknąłem w Tabakowym siodle, a do końca już tak blisko ![]()
A to ty z "Beskidu Małego"..
Relację z GSB przeczytawszy, chciałbym to przejść w całości, może maj przyszły rok okaże się łaskawy, był plan w tym roku i niestety, poległ.
Wiat jest oczywiście dużo więcej,szczególnie w Magurskim Parku ale są tak mało sympatycznie skonstruowane że spać w nich nie sposób
Jeżeli masz na myśli nowe wiaty "a' la brogi", to one są fenomenalne wg mnie. Na Przełęczy Hałbowskiej kimałem podczas całonocnej zlewy, nie puściła nawet kropelki, dodatkowy plus za drewnianą podłogę i dobrą robotę.
Toś mnie Waćpan zaskoczył.
Nie wiedziałem że sławetny menel z npm-owskiego foruma jest na naszym lokalnym forumiku
Widzisz ja też miałem problem żeby w końcu zrobić GSB,udało się ale w trzech wypadach.
Już postanowiłem
że jeszcze kiedyś go zrobię w całości,może zimą bo wtedy u mnie łatwiej o wolny czas.
Maj to fajny miesiąc na wypad.Puchy na szlakach,kwiotki na łące
Co do narzekania na wiaty to miałem na myśli te wielkie otwory wejściowe i wąskie ławeczki.
Przy kiepskiej pogodzie piź...jak wiadomo gdzie
No chyba że we wiatce namiocik rozbijesz no to wtedy inna bajka,pozdrówka.
Blisko pół roku minęło od czasu jak ruszyłem w drugą połowę GSB.
Niektóre sceny zaczynają zanikać w mojej pamięci.
Najwyższy więc czas napisać kilka zdań póki jeszcze cokolwiek w głowie pozostało
Może ten zapis będzie pomocny komuś z Was a mam nadzieję że przeczyta go także moja córka która jako wzorowa pierwszoklasistka opanowała już czytanie całkiem dobrze.
Tę opowieść dedykuję więc mojej córce Weronice
7 września kilka minut po 7 melduję się z rodzinką w Krynicy.
Miasteczko wita nas mglistą pogodą.
Łyczek kawki,jakieś ciasteczko,szybkie pożegnanie z najbliższymi i ruszamy.
Oni do kościółka na msze ja z racji tego że byłem już wczoraj pogadać z Najważniejszym ruszam ostro czerwonym przez miasto.
Krynica pomimo wczesnej pory tętni życiem.
Wyjeżdżają z niej bogacze którzy radzą tym ze średnią krajową(albo minimalną)jak żyć...
Kończy się tzw.Forum Ekonomiczne.
Jednocześnie trzeci dzień trwają słynne zawody biegaczy,maratończyków.
Zabawa dla całych rodzin,zawody dla najmłodszych i oczywiście profesjonalnych biegaczy.
Mijam mnóstwo trenujących.Jeden pan zagaduje do mnie czy idę w Niski,jak on mi zazdrości itp.
Sam przeszedł GSB 3 razy,pyta mnie o ciężkość plecaka o namiot.
Po kilku krokach spotykam dwie młode dziewczyny i znowu ta sama gadka
Wreszcie się mobilizuję,ruszam ostro i...orientuję się że jestem przy Kopcu Pułaskiego.
Pół godziny od startu pomyliłem drogę,fajnie się zaczyna nie ma co
Daję więc z buta w dól z pół kilometra i wreszcie jest szlak:
Na Huzary podchodzę bardzo sprawnie,po kilku minutach robię sobie mały popasik w takim sympatycznym miejscu:
Wrota w Beskid Niski...skąd,to jeszcze Sądecki jest
Jednak ja cieszę się jak dziecko,jestem tutaj pierwszy raz i już kocham to miejsce!
Po kilku minutach pomiędzy mućkami i innymi krasulami dochodzę do właściwego początku Beskidu Niskiego.
Potok Mochnaczka w Mochnaczce Niżnej stanowi zachodnią granicę BN.
Dochodzę do asfaltówki którą dreptam kilkaset metrów.
Tuż przed cerkwią a naprzeciwko sklepu szlak skręca w prawo i zaczyna się wspinać na Mizarne.
Sklep w Mochnaczce jest czynny,wielu amatorów taniego wina wesoło gaworzy przed nim.
Kilku z nich stoi na mostku na Fataloszce.
Odświętnie ubrani i każdy z flaszką wina w garści.
Dzwony wzywają na mszę ale panom się nie spieszy,ważne że żony poszły...
Pogoda jest cudna,ciepło ale nie gorąco.
Idzie mi się wyśmienicie.
Na plecach mam ponad 22kg w tym namiot,kuchenkę,4 litry wody.
Spotykam różne żyjątka:
Obok skoszonych łąk dochodzę do Mizarnego.
Śliczna ta ścieżynka,prawda?
Ostatnie spojrzenie za siebię,na zachód.Na ostatnim planie majaczy Jaworzyna Krynicka.
Zaczynam schodzić do Banicy i wreszcie pojawia się Ona:
Autoportet z kochanką
Wśród łąk i muciek(konisi niestety brak)schodzę do Banicy.
Jolanto myślę że stróż miejscowego mostka z racji niedzieli ma wolne
Za Banicą zaczyna się lekki chaszczing,znaki szaleją...
Idę "na pałę" i szczęśliwie trafam w dolinę rzeki Biała.
Jest południe,upał doskwiera.
Robię małą kąpiel i popasik półgodzinowy.
Dalszy odcinek trochę daje mi w kość.
Jest upalnie a szlak prowadzi szutrową drogą i przez jakieś 3-4km nic ciekawego nie widać
Siły witalne odzyskuję w rejonie Kudaka.
Widoczki,konisie,kolejny popasik nad potokiem Polczyn.
W Ropkach bobry szaleją.
I pikusie też
Wszystko się zmienia.
Po prawej w stronę Wysowej wreszcie dostrzegam konisie
Schodzę do Hańczowej,asfaltówką co prawda ale idzie się fajnie.
Telefon do Pana Boga.
W Hańczowej sławetnym mostkiem przechodzę Ropę.
Ruszam na Kozie Żebro.
W nogach mam już parę km więc idę powoli.
Po wtóre nigdzie się nie spieszę bo godzina młoda a za KŻ czeka na mnie hotel miliona gwiazdek
Zejście z KŻ daje mi popalić.Jest cholernie strome,boje się o kolano.
Szczęśliwie o 17g.schodzę do Regietowa.
Zadziwia mnie gwar dobiegający od bazy,głośnie krzyki,piski dzieci,kilka samochodów.
Chyba nie będzie tak fajnie jak myślałem
Okazuje się że na bazie odbywają się małe poprawiny.
Cztery rodziny z dziećmi balują na całego.
Jest ognisko,dużo żarcia i jeszcze więcej %
Początkowo panowie zaczynają dogaduszki typu czy ja normalny jestem i w ogóle.
W zasadzie to ja nie wiem czy jestem normalny?
Może trzeba się napić z nimi(wszak zapraszają)żeby przejrzeć na oczy
Panie są bardzo miłe,chyba jest im głupio z powodu gorzały na bazie.
Dzieci jak zwykle ciekawskie dopytują się mnie skąd idę i po co?
Kibicują mi przy rozbijaniu namiotu,chcą pomagać.
Po jakiejś godzinie towarzystwo się rozjeżdża i nastaje cudowna cisza.
Na Bazie w Regietowie jest bardzo wydajne źródełko z pyszną wodą.
Łazienka też jest i to pierwszej klasy.
Kiełbaska zapita zimnym piwkiem smakuje wybornie
To był piękny dzień.
Ależ się cieszę, żeś zdecydował się kontynuować tą opowieść!
Nie miałam odwagi Cię nagabywać, choć widzę, że trza mi było z Weroniką wejść w komitywę
Też się poprawię - zmobilizowałeś mnie
A teraz miło będzie powspominać te odcinki trasy.
Zbliżenie na cerkiew wyszło świetnie - to chyba jeden z piękniejszych widoków w tym rejonie
nie licząc wiadomego autoportretu
Gadzina wyszła rewelacyjnie, widać, żeś ja zaniepokoił bo łepek trójkątny pokazała
Moje Kozie Żebro poszło łatwo bo wypoczęta po noclegu w Hańczowej byłam, ale ostro w dół jest!
Niby już znam Twoje przygody z wieloma szczegółami, czekam jednak na to co tam jeszcze w zakamarkach pamięci chowasz.
Tą pyszną wodę przy bazie też na długo zapamiętam ![]()
Strony Poprzednia 1 2 3
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
[ Wygenerowano w 0.043 sekund, wykonano 13 zapytań ]