Temat: Halloweenowy spontan pteridologów
Teraz to mogę sobie zadać pytanie. Czy moje wycieczki botaniczne zawsze muszą być tak zwariowane
Wczoraj wraz ze znajomym Markiem z instytutu poznańskiego również pteridologiem wybrałem się na wycieczkę botaniczną. Pierwotnie mielimy odwiedzić Twardorzeczkę ze stanowiskami zanokcicy zielonej, ale jak to w sobotę były problemy z połączeniem autobusowym i od tego czasu zaczęły się nasze zwariowane przygody które zawsze dobrze się kończyły
W Bielsko-Białej wpierw zatrzymaliśmy się na ciepły posiłek na dworcu autobusowym, a jak przyszło do płacenia to Marek wyciągnął z kieszeni więcej ziemi niż pieniędzy
Na samym dworcu autobusowym mieszanka połączeniowa były niezła czyli według rozkładu jedzie a faktycznie to nie, ale na szczęście o włos załapaliśmy się na pociąg zwardoński jadący do Wilkowic czyli nie planowano. W pociągu były niezłe problemy z zablokowanym kiblem, na szczęście podjazd był krótki więc wytrzymaliśmy za potrzebą
Z Wilkowic-Bystra ruszyliśmy w stronę Skały Czarownic. Pogoda była rewelacja
Zatrzymaliśmy się przy obrywie skalnym przy potoku gdzie znajdowała się interesująca zanokcica zielona. Rosła ona w miejscu trudno dostępnym więc dostanie się do niej przeważnie kończyło się wpadnięciem do potoku, ale na szczęście udało do niej dostać metodą przywarcia ciała do obrywu skalnego
Po przestawieniu godzin dzień już krótki więc by nie tracić czasu szybko ruszyliśmy czarnym szlakiem w stronę Magurki Wilkowickiej a następnie stronę w dół w stronę Ponikwi. Marek w międzyczasie opowiadał o swoich podróżach do Gruzji
Na stoku Magurki Wilkowickiej znajdowały się interesujące paprocie z grupy Dryopteris affinis z nerecznicą elegancką (Dryopteris pseudodisjuncta) na czele. Nieźle się namęczyliśmy by wyrwać kłodzinę do wsadzenia ją do ogródka. Ręce miałem tak brudne jak u murzyna a kłodzina ważyła ze dwa kilo
Szybko robiło się ciemno więc szybko ruszyliśmy w stronę Ponikwi. Chcieliśmy jeszcze odwiedzić stanowisko zanokcicy północnej. W Ponikwi było już ciemno jak w nocy. Na przystanku sprawdziliśmy powrotne połączenie autobusowe które w sam raz na spasowało więc by nie tracić czasu ruszyliśmy na zanokcice północną pod Nowym Światem. Marek wyciągnął swoją maleńką latareczkę która o dziwo dała niezły strumień światła. Jak to bywa w dzień halloweenowy Marek sobie podświetlał gębę tak że wyglądał jakby zionął ogniem. Jakby ktoś szedł drogą to zawał murowany
Do stanowiska było jeszcze trochę drogi. Na samym końcu drogi i domostw wybiegł pies i z domu wyszedł jakiś gościu który był zdziwiony naszym widokiem w zupełnych ciemnościach, a Marek jakby nigdy nic rozmawiał sobie przez komórkę
To jakieś szaleństwo w takich ciemnościach szukać kępę zanokcicy północnej. Przy gwiaździstym niebie coraz bardziej zbliżaliśmy się do stanowiska. Nagle szok, latareczka wypadła nam z rąk, ale udało się ją znaleźć przy podświetleniu komórkowym
Już jesteśmy przy stanowisku. Ciemności są niesamowite. Skrupulatnie podświetlamy skalny murek by dojrzeć zanokcicę północną i nagle jest piękna kępa znaleziona o godz. 18.14
To jakieś mistrzostwo świata znaleźć jedyną kępę w całym województwie śląskim
By zdąrzyć na autobus ruszyliśmy w drogę powrotną. Okazało się że mieliśmy jeszcze sporo czasu do odjazdu autobusu czy faktycznie
Nagle wyłania się z ciemności autobus zjawa jadący z przełęczy Przełęczy Przegibek do Czernichowa którego zatrzymujemy a przy okazji jakiś samochód. Gościu z auta był mocno zdziwiony tą sytuacją
Autobus na szczęście jechał też w stronę Bielska-Białej czyli w kierunku co chcieliśmy, a Marek jak przyszło do płacenia za bilet znowu wyciągnął więcej ziemi niż pieniędzy
W samym Międzybrodziu Bialskim była mgła jak mleko i po emocjonującym dniu i częściowo nocy rozstaliśmy się w Kobiernicach
Jak sobie przypomnę ten wczorajszy dzień to pękam ze śmiechu. Przygoda jak niczym z filmu ![]()
Ostatnio edytowany przez Dariusz Tlałka (2015-11-01 09:50:20)