Temat: Z Lipowej na Skrzyczne
Beskid Śląski mam niewiele schodzony, ponieważ zawsze odstraszały mnie od niego łyse szczyty z uschniętymi i powalonymi świerkami. Smutny widok.
.
Niemniej jednak w minioną niedzielę postanowiliśmy wybrać się na Skrzyczne. Pogoda wymarzona, no może trochę zbyt gorąco, jak na początek wiosny. Dało się to od razu odczuć na podchodzeniu. Człowiek szybko tracił siły.
Ruszamy ok. godz. 14.00 niebieskim szlakiem z Lipowej, a dokładnie z Doliny Zimnika – górskiego potoku, który, nie wiem, czy pamiętacie, w 2013 roku walczył z Wieprzówką o tytuł Rzeki Roku. Uplasował się wtedy na III miejscu. Wg mapy mamy do pokonania jakieś 4,3 km i jakieś 717 m przewyższenia.
Szlak niebieski zaczyna się przy Hotelu „Zimnik” i prowadzi od razu ostro pod górę. Zanim się wejdzie na dobre do lasu można zachwycać się górującą nad okolicą Babią Górą. Tego dnia wyglądała jak japoński wulkan Fudżi. Piękny stąd też jest widok na Lipową i wzgórze Grojec.
Początek szlaku ok. 1,5 km biegnie przez las, który bardzo powoli budzi się z zimowego snu.
Zdecydowanie bardziej wiosnę słychać i widać tu wśród zwierząt niż roślin. Radosne śpiewy ptaków, głośne brzęczenie pszczół zapylających kwiaty wierzby czy trzepoczące skrzydełkami latolistki cytrynki. Trafiła się nawet rusałka żałobnik.
Wyłaniają się zza drzew piękne widoczki na Beskid Żywiecki. Im wyżej tym piękniej i więcej widać. Po minięciu Równi 850 m n.p.m. i Hali Jaskowej 932 m n.p.m. , niestety już zarośniętej, zaczynają się pokazywać Tatry, a widoki stają się rozleglejsze.
Resztki szałasu pasterskiego
Przed Halą Jaskową mija nas szóstka rozpędzonych crossowców. Nie zważali w ogóle na sporą ilość turystów, którzy tego dnia byli na szlaku, wśród nich małe dzieci. Potworny hałas, kurz i odrzucane spod kół na boki kamienie. Jeśli ktoś nie zszedł ze szlaku mógł nieźle oberwać.
Czy zrobi ktoś w końcu z tym porządek… ?
Podejście pod sam szczyt to niesamowicie piękne i rozległe widoki, którymi zachwycałam się aż do zachodu słońca.:cool:
Widoczek na Kotlinę Żywiecką i Jezioro Żywickie, w tle nasz Beskid.
Babia, Romanka, Rysianka, Pilsko i Tatry, w tym słowacka ich część, oraz Pasmo Baraniej Góry.
Odnowiona i zamieszkała jako domek letniskowy bacówka pod szczytem Skrzycznego.
Szkoda, że teren podszczytowy Skrzycznego to prawie łyse miejsce, pozbawione drzew. Połamane, powywracane i ścięte kawałki leżą w nieładzie na całym stoku. Widok nieciekawy …
Dobrze, że można się odwrócić na pięcie
.

Do schroniska dochodzimy przed zachodem słońca. Jest jeszcze całkiem ciepło. Na tarasie robimy mały rest. Pora coś zjeść i wypić
.
Podziwiamy jeszcze widoczki z platformy widokowej, na której wieje tak, że głowę chce urwać
i udajemy się zielonym na Halę Skrzyczeńską, w stronę Małego Skrzycznego.
Zachodzące słońce ozłaca mi fotki
.
Barania Góra
Fajna wiata, niestety w środku wysypisko śmieci …
„Budyniowy" zachód
Na Małe Skrzyczne, aż do wyciągu, idziemy po śniegu.
Dopiero przed Kopą Skrzyczeńską nieco go mniej. Postanawiamy schodzić do doliny bezszlakowo. Przed Kopą schodzimy ścieżką stromo w dół, podziwiając Pasmo Baraniej Góry, pozostawione za sobą Skrzyczne i oświetlony Żywiec.
Do samochodu docieramy tradycyjnie po zmroku.
Staszku bardzo dziękuję za piękny dzień na ścieżkach Beskidu Śląskiego
.
Ostatnio edytowany przez nena (2016-04-20 15:46:24)