Temat: Widmo Brockenu
25/26 września (niedziela/poniedziałek) byłem z kilkoma znajomymi w Tatrach Wysokich z zamiarem zdobycia Rysów od południowej strony. Nocleg zaplanowaliśmy w Chacie pod Rysmi. Jadąc wczesnym rankiem wśród mgieł i siąpiącej mżawki opowiadałem znajomym o widmie Brockenu - pytałem ich - "czy wiecie co to jest?". Pierwszy raz o tym słyszeli, a nastrój akurat był dobry żeby ich trochę zaintrygować, a trochę niewinnie nastraszyć...
Wychodząc na szlak Doliną Mięguszowiecką chmury zaczęły odsłaniać nagie szczyty, jak w ogromnym teatrze. Wydawały się jeszcze bardziej niedostępne i potężne. Po południowym posiłku i zakwaterowaniu w chacie poszliśmy na przełęcz Waga. Od strony grani Baszt zachodnie słońce wyszło całkowicie zza chmur i oświetlało złociście kotlinkę pod Wagą i przełęcz. Natomiast dolina Ciężka po drugiej stronie przełęczy cała spowita w tumanach białych chmur. Nagle kolega, który z zainteresowaniem słuchał mojej porannej "gawędy" z trwogą w głosie powiedział "tam jest chyba to widmo!" Krzyknąłem do nich "kryjcie się w skałach bo wszystkim nam będzie pisana śmierć w górach!". Ale stwierdziliśmy, że możemy przecież kryć się trzy razy i trzy raz oglądać widmo tak, aby odczynić zły urok. Tak też zrobiliśmy. Oczywiście wszystko to wprawiło nas w doskonałe humory i pewnego rodzaju ekscytacje, bo zjawisko było przecudne! Ruchome cienie na chmurach w tęczowej areoli jak jakieś anioły. Mamiły nas swą bliskością będąc w rzeczywistości zawieszone nad kilkusetmetrową przepaścią. Pełni nieoczekiwanych wrażeń wróciliśmy to chaty. W nocy inny spektakl na nieboskłonie - gwiazdy na czarnym niebie i widoczna tak wyraźnie droga mleczna (tak widać tylko w górach).
Rankiem pełni werwy i animuszu ruszyliśmy na szczyt Rysów. Po krótkiej 40 min wspinaczce jesteśmy na szczycie i tu znowu zdziwienie - widmo Brockenu znowu jest z nami!!! A mówiłem im, że to rzadkie zjawisko. Chyba w to nie będą wierzyć.
Teraz już jestem dawno w domu i z uśmiechem czekam na moje trzecie widmo... ![]()

