Odp: Łamana Skała – Madohora – Mlada Hora – Madahora - czyli jak?
A ja właśnie doszukałem się polemiki Andrzeja Matuszczyka, który na łamach kwartalnika "Gazety Górskiej" podjął się tej tematyki. Artykuł pod tytułem "Dylematy beskidzkiej toponomastyki" ukazał się w 4 nr z 1999 r. na str 3.
Autor wskazuje, że zagadnienia nazewnicze stanowią niezmiernie istotny problem, wciąż widoczny na arkuszach turystycznych map oraz na kartach ogromnej obecnie rozmaitości literatury przewodnikowej. Warto zwrócić uwagę, że jest to 1999 r., gdzie w tym czasie dominowały mapy turystyczne bardzo ogólnikowe w oparciu o wydawnictwo PPWK - niekoniecznie poprawne.
Wracając jednak do tematu. Pod koniec artykułu Matuszczyk wskazuje na zadowolenie, że "do łask wróciła zapomniana nazwa szczytu Łamanej Skały jako najwyższego wzniesienia "pasma Leskowca" Beskidu Małego". No z tym ostatnim zdaniem, ja bym się nie zgodził, bo skoro Łamana Skała jest najwyższa to powinno się nazywać pasmo Łamanej Skały, a nie Leskowca, ale cóż - tak tu autor sobie przyjął i basta.
W artykule możemy wyczytać też, że "nazwy tej używano już w 1445 r w dokumentach rozgraniczających księstwo oświęcimskie od zatorskiego. W związku z występowaniem w rejonie szczytu wzniesienia licznych wychodni piaskowca zarówno mapa Karola Kummersberga (1885 r.) jak też Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego lansowały zbliżoną nazwę góry Łomna Skała.
Dopiero austriackie mapy z końca XIX w. niesłusznie przenosząc nazwę na całe wzniesienie od jednego z jego niższych wierzchołków Mladje Hory (910 m) wprowadziły zupełnie błędne oznaczenie Madohora. Zdecydowaną walkę owej błędnie nazwie wydał piszący tą relację na mapie turystycznej i w przewodniku po Beskidzie Małym. Od końca la 80-tych udało się powrócić , mam nadzieję na stałe, do określenia szczytu Łamana Skała, a nazwę Madohora określa się tylko rezerwat przyrody pod szczytem Łamanej Skały."
Resumując to jest dokładnie to co wcześniej w poście napisał fedrynans.
Matuszczyk kończąc artykuł wskazuje jednak na kroplę w morzu w przywracaniu prawidłowych nazw i że jest to temat rzeka. Widzi tu jednak PTTK – jako dziedzica turystyki górskiej – do próby rozwiązywania tego typu problemów, a w szczególności Komisji Nazewnictwa działającej przy PTTK.
Dzisiaj jednak problem polega na tym, że każdy może pisać to co chce i gdzie chce, a mało osób wskazuje na konkretne źródła.
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz