Temat: Chlap, chlap, chlap po kałużach na Potrójną … :)
Na szlakach Beskidu Małego sporo mokrego śniegu, chlapa (buty nie wytrzymały), ale piękna pogoda i świetna przejrzystość utrzymywała się w niedzielę prawie przez cały dzień.
To prawda, zwłaszcza w godzinach popołudniowych, dlatego żal mi było siedzieć kolejną niedzielę w domu.
Na dodatek szlaki rozjechane są przez ciężki sprzęt służb leśnych, quady, traktory, pługi. Trzeba miejscami iść lasem, żeby omijać głębokie dziury wypełnione wodą. Potrzeba kilka suchych słonecznych dni, żeby trochę gleba przeschła. Na razie wszędzie błotniście i bardzo mokro. Buty z taką ilością wody sobie nie radziły.
Wyruszyliśmy z )( Kocierskiej tradycyjnie wczesnym popołudniem. Słoneczko jeszcze ładnie świeciło. Było przyjemnie ciepło.
Śnieg w błyskawicznym tempie znikał pod nogami. Chlapa niesamowita. Z trudem omijaliśmy kałuże i śniegową „breję” .
Przy zachodzie ładnie pokazały się na horyzoncie Taterki.
Partie szczytowe Królowej jeszcze pod grubą białą pierzynką.
Jeszcze tylko wizyta na drugim wierzchołku
. Na szczycie mokro i dużo błota. Wieje chłodny wiatr.
Niczym niezabezpieczone z góry tablice niestety nie wytrzymują surowych warunków atmosferycznych.
Wiosennych oznak, oprócz budzących się owadów, nie zauważyłam, ale lepiężniki wystające spod śniegu widziałam już 26 grudnia minionego roku. ![]()
Natomiast teraz, przy wilgotnej aurze, ładnie uwidaczniają się porosty, np. te z rodziny chrobotkowatych (Cladoniaceae).
Oczywiście wstąpiliśmy na chwilę do Ani, Rafała i Marcinka
.
Wracając po zmroku czuć było już silniejsze powiewy wiatru halnego.
Ech! Byle do wiosny !
. Już niedługo … ![]()
