Odp: Co gdzie wylewa i gdzie nie dojedziesz...
no i znalazłem fotoreportaż o tym co rano pisałem
baca to, że jest tak a nie inaczej, wynika też myślę z tego faktu, że po ostatnim wezbraniu, no ba dwóch wezbraniach okolicznych potoków zostawiono je samym sobie, tzn. z tym co naniosły. Powstały wiec na potokach tamy i zatory. Powalone drzewa leżały i leżą do dzisiaj (o ile ich to kolejne wezbranie nie rozniosło). Wiem to, bo wystarczyło się przejść np. kawałek wzdłuż górnego biegu Rzyczanki. Nie wiem kto jest odpowiedzialny za czyszczenie koryta rzecznego ze skutków powodzi czy wezbrań, ale ktoś na pewno i w ogóle się z tego nie wywiązuje. I chociaż cały czas w takich dramatycznych, a nieraz tragicznych momentach przytacza się to znane powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” widać, że trzeba by wymyślić jakieś nowe, bo to zupełnie przestało się sprawdzać, chociaż w sumie ..., chyba rzadko się sprawdzało ... ![]()