Temat: Jesienna Rycerzowa
Po tatrzańskich wędrówkach stwierdziłam, że wypadałoby jeszcze wrócić w Beskid Żywiecki i kontynuować Worek Raczański. W zeszłą niedzielę padło na Wielką Rycerzową. Nigdy jeszcze na niej nie byłam… .
Ruszamy do Soblówki, gdzie ma początek czarny szlak, najkrótszy, dlatego go wybieramy.
W Soblówce na Polanie Sporkowej powstała w 2017 r. osada pasterska wybudowana z funduszy europejskich w ramach projektu "Na szlaku kultur pogranicza". Inwestycja ta została zrealizowana w partnerstwie ze słowacką Gminą Zákamenné i polegała na remoncie znajdującej się na terenie polany zniszczonej infrastruktury pasterskiej. Odtworzono m.in zadaszoną scenę, trzy szałasy pasterskie, w tym szałas bacy, oraz kosor na owce, czyli zagrodę.
Zwyczaje związane z pasterstwem dotarły w góry z południa wraz z pierwszymi osadnikami czyli pasterzami wołoskimi. Byli oni założycielami Soblówki. Wołosi sprzymierzając się z mieszkańcami Karpat uczyli się pasterskich umiejętności, dzięki którym mogli zapewnić sobie podstawowe warunki do przeżycia, m.in. pożywienie i ubranie. Skolonizowane niegdyś polany leśne przez pasterzy na tym terenie obecnie porasta las świerkowy. Do dnia dzisiejszego zachowały się dwie największe hale: Rycerzowa oraz Muńcoł. Pasące się w Soblówce owce na halach to stały element krajobrazu od wielu stuleci. Obecnie owce wypasa tu Tadeusz Szczechowicz – baca z Ratułowa pod Zakopanem.
Na portalu gminy Ujsoły można znaleźć, że:
„Co roku na początku maja (...) wyrusza wraz z juhasami i stadem owiec w daleką wędrówkę (...). Wędrują górami przez Czarny Dunajec, Piekielniki, Orawkę, Zubrzyce na Halę Śmietanową pod Babią Górą i docierają do Zawoi. Dalej przez Mylne Młaki, Barankową Halę przechodzą do Bystrej Koszarawy, a stąd do Przyborowa. Następnie przez Jeleśnię, Wielką Sopotnię na Rysiankę w Złatnej, by wreszcie stamtąd w szóstym dniu wędrówki dotrzeć do Soblówki. Tutaj wypasa swoje owce na Polanach: Królowa, Morgi, Głowa, Hutyrowa, Soblówka, Pod Grapy i Śliwkówka. Powrót planowany jest zazwyczaj na październik (...)”
Osadę można zwiedzać. Nam niestety w dniu wycieczki zabrakło już na nią czasu. Żałuję. Ale może innym razem się uda
. A ktoś z Was może odwiedził ?
Kliknij na owieczki ![]()
A wracając do naszej wycieczki… . Samochód zostawiamy na parkingu obok zadbanego i dobrze przygotowanego pola biwakowego.
Droga początkowo wije się wśród zabudowań przysiółka Hutyrowa, z którego rozciąga się ładna panorama na okoliczne szczyty m.in. na Beskid Bednarów.
Zaraz na początku trasy zachwyciły mnie obficie owocujące krzewy róży pomarszczonej (Rosa rugosa) zwanej również cukrową. To z jej płatków powstaje pyszna pachnąca różana konfitura, którą tak lubimy np. w pączkach
.
Owoce zawierają bardzo dużo witaminy C. Wystarczy zjeść 1-3 aby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na tę witaminę.
Szlak czarny po minięciu osiedli ludzkich wchodzi w las i wznosi się stromo pod górę. Ciepło troszkę utrudnia wspinanie i zmusza do częstych przystanków. Początkowo na szlaku jest zupełnie pusto, dopiero w okolicy szczytu pojawiają się pojedynczy turyści.
Dochodzimy do rozległej polany pod Małą Rycerzową, tj. północnego skraju Hali Rycerzowej, z której rozciągają się niesamowicie piękne widoki m.in. na Małą Fatrę z Wielkim Rozsutcem w roli głównej
. Taterek w tym dniu nie było nam dane oglądać.
Na polanie stoi urocza drewniana bacówka, gdzie można złożyć wizytę bacy i podpatrzyć etapy powstawania tradycyjnych owczych serwów jaki również je zakupić. Jednak o tej porze zarówno baca, jak i owieczki były już zapewne w dolinie, gdyż bacówka zamknięta była na cztery spusty
.
Podchodzimy więc pod szczyt Małej Rycerzowej.
A następnie udajemy się na Halę Rycerzową, schodząc najpierw do )( Halnej. Tu już turystów zdecydowanie przybyło. Pod bacówką - tłumy.
Bacówka PTTK na Rycerzowej znajduje się na niewielkim wypłaszczeniu, na wysokości 1120 metrów. Schronisko zostało otwarte w 1975 roku. Był to pierwszy z kilku bliźniaczych projektów zrealizowanych w Beskidach. Podobne obiekty można spotkać na Krawcowym Wierchu, na Maciejowej oraz nad Wierchomlą.
Sam budynek bacówki, jak i jej wnętrze jest myślę bardzo przyjazne górskiemu piechurowi. Ma swój klimat – trzeba przyznać. Minusem jest obsługa tzn. długi czas oczekiwania na wydanie zakupionego posiłku, bo do życzliwości nie mam żadnych zastrzeżeń
i dlatego od razu wybaczam potknięcia
. Nie da się ukryć, że w pogodne weekendy turystów w bacówce jest zapewne multum i panie po prostu nie nadążają z wydawaniem posiłków i napojów. Normalka ? hmm … obserwowałam pracę obsługi i może po prostu należałoby się lepiej zorganizować.
Doczekaliśmy się w końcu, po jakiś 45 minutach, na upragniony „napój”
. 45 minut w górach to jednak spora strata czasu. Zdążyliśmy za ten czas ochłonąć, wysuszyć przepocone koszulki
, no ba, nawet w tym upale, zmarznąć …
, bowiem w cieniu temperatura od razu spadała, a lekki wietrzyk wychładzał szybko ciało.
Po niezaplanowanym dłuuuuuuuugim rest’cie ruszamy na Wielką Rycerzową.
Na polanie pod szczytem robimy sobie mały postój na podziwianie panoramy.
Jest i Królowa ![]()
Z samej Wielkiej Rycerzowej widoków nie ma. Szczyt jest prawie cały zalesiony.
Dalej udajemy się niebieskim szlakiem granicznym do Przełęczy Przysłop. Szlak wiedzie aż do przełęczy cały czas przez las.
Zostaję w tyle i zbieram gołąbki modrożółte.
Staszek za ten czas zdążył już dotrzeć do przełęczy.
Węsząc za grzybami zdążyłam w międzyczasie odbić w lewo, na żółty szlak papieski, który mnie skusił, bo ładnie wyglądał i nie trzeba było schodzić stromo w dół …
.
Szybko się odnaleźliśmy.
Na przełęczy czekało już na mnie ciepło ogniska
. A po kilku minutach bulgotała w kociołku pyszna zupa i gorąca herbata
. Nic tylko się gubić …
.
Przełęcz Przysłop to urocza, niewielka śródleśna polana. Przebiega tu granica polsko-słowacka oraz Wielki Europejski Dział Wodny i Beskidzka Zielona Ścieżka. Północno-wschodnie stoki przełęczy opadają do doliny potoku Cicha i należą do polskiej miejscowości Soblówka, zaś południowo-zachodnie do doliny Vychylovki i należą do słowackiej miejscowości Nová Bystrica. Przełęcz Przysłop znajduje się w paśmie górskim, które według polskiej regionalizacji fizycznogeograficznej należy do Beskidu Żywieckiego, zaś według słowackiej oddziela położone po jej zachodniej stronie Beskidy Kysuckie (Grupa Wielkiej Raczy) od Beskidów Orawskich (Grupa Oszusa).
Na skraju polany, tuż przy ścieżce, stoi drewniana wiata, postawiona z myślą o możliwości przenocowania, jednak po tym co zobaczyłam po wejściu do środka obawiam się, że niestety nie nadaje się obecnie do niczego …
. Ciekawa jestem tylko, która ze stron, polska, czy słowacka pozostawiła ją w takim stanie … . ![]()
Po posiłku wracamy zielonym szlakiem, najpierw lasem, później asfaltową drogą na parking do Soblówki.
Mijamy po drodze stacje Drogi Krzyżowej.
Do parkingu dochodzimy tradycyjnie po zmierzchu
.
Podsumowując ... kolejne piękne miejsce w górach, które dane nam było zobaczyć
.
Ostatnio edytowany przez nena (2018-09-17 17:20:42)
