Wybrałem się dzisiaj w góry w Beskid Sądecki.
Podjechałem do miejscowości Zabrzeż. Auto zostawiłem na parkingu przy kościele.
Pogoda dopisała, miałem spory apetyt na jesienne barwy. Owszem, były, ale spodziewałem się więcej. Widok na Koziarz.
To co mi psuło jesienny nastrój, to podejrzane wiosenne kolory.
Miałem też widoki na Tatry. Takie mocno zamglone, ale ciekawe.
Podobają mi się drewniane domy.
W tym roku może już nie być całych złotych, żółtych lub czerwonych drzew. Halny mocno zmasakrował liście. Pourywał zanim zdążyły nabrać kolorów.
Idę sobie żółtym szlakiem grzbietem, w kierunku Koziarza. Grzbiet jest widokowy, jest trochę zabudowań, łąki, pola, las.
Szlak omija kilka szczytów, ale zaliczam je wszystkie. Widok z Okrąglicy Północnej.
Znowu zbyt zielono 
Wieża na Koziarzu. Wzruszam się na myśl, że był tu Naczelnik Państwa we własnej osobie.
Widoki z góry bardzo ładne, choć tablice z opisem panoram dziwnie wykonane. Jest na nich mniej niż faktycznie widać, dodatkowo jedna jest pomylona. Może to wprowadzić w błąd osoby, które potrzebują tablic, żeby móc ponazywać szczyty.
Z góry jesień widać lepiej 
Idę dalej - na Błyszcz. Tu jest jesień.
A jak się wyjdzie z lasu na łąkę - wiosna.
Przechyba i Dzwonkówka.
Na Błyszczu wiosennie.
Papież podobny do Urbana 
A to też na Błyszczu - jesiennie.
Schodzę zielonym szlakiem do Tylmanowej.
Widok na Koziarz.
Widok na Błyszcz.
Bardzo mały domek w bardzo ładnym miejscu.
Żeby z Tylmanowej dostać się do Zabrzeża muszę jeszcze przejść bezszlakowo mały grzbiet Koziarni. A tu ciekawostka, okopy, broń.
Zachód zastał mnie w takim miejscu.
Na szczęście było już blisko do auta.
Fajnie było się wyrwać po kilkunastu brzydkich dniach bez słońca 