Odp: Pomaluję sobie świat na niebiesko
Opuszczając Dwernik i ruszając w kierunku Ustrzyk Górnych rozpoczęłam wędrówkę po Bieszczadach Zachodnich
Przez San, szybko asfaltem przez śpiącą jeszcze wieś, prosto na szlak. Początkowo ostro w górę, ale potem grzbietem, stokami Kosowca na Magurę Stuposiańską. Mijam zagajniki, las świerkowy, a w końcu jestem w pasmie buków.
Łączki czy polanki są tu rzadkością.
Magura Stuposiańska ma kilka wierzchołków
Już ci się wydaje, że ją masz... a tu kolejne wzniesienie przed tobą
W końcu jest to właściwe, ale drzewa zasłaniają widoki.
Niebieski szlak ostro sprowadza z tego miejsca do osady Widełki. Wieś to zbyt dużo powiedziane... Przysłowiowe trzy domy na krzyż, w tym jeden z noclegami. No i oczywiście punkt kasowy do parku narodowego.
Z bilecikiem w garści, szutrówką, przez potoczek rozpoczynam dalszą wędrówkę niebieskim szlakiem
Katalog rzeczy, których nie wolno robić w parku narodowym powiększył się o jeden element, nie wolno latać dronem ![]()
Podejście jest długie i monotonne, ale wiem, że najlepsze dopiero przede mną.
Odpoczynek w wiacie na stokach Borsuczego Berda.
No i zaczyna się!
Wychodzę na otwartą przestrzeń połoniny i bardziej stromo podchodzę na Bukowe Berdo. Potem idę grzbietem, ciesząc się widokami, głowa chodzi wokoło i nie wiadomo jak to wszystko ufocić
Grzbiet urozmaicają liczne wychodnie, czasami sporych rozmiarów, porastają go jarzębiny.
Niebo pokrywa się chmurami, ale mam nadzieję, że nie będzie z tego deszczu...
Od żółtego szlaku, który wychodzi z Mucznego ciągną nieprzebrane tłumy ludzi. Trzeba się nakombinować by nie znalazły się w kadrze.
Poszarpany grzbiet Krzemienia
Wiata na )( Goprowskiej
Sznur ludzi drepcze na Tarnicę – odpuszczam i schodzę do Wołosatego i raz po raz oglądając się za siebie
Ostatnio edytowany przez jolanta (2021-02-04 20:30:05)