Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Pięknie ! Zdjęcia takie jakby to pełnia zimy była. ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 … 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Pięknie ! Zdjęcia takie jakby to pełnia zimy była. ![]()
Wszystkie miejsca rozpoznane! ![]()
Dzisiaj rano wstałem w średniej kondycji, głowa bolała, osłabienie. Pewnie po wczorajszym szczepieniu. Ale po śniadaniu przeszło.
Patrzę na pogodę. Zapowiadają słońce, w Beskidzie Małym od 11:00 przez parę godzin pełne słońce. Na dodatek Ukochana pragnie rozpocząć sezon zimowy, więc nie ma zmiłuj, trzeba jechać na wycieczkę.
Przyjeżdżamy, słońca jeszcze nie ma i nie zanosi się, żeby było. Ale jestem pewny, że tam w górze świeci. To idziemy.
Bezszlakowo na Bujakowski Groń.
A potem szlakiem na Chrobaczą Łąkę.
Trzeba przyznać, że jest zimowa atmosfera.
Krzyż.
Słońca nie ma i nie zanosi się, żeby było.
No to schodzimy.
Sceneria niewątpliwie zimowa.
Gdyby nie Tobi, można byłoby uznać, że mam czarno-biały aparat.
Fajna zima, choć wciąż śniegu mało.
Po powrocie do domu, patrzę jeszcze raz na prognozy.
Zgadza się, dobrze rano sprawdziłem, miało świecić. Choć niektóre portale już się zdążyły zaktualizować, że jednak nie świeciło ![]()
Rozpoczynamy rok 2022 od zimowej wycieczki na Pilsko z Korbielowa.
Wadą takiej wycieczki jest to, że tereny są mocno znajome, ale cóż, wymyśliłem urozmaicenia.
Najpierw idziemy bez szlaku na Malorkę.
Potem już standardowo zielonym. Na halę Miziową.
Znane kadry.
W dole tylko parę cm śniegu, ale wyżej więcej.
Kolejny standard.
To też znane... i lubiane.
Ale zima. Z rana miało być -10 i wiatr - sprawdziło się.
Doszliśmy, kolejny klasyczny kadr.
Zamiast wracać, poszliśmy na Mechy.
Od razu zrobiło się bardziej bajkowo.
Południowa ekspozycja, przyjemnie ciepło.
Szliśmy przez zamarznięte kosówki, czasem zapadając się, ale tylko czasem.
Mechy wydawały się bardzo blisko, ale zeszło 40 minut żeby tam zejść.
Rywalizację kto wyjdzie pierwszy wygrał Tobi.
Widok na Pilsko.
Na powrocie fajne widoki na Tatry.
Nawet chmurki się pokazały.
Powrót początkowo zielonym szlakiem do Korbielowa, a potem grzbietem bez szlaku.
Z ciągłymi widokami.
Na koniec morsowanko.
Zdecydowanie na razie najlepsza wycieczka w tym roku!
Obiektywnie bardzo udana ![]()
Bajkowe widoczki na Taterki, !
Świetne rozpoczęcie Nowego Roku ! ![]()
Kolejny zimowy bezśnieżny spacer po najbliższej okolicy.
Zalew Chechło w Trzebini.
Tobi ćwiczy.
Chodzi po lodzie.
Zalew prezentuje się fajnie.
Łabądź, któremu tak spodobał się Nowy Ład, że nie wyemigrował.
Potem połaziliśmy po Puszczy Dulowskiej długimi prostymi drogami.
Oraz bez dróg.
W Puszczy Dulowskiej jest sporo terenów podmokłych.
Płatny odcinek A4, 24 zł za 60 km. Chętnych nie brakuje.
Stary most kolejowy, z "dziurami" pomiędzy podkładami.
Z powrotem nad Chechłem.
Zupełnie jakby to nie była zimowa wycieczka
Ciekawe miejsce ![]()
Prognozy były podejrzanie zmienne, dlatego o ewentualnym urlopie miałem zadecydować rano. Wstałem 5:30, patrzę, ma być ładnie, to napisałem do szefa o urlop. Ustaliłem trasę, zjadłem śniadanie, ubrałem się. Szef śpi, nie odpisuje. To uznałem, że nie będę go przecież budził. Zebrałem się i pojechałem ![]()
Chciałem poobcować bliżej ze śniegiem. Pojechałem do Ciśca k. Węgierskiej Górki i ruszyłem po prostu w górę w kierunku Czerwieńskiej Grapy (widoczna na zdjęciu w oddali)
Budują drogę. Z jednej strony szkoda gór przeoranych wiaduktami i dużą drogą. Ale z drugiej będę często jeździł tą drogą w góry, więc mam ambiwalentne uczucia.
Nabieram wysokości. Widoki na Romankę.
Na końcu cywilizacji kapliczka.
Następnie idziemy dziewiczą nieprzetartą drigą na Czerwieńską Grapę. O to chodziło, żeby sobie iść w śniegu. Bosko!
Wychodzić na śnieżne pieńki.
Wyszliśmy na Grapę, a potem na dwa Żary (Mały i Wielki).
Zejście z Żaru strome jak diabli.
Trochę uspokojenia...
I kolejne podejście na Glinne, to już ponad 1000m.
Trudna ambonka, nie da rady wyjść na samą górę.
Im wyżej tym więcej śniegu.
Na samym dole byłem lekko zawiedziony, że jest mało. Potem było już w sam raz. Potem nawet trochę za dużo. No i w końcu zdecydowanie za dużo. Biedny piesek.
Jednym słowem - nasyciliśmy się śniegiem.
Szczyt Glinne został zdobyty.
Jest tu szlak, więc przedeptane. Ale dalej nie idziemy - dzień się powoli kończy.
Tobi chyba chciałby na Babią.
Szlakiem schodzi się ekspresowo.
No i tyle. Bardzo fajna wycieczka.
Pozdrawiam wszystkich co musieli iść do pracy ![]()
Ciekawe czy mnie wywalą z roboty za taki samowolny urlop. Jutro się dowiem ![]()
[...]napisałem do szefa o urlop. Ustaliłem trasę, zjadłem śniadanie, ubrałem się. Szef śpi, nie odpisuje. To uznałem, że nie będę go przecież budził. Zebrałem się i pojechałem
Kurczę sprocket73, napisz, kto jest tym szefem ? ... ![]()
nena - moim szefem jest Grzegorz Nowak - bardzo fajny szef, polecam ![]()
---------------------------------------------------------------------------------------------
Miało być wiosennie, słonecznie i ciepło... ale było strasznie, chmurzaście i wiało.
Zaczęliśmy w Dubiu, gdzie pomnik radzieckich partyzantów ma się dobrze.
Swoją drogą skąd u nas radzieccy partyzanci???
Lisek nie chciał się pobawić z Tobim.
Trasę wymyśliłem po krzakach, aż sam ich już miałem dość pod koniec.
Znaleźliśmy jedną przylaszczkę.
I sporo przebiśniegów.
Widzieliśmy Babią.
Poćwiczyliśmy.
I zdobyliśmy wkład na obiad - zupa z sarny.
nena - moim szefem jest Grzegorz Nowak - bardzo fajny szef, polecam
Hmm ... Widać Nowaki to fajne chłopaki !
Zazdraszczam ! ![]()
---------------------------------------------------------------------------------------------
Ależ wiosennie się nam zrobiło !
Napisz, jak smakowała zupa z sarny ....
?
No wiosennie już się robi. Kwitnące przebiśniegi w naturze już widziałem, kwitnie też wawrzynek ![]()
Te poroża ze sarny to chyba były przeznaczone coś na ząb dla Tobiego ![]()
Zimno, ale słonecznie. Na śnieg nie miałem ochoty, więc pojechałem w Beskid Mały do Tarnawy.
Najpierw skierowałem się w kierunku Żurawnicy.
W lesie jednak było trochę śniegu... brrr...
Przełęcz Carchel.
Dom w stylu tradycyjnym.
Skrajna przemoc religijna - zwierzaki uwięzione w kapliczce.
Krzyż na Żurawnicy kompletnie zarósł.
Widok na Beskid Mały.
Mój cel - Królicza Góra.
Oddzielają mnie od niej dziwne trawy.
Przebijamy się. Teren podmokły na stokach Żurawnicy. Dziwne.
Królicza Góra coraz bliżej. Góra z niej marna, ale za to fajne otwarte przestrzenie.
Widok wstecz na Żurawnicę.
Ostatni etap wycieczki. Droga na Przełęcz Śleszowicką.
Żurawnica - tam byłem.
Kapliczka na Przełęczy Śleszowickiej. Przejeżdżałem tędy dziesiątki razy i zawsze myślałem sobie, że trzeba by kiedyś tędy przejść.
A tak wygląda w środku.
Widoki z Tarnawskiej Góry.
Dom nowoczesny.
Dzień się kończy.
W końcu jakaś kapliczka dla piesków.
Na koniec oznaka wiosny. W nocy konkretny mróz, a tu kwiatki kwitną...
Słońce świeci, kwiatki kwitną, wiosna idzie, jest nadzieja ... ! ![]()
Stwierdziłem, że dam śniegowi jeszcze szansę.
Ruszam z Żabnicy szlakiem konnym w stronę Boraczej.
Romanka, Rysianka.
Przysiółek Dadoki.
Hala Redykalna.
Coraz więcej uschniętych drzew po drodze.
Mała Fatra.
Narciarze. Na szlaku prawie nikogo nie ma.
Pilsko i Tatry.
Zbliżenie na Zachodnie.
Hala Pawlusia.
Beskid śląski.
Zejście z Romanki, również coraz więcej uschniętych drzew.
Na swój sposób piękne.
Ostatki obfitego śniegu.
Przysiółek Płone - dzień się kończy.
No dobra, teraz już niech będzie wiosna!
No dobra, teraz już niech będzie wiosna!
No właśnie coś nam się strasznie ta wiosna ociąga.
Widoczki piękne !
.
Od jakiegoś czasu miałem upatrzoną trasę na Zębolową w Beskidzie Wyspowym z Tokarni. Tak jakoś wyszło, że pojechałem dzisiaj. Na początek takie łażenie po polach z widokiem na Fuckową Górę (fajna nazwa) w Beskidzie Makowskim.
Na mapie było zaznaczone skupisko kapliczek, pewnie jakaś droga krzyżowa, jakich wszędzie pełno. Kalwaria Tokarska. Na pierwszy rzut oka, całkiem wypasiona droga krzyżowa. No to jazda, jedziemy!
To nie są tylko same stacje. Jest znacznie więcej. Jest mnóstwo! A Anioł Stróż robi efekt wow.
Jest to nasz Polski Narodowy Anioł!
Grota Matki Boskiej a przy niej lodospady...
Strzałka wskazuje Piwnicę Biczowania... idę w lekkim strachu...
Faktycznie stoi jakaś samowola budowlana... Tobi przodem.
Takie coś w środku lasu.
Pozdro polskim chłopakom! - myślałem, że tym się kończy ta kalwaria, bo dalej nic już nie było widać.
A tu nagle jezioro. Mają rozmach!
W lesie na zboczu góry - jezioro.
Potem było jeszcze sporo zaskakujących atrakcji. Wyglądało, że nie ma końca.
Ale wszystko się kończy. Na samej górze rzeźbiony krzyż oraz prawdziwy dzwon, który rozbrzmiał.
Ruszamy dalej, wszak jeszcze jakaś góra do zdobycia.
W końcu jakieś atrakcje dla Tobiego.
Ilość śniegu rośnie wraz z wysokością.
A w lesie biało.
Zębolowa kompletnie nieciekawa, płaski szczyt w środku lasu. Schodzę pozaszlakowo.
Na koniec małe chaszczowanko w promieniach zachodzącego słońca.
Piękny słoneczny i w końcu ciepły dzień. A jutro ma być jeszcze cieplej, a pojutrze jeszcze cieplej niż jutro!
Kolejny słoneczny dzień, jeszcze cieplejszy. Pora na trochę kwiatków ![]()
Obstawiałem, że na Jurze będą. Udałem się w okolice Jerzmanowic.
I szybko napotkałem całkiem sporo przebisniegów.
Ciepło, wiosennie. Pszczółki robią przebiśniegowy miodzik.
Połaziliśmy trochę po polach.
Najlepsza pora roku na takich chodzenie, praktycznie wszędzie można się dostać.
Tobi połaził po drzewach.
Zdobył górę z krzyżem.
Znalazły się przylaszczki.
Oprócz zwykłych spotkałem też rzadszą różową.
Mrówki się obudziły.
Na koniec jeszcze trochę skałek.
No i tyle. Koniec udanego weekendu ![]()
Teraz to jest najlepsza pogoda na wędrowanie. Odpowiednie temperatury, praktyczny brak owadów, niewielkie zarośnięcie gdzie chaszczing nie jest niczym trudnym, no i jeszcze ta piękna pogoda. Te wiosenne kwiotki na szczęście rosną u mnie w Kętach więc daleko nie trzeba po nie się wybierać ![]()
Piękne wczesnowiosenne wycieczki
. Ta na "Jurze" wg mnie mało kiczowata, dlatego jak dla mnie, ciekawsza.
Kalwaria Tokarska - kwestia gustu ..., ale trzeba przyznać, że pomysł na oryginalność poszczególnych stacji rzeczywiście zaskakuje. !
Trzeba jednak brać pod uwagę to, że ich wygląd jest wyrazem pobożności tych, którzy je projektowali, a następnie urzeczywistniali swoje pomysły. Czy nam się to podoba, czy nie, powinniśmy to uszanować. ![]()
Krokusowe łowy miały się odbyć w Paśmie Gubałowskim.
Pojechałem do Chochołowa i... sporo śniegu.
Zamiast krokusów musiały wystarczyć bazie.
No dobra, z tym śniegiem sprawy wyglądały tak, że wszystko zależy od nasłonecznienia. Na południowych zboczach go nie było. Ale krokusów również nie ![]()
Były za to Tatry!
Blisko, ale niewyraźne.
Trasa wiodła czerwonym szlakiem z Chochołowa w kierunku Gubałówki.
Tutaj podejście pod Ostrysz.
Było ciepło. Śnieg ładny - biały. W sumie sielanka.
Widok wstecz w kierunku Babiej.
Powyżej 1000 metrów śniegu w bród.
Tatry coraz bliżej.
I coraz bardziej wyraźne.
O jakie wyraźne!
Kasprowy.
Orla Perć i maszt na Gubałówce.
Hawrań.
Tam bym chciał wyjść!
Na Gruszkowie porzucam szlak i wracam równoległym grzbietem przez Szeligowski Wierch.
Babia.
Im niżej tym mniej śniegu. Ale krokusy jeszcze śpią.
Za plecami mam cały czas Tatry, wciąż takie same. Zmienia się tylko pierwszy plan.
Znowu okazało się, że tam gdzie nie ma szlaku jest najpiękniej.
Równo z zachodem dotarłem do auta.
I tak zakończył się spontaniczny długi weekend.
Opaliło mnie konkretnie ![]()
A dzisiaj odkryłem nowe tereny. Rewelacyjne na piesze wycieczki. W maju chciałbym tu wrócić z Ukochaną.
W Beskidzie Małym krokusy powinny już lada chwila wyłaniać się z traw bo w przydomowych ogródkach są już one w pełnej krasie ![]()
Tez czekam bardzo na krokusiki
. Babia wygląda jak stratowulkan.
Fajną wycieczkę sobie zrobiłeś sprocket73. ![]()
Krokusowych łowów ciąg dalszy ![]()
Każdy chyba kojarzy fajne serpentyny na Zakopiance i kościółek na górze. Tyle razy tamtędy jeździłem, a dzisiaj pierwszy raz się zatrzymałem, żeby pozwiedzać okolicę.
Ruszyliśmy żółtym szlakiem w kierunku Rabki. Ogólnie było trochę błotka.
Szlak szybko porzuciliśmy. Poza szlakiem zawsze ciekawiej.
Było przyjemnie i widokowo. Może troszkę dokuczał wiatr.
Z trudem przebiliśmy się przez kawałek zabudowań w Rabce. Same ślepe uliczki, wszystko szczelnie wypełnione.
Czerwony szlak na Maciwjową. Bardzo dawno tędy nie szedłem.
A to co? Śnieg.
Podobają mi się bacówki PTTK. Mają swój klimat.
Schodzimy zielonym szlakiem. W lesie lód - koniecznne raczki (w trosce o zdrowie ratowników).
I znowu do góry - na Świnną Górę.
Lodowiec. Wymagane raki, czekan i tlen
Oczywiście piesek Tobiaszek radzi sobie bez sprzętu doskonale.
Gdzie te krokusy?
Fajne są te długie trawiaste grzbiety.
Schodzimy do Rdzawki.
Wychodzimy na Piątkową.
Równo z zachodem.
Druga krokusowa wycieczka w tym roku zakończyła się podobnie jak pierwsza ![]()
Może jutro będzie trzecia. Jestem przecież specjalistą od krokusów ![]()
Strony Poprzednia 1 … 24 25 26 27 28 … 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
[ Wygenerowano w 0.051 sekund, wykonano 13 zapytań ]