Temat: Wycieczka do Groty Komonieckiego i na Gibasy - w niedzielę!
Fakty są takie, że w niedzielę był mój pierwszy w tym roku wypad w góry.
Jak na rekonwalescenta przystało wybrałam to co gwarantowało miłe wspomnienia i niezbyt długą, męczącą trasę
Start „Pod Dębami” – tu wszystko pozamykane na dziesięć spustów…
Pogoda przecudna, mam wrażenie, że to cieplutki marzec, a nie luty.
Słonecznymi polami przed siebie
Obok dobrze znanych miejsc
Przy wodospadzie na Dusicy małe rozczarowanie…
Skrajem potoka w wiadomym kierunku i krótka rozmowa z powracającymi
- Ma pani maseczkę?
- Nie, a po co?
- Tyle ognisk przed grotą, że nie ma czym oddychać! ![]()
Rzeczywiście przy grocie kilka grupek turystów piecze kiełbaski. Czemu każda musiała mieć swoje ognisko? Tajemnica…
Lodospad nie jest zbyt imponujący, w środku tyle ludzi, że nawet tam nie wchodzę.
Potem wspinanie na Anulę, śniegu jest całkiem sporo. Dobrze, że jest zmrożony bo zapaść się po uda nietrudno.
Na Mladej Horze śliczności i widok, że hej!
Gibasów Groń porasta młodnikiem, a przecież jeszcze kilka lat temu w zadymce można się było tu zgubić.
Kolejne znajome widoczki
Kilka fotek spod Gibasowego Siodła i herbata u Staszka, jak zwykle z imbirem, cytryną i licho wie z czym tam jeszcze
Na pogaduchach czas mija szybko, wychodzę, gdy już trwa „złota godzina”
Udana niedziela!