Temat: Z palmą w plecaku.
Prognozy pogody na Niedzielę Palmową były bardziej optymistyczne, miał to być dosyć słoneczny dzień. W rzeczywistości było pochmurnie, raczej dosyć zimno i z lekkim wiatrem. Mimo tego wybraliśmy się na Groń JP II z palmą w plecaku.
Na Polanie Jaskula leżą jeszcze grube płaty śniegu, niemniej pod drzewami, w zaroślach, tam gdzie jest bardziej zacisznie i cieplej, wyzierają śmiało spod śniegu białe główki przebiśniegów. Miejscami tworzą dosyć gęste kobierce.
Krokusów nie spotkałam. Myślę, że jeszcze jest za dużo śniegu i zimno. Na Polanie Semikowej nie byłam, ale tam pewnie jest podobnie. Trzeba poczekać na cieplejsze dni. W wyższych partiach leżą jeszcze stare płaty, które przykrył ostatni świeży opad.
Podczas mszy niebo się zachmurzyło i przez moment padał gęsty śnieg. Od czasu do czasu słońce próbowało wyjść zza chmur, ale z marnym skutkiem. Typowa kwietniowa aura.
Po mszy na rozgrzewkę wyszliśmy jeszcze na szczyt Leskowca. Na dalekie widoki w tym dniu nie było co liczyć, ale te najbliższe były niczego sobie
.
Na szczycie było troszkę ludzi, niektórzy grzali się przy ognisku.
Do Rzyk Mydlarzy schodziliśmy czarnym szlakiem.
Przy zejściu postanowiliśmy dla odmiany i z ciekawości zboczyć w drogę zrywkową, która trawersuje stok Leskowca. Nigdy nią nie szliśmy. Opłacało się, ponieważ są z niej piękne dalekie widoki w kierunku zachodnim m.in. na Dolinę Rzyczańską
.
Tam gdzie ścieżka jest mniej rozdeptana przez turystów i rozjechana przez ciężkie maszyny leśne zachowały się koleiny, a w nich woda. W niektórych żaby trawne złożyły już pakiety jaj - skrzek. To cieszy, ponieważ płazów mamy coraz mniej. Na serduszkowym szlaku jest takich miejsc niestety już niewiele.
Liczyłam na jakieś małe forumowe spotkanie, ale nic z tego
. Spotkałam jedynie uśmiechniętego Pana Gienia, kompana z Camino
.