Temat: Wyspy szczęśliwych ludzi i krów :)
Postanowiłam napisać trochę o Azorach, może zainspiruję Was do odwiedzenia tego ciekawego archipelagu w czasie urlopu
.
Açores (Azory) to archipelag dziewięciu wysp pochodzenia wulkanicznego należących do Portugalii.

Oddalony jest od niej o ok. 1500 km. Leży na Grzbiecie Śródatlantyckim w środkowej części Oceanu Atlantyckiego. Razem z Wyspami Kanaryjskimi, Wyspami Zielonego Przylądka, Wyspami Selvagens oraz Maderą należy do regionu zwanego Makaronezją albo Wyspami Szczęśliwymi. Wydzielono go m.in. na podstawie podobieństw geofizycznych i botanicznych. Z Lizbony lot zajmuje ok. 2 godzin. Największą wyspą z całego archipelagu jest São Miguel, gdzie znajduje się również największe jego miasto - Ponte Delgada, uznawane za stolicę całego zespołu wysp, najmniejszą zaś wyspa Corvo.

Każda z wysp jest inna i warta odwiedzenia np. São Miguel słynie ze słodkich ananasów, na Graciosie największym przysmakiem są soczyste melony, zaś na Sao Gorge rośnie kawa. Wyspa Pico słynie z niesamowitych winnic, a Flores z kwiatów.
Tygodniowy pobyt na São Miguel w sierpniu 2022 roku pozwolił mi zakosztować nieco oryginalnego azorskiego klimatu i przyrody.
Kto myślał, że Azory to wyspy stworzone dla miłośników plażowania i imprezowania typu Bali, czy Kanary, to przyjeżdżając tu, mocno by się rozczarował. Po pierwsze klimat. Trzeba się tu liczyć z każdym możliwym scenariuszem, od pięknej słonecznej pogody, upałów, po deszczowe chłodne dni, nierzadko z bardzo silnym wiatrem. Temperatury oscylują tu między 10, a 19 stopni Celsjusza, rzadko przekraczają 25 stopni. Zawsze trzeba mieć ze sobą coś przeciwsłonecznego i przeciwdeszczowego. W czasie mojego pobytu było nietypowo: początkowo skrajnie parno i duszno (rzadko spotykana aura na tych wyspach), ale później doświadczyłam już typowej azorskiej pogody, słonecznej z niezbyt wysokimi temperaturami i atlantycką bryzą. Taka najbardziej mi odpowiadała, ponieważ nie przepadam za upałami.
Na Azorach już ponoć w starożytności lądowali Fenicjanie i Kartagińczycy, jednak na stałe osadzali się po odkryciu tych wysp Portugalczycy w XV wieku. Za pierwszą osadę uznaje się założoną w 1478 roku Angra do Heroismo na wyspie Terceira. Przed wynalezieniem silników parowych zawijało tu ponoć większość statków płynących ze Starego Kontynentu do Nowego Świata. Nie da się ukryć, że Azory stały się miejscem postoju dla żeglarzy, którzy płynęli do Ameryki. Zmęczeni rejsem szukali tu m.in. schronienia przed sztormami ale również uzupełniali na wyspach zapasy wody pitnej i jedzenia.
Tak jak napisałam powyżej, odwiedziłam tylko jedną z wysp, która ponoć jest kwintesencją tego, co do zaoferowania ma cały archipelag, ale czytałam trochę o pozostałych wyspach i chętnie zobaczyłabym inne m.in. ze względu na mniejszy ruch turystyczny oraz osobliwą rzeźbę terenu i przyrodę .
Oprócz unikatowej flory Azorów jej niezaprzeczalnym atutem jest przyroda nieożywiona, która związana jest z wulkanicznym charakterem całego archipelagu. Uformowane przez aktywność ponad 1700 wulkanów strzeliste klify, wąwozy, jaskinie, groty, jeziora kraterowe, fumarole i wodospady tworzą niesamowity krajobraz i oferują szeroką gamę różnorakiej aktywności. Wyspy te odwiedzają szczególnie miłośnicy ekstremalnych wrażeń np. jazdy MTB, kanioningu, kąpieli w gorących siarkowych źródłach, eksploracji jaskiń czy pieszych wędrówek.
Nie będę tym razem opisywać kolejno dnia po dniu, skupię się tylko na najciekawszych miejscach. Odkrywaliśmy Azory z Mileną Dąbrowską - osobą, która od kilku lat mieszka na Azorach i potrafi pokazać to co w nich jest najpiękniejsze i najciekawsze. Polecam bardzo Milenę za przewodnika !
Mega ciepła i pozytywnie nastawiona do życia i ludzi dziewczyna, która kocha Azory i swoją pracę ! Cieszę się niezmiernie, że to właśnie z nią dane mi było poznawać ten niezwykły archipelag na Atlantyku. ![]()
São Miguel to również najliczniejsza pod względem ludności wyspa całego archipelagu, a stolica Ponte Delgada, skupia na sobie całe życie wyspy.
Ponte Delgada
Ponte Delgada zarówno pod względem powierzchni jak i liczby ludności nie jest dużym miastem.
Podczas pierwszego spaceru moją uwagę przykuły czarno - białe uliczki, chodniki, deptaki, place z wapiennej kostki brukowej ułożonej w formie mozaiki tworzącej charakterystyczne oceaniczne symbole i obrazy Calçada Portuguesa. Każda ma inny wzór, wszystko jest robione ręcznie. Byłam świadkiem jak panowie układali chodnik, powoli, misternie, kosteczka do kosteczki. Ileż to wymagało pracy i cierpliwości.
Natomiast zszokowało mnie to jak mało miejsca jest zostawione w mieście na chodniki dla pieszych.
Miejscami jest to nawet 20 - 30 cm
. Dwie osoby mają trudno obok siebie przejść. Mało tego najczęściej do budynku wchodzi się bezpośrednio z ulicy. Tak więc wychodząc z domu albo hotelu, będąc nieostrożnym, można bezpośrednio wejść pod rozpędzony pojazd i stracić życie. A niektórzy jeżdżą tu naprawdę bardzo szybko. Trzeba to mieć na uwadze. Osobiście dziękuję Bogu, że jeszcze żyję, bo parę razy o tym zapomniałam i w ostatniej chwili zatrzymałam się przed rozpędzonym pojazdem …
. Ulice i uliczki ogólnie są tu bardzo wąskie.
Rankiem przyjemnie było zjeść śniadanie na hotelowym tarasie i z filiżanką kawy obserwować z góry jak miasto budzi się do życia. ![]()
Żeby zobaczyć coś więcej, trzeba było oczywiście wyjść na miasto. Przed sklepem z oryginalnymi tradycyjnymi serami i pieczywem zaraz z rana ustawia się dłuuuugi ogonek. Trzeba pobrać numerek i ustawić się w kolejce.
Tu zawsze rano było mnóstwo klientów. Sklep oferuje najlepsze wyspiarskie wyroby. Można tu kupić rozmaite rodzaje regionalnych serów, likiery, dżemy, świeżutkie ananasy oraz pieczywo, w tym ulubione azorskie bolos lêvedos, czyli drożdżowe bułki smażone na patelni. Przywiozłam sobie kilka sztuk
.
Na rynku jest sklep dedykowany turystom A Conserveria, głównie tym, którzy chcą sobie przywieść z podróży droższą rybkę w puszce.
Sprzedaje się w nim ryby i owoce morza w cenach mocno przebijających standardowe limity. Pospolite sardynki, które w Portugali kontynentalnej można kupić za kilka EUR za sztukę tu kosztują ok. 10-12 EUR za puszkę, a ciekawsze rybki i owoce morza dobijają nawet do 20 lub 30 EUR za puszeczkę ... . Sklep nie powiem, fajnie wygląda. ![]()
Na rynku są stoiska z ananasami. Oprócz samych owoców sprzedawcy oferują również sok z ananasa i drinki. Zauważyliśmy, że nie są to jednak te prawdziwe azorskie ananasy, których sposób uprawy i smak mogliśmy poznać na jednej z plantacji, tylko te które znamy z naszych europejskich hipermarketów. Cóż, są tańsze od azorskich, a nieznający się turysta kupi wszystko. Cena takiego soku lub drinka kilkanaście Euro.
Ponte Delgada to również wspaniałe miejsce na spacery, także nocne. Czułam się tu naprawdę bezpiecznie. Mogłabym spokojnie po północy wracać do hotelu sama. Dzieje się tu dużo, zwłaszcza w godzinach wieczornych. Praktycznie co weekend można się załapać na wspaniałe koncerty fado lub inne plenerowe imprezy. Przychodzą na nie mieszkańcy, czasami całymi rodzinami, turyści i wszyscy razem świetnie się bawią.
Dominującą religią na Azorach jest katolicyzm. Najczęściej odwiedzaną świątynią przez mieszkańców wyspy jest Convento de Nossa Senhora da Esperança. Jest w nim cudowna figura Jezusa, która noszona jest w czasie uroczystych procesji. Mieszkańcy odwiedzają świątynię codziennie, spędzając często przed nią długi czas na modlitwie.
Jest i azulejo, czyli charakterystyczne dla sztuki portugalskiej dekoracyjne płytki ceramiczne, z motywami historycznymi, mitologicznymi, religijnymi, roślinnymi albo po prostu elementami geometrycznymi.
Ponte Delgada to przede wszystkim wspaniałe, spokojne miasteczko portowe, ze wspaniałą promenadą i cudowna mariną, która wieczorami zamieniała się w centrum lokalnej kultury i rozrywki.
W czasie pobytu chodziliśmy do portu, siedzieliśmy na schodach i słuchaliśmy w blasku zachodzącego słońca muzyki dochodzącej z pobliskich klubów i dyskotek, albo podziwialiśmy statki i jachty, które właśnie zatrzymały się w porcie. Wspaniałe chwile, które pozostaną na długo w pamięci. ![]()
Życie w Ponte Delgada zaczynało się dopiero po zmroku. Imprezy plenerowe, koncerty, występy, odbywały się głównie na rynku. Wtedy można było zobaczyć, kto w tym mieście żyje. Na ile mogliśmy to w nich uczestniczyliśmy. Jest to bowiem świetna okazja do poznania lokalnej kultury. Każdy występ, imprezę wspominam z wielkim sentymentem, w końcu słyszeć na żywo osobę śpiewającą cudownie fado nie trafia się na co dzień.
W Ponte Delgada wzięłam udział we Mszy św. w Kościele św. Sebastiana - Igreja Matriz de São Sebastião w j. portugalskim. Ciekawe przeżycie. We mszy uczestniczyli głównie starsi ludzie. Młodych było niewielu. Chór stanowiła starszyzna. Przewodził mu kościelny. Całe odprawienie mszy należało do księdza. Nie ma tu żadnych ministrantów. Na mszę zapraszają z wyprzedzeniem dźwięki dzwonów kościelnych. W czasie mszy nie ma możliwości zwiedzania kościoła. Bardzo się tego przestrzega.
W mieście jest pięknie utrzymany ogród botaniczny Jardim Botânico António Borges, z licznymi ścieżkami, grotami, sadzawkami oraz zbiorem rzadkich i egzotycznych roślin. Powstał w XIX w. Mieszkańcy całymi rodzinami spędzają w nim czas w ciągu dnia, po pracy oraz w weekendy.
Nie ma tu miejsca na plastik, czy metal. Na ile to możliwe wykorzystuje się wszędzie naturalne materiały lub samą naturę.
Przedmieścia miasta z dzielnicami mieszkalnymi i trochę oceanu
.
Wypłaszczone wzgórze w tle na zdjęciach poniżej to płyta lotniska im. JP II. Jest to główne lotnisko na wyspie. Między wyspami można się poruszać wyłącznie portugalskimi liniami lotniczymi SATA. Stąd właśnie startują samoloty.
c.d.n.