Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :)
Pogoda póki co nie za dobra, więc jak wyszło słońce na 15 minut to wyskoczyłem na regulaminową przerwę w pracy ![]()
Kolorki już są. Teraz przydałaby się słoneczna pogoda. Niestety w prognozach na razie szału nie ma ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 … 37 38 39 40 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Pogoda póki co nie za dobra, więc jak wyszło słońce na 15 minut to wyskoczyłem na regulaminową przerwę w pracy ![]()
Kolorki już są. Teraz przydałaby się słoneczna pogoda. Niestety w prognozach na razie szału nie ma ![]()
Trzeba było w końcu zobaczyć jesień w górach. Z powodu niepewnej pogody wybrałem dziwny cel. Wolentarski Groń, cokolwiek to znaczy.
Zaczynam w Świnnej przy cmentarzu. Po drodze padało, więc cieszę się, że nie pada ![]()
Jesień jest. Są już nawet drzewa bez liści.
Trochę przyświeciło na Wolentarski Groń. Ładnie tam. On ma być na koniec.
Idę sobie przez jesienny las.
Widoki z Kiczory.
Schodzę długim bezszlakowym grzbietem do Jeleśni. Zaczyna się przejaśniać.
No i pyk, apogeum kolorków.
Widok w stronę Babiej. Tam już biało.
Na dole w Jeleśni trochę inny świat.
Zachodzę Wolentarski Groń od tylca i atakuję przez rezerwat Gawroniec. Ale ciemna dzicz!
Zbliżamy się do szczytu. Na miejscu okazało się, że wg tabliczki ten szczyt to Gawroniec (tak samo jak rezerwat) a nie Wolentarski Groń.
Mniejsza o to. Ważne, że są kolorki.
Słońce kończy mi się w trakcie zejścia.
Ale do samochodu trafiam jeszcze "po jasnemu" ![]()
To był dobry pomysł, żeby jechać w góry ![]()
Piękną jesień mamy, ale szybko się skończą kolory bo pierwsze przymrozki już spowodowały, że dużo liści spadło. Do tego zapowiadają silne wiatry. Ja też skorzystałam dziś z pięknej pogody i zrobiłam mały spacerek.


Poniedziałek z pogodową żyletą. Wraz z Ukochaną postanawiamy zwolnić się z pracy
Beskid Makowski: Łysina i Kamiennik z Poręby.
Zaczynamy i od razu jest piękna jesień.
Go grzbietu dochodzimy bezszlakowo przez Parwkę.
W cieniu utrzymują się resztki porannego przymrozka.
Idziemy czerwonym w stronę Kudłaczy. W lesie już bardzo jesiennie.
Widoki w stronę Babiej.
Kolorki ![]()
Las na Łysinie.
Przełęcz Sucha.
Apogeum kolorków.
Las na Kamienniku.
W zasadzie im dalej, tym lepiej pod względem kolorków ![]()
Schodzimy do Poręby.
A na koniec jeszcze odwiedziny u Strzępka. To już 11 lat.
Wyglądało, że mogą być nici z tegorocznej kolorowej jesieni. Ale jak widać nie są ![]()
Ostatnio edytowany przez sprocket73 (2025-10-21 10:11:18)
Poniedziałek w lesie był po prostu magiczny pod względem kolorów i to ciepełko, które było czuć tuż przy ziemi. Jak człowiek usiadł i się zapatrzył w to złoto, to się nie chciało wstawać.
Piękne foty ! ![]()
Ostatnio edytowany przez nena (2025-10-24 14:29:13)
Takiego dnia nam było trzeba ![]()
Dzisiaj był bardzo ciepły i słoneczny dzień. Wybrałem się na Mogielicę ze Szczawy, bo od tamtej strony jeszcze nie szedłem.
Już od samego początku były kolorki.
Kolorki aż głowa boli.
Szlak niebieski na Przełęcz Przysłopek.
Bukowy las pod Mogielicą... komentarz zbyteczny ![]()
Polana Stumorgowa.
Wieżę zaliczyć trzeba. Ta na Mogielicy jest bardzo fajna. Strasznie wiało na górze.
Schodzę najpierw zielonym szlakiem, potem kręcę się do Wyrębiskach Szczawskich. To takie widokowe pagórkowate tereny, z rzadkimi domami, polami, łąkami i lasami.
Widoki z Hali.
Na koniec zanurzam się w dzikich łąkach.
Szczawa. Przejeżdżałem przez nią wiele razy. Nie widziałem w tej miejscowości nic ciekawego. Od dzisiaj zmieniam zdanie.
Wracam na parking.
Taką jesień lubimy ![]()
Niestety mam obawy ile to się utrzyma, bo ma padać, wiać... a liście lecą z drzew na potęgę.
Ostatnio edytowany przez sprocket73 (2025-10-23 22:05:50)
MEGA !
Taką jesień lubimy
Niestety mam obawy ile to się utrzyma, bo ma padać, wiać... a liście lecą z drzew na potęgę.
To już chyba ostatnie chwile, żeby nacieszyć oko. Dziś już jest brzydko, zimno, pada. Wiatr ogołaca coraz bardziej drzewa.
Dobrze, że się jeszcze wczoraj wyrwałeś. ![]()
Sobota miała być nieciekawa. Początkowo deszcz i chmury. Wczoraj ciut poprawili prognozy na odrobinę słońca z rana. Wybraliśmy się na spacer i jak to już bywało w tym roku, prognozy się nie sprawdziły zupełnie. Dobrze, że wziąłem aparat ![]()
Na osiedlowych drzewach liście już leżą pod spodem.
Za to w lesie dużo lepiej.
Gródek - ulubione miejsce na długie spacery.
Ludzi mało. Mozna zrobić zdjęcie w miejscu, gdzie zwykle jest kolejka.
Wody też bardzo mało.
Wykorzystaliśmy to do zaglądnięcia w miejsca, gdzie zwykle się nie dociera.
Tobek skacze po kamieniach.
Wychodzimy na górę. Rozebranych schodów dalej nie odbudowali.
Widoczki z góry.
Pojawiają się chmurki.
Przyszło oczekiwane pogorszenie pogody. Wracamy jesiennym lasem.
Miało nie być dzisiaj nic, więc bardzo się cieszę, że był choć lokalny spacer ![]()
W tym roku jesień kapie pojedynczymi dniami. Polska Złota już się kończy, ale kolorki łapać trzeba ![]()
Pojechałem do Rycerki i wybrałem się na Praszywkę Wielką.
Poranek mroźny. Na trawie szron, ale słońce naparza na całego. Fajne warunki.
Wyżej już całkiem ciepło i kolorowo.
Oraz widokowo: Romanka, Pilsko i inne znane.
Na druga stronę Będoszka i Rycerzowe.
W górze większość liści już leży, ale nikt nie marudzi, bo też jest zajebiście.
Są jeszcze kolorkowe momenty.
Widoki z wielkiej polany szczytowej na Praszywce.
Najbardziej podobało mi się zejście z Praszywki. Grzbietowa ścieżka w kierunku zachodnim. Cały czas widoki.
Kolorki też.
Ambonka z prawie pionową drabiną. Myślałem, że Tobi nie wejdzie. Jednak myliłem się.
Widok z ambony na Praszywkę.
Jesteśmy już nisko. Dalszy plan przewiduje podejście tymi łączkami widocznymi na wprost na Jaworzynę.
Jestem na tych łączkach.
Kolorki znowu atakują.
Jaworzyna przypomina mi Suchą Górę, bo też ma duże polany.
Natomiast szczyt całkowicie zarośnięty.
Kolejna góra Skrzadnica. Tu jest polana szczytowa.
Nawet widać Tatry pomiędzy Rycerzowymi.
Dalej idę granicą. Kikula.
Pełno tu krzyży. Droga śmierci. Jeden koleś rocznik '73, zmarł nagle w 2007.
Oźna.
Pod koniec pogoda siada. Zamiast pięknego zachodu pojawiły się coraz bardziej gęstniejące chmurki. No trudno.
Stado łani. A gdzie faceci???
Wycieczka bardzo podobała mnie się ![]()
Całkiem sporo tej jesieni w tym roku, tylko trzeba dobrze celować ![]()
Pięknie jest jeszcze, dziś , jutro ma być jeszcze bardzo ciepło. Bardzo urokliwą wycieczkę sobie zafundowałeś sprocket73 ![]()
1 listopada. Z rana odwiedzamy cmentarz, a potem jedziemy na małe co nieco.
Beskid Mały, Rzyki. Zaczynamy od łąkowego grzbietu pod Czarnym Groniem.
Skąd są fajne widoki na Gancarz.
Potem solidne podejście na Czarny Groń.
Następnie Potrójna.
Sporo ludzi rozrzuconych na polanach szczytowych łapie ostatnie ciepłe dni tego roku.
Idziemy szlakiem grzbietowym przez Łamaną Skałę.
Wychodnie skalne w okolicach Anului, które pamiętam jako zupełnie odsłonięte, zarosły młodym lasem.
Idziemy dalej ciesząc się resztkami jesieni.
Schodzimy długim grzbietem Turonia. Fajnie prezentował się w końcówce krótkiego dnia.
W dolnej części słońce już się schowało za czarnym Groniem.
A w drodze powrotnej ponownie odwiedziliśmy cmentarz.
Pięknie ![]()
Mogliśmy sobie spotkanie forumowe zrobić ![]()
Nie dawno jeden z forumowiczów mnie wyśmiał, że nie dam rady wstać na wschód słońca. Dałem ![]()
Beskid Mały, łączki nad Krzeszowem. Jestem przed słońcem. Trochę szaro, zimno. Średnio fajnie.
Ale bardzo szybko pojawia się słoneczko.
Zalewa wszystko złotym blaskiem.
Babia od razu wygląda lepiej.
Ogólnie jest ładnie.
Wędrujemy sobie łączkami. Słońce coraz wyżej.
Wciąż ładnie.
OK, pora coś pochodzić.
Idę przez grzbiecik z nienazwanymi szczytami, równolegle do "szlaku widoków" który idzie niżej miedzy domami.
Schodzę do Kukowa.
Wychodzę na Chrząszczową Górę.
Ale chrząszczy nie ma.
Ponownie schodzę do Kukowa, ale w inne miejsce.
I wychodzę na Capią Górkę.
Tu jest fajnie, kolorowo.
Tobi wylazł na samą górę, a ambonka wysoka.
Widoczki z góry.
Magurka i Surzynówka.
Łobuz chciał sam zejść, wygodne szczebelki były i uznał, że dałby radę, ale nie dostał pozwolenia. Schodził z asekuracją.
Idziemy dalej.
Łączki pod Kukowską Gajką.
Beskid Mały.
Jestem na łączkach gdzie podziwiałem wschód.
Kolorowo.
Babia nieco wystaje.
Kościół w Krzeszowie.
Wycieczka po bardzo byle jakich górkach, ale bardzo fajna. Okoliczności przyrody zadowalające. Opłaca się czasem wstać na wschód ![]()
Jestem w nastroju do odwiedzania nieznanych byle jakich terenów. Przykładowo Kamesznica.
Idziemy na Solisko.
Następnie Kiczora (popularna nazwa góry), Wojtasowa Grapa, Motykowa, Palenica. Niezbyt ciekawy grzbiet, ale tu jeszcze są kolorki ![]()
Zmiana klimatów na łączki. Na wprost Mała Barania - tam idę.
Fajna spokojna okolica.
Dzikie bestie pod Małą Baranią.
Bardzo mi się tu podoba. Jestem trzeci raz w tym roku, jednocześnie trzeci raz w życiu. Widoki na Baranią.
Przechodzę przez Małą Baranią.
Przede mną nieznany grzbiet - Szare.
Przeprawa przez rzekę Bystrą mostem nieudana. Musiałem pokonać wpław.
Grzbiet Szarego jest dla koneserów.
W drugiej części jest lepiej.
Jestem tu trochę za późno. Resztki słońca.
Zostało tylko zejść do Kamesznicy.
Kolejne nowe tereny poznane ![]()
Piękna późna jesień utrzymywała się póki ludzie chodzili do pracy
No ale nie wszyscy ![]()
W piątek wybrałem się na Wielką Raczę. Najbardziej popularnym żółtym szlakiem z Rycerki Kolonii, którym jeszcze nigdy nie szedłem. Trasa krótka, więc można było podejść do tematu na spokojnie.
Szlak bardzo przyjemny, powoli nabierający wysokości.
Pogoda bezchmurkowa.
Robię sobie odbicia na boki w miejscach które wydają się ciekawe.
Kolorki robią głównie modrzewie.
Bardzo przyjemny ten szlak.
Bendoszka Wielka.
Rozrywki Tobiego.
Na wprost Wielka Racza.
Potem odcinek z drzewami.
I już jestem na grzbiecie.
Tatry z wieży widokowej.
Wchodzę kawałek do Słowaków.
Na pierwszym planie Praszywka gdzie byłem dwa dni wcześniej, w tle Romanka.
Wracam do nas i zaglądam na Halę na Małej Raczy.
Zapuszczam się trochę wzdłuż bocznego grzbietu.
Były tu jakieś wycinki.
Idę do chatki.
Słyszałem, ze się spaliła, więc to musi być nowa.
W środku pachnie świeżością.
Widoczki z pod chatki.
Ładnie na tej hali.
Pora wrócić na grzbiet.
Następnie olewam szlak i idę granicą na Małą Raczę.
Tatry z Małej Raczy.
Fajnie się idzie granicą.
Podejście pod szczyt Orło.
Szlak wraca na granicę i odbija na Halę Śrubita. Widok na Wielką Raczę.
Wysoka ambonka.
Którą Tobi zdobywa z asekuracją.
Ostatnie spojrzenie na halę.
Pora zdobyć Śrubity Groń - szczyt dla koneserów.
Wracam na parking grzbietem schodzącym ze Śrubitego Gronia. Przyjemne zejście.
Słońce chowa się za Wielką Raczę.
Fajna to była wycieczka. Do tej pory Wielką Raczę odwiedzałem podczas długich przejść i zawsze był lekki pośpiech. Teraz miałem mnóstwo czasu i udało się podelektować okolicą ![]()
Kurczę, ale widoczki na Taterki, mega pięknie ! ![]()
Imprezy organizowane przez klub Zdobywcy z Żywca z reguły są kompletnymi porażkami. Tym razem miało być inaczej. 20-lecie klubu, wielkie wydarzenie, perfekcyjne planowanie i organizacja. Stwierdziłem, że dam im szansę. Zaczaiłem się na początku niebieskiego szlaku w Rajczy. Wkrótce pojawili się oni, nacierający tłumnie w zwartej kolumnie niczym wojska niemieckie w 1939. Poszczułem psem, ale Zdobywcy nie przerazili się.
Proszę zwrócić uwagę na tego osobnika. Z pyska przyjemny, ale to tylko pozory.
Najpiękniejszy pogodowo moment tego dnia.
Resztki kolorków.
Oczywiście grupa rozciągnęła się. Wydawało mi się, że widzę naszych na pozaszlakowym skrócie na Redykalny Wierch. Chciałem nim kiedyś schodzić, ale wejście na tą drogę jest ciężkie do namierzenia od góry. Czy na zdjęciu są Zdobywcy? To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.
Na Cukiernicy próba integracji grupy, jest ok 50% składu. Zmiana planów odnośnie ogniska, będzie na Redykalnym, bo jest obsuwa czasowa.
Na Redykalnym jest nas jeszcze mniej, ale podobno niektórzy już palą ogień.
Ponieważ jest zakaz palenia ognia 100 metrów od lasu, postanowiono zapalić ogień w samym środku lasu.
Ale naprawdę w samym środku...
Dobromił wyciągnął z plecaka drugie śniadanie.
Impreza rozpoczyna się. Przemowy, odznaczenia, nagrody dla największych Zdobywców.
Wygłodniały tłum rzucił się na darmowe kiełbaski niczym pazerna baba z Radomia.
Choć trzeba przyznać, że kiełbaski bardzo dobre. Zjadłem 3, a Tobi chyba z 5 ![]()
Potem to już sodomia i gomoria. Alkohol lał się strumieniami. Kobiety rywalizowały o względy o samców alfa.
Czas szybko zleciał. Koniec imprezy. Choć tak naprawdę wiele się jeszcze wydarzy.
Korciło mnie aby zejść tym skrótem z Redykalnego, ale już nie chciałem proponować reszcie. Sam udałem się w krzaki.
Bingo - to ta droga. Parę minut w samotności. Choć Zdobywców było słychać z kilometra.
Poczekałem chwilę na grupę i okazało się, że grupy już nie ma. Nastąpiła dezintegracja. Ktoś utopił się w kałuży, ktoś się oświadczył na kolanach, a może tylko przepraszał, ktoś zapolował na niedźwiedzia. Na dodatek wciąż lał się alkohol.
Czasoprzestrzeń rozmazała się. Autobus kolejowej komunikacji zastępczej odjechał z Rajczy bez Zdobywców. Zapadł zmrok. Wielokrotne dramatyczne próby zebrania całej grupy w zwartą kolumnę kończyły się krótkotrwałym sukcesem. Wciąż trzeba było kogoś szukać, wyciągać z krzaków. Dzikie zwierzęta atakowały maruderów i z minuty na minutę było nas coraz mniej.
Na dole okazało się, że przetrwało tylko kilka osób. Zdobywcy zostali zdziesiątkowani. Prezes klubu zarządził odwrót niedobitków na stację PKP.
Dobromiła nie było wśród ocalałych ![]()
Wstajemy rano, a tu biało. Pomyślałem, że warto pochodzić trochę po śniegu. Pojechaliśmy do Andrychowa i poszliśmy do parku.
A w tym parku wielka wieża widokowa. Ale naprawdę wysoka.
Musi być taka, bo drzewa a parku dorodne, a szczyt Pańskiej Góry łagodny, wiec wieża musi wystawać ponad, żeby było coś widać. Choć jak widać, nic nie widać.
Ale nic to, idziemy w góry.
Nie otake kolorki walczyliśmy.
Najpierw szlakowo przez Kotylnicę, z widokiem na Pabisiową Górę, przez którą będziemy wracać, bezszlakowo.
W lesie klimatycznie.
A tu juz porzucamy szlaki i rzucamy się w śniegi.
Prawdziwe śniegowe chaszczowanie z przeszkodami wodnymi.
Pabisiowa Góra całkowicie dziewicza.
Po zejściu z niej dalej ciekawie.
Już myślałem, że utkniemy w rozlewiskach.
Ale doszliśmy do kąpieliska.
Choć niektórzy nie przeżyli...
Taka to była wycieczka.
Niezła ta jubileuszowa impreza klubu z Żywca ...
Wieży na Pańskiej Górze jeszcze nie odwiedziłam. Mam nadzieję, że zdążę, zanim ją całkiem zniszczą ...
https://wrzuc.info/nowa-wieza-widokowa- … myslnosci/
Czas na zimową wycieczkę ze słońcem i błękitem nieba. Odwiedziłem Wielką Rycerzową z Soblówki. Parkuję przy cmentarzu, na który udało się podjechać dopiero za drugim podejściem. Łyse letnie opony sprawują się coraz gorzej. Początkowo ruszam na przełaj przez łąki.
Po tej stronie też wybudowali bardzo dużo domków na wynajem. Soblówka pod tym względem mocno się wyróżnia w okolicy. Skąd tu tyle kapitału?
Smereków Wielki, pozaszlakowa góra na której byłem.
A potem zwyczajnie, czarnym szlakiem, bez kombinowania. Piękna zima.
Tobi się nudzi...
Im wyżej tym więcej zimy.
Na halach śniegu w sam raz na rakiety, no ale nie zabrałem.
Bacówka na Rycerzowej.
Zdjęcie w dybach.
Napis nieco wybrakowany.
Wielka Rycerzowa. Torujemy. Dzisiaj jeszcze nikt tu nie szedł.
Trzeba przyznać, ze pięknie położona jest ta bacówka.
Sporo widoków.
Tatry bardzo ładnie się prezentują.
Szczytujemy.
Teraz idziemy na Małą Rycerzową. Beskid Śląski: Stożek, Czantoria.
Jeszcze raz Tatry.
Postanawiam poszukać szczytu Małej Rycerzowej (szlak omija). Miejscami śniegu po pas. Ja sie zapadam, Tobi mniej.
Rozsutec w drzewach.
Hala Rycerzowa.
Rozsutec w pełnej krasie.
Chatka na hali.
Tobi z ostrożnoscią zbliża się do krawędzi. Mądry piesek.
Bardzo przyjemna hala.
Pożegnanie ze słońcem.
Zejście bezszlakowe wprost do auta, bez problemów.
Ostatnie promienie słońca na Boraczym i Lipowskim.
Bardzo udana wycieczka.
Cudo !
Wyżowa pogoda zrobiła nam mega zimkę. ![]()
W niedzielę po południu mieliśmy teatr. Postanowiłem jednak wyskoczyć rano w góry. Blisko, na Żar w Beskidzie Małym. Może jakiś wschodzik słońca zobaczyć? Nie do końca wyszło, bo nad ranem wszystko w gęstej mgle. Liczyłem, że jak podejdę na wysokość lotniska, to może będę ponad, ale nic z tych rzeczy.
Już się bałem, że te mgły nigdy się nie skończą, ale nie było aż tak źle.
Nabierałem wysokości.
Widoki się wyostrzały
Jest pięknie
Chociaż zima już inna niż 2 dni wcześniej. Nie ma drzew oblepionych śniegiem.
Na Żarze nie ma nikogo.
Cisza, spokój, dobra przejrzystość.
Idę na Kiczorę.
Grzbiet zejściowy z Żaru w kierunku Porąbki pięknie oszroniały. Mam tam zamiar iść.
Widok z Kiczery na wschód.
Wracam w kierunku Żaru.
Zbiornik obchodzę od północnej strony. Tu w cieniu jest całkiem zimowo.
Jestem na oszronionym grzbiecie.
Następnie coś dla miłośników przygód ekstremalnych. Chcę zejść do kapliczki nad jeziorem. Najpierw wygodną stokówką.
W odpowiednim miejscu kieruję się prosto w dół coraz stromiej opadającym grzbietem bocznym.
Wciąż jest coraz stromiej i stromiej. Zastanawiam się jak daleko mam jeszcze do jeziora i nagle widzę je tuż pod sobą. Jakbym się poślizgnął to bym wpadł do wody. Aby zrobić to zdjęcie zaparłem się butem o drzewo.
Przede mną woda, po bokach głębokie jary. Jest problem z zejściem.
Własnie tak zapamiętałem tą okolicę, jako hardkor. Poprowadziłem tu dużą grupę znajomych w 2015, obiecałem na koniec wycieczki powrót romantyczną ścieżką nad jeziorem, z Porąbki do Międzybrodzia. Walczyliśmy dzielnie, ale było coraz gorzej. Jedna znajoma wpadła własnie do tego jaru i trochę się porysowała. Ukochana zażądała rozwodu. Fajne wspomnienia.
Z Tobim nie było problemu, on zszedł, ja jakoś też. Jesteśmy nad jeziorem.
A to kapliczka, którą zapamiętałem. Wtedy kiedy tu doszliśmy sytuacja wyglądała beznadziejnie. Zapadał zmrok, Iść w poprzek stoku przez te jary się nie dało.
Jednak od tej kapliczki była ścieżka. Teraz wiedząc o jej istnieniu był już luzik, ale wtedy nie było tak wesoło. Ścieżka wygląda tak.
Ale zmienia się w coś takiego przy pokonywaniu jarów. Fanjnie prawda? Porównując zdjęcia, ktoś zrobił solidny remont, 10 lat temu takiego wypasu nie było.
Mgły nad jeziorem utrzymywały się cały dzień.
Z tendencją do przejaśnień.
Wycieczka krótka, ale z dużą ilością wrażeń ![]()
Te mgły też potrafią zrobić klimat na zdjęciach ![]()
Zastanawiam się jak daleko mam jeszcze do jeziora i nagle widzę je tuż pod sobą. Jakbym się poślizgnął to bym wpadł do wody. Aby zrobić to zdjęcie zaparłem się butem o drzewo.
matko ... , gdzieś Ty polazł
A Tobi chciał chyba trochę polatać ![]()
Strony Poprzednia 1 … 37 38 39 40 41 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
[ Wygenerowano w 0.226 sekund, wykonano 12 zapytań ]