Temat: Bonjour la France
Przyszła kolej na Francję. Latem zeszłego roku udałam się z moimi koleżankami i kolegami w 11 dniową podróż po Francji. Kraj ten, jak wiadomo, słynie z kultury, kuchni, wina i różnorodności regionów. Można tu podziwiać sztukę na poziomie światowym, odpoczywać na Lazurowym Wybrzeżu, odkrywać średniowieczne zamki, pałace i malownicze wioski.
Francja to ogromny kraj i bardzo drogi, szczególnie przemieszczanie się po nim, dlatego trzeba się było na coś zdecydować. Dosyć szalonym pomysłem było wybranie przez nas trasy z północy na południe. Chcieliśmy bowiem wszystkim dogodzić i zobaczyć różne francuskie regiony. Pozostało nam więc poruszanie się po kraju głównie metrem, wynajętymi busami, koleją, autobusami i piechotą.
.
Ale do Paryża, jak przystało na jedną z najważniejszych metropolii świata, wybraliśmy samolot. ![]()
Paryż
[…] Wszyscy chodzą pod ramię
i myślą: „Douce France“...
Maria Pawilikowska – Jasnorzewska/
„Paryż nie jest taki, jakim go sobie wyobrażasz. Nie jest tylko romantyczny i elegancki jak z filmów. Jest też głośny, zmęczony, brudny, wielokulturowy, czasem wręcz brutalny. To miasto, gdzie luksus sąsiaduje z biedą, prawdziwa sztuka z tandetą, a inspiracja z samotnością. Można się nim zachwycić i mieć go dość — nawet w tym samym dniu. Każdy krok to zderzenie języków, zapachów i spojrzeń. Prawdziwa sztuka miesza się tu z bylejakością. Plastikowa wieża Eiffla made in China konkuruje z tą prawdziwą, sprzedawana jak relikwia, bez znaczenia, byle szybko. Tempo życia przytłacza. Najlepiej widać to w metrze — w tej podziemnej arterii miasta, gdzie ludzie pędzą z pustym wzrokiem, bez słów, z telefonami w dłoni, jakby istniał tylko cel, nigdy droga. Tu możesz poczuć się naprawdę mały, zagubiony i niewidzialny.
A mimo to — nie można oderwać od tego wszystkiego wzroku. Bo właśnie w tym niepokoju, w tej wielokulturowej intensywności, w tej brutalnej prawdzie o współczesnym świecie kryje się siła tego miasta. Paryż nie jest jedną historią. To mozaika światów, emocji i kultur. I to czyni go prawdziwym i fascynującym.”
Tak pokrótce opisałabym to miasto…
Ja osobiście za Paryżem nigdy nie tęskniłam, z racji tego, że nie lubię wielkich metropolii. Kojarzą mi się z ogromnym hałasem, brudem, ciągłym pośpiechem, anonimowością i samotnością w tłumie. No ale skoro byli chętni na Paryż, stwierdziłam, że może raz w życiu trzeba go zobaczyć.
W Paryżu byliśmy razem 3 dni. W pierwszym dniu zrobiliśmy sobie mały rekonesans z naszą przewodniczką, zapoznaliśmy się z francuskim metrem, ponieważ po mieście poruszaliśmy się tym właśnie środkiem transportu albo piechtą. Niestety to bardzo rozciągła metropolia. Najważniejsze i najciekawsze miejsca są od siebie często bardzo oddalone. Nie skupiają się np. w jednej dzielnicy. Bez własnego środka lokomocji zwiedzanie Paryża jest bardzo utrudnione.
Kolejne dni to tradycyjnie Luwr, Wersal, Wieża Eiffla, Katedra Noterdame, wzgórze Montmartre i Bazylika Sacré-Cœur. I tyle. Na więcej nie było czasu. Samo zwiedzanie Wersalu wraz z zespołem pałacowym Trianon i ogrodami pochłania go wiele. Trzeba się było ograniczyć do ok. 4 - 5 godzin. Można by w nich spędzić cały dzień, ale po pewnym czasie czuje się już lekkie przesycenie zbytkiem, przepychem i bogactwem pałacu słynnego Króla Słońce. ![]()
Ogrody pałacowe w stylu francuskim.
Kaplica w pałacu
Król Ludwik XIV
Sypialnia króla
Sypialnia jego pierwszej żony - Marii Teresy.
Tu rodziła swoje dzieci. Później sypialnia należała do królowej Marii Leszczyńskiej i królowej Marii Antoniny.
Zespół pałacowy Grand Trianon i Petit Trianon wraz z ogrodami.
Grand Trianon to dawny pałac letni Ludwika XIV. Była to rezydencja o nieco „intymniejszym charakterze”, której nie dawał Wersal. Nie obowiązywała w niej sztywna etykieta dworska, przeznaczona była na bardziej bezpośrednie kontakty z gośćmi. Zapewniała prywatność, której brakowało w wielkim pałacu.
Sypialnia cesarzowej Marii Luizy.
Petit Trianon i wioska Marii Antoniny - Źródło: paryżnet.pl
Petit Trianon jest niewielkim pałacykiem na terenie Wersalu, który służył jako prywatna rezydencja ostatniej królowej Francji - Marii Antoninie. Uciekała w to miejsce od dworskiego życia, by cieszyć się prostymi przyjemnościami.
Pierwotnie pałacyk król Ludwik XV miał podarować swojej kochance – markizie de Pompadour. Niestety markiza zmarła 4 lata przed ukończeniem budowy. Kolejna faworyta króla – hrabina du Barry, nie zdążyła nacieszyć się tym miejscem, gdyż po śmierci Ludwika XV musiała opuścić dwór. Nowy król Ludwik XVI podarował więc Petit Trianon swojej młodziutkiej małżonce Marii Antoninie.
Petit Trianon był dla Marii Antoniny oazą spokoju i beztroski. Mogła tu realizować swoje pasje i marzenia. Uwielbiała przebierać się za pasterkę i bawić w sielankowym otoczeniu sztucznej wioski, zwanej Hameau de la Reine (Wioska Królowej). W wiosce znajdowało się 12 rustykalnych domków krytych strzechą, młyn wodny, gołębnik i zagroda dla zwierząt. Królowa i jej damy dworu przebierały się tu za wieśniaczki i oddawały uciechom wiejskiego życia – dojeniu krów, karmieniu kur, zbieraniu jajek. Wszystko to jednak w wyidealizowany sposób, bez brudnej pracy i znoju. Te sielankowe zabawy, budziły zgorszenie wśród poddanych. Oskarżano Marię Antoninę o rozrzutność i nieodpowiedzialność w obliczu kryzysu państwa. Petit Trianon stał się symbolem oderwania monarchii od rzeczywistości, co przyczyniło się do wybuchu rewolucji francuskiej.
Trzeba przyznać, że spacer po Wiosce Królowej był bardzo przyjemną odskocznią od wersalskiego bogactwa i przepychu. ![]()
Dla mnie osobiście zwiedzanie Luwru było o wiele ciekawsze. Móc z bliska podziwiać dzieła światowego dziedzictwa kultury o największej sławie, takich jak m.in. Wenus z Milo, Nike z Samotraki, czy Mona Lisę Leonarda da Vinci, robi wrażenie.
Muszę dodać, że wszędzie podczas zwiedzania towarzyszyły nam ogromne tłumy ludzi, co było bardzo męczące, ograniczało też możliwość obejrzenia z bliska niektórych eksponatów czy dzieł sztuki. Nie było czasu, żeby w spokoju wysłuchać informacji z audioprzewodnika, albo dopchać się do tablic. No cóż, byliśmy w sezonie letnim, wakacyjnym, więc też nie ma się co dziwić i za bardzo czepiać. Kto by się jednak wybierał, to zdecydowanie odradzam miesiące letnie.
Kilka obrazków ze spacerów po mieście.
La Conciergerie – to dawny pałac królewski, sąd i więzienie nad Sekwaną. Podczas rewolucji francuskiej 2781 więźniów, w tym Maria Antonina (królowa Francji w latach 1774–1791), zostało uwięzionych, osądzonych i skazanych, a następnie wysłanych do różnych miejsc, aby zostać straconymi na gilotynie. Obecnie jest to pomnik narodowy i muzeum.
Sainte-Chapelle - ufundowana przez króla Francji Ludwika IX Świętego jako miejsce przechowywania cennych relikwii: Chrystusa z koroną cierniową na czole, oraz świętych patronów Francji m.in. Marcina, Ludwika z Tuluzy i Seweryna. Należy do cennych przykładów architektury gotyckiej. Niestety w czasie rewolucji francuskiej kaplicę zamieniono na magazyn mąki. Zniszczono w niej zespół relikwiarzy, w tym główny, złoty relikwiarz mieszczący pamiątki po męce i śmierci Chrystusa. Został przetopiony. Relikwie i zbiory ze skarbca trafiły m.in. do skarbca katedry Notre-Dame. Część dzieł przekazano do Luwru, Musée de Cluny i Biblioteki Narodowej.
Niestety nie mieliśmy okazji wejść do środka świątyni, a szkoda bo podobno jest bardzo piękna.
Paryżanie do poruszania się po mieście wybierają często rower.
Katedra Notre-Dame – gotycka archikatedra. Jedna z najbardziej znanych katedr na świecie, między innymi dzięki powieści francuskiego pisarza Victora Hugo „Katedra Marii Panny w Paryżu”, bardziej znanej pod tytułem „Dzwonnik z Notre-Dame”. Jej nazwa oznacza Naszą Panią i odnosi się do Marii, Matki Bożej. Świątynię wzniesiono na wyspie, na Sekwanie. Budowano ją ok. 200 lat. 15 kwietnia 2019 w świątyni wybuchł pożar, który spowodował ogromne zniszczenia, m.in. doszło do zawalenia się dachu oraz części sklepień, a także iglicy katedry. W 2020 roku postanowiono ją odbudować i ponownie udostępnić zwiedzającym. Stało się to 7 grudnia 2024 r. Pamiętamy to wydarzenie.
Katedra jest naprawdę piękna. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Uwielbiam gotyk.
Most Aleksandra III - wybudowany w latach 1896–1900, a ukończony na otwarcie wystawy światowej. Został nazwany na cześć cesarza Imperium Rosyjskiego Aleksandra III Romanowa, którego syn i następca, Mikołaj II, położył kamień węgielny pod jego budowę. Rozciąga się z niego widok na Sekwanę i Pałac Inwalidów.
Pałac Inwalidów
To ogromny kompleks budynków, który powstał na zamówienie Ludwika XIV jako przytułek dla schorowanych żołnierzy oraz starzejących się weteranów. Był przeznaczony dla 1500 rezydentów, jednak wkrótce po jego otwarciu przyjęcia domagało się aż 6 tysięcy ludzi. Pomysł Ludwika XIV cieszył się tak dużym powodzeniem, że także inni władcy zaczęli zlecać budowę podobnych instytucji. Dziś w Pałacu Inwalidów mieszka około 200 kombatantów, a wewnętrzny budynek jest miejscem musztr, parad wojskowych a także nadawania odznaczeń Legii Honorowej. Na dziedzińcu pałacu mieści się Kościół Inwalidów przykryty złotą kopułą. W 1840 roku pochowano tu Napoleona, gdy jego prochy powróciły do Francji z Wyspy św. Heleny. Zabalsamowane ciało cesarza umieszczono w 6 trumnach: mahoniowej, hebanowej, dębowej oraz w dwóch ołowianych i jednej z białego metalu. W świątyni pochowani są także jego bracia: Józef i Hieronim, syn, a także francuscy marszałkowie.
Grand Palais i Petit Palais
Obydwa budynki, dziś muzea, zostały zbudowane na Wystawę Światową w 1900 r. W 1902 roku Petit Palais został siedzibą Muzeum Sztuk Pięknych. Zbiory muzeum liczą ponad 45 tysięcy obiektów w tym prawie 20 tysięcy grafik. Niektórzy nazywają Petit Palais „małym Luwrem”. Znajdują się tu m.in. dzieła Rembrandta, Rubensa, Fragonarda, Courbeta, Moneta, Cézanne’a i Modiglianiego.
Pomnik Charlesa de Gaulle’a
Aleja Pól Elizejskich, w tle Łuk Triumfalny
Wzgórze Montmartre i Bazylika Sacré-Cœur
Spacer na wzgórze to było pięknie i bardzo przyjemnie spędzone popołudnie. Montmartre to malownicza i historyczna dzielnica miasta, słynąca z artystycznej atmosfery, wąskich, brukowanych uliczek oraz Bazyliki Sacré-Cœur. Jest uważana za najpiękniejszą dzielnicę Paryża. Ze szczytu rozciąga się szeroka panorama. Mieszkali tu m.in. Picasso i Van Gogh. Na placu du Tertre tworzyli swoje dzieła malarze i portreciści. Montmartre było ulubionym miejscem artystycznej cyganerii.
U stóp wzgórza stoi budynek słynnego kabaretu Moulin Rouge.
Znajduje się tu również jeden z ważniejszych paryskich cmentarzy – Cimetiere de Montmartre. Pochowano tu wielu słynnych Francuzów m.in. pisarza Alexandre Dumas czy Émile Zola ale także Polaków. Są tu groby rodu Sapiehów i Sobańskich, powstańców listopadowych, którzy schronili się we Francji m.in. Joachima Lelewela, Hermana Potockiego, oraz grób Juliusza Słowackiego, którego prochy ostatecznie złożone zostały na Wawelu. Grób jednak w Paryżu pozostał. Sam cmentarz jest ogromny. Niestety nie było czasu, żeby go zobaczyć.
Bazylika Sacré-Cœur stoi na samym szczycie wzgórza. Jest widoczna z daleka. To piękna świątynia zbudowana w stylu eklektycznym. Kiedy w 1870 roku wybuchła wojna francusko-pruska, dwaj francuscy przemysłowcy przysięgli sobie, że jeżeli po wojnie ujrzą Paryż takim samym, jak przed wojną, to wybudują bazylikę ku czci Serca Jezusowego. Gdy rok później po zakończeniu działań zbrojnych okazało się, że Paryż został nietknięty, przemysłowcy postanowili spełnić swoją obietnicę. Budowę rozpoczęto w 1876 a ukończono w 1914 r. Z powodu wybuchu I wojny światowej świątynię konsekrowano dopiero w roku 1919.
Dzielnica Montmartre charakteryzuje się stromymi uliczkami i licznymi schodami, co nadaje jej unikalny, sielski charakter, inny od reszty metropolii.
Schody przy Rue Foyatier na Montmartre i kolej linowo-terenowa. Przewozi zwiedzających, którzy nie chcą się przemęczać.
Fontanny Wallace’a – to ujęcia wody pitnej w Paryżu, ufundowane w 1872 roku przez Richarda Wallace’a, angielskiego milionera, kolekcjonera sztuki. Podczas wojny francusko-pruskiej Paryż borykał się z niedostatkiem wody pitnej. Sir Richard Wallace pozostał w Paryżu na czas oblężenia; doszedł wówczas do wniosku, że miastu potrzeba pitnej wody, darmowej i dostępnej dla każdego. Przeznaczył na tej cel część swojej fortuny, fundując publiczne ujęcia wody. Fonntany rozrzucone są po całym mieście i stały się jednym z jego symboli. Odlano je z żeliwa, pomalowano w większości na zielono i ustawiono na placach oraz skrzyżowaniach najważniejszych ulic. Od momentu realizacji cieszyły się wielkim powodzeniem. Większość z nich – około osiemdziesiąt – istnieje do dziś, a wypływająca z nich woda jest w dalszym ciągu pitna i darmowa.
Wieża Eiffla
Jest uznawana za symbol Paryża a niekiedy i całej Francji. To najwyższa budowla w Paryżu (330 m). Stoi nad Sekwaną, na północno-zachodnim krańcu Pola Marsowego. Wieżę zbudowano specjalnie na paryską wystawę światową w 1889 roku. Miała upamiętnić setną rocznicę rewolucji francuskiej, zademonstrować poziom wiedzy inżynierskiej i możliwości techniczne ówczesnej epoki oraz być symbolem potęgi gospodarczej i naukowo-technicznej Francji. Budowę rozpoczęto w 1887 r., a zakończono 2 lata później. Jest to ażurowa, nitowana konstrukcja kratowa. Na wysokościach 57,63 m, 115,73 m i 276,13 m znajdują się tarasy widokowe, na które można wyjechać windą, co też niektórzy z nas uczynili.
Wieża fajnie wygląda nocą, gdy jest podświetlona.
„M”, „Metro” lub „Metropolitain” czyli paryskie metro.
Wejścia do metra są oznaczone charakterystyczną literą „M”, a niektóre kultowym, secesyjnym stylem Guimarda z zielonego żelaza. Zaprojektował je Hector Guimard, francuski architekt, ok. 1900 roku, jako przykład nurtu Art Nouveau, charakteryzującego się formami organicznymi, żeliwnymi konstrukcjami przypominającymi liany i zielonym kolorem. Takich wejść pozostało już niewiele.
Aby wejść na peron, konieczne jest użycie biletu lub karty w automatycznych bramkach, które znajdują się przed zejściem do strefy podziemnej. O dziwo przy ogromnej ilości ludzi, którzy codziennie przewijają się przez perony, paryskie metro naprawdę jest czyste. Za to jazda nim nie należy do najprzyjemniejszych. Niekiedy wagony były tak przepełnione, że dosłownie „jeden leżał na drugim” nie mogąc ruszyć nawet palcem. Nikt tu się na nikogo nie obraża, ani nie krzyczy, jeśli chcąc wysiąść, trzeba się po prostu na „chamca” łokciami przepchać się przez tłum, inaczej się nie wysiądzie, ponieważ czasu na opuszczenie ale i wsiadanie do wagonu jest tylko kilkanaście sekund. Niezła jazda
.
***
Podsumowując, nie udało się nam zobaczyć jeszcze innych ciekawych obiektów w mieście, ale tak jak pisałam na początku, ograniczał nas czas. Myślę, że zobaczyliśmy tę bardziej reprezentacyjną część Paryża, tę którą Francuzi chcą pokazywać i się nią chwalić. O którą szczególnie dbają i jej pilnują. W wielu publicznych miejscach trzeba było wchodzić przez bramki bezpieczeństwa. Po mieście przewijały się patrole policji, pilnowano porządku. Nie widzieliśmy dzielnic imigrantów, bezdomności. No może pojedyncze przypadki. Nie byliśmy świadkami (na szczęście) żadnych niebezpiecznych incydentów, rozrób itp. A przecież wiemy, że takowe istnieją na co dzień i nie jest wtedy ani pięknie, ani bezpiecznie. Paryż to miasto wielokulturowe, zdominowane przez obcokrajowców. Widać to niemal wszędzie, na ulicy, w metrze, w muzeach i innych obiektach. Prawdziwych Francuzów wydaje się, że zostało już niewielu. Widać, ze pogodzili się już z tą sytuacją, bo też i niewiele są już w stanie teraz zmienić.
Czy do Paryża wrócę ? Raczej nie. Chyba się w nim nie zakochałam
. Może fajnie byłoby jeszcze zobaczyć to, czego się nie udało, ale żeby mi bardzo na tym zależało ? - Nie.
c.d.n.
Ostatnio edytowany przez nena (2026-03-18 22:44:10)