Temat: Wrześniowy leśny sad na Gancarzu
"Jeszcze słońce śpi w trawie,
jeszcze motyl przecina powietrze,
a jesień, cichutko,
przymierza złote liście.”
W zeszłą niedzielę wybrałam się do lasu właściwie bez większego planu. Ot, zwyczajny popołudniowy regeneracyjny spacer…
Już na jego skraju czekała na mnie miła niespodzianka. Wśród zarośli zobaczyłam łanię. Spokojnie skubała trawę, zupełnie nie wyczuwając mojej obecności. Przypatrywałam się jej chwilę zza drzewa. Bardzo rozczulający widok …
Dalej, na leśnych polanach, lato jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Nad resztkami letnich kwiatów tańczyły bielinki kapustniki, czerwończyki nieparki i dzikie pszczoły zbierały pyłek z żółtych brodawników. Krążyły z kwiatu na kwiat, łapiąc w skrzydła ciepło wrześniowego słońca. Jakby wiedziały, że zostało im już niewiele takich dni.
I mnie też nie chciało się nigdzie spieszyć.
Otulona ciepłem wrześniowego słońca położyłam się na trawie. Słuchając leśnych odgłosów, patrzyłam, jak chmury przesuwają się po niebie. Uwielbiam taką beztroskę …
We wrześniu za dnia słychać przede wszystkim ptaki, które ucztują na dojrzewających owocach. No a w nocy mam za oknem coroczny piękny spektakl – rykowisko.
Ruszyłam dalej, sprawdzić czy coś się zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Jabłka na płonkach już są czerwone. Jeszcze dwa tygodnie temu nie dało się ich zjeść, bo były bardzo cierpkie, dziś są rumiane, soczyste i, o dziwo, mega słodkie. Po prostu pyszne. Właśnie takie smakują najlepiej – zerwane prosto z drzewa.
A ałycza? Myślałam, że już śliwek nie będzie. A ona wciąż jeszcze ma owoce, które są coraz słodsze. Oczywiście musiałam spróbować.
Wokół coraz więcej znaków, że coś się zmienia. Jeszcze dwa tygodnie temu, głóg i dzika róża były zielone, teraz się już mocno zaczerwieniły i są w fazie dojrzewania.
Tu i ówdzie pojawiają się pierwsze żółte i brązowe liście. Mocno widać jesienne kolory na orlicy.
Piękne i dorodne są w tym roku owoce jarzębiny.
Ostatnie kwiaty naparstnicy purpurowej, tu odmiana o białych kwiatach Digitalis purpurea f. albiflora.
Naparstnica purpurowa jest w Polsce gatunkiem, który pierwotnie sprowadzono jako roślinę ozdobną i leczniczą z Europy Zachodniej. Bardzo łatwo dziczeje i rozprzestrzenia się wzdłuż leśnych duktów, poręb oraz polan. Produkuje tysiące drobnych nasion, które doskonale rozsiewają się same. Bardzo łatwo krzyżują się między sobą. Jeśli w pobliżu rosła biała odmiana, owady (głównie trzmiele) mogą przenieść pyłek na dzikie osobniki, w wyniku czego w kolejnych pokoleniach na leśnej polanie wyrosną białe kwiaty. Trzeba pamiętać, że niezależnie od koloru kwiatów (różowe, purpurowe czy białe), naparstnica purpurowa jest rośliną trującą.
A poniżej tegoroczne szyszki modrzewia.
Grzybów było niewiele i bardzo wysuszone. Niestety dosyć mocno nachylone południowe stoki Gancarza, tegoroczna susza oraz niszczycielska gospodarka leśna, powodują, że woda deszczowa szybko spływa, zamiast wsiąkać w glebę, a słońce i wiatr błyskawicznie wysuszają odsłoniętą ziemię.
Jesień się skrada, małymi kroczkami zagląda między drzewa, przysiada na gałęziach, rumieni owoce i zostawia pierwsze ślady na leśnych polanach. Polecam teraz wybrać się do lasu. ![]()