Temat: Leskowiec-Potrójna-Gibasy z dodatkiem zbierania śmieci w BM
Ogarnął mnie ostatnio "leń" na pisanie
Ale w końcu chociaż krótko wspomnę wycieczkę jaką odbyłem w miniony weekend
Miało nas być więcej, ale wyszło że wyjechaliśmy w starym składzie z zamiarem zdobycia Leskowca i przejścia czerwonym szlakiem na Potrójną
I jakby przy okazji włączyliśmy się w akcję PTT Bielsko Biała i sprzątnęliśmy odrobinę na szlaku
Zaraz na początku zaliczyliśmy mocny chszczing, gdyż za radą kolegi forumowicza Darkheusza postanowiliśmy nie wchodzić szlakiem, tylko poleconą przez niego drogą
A ja jak mi się to czasami zdarza
nie celowo lekko ją zmodyfikowałem
Ale jakoś dotarliśmy na Leskowiec, gdzie na szczycie odbyliśmy dłuższą sesję foto, gdyż widoki były powalające na kolana
Dalej droga czerwonym szlakiem w kierunku Potrójnej odbyła się bez większych przygód
no nie licząc pięciu crossowców na Smrekowicy
Po dotarciu do chatki SST u Olafa, zajęliśmy miejsce w zarezerwowanym Hindenburgu i zaczęliśmy chatkowanie, połączone z grillowaniem
Nie przeszkodziła nam nawet nocna burza
Rano skoro świt śniadanko, jedni zupki, jedni pasztecik, ja Radegasta
Plan na niedzielę odwiedziny u Ani i Rafała a potem zależnie od pogody
Pogoda nadal dopisywała więc spacerkiem podążyliśmy na Potrójną
Tutaj lekkie zaskoczenie, na tarasie pełno turystów, ledwo gdzie jest usiąść
Jest jednak jeden bardzo duży plus
Poznaję osobiście Ferdynansa i jego zaczarowany szklany bucik
Dość długo tu leniuchujemy, dobrze się gada z poznanym kolegą i miłymi gospodarzami, ale trzeba wracać
Po spakowaniu, część ekipy schodzi do Pracicy, ja jednak zamierzam jeszcze zaliczyć Gibasy. I tak najkrótszą znaną mi drogą w dół od chatki a potem w górę drogą koło szlabanu docieram do chatki u Staszka
Zatrzymujemy się tutaj tylko na chwilkę bo czas goni
Szybkie pozdrowienia i do widzenia
Rzut oka na kapliczkę i szybciutko schodzimy z Gibasów niebieskim szlakiem w dół, lekko zaczyna padać
Zdążyliśmy idealnie, za 10 minut bus, jest jeszcze czas na pifko
No i tu można by było skończyć, ale w busie ponowne miłe zaskoczenie, spotykam Kasię badaczkę wilków w Beskidzie Małym. Dowiaduję się od niej że jedyna stale mieszkająca w BM wataha ma się dobrze i w całości przetrwała zimę w ilości siedmiu sztuk
I tak na rozmowie miło i szybko mija nam czas powrotu
Koniec wycieczki, dziękuję wszystkim którzy mnie wsparli w akcji zbierania śmieci
A tutaj trochę fotek, jest w nich trochę bałaganu,ale ostatnio karta pamięci się na mnie obraziła, zresztą nie tylko ona
https://picasaweb.google.com/1123121797 … directlink
Ostatnio edytowany przez jardo (2012-05-11 09:12:29)