1

(12 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/ … ,id,t.html

Zdjęcia mam szkaradne... Bardzo, ale myślę, że mogę parę wrzucić:)

http://imageshack.us/photo/my-images/83 … 35copy.jpg
http://imageshack.us/photo/my-images/83 … 36copy.jpg
http://imageshack.us/photo/my-images/23 … 8copy.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/52/img5939copy.jpg
http://imageshack.us/photo/my-images/22 … 1copy.jpg/
http://imageshack.us/photo/my-images/64 … 4copy.jpg/

- To barbarzyństwo - mówią mieszkańcy Międzybrodzia Bialskiego. Właśnie rozebrano tu ośrodek wzniesiony przez więźniów Auschwitz dla niemieckich żołnierzy. Została po nim tylko sterta desek. A urzędnicy są w szoku
Z dawnego pensjonatu esesmanów została sterta desek
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Z dawnego pensjonatu esesmanów została sterta desek
Pusty plac, na którym stał budynek zwany przez miejscowych willą Hoessa
Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
Pusty plac, na którym stał budynek zwany przez miejscowych willą Hoessa
ZOBACZ TAKŻE

    Dla więźniów obozów wejście Rosjan było wybawieniem
    Tablica dla najmłodszej ofiary Marszu Śmierci
    Mistrz wszechwag KL Auschwitz

O ośrodku w Kotelnicy, niewielkim przysiółku Międzybrodzia Bialskiego na Żywiecczyźnie, zrobiło się głośno kilka lat temu. Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie wystawiło wtedy ponad sto niepublikowanych wcześniej zdjęć świetnie bawiącej się załogi Konzentrationslager Auschwitz. Uśmiechnięci obozowi oprawcy odpoczywają na leżakach albo słuchają muzyki, towarzyszą im młode dziewczyny ze służby pomocniczej SS. Można wśród nich dostrzec m.in. znanego z okrutnych eksperymentów medycznych Josefa Mengele czy dowódcę oświęcimskiego garnizonu SS Rudolfa Hoessa.

Fotografie zostały zrobione w 1944 roku właśnie w domu wypoczynkowym w Kotelnicy wzniesionym przez więźniów obozu. Album ze zdjęciami należał do Karla Hoeckera, esesmana z Auschwitz. Został przekazany do muzeum przez byłego oficera amerykańskiego wywiadu, który go znalazł.

Po wojnie w okolicy zaczęło przybywać kempingów. Dawny pensjonat esesmanów znalazł się na terenie ośrodka kempingowego Złoty Stok. Wszyscy znali jego historię, nazywany był willą Hoessa. Jacek Kozak, zastępca wójta gminy Czernichów, na której terenie leży Międzybrodzie, opowiada, że jednej z pracownic urzędu udało się nagrać rozmowę z kobietą, która tam pracowała. To kilka godzin poruszającej opowieści.

- Dlatego byliśmy wszyscy w szoku, gdy dziennikarz lokalnej "Kroniki Beskidzkiej" zadzwonił z pytaniem, dlaczego ośrodek został rozebrany - opowiada Kozak.

Na miejsce od razu pojechał jeden z urzędników. Niestety, z ośrodka została już tylko sterta desek. - Ale nawet wtedy trudno nam było uwierzyć, że doszło do czegoś podobnego. Jeden z mieszkańców, który był świadkiem rozbiórki, opowiadał, że była błyskawiczna - dodaje Kozak.

Ludzie są wstrząśnięci. Mówią, że to barbarzyństwo.

Jak do tego doszło? Willa stała na prywatnym terenie. Krzysztof Fiołek, rzecznik prasowy żywieckiego starostwa, tłumaczy, że do urzędu trafił wniosek o pozwolenie na postawienie budynku wielofunkcyjnego wraz z remontem utwardzonych powierzchni. Znajdowała się w nim informacja o planowanej rozbiórce stojącego tam budynku. Willa nie była wpisana do rejestru zabytków, nie chroniły jej też odpowiednie zapisy w planie miejscowego zagospodarowania przestrzennego. Ewidencja Miejsc Pamięci Województwa Śląskiego, na której znajdował się obiekt, nie jest dokumentem, do którego urzędnicy mają obowiązek zajrzeć, wydając w takiej sytuacji pozwolenie, a w planie zagospodarowania przestrzennego nie było informacji o takim zapisie. Biorąc pod uwagę fakt, że do starostwa nie wpłynęły żadne zastrzeżenia, urzędnicy musieli wydać pozwolenie na budowę. Inaczej byłoby to niezgodne z prawem.

Adam Siwek, naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, mówi, że faktycznie przepisy dotyczące ochrony miejsc pamięci są nieprecyzyjne. - Brakuje dokumentu o randze ustawy czy rozporządzenia, które by to regulowało - mówi naczelnik.

Na mocy ustawy chronione są cmentarze wojskowe, budynki, które są równocześnie zabytkami. - Jeśli to jest inny obiekt, to, niestety, zdarzają się takie właśnie sytuacje - mówi Siwek. W dodatku w majestacie prawa. Siwek dodaje, że gdy rada wie o sprawie odpowiednio wcześniej, zawsze może próbować negocjować, przekonywać do innego rozwiązania. - Teraz jest na to za późno - mówi Siwek.

Inwestorem w Kotelnicy jest Warszawska Szkoła Reklamy. Od Anny Kot, jej rzeczniczki, próbowaliśmy się dowiedzieć czegoś na temat inwestycji. Odesłała nas do wicedyrektora szkoły, który miał jednak wyłączoną komórkę.

4

(18 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)

Sprawa rozbudowy wyciągu narciarskiego w Rzykach Praciakach k. Andrychowa znajdzie swój finał w sądzie, gdzie pod koniec grudnia skierowany został akt oskarżenia.

To ciąg dalszy tej sprawy. Wszystko zaczęło się ponad rok temu, kiedy ekolodzy z „Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot" z Bystrej namierzyli ich zdaniem nielegalną budowę wyciągu w Rzykachch Praciakach.

Niedawno prokuratura okręgowa z Krakowa zakończyła śledztwo w tej sprawie. Inwestor rozbudowy wyciągu narciarskiego odpowie przed sądem za naruszenie prawa budowlanego.

Jak informują media, prokuratura oskarżyła Anitę R., że od sierpnia do grudnia 2009 roku wykonywała bez wymaganych zezwoleń starostwa powiatowego w Wadowicach roboty budowlane na stacji narciarskiej, takie jak budowa wyciągu krzesełkowego, infrastruktura, instalacja sztucznego zaśnieżania z budową zbiornika retencyjnego i instalacja  oświetlenia.

Jak ustaliła prokuratura, inwestorka po podjęciu decyzji o rozbudowie wyciągu narciarskiego wystąpiła do starostwa z wnioskiem o wydanie pozwolenia na budowę wyciągu narciarsko-krzesełkowego z infrastrukturą. - Wniosek zawierał braki formalne i dlatego starosta wadowicki pozostawił go bez  rozpoznania - mówi Bogusława Marcinkowska, rzeczniczka krakowskiej prokuratury.


Inwestor nie złożył żadnego innego wniosku na budowanie pozostałych części ośrodka, czyli sztucznego zaśnieżania, zbiornika retencyjnego, instalacji oświetlenia stoku itp. Pomimo braku pozwolenia na budowę rozpoczął szacowaną na ok. 13 mln zł inwestycję.

Podczas przesłuchania w prokuraturze Anita R. nie przyznała się do złamania prawa budowlanego. Mówiła, że nie miała świadomości, że popełniła błąd, i że budowa prowadzona była bez wymaganych zezwoleń. Jak podała, ufała kierownikowi ośrodka.   

Prokuratura nie dała wiary tym wyjaśnieniom, ponieważ to Anita R. była inwestorem. Grozi jej kara grzywny, ograniczenia wolności bądź pozbawienia wolności do lat dwóch. Na sądowe rozstrzygnięcia trzeba poczekać.

Tymczasem ośrodek narciarski w Rzykach Praciakach działa normalnie. W zimie czynne są trzy wyciągi narciarskie. Od roku nieczynna jest jedynie sporna nowoczesna sześciokanapowa kolejka. Tej zimy również nie zostanie uruchomiona.

5

(17 odpowiedzi, napisanych Ciekawe miejsca)

Mam monografię Porąbki, jeszcze neistety nie zdążyłem przeczytać. Jeśli coś więcej w niej o skoczni znajdę, to napiszę. Niestety owa monografia leży w tej chwili włąsnie w Porąbce. Postaram się za tydzień do niej zajrzeć.