Czas kiedyś się tam wybrać po raz kolejny.
Koniecznie, też na pewno kiedyś tam wrócę ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
Czas kiedyś się tam wybrać po raz kolejny.
Koniecznie, też na pewno kiedyś tam wrócę ![]()
stoi się w wielkiej kolejce i zasadniczo właściwie nic się nie dzieje. Można stać godzinę, dwie, a nawet, jak grupa, która dojechała w połowie tygodnia, cztery godziny.
Dokładnie tak jest
, potwierdzam. To czy ruszysz czy nie, zależy od widzimisię celnika. A weź mu jeszcze coś odburknij to jesteś uziemiony do rana na bank
.
Drugi szok to drogi. […]otóż o ile u nas zdarzają się dziury to w przypadku tej drogi można powiedzieć, że zdarza się, że jest tam asfalt
i jadąc wszyscy próbują te dziury omijać. Dochodzi wręcz do przekomicznych sytuacji. Momentami widać, że samochody poruszają się jakby jeździły tak jak piszesz slalomem
, albo kierowcy byli nieźle wstawieni
. Byłam świadkiem jak dwa samochody jechały z naprzeciwka i wszyscy byliśmy na bank pewni, że się w pewnym momencie zjadą i roztrzaskają, ale gdzie tam. ![]()
W mieście z kolei, każdy jeździ jak chce, byle sobie miejsce znalazł
. Mało tego, miedzy tymi samochodami próbują też przejść ludzie
I co mnie najbardziej zaskoczyło – wszystkim się udaje przeżyć i jakoś stłuczek ani jakiegoś wywijania rękami to ja tam nie zauważyłam, a były sytuacje, że o mały włos … .
Mają wprawę, to im trzeba przyznać !
Biedni Ci, którzy tam przyjeżdżają, bo nie wiedzą wtedy co robić ... ![]()
Dodajcie do tego zapadłe wsie po drodze, z ludźmi stojącym pod sklepami, którzy patrzą na przejeżdżający autobus z rozdziawionymi gębami i macie scenkę rodzajową jak z XIX-wiecznego obrazu (np. Chełmoński).
Ale czasem też Ci biedni, zapracowani ludzie pomachają Ci ręką, uśmiechną się i to jest w nich niesamowite
. Zostało mi takie pamiątkowe zdjęcie.
ukraińskiego kwasu
O tak, jest bardzo dobry
. Właściwie to ja go spróbowałam po raz pierwszy właśnie na Ukrainie ! ![]()
Ostatnia rzecz to oczywiście piękne kobiety, których jest tutaj zatrzęsienie, ale o tym nie będę się bliżej rozpisywał, bo jeszcze się na mnie obrażą nasze forumowe koleżanki
Oj tam, oj tam, to nas jeszcze słabo znasz.
![]()
Święta Woda k. Wasilkowa
Wasilków znajduje się 2 kilometry za Białymstokiem jadąc w stronę przejścia granicznego w Kuźnicy Białostockiej, zaś Święta Woda tuż za Wasilkowem. Do miejsca tego zawitaliśmy, ponieważ było po drodze do Sokółki, kolejnego naszego celu i nie da się ukryć, że wzniesienie z dużą ilością krzyży, które widać na zdjęciu poniżej, zwróciło naszą uwagę.
W Świętej Wodzie znajduje się Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej.
Pierwsze wzmianki i podania o tym miejscu sięgają czasów średniowiecza, zaś udokumentowane fakty pojawiają się dopiero w 1791 r. Wówczas to ponoć człowiek imieniem Bazyli - po dwóch latach od utraty wzroku, po przybyciu na uroczysko i obmywszy oczy w znajdującym się tu źródełku, cudownie ozdrowiał. Pracował w zakładzie wytwarzającym papier na rzecz drukarni OO. Bazylianów w Supraślu, stąd też do historii przeszedł jako "Bazyli papiernik". Człowieka tego utożsamiano z ówczesnym dzierżawcą supraskiej papierni - szlachcicem Bazylim Samotyją Lenczewskim, pochodzącym ze starej rzymskokatolickiej rodziny osiadłej w sąsiedniej parafii. W akcie wdzięczności uzdrowiony szlachcic w ciągu tygodnia ufundował nad źródłem drewnianą kaplicę i tak się zaczęła historia tego miejsca.
Różne były losy kaplicy w Świętej Wodzie w czasie zaborów, a potem prześladowań unitów. W XIX w. staje się ona nawet świątynią prawosławną. Znajdujący się w niej cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej zostaje przed okupacją niemiecką w roku 1915 wywieziony na zawsze do Rosji przez duchownego prawosławnego. Obecnie w kościele jest jego wierna kopia. Katolicy odzyskali świątynię dopiero w 1921 r. W czasie II wojny światowej kaplica została niemal zupełnie zbezczeszczona, zrujnowana a w części nawet spalona. Po wojnie proboszcz ks. Wacław Rabczyński, zaczął jej odbudowę i nadał temu miejscu nowe oblicze. Z jego inicjatywy wybudowano m.in. grotę z cudownym źródełkiem i Kalwarię Świętowodzką.
Inwestycje ks. proboszcza spotkały się z niezadowoleniem ówczesnych władz komunistycznych, które m.in. doprowadziły do zniszczenia stacji Męki Pańskiej. Po nawiedzeniu w 1996 r. Świętej Wody przez Figurę Matki Bożej Fatimskiej, nastąpił dynamiczny rozkwit tego miejsca. W 1997 roku przy Sanktuarium powstała Góra Krzyży i Pomnik III Tysiąclecia.
Obecnie Święta Woda, nazywana też często „katolicką Grabarką” stała się ważnym miejscem na religijnej mapie polskich sanktuariów maryjnych i jest dosyć licznie odwiedzana.
Samo miejsce wywarło na mnie dosyć mieszane uczucia, niestety z przewagą tych negatywnych … ![]()
Góra krzyży (jak dla mnie) nieudana kopia Grabarki. Tutaj krzyżyk najlepiej kupić sobie na miejscu i zanieść na wzgórze.
Grabarka ma w sobie coś niezwykłego, mistycznego, przepełniony szczerą pobożnością klimat, który tworzyli i tworzą
pątnicy przybywający na to wzgórze od wieków i to się czuje chodząc pomiędzy lasem krzyży i wstępując do cerkwi. Nie ma
takiej drugiej Grabarki. Przy źródełku, z racji sezonu wakacyjnego, mnóstwo pielgrzymów – ruch i nabieranie wody (niektórzy przywieźli ze sobą duże plastikowe 5 l butle
) kierowane przez jakiegoś wrzeszczącego do mikrofonu duchownego. Przy świątyni co kawałek stoisko z dewocjonaliami, do kupna których też nawołuje się przez mikrofon
. Harmider jak na odpuście
Istne szaleństwo ...
Oszołomieni tą sytuacją weszliśmy tylko na moment do świątyni, pospacerowaliśmy po wzgórzu i zniesmaczeni opuściliśmy to miejsce. Nawet sobie „świętej wody” nie przywiozłam
… Być może kiedyś miejsce to miało swój religijny, owiany tajemnicą owego cudu klimat, dziś komercja i parcie na kasę skutecznie go pozbawiły. Takie jest moje zdanie. A żeby nie być gołosłowną to dodam jeszcze, że na miejscu można zaopatrzyć się w ulotki, które reklamują nieźle wypasione Centrum Pielgrzymkowo-Turystyczne. … . ![]()
Z nadzieją, że w Sokółce będzie inaczej, ruszyliśmy w jej kierunku.
Sokółka
Od poprzedniego miejsca wyróżniała je przede wszystkim cisza i spokój. Być może za sprawą pory dnia. Było późne popołudnie. Miasto to stało się znane w Polsce za sprawą „Cudu w Sokółce", który miał miejsce w 2008 r. gdzie doszło do cudownej przemiany hostii w cząstkę Ciała Pańskiego. Wydarzenie to obiegło echem cały kraj i stało się głośnym tematem w mediach i nie tylko – (dla zaintresowanych) Historia eucharystycznego wydarzenia w Sokółce
Wydarzenie eucharystyczne w Sokółce jest jedynym tego rodzaju w dziejach kościoła w Polsce. Na przestrzeni wieków pojawiały się w różnych miejscach naszego kraju pewne eucharystyczne znaki, jednak ich prawdziwość nie została nigdy do końca udokumentowana. Cud w Sokółce jest za to pierwszym zbadanym i potwierdzonym oficjalnie przez Komisję Kościelną oraz uznany przez kościół.
Cząstka Ciała Pańskiego wystawiona jest obecnie w monstrancji w kościele św. Antoniego Padewskiego.
Za jej sprawą wierni doznają szczególnych łask, cudownych uzdrowień i ocalenia z śmiertelnych wypadków. Można tu było w spokoju uklęknąć przed relikwiarzem z Ciałem Pańskim i się pomodlić. Nikt nie wrzeszczał do mikrofonu, że mam sobie kupić krzyżyk czy obrazek, nikt nie wyciągał ręki po kasę. Dlaczego nie może być tak wszędzie ?
Pierwotnie Sokółka była wsią koronną, której mieszkańcy zobowiązani byli do hodowli sokołów stąd wywodzi się nazwa tej miejscowości. Na początku XVI wieku istniał tu dwór myśliwski Sucholda znajdujący się we władaniu królowej Bony, który został nadany jej przez Zygmunta Starego wraz z rozległym obszarem od Kowna do Narwi i Świsłoczy. Miastem stała się dopiero na początku XVII w.
W Sokółce warto zobaczyć jeszcze zabytkową prawosławną Cerkiew św. Aleksandra Newskiego. Cześć cerkwi była w remoncie, nie wchodziliśmy do środka.
c.d.n.
Przełęcz Śleszowicka ? ![]()
Witaj aro1569 w naszym gronie !
. Dobrze, że odświeżasz i uzupełniasz nam tu niektóre tematy.
. Fajnie się dowiedzieć znowu czegoś nowego.
Aha
- no to się wszystko wyjaśniło. ![]()
Fotopigułka bardzo ładna – czekamy więc na relację kris_61. ![]()
A ten dworek, który pokazałeś na zdjęciach to ten w Stryszawie Górnej, bo jakiś inny.
I to jak cudnie Ci się pokazały MF
Ty to masz szczęście ! ![]()
A ja tam zamiast bezowocnej dyskusji
, wrzucę mały bonusik dla naszej czwórki
, a jeśli ktoś jeszcze ma ochotę obejrzeć i posłuchać na dobranoc, to również zapraszam
.
I tak trzymaj ! ![]()
[…] młodzież trzeba uczyć, że to co przyniosłeś w plecaku masz ze sobą znieść do doliny (a nie ciepnąć gdzieś pod kamień lub do potoku)
No wybacz piotrze ale jakoś nie przypominam sobie, żeby mnie uczono inaczej, czyżby Ciebie ? Możesz huczeć i buczeć w szkole, ale kulturę osobistą i dobre wychowanie wypija się z mlekiem matki i wynosi z domu rodzinnego. Szkoła może jedynie dobre wzorce kształtowane w domu rodzinnym w dziecku utrwalać czy rozwijać. To rodzic jest pierwszym i najważniejszym nauczycielem dziecka, a dom rodzinny jego pierwszą szkołą życia.! Jeśli małemu dziecku nie będziesz cały czas przekazywać pozytywnych, dobrych wzorców to nie nauczy się ich również w szkole, ponieważ wracając do domu nadal będzie żyło wśród osób, które postępują niewłaściwie, a przecież to z nimi spędza najwięcej czasu i oni są dla niego największym autorytetem. Dziecko, które otrzymało prawidłowe wzorce w domu poznasz od razu. Nie potrzebuje, żeby mu przypominać o tym gdzie ma wyrzucić śmieci, czy jak się zachować w określonej sytuacji.
A poza tym, dlaczego przyczepiłeś się głownie młodzieży. Niejednokrotnie to właśnie dorośli śmiecą bardziej niż ona, albo nie grzeszą kulturą osobistą, dając jej jednocześnie wspaniały przykład.
Niestety mam wrażenie, że u nas kładzie się nacisk głównie na edukację, a na wychowanie brakuje już czasu. Wielka szkoda.
Tu miej pretensje do systemu edukacji w naszym kraju i do ministerstwa, nie do nauczycieli. Jest to temat na zupełnie inną dyskusję i nie róbmy off-topa.
Gdybyś był bliżej to tym razem sklepałabym Ci z chęcią makówkę.
kisiel dzięki Ci, że zmieniłeś temat
wyjście w góry tak wczas rano ma swoje plusy, jeszcze jest cisza i można spokojnie podglądnąć zwierzynę lub jakiegoś ptaszka. Drugim plusem jest to, że w razie gdy zapowiadają burze po południu jest się już bezpiecznym w schronisku
A ja osobiście lubię też wcześniej wyjść na szlak, mam czas na wszystko
na zdjęcia, piwko i nawet na drzemkę
Oj, bo Ty zawsze taki poukładany jesteś.
![]()
Darku 20 lat to szmat czasu. Zaowocowało to tym, że stałeś się najlepszy w rozpoznawaniu tej grupy roślin, czego Ci gratuluję. !
Znając Ciebie, na pewno nie spoczniesz i ten ostatni gatunek znajdziesz
.
Hmm ... co do owadów.... To najliczniejsza grupa zwierząt i zapewne ograniczysz się do określonych rzędów.
Czyżby na początek to były ważki ? ![]()
PS. Nie poddawaj się i walcz o swoje !
Tak na prawdę możemy sobie pisać różne mądre rzeczy, a na rzeczywistość nie mają one znaczącego wpływu.
... dokładnie, zostawmy już to.
Biznes to biznes ! ![]()
Ja akurat bardzo lubię siąść sobie na kamieniu nad brzegiem stawu (nie mam na myśli plażowania), i czy w ten sposób nie zadeptuję tych rejonów? [...] Wracając na temat zamykania MOKa […]
lowell79 owszem zadeptujesz, tak jak my i reszta zadeptaliśmy pojawiając się tam w sobotę. Ja nie mówię o całkowitym odcięciu dostępu do Moka (kilka postów wyżej), tylko o zlikwidowaniu tego wakacyjnego plażowiska na brzegu. A żeby to zrobić trzeba by wprowadzić zakaz zejścia do jeziora, ale to nie jest w niczyim interesie.
A co za problem np. wprowadzić taki zakaz tylko na czas największego oblężenia ludziskami, a po skończeniu sezonu go znieść ? Jeszcze nikt nie umarł od tego, że nie leżał plackiem nad Mokiem.
.
Myślę, że to czy jesteśmy tymi dobrymi turystami czy tymi złymi to bardzo subiektywne pojęcie. I każdy ma swoje własne przykazania dobrego turysty.
Ale też każdy Marcinie ma trochę oleju w głowie i coś go tam kiedyś uczono, albo sam doczytał, a przynajmniej powinien. Co to znaczy „zły turysta” ? Nikt z nas przecież zły się nie rodzi. Rozumiem, że chodziło Ci raczej o nieuświadomionego albo niedouczonego człowieka. Moglibyśmy tę rozmowę ciągnąć w nieskończoność, wiadomo, ile osób, tyle opinii, a prawda jest jedna, gdzie pieniądz rządzi tam dyskusja na niewiele się zda.
A najlepiej podsumował ją Darek Tlałka
.
Zaraz to tego płochacza halnego musiałem widzieć na naszej trasie. Niby nazwa płochacz a wcale nie był płochliwy tylko siedział sobie w ciemnym miejscu między kosodrzewiną. A może wyczuł przyrodnika
.
Schował się pewnie przed nami … ![]()
Nie tak dawno temu pewne instytucje cięły sobie wzajemnie szlaban na drodze do M. Oka.
No to już wszystko wiemy …
"Polska to taki dziwny kraj."
Dziwny ? – raczej chory ! ![]()
MOKo zawsze przyciągało tłumy, to jest biznes dla zbyt wielu osób.
I tu jest pies pogrzebany.
To jak ludzie się zachowują to jest inna sprawa.
I właśnie o te naganne zachowania cały czas chodzi. Takie wakacyjne „rozdeptywanie” wręcz brzegów jeziora, na które się pozwala, robi przecież więcej szkód temu zbiornikowi niż odwiedzanie go w przez resztę roku w „przyzwoitej” ilości turystów. Ale tak jak napisałeś – wtedy spływa najwięcej kasy i kto by tam myślał o jeziorze.
Dwie kawy wypiłam w czasie czytania, ale warto było !
Piękna wyprawa i rewelacyjna relacja TNT'omku. Czytało się świetnie !
Pewnie niejeden widząc taki początek zawróciłby w pędzie i zrezygnował z wyjazdu
. Piękny ten marmurowy Wichren – gratuluję zdobycia !
. Zainspirowałeś tą relacją do odwiedzenia Bałkanów
.
Kosowo to chyba największe samochodowe złomowisko Europy!!! Wygląda tu tak , jakby w każdym domu sprowadzono kilka, a nawet kilkanaście samochodowych wraków!!
Ale u nas też tak jeszcze do niedawna było
, a gdzieniegdzie nadal jest, tylko, że u nas bardziej zdobiły przydowowe ogrody części samochodowe. ![]()
Neno, jednorazowe postawienie szlabanu i znaku zakazu zbyt wiele nie kosztuje, ale stawianie go od nowa każdego ranka to już spory wydatek.
Nie sądzę, w krajach zachodnich byłoby to nie do pomyślenia. Są przecież sposoby na tego typu zachowania, no chyba, że robiliby to Ci sami, co postawili te szlabany … Myślę jednak, że dla chcącego nic trudnego
. To tylko kwestia dobrej woli.
Zamach na taką świętość, jaką Ty proponujesz (odcięcie od M. Oka, szlaków na Rysy i Pod Chłopka), nie śnił się zapewne nawet największym i najbardziej radykalnym ochroniarzom.
Racja, tu by mogło być ciężko
, ale odcięcie tej części, która nie prowadzi do szlaku, a jest tylko "deptakiem" już by coś dało. Najwięcej chyba jednak szkody robi ta plaża pod schroniskiem, bo widać, że tam się zbierają największe tłumy.
Strażnicy Parku są raczej restrykcyjni, ale w przypadku takiego tłumu, to trudno egzekwować przepisy.
[...] Nie wszystkie pieniądze za bilety wstępu do Parku idą do kasy Parku. Bodajże około połowy wędruje do Warszawy do dziury budżetowej. Z otrzymanych pieniędzy Park bardzo dużo wydaje na utrzymanie szlaków (stan techniczny, śmieci, toalety, itp).
Staszku, ale sam przyznaj, gdyby postawiono szlaban przy zejściu do jeziora przychodziłoby czy przyjeżdżałoby z tego powodu w to miejsce mniej ludzi ? Nie sądzę. Zakaz to zakaz - byłoby to na pewno z dużą korzyścią dla samego jeziora, bo o nie mi najbardziej tu chodzi. Kawałek rury i znak zakazu chyba niewiele kosztuje. Komuś ewidentnie na tym nie zależy, albo są nieświadomi zagrożenia, w co nie bardzo chce mi się wierzyć. Do pozostałego zarządzania parkiem jak: stan szlaków, śmieci no i toalety nie mam zastrzeżeń bo przy takim letnim zalewie ludźmi to cud, że to całkiem nieźle na terenie parku funkcjonuje. Łatanie dziury budżetowej pieniędzmi, które mogłyby być wydane z pożytkiem dla parku jest żenujące.
kisiel byłeś widzę tydzień później i o wiele wcześniej nad Mokiem. Szczyty we wschodzącym słońcu – przepiękny widok.
No i kurczę zero luda niemal na całej trasie ! – aż zazdroszczę
Z tego powodu udało Ci się uchwycić widzę świstaki i płochacza halnego - ptaszka zagrożonego wyginięciem, zapisanego w Polskiej Czerwonej Księdze.
Przy tych tłumach, co my byliśmy, szanse na to były zerowe.
foto: kisiel

foto: kisiel
Dzielny chłopak z tego Twojego synka
! Piękne zdjęcia
!
Przy okazji pewna refleksja, za którą zaraz dostanę po makówce - idąc tam wtedy sami przyczyniacie się do tworzenia tłumu
Zgadza się piotrze i wcale nie mam zamiaru Ci za to sklepać makówki
.
Piękne te Wasze tygrzyki !
marekk500 zaskakujesz mnie !
![]()
[…]chmury i słońce co chwilę zmieniają światło i kuszą do robienia zdjęć tego samego miejsca po kilka razy
Skądś to znam … ![]()
Niesamowite ! ![]()
foto: jardo
jardo gratuluję raz jeszcze wspaniałego wypadu i takich czadziarskich estetycznych wrażeń !
![]()
Tylko tego pospólstwa się boje...
Najgorsze jest to, że przy takich tłumach brzegi Moka zostaną w ekspresowym tempie zdewastowane. Flora i fauna jeziora też jest zagrożona, gdyż ludzie, o zgrozo
, dokarmiają ptaki i ryby wrzucając do wody jedzenie. Nie rozumiem dlaczego zarząd TPN-u pozwala na zejście do samego jeziora, pozwala na plażowanie jak nad morzem i nie wiem, czy w ogóle ktoś tego pilnuje.? Umieszczenie na brzegu samych znaków zakazu, na niektórych zupełnie nie działa. Przecież można podziwiać je z tarasu przy schronisku. Poprowadzenie czerwonego szlaku wokół jeziora też nie jest wg mnie mądrym pomysłem. Już samo dojście do schroniska i ten taras widokowy wystarczyłyby, oczywiście gdyby zapanowano jeszcze nad tymi dzikimi tłumami tzn. w żadnym wypadku nie dopuszczano do obecności tak dużej ilości osób naraz w tym miejscu. Zadeptają Moko to znajdą sobie coś innego. Wiem, tu rządzi pieniądz, przyroda jest na drugim miejscu … , smutne.
.
[…]skończyło się tylko na widliczce ostrozębnej. Ale za to jakie foto
Darku wrzuć nam to foto i napisz coś o tej rzadkiej roślince.
Pogoda w tym roku dopisuje w górach
niestety przez to duże tłumy na szlakach
ale dobrze że wybraliście późną porę schodzenia bo i ludzi pewnie mniej a i widoki na góry przy zachodzącym słońcu nie dość że inne to jakieś ładniejsze
Tłumy okropne, to prawda, ale rzeczywiście pod wieczór znikają i robi się znacznie spokojniej
, dlatego tak bardzo nie chciało się stamtąd odchodzić.
Przy zachodzącym słońcu jest najpiękniej. ![]()
Trasa rodziła się tydzień wcześniej. Z dwóch wariantów wybrałyśmy za radą Staszka – trzeci
i nie żałujemy !
Może odrobinę darkheush kręcił nosem i chciał nam to wszystko poprzestawiać, ale weź tu przegadaj kobiety
. Nie miał szans !
Do Palenicy ruszyliśmy w komplecie wcześnie rano: Jolanta, Darek T., darkheush i ja.
Jak się potem okazało, „wcześnie” to pojęcie względne
, ponieważ parking w Palenicy był już w połowie zawalony, a przed kasą TPN-u zaczynała się tworzyć długa kolejka. Zdecydowanie sierpniowy weekend to najgorszy czas na wyjazdy w Tatry, no może jeszcze sezon krokusowy.
Ponoć w świąteczny czwartek zawracano wypełnione po brzegi autokary jadące z turystami w Tatry …
. Nie wyobrażam sobie, że mogłaby być jeszcze większa masa ludzi niż była tego dnia …
. Żeby zrobić fotkę górom trzeba się było dobrze nagimnastykować, a potem pobawić w fotoshopie …. ![]()
Chcąc stracić na chwilę z oczu dzikie tłumy i końskie taksówki pędzące do Moka, zawitaliśmy do Starej Roztoki, w której też ludzi nie brakowało
, za to schronisko z klimatem i nieco mniejszy gwar niż na asfalcie. ![]()
Po małym odpoczynku, ruszamy dalej. Na Włosienicy przeżyliśmy cudowne zniknięcie Joli, która na szczęście równie cudownie nam się odnalazła … .
.
Moko wyglądało jak nadmorski kurort w pełni sezonu
. Gdyby nie to, że byłam tu tylko raz jako dziecko i niewiele pamiętam, nie wybrałabym się tu w ogóle. Żal by mi jednak było tych pięknych widoczków. Innej opcji dotarcia tu jak tym koszmarnym asfaltem nie ma, szkoda. Po tym co tu zobaczyliśmy ewakuowaliśmy się w ekspresowym tempie żółtym, w kierunku Szpiglasowej Przełęczy.
fot: darkheush
Z żółtego widoki przednie więc wędrówka się trochę ślimaczy.
darkheush na umowę zlecenie dorabia jako nauczyciel topografii. ![]()
fot: darkheush
fot: Jolanta
Trochę lansu też przecież nie zaszkodzi ! ![]()
Jakiś kwiotek i motylek również musi być, tym bardziej, że zaczyna się sezon na wrzosy
. Darek T. nawet wśród nagich skał doszukuje się paprotników.
I pomyśleć, że ta niepozorna kupka kamieni po lewej to Mnich
Kolejny raz sprawdza się powiedzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. ![]()
Wrota Chałubińskiego zostają „na zaś”
.
Tak sobie dreptając w pełnym słoneczku, delektujemy się widoczkami.
W końcu docieramy na Szpiglasową Przełęcz i wdrapujemy się na Szpiglasowy Wierch.
Porę już mamy raczej na popołudniową kawę …
. Ludzi na przełęczy, szczycie i na łańcuchach przy zejściu do Piątki jak mrówek. Trzeba więc trochę czekać, żeby się tłum przerzedził.
Widoczki po drugiej stronie wynagradzają nam to czekanie
.
foto: darkheush
Po zejściu z przełęczy kierujemy się w stronę schroniska w DPSP.
Nie mogę się napatrzyć na kwitnące wrzosy, ![]()
źródliska z owocującą wełnianką,
szemrzący cichutko potok Roztoka, ![]()
kwitnącą wierzbówkę kiprzycę.
Do przepełnionego schroniska docieram z Jolantą o wiele za późno
, ale nie da się iść DPSP patrząc tylko pod nogi.
Niektórzy zdążyli już za ten czas wypić pifo/a
i zawrzeć nowe znajomości
. Część turystów rezerwuje sobie ławki na zewnątrz, gdzie spędzą noc. Mają szczęście, bo ta akurat zapowiadała się wyjątkowo ciepła.
Wiemy już, że schodzić będziemy po ciemku …. Zresztą wiedzieliśmy to już na Szpiglasowej … .
, a ja chyba już rano pakując czołówkę jako pierwszą rzecz do plecaka.
Nie zatrzymujemy się więc długo przy schronisku, chcąc jak najszybciej pokonać ten najtrudniejszy odcinek Doliny Roztoki jeszcze za dnia. Łapiemy w ostatnich promieniach słońca Opalone i Miedziane.
fot: Jolanta
Obowiązkowo jeszcze krótki postój i fota przy Siklawie.
Wodospad, podobnie jak Wodogrzmoty, ubogi po gorącym lecie w wodę.
I zrobiło się ciemno …
. Najgorszy odcinek mieliśmy jednak już za sobą. Mimo wszystko schodzenie po ciemku, strasznie się dłuży. Zmęczenie po całodniowej wędrówce dawało o sobie znać, ale dobry humor nie opuszczał nas do końca dnia, no ba, do niedzieli ... .
W głowach mieliśmy cały czas sława psalmu śpiewanego tuż przed wyjazdem przez darkheusha „Choćbym nawet szedł ciemną doliną zła się nie ulęknę [...] / Psalm 23/.”.
Prorok, czy co …
???
Było cudownie
. W DPSP chciałbym jeszcze wrócić wiosną.
Dziękuję moim towarzyszom wędrówki za tą pełną wrażeń i humoru sobotę
, Staszkowi za wariant nr 3
, a Tatrom, że tak pięknie się nam tego dnia pokazały i pozwoliły przejść te prawie 25 km w pełnym słońcu
. Znowu mieliśmy szczęście ! ![]()
Poniżej po kliku na zdjęcie mój albumik z wycieczki
PS. Jeżeli coś poknociłam przy podpisywaniu szczytów, to proszę poprawić !
I tak jak coś zwalę na nauczyciela
![]()
A pod zdjęciem poniżej wersja wydarzeń darkheusha, proroka buntownika !
(oczywiście za zgodą autora
)
Gratuluję jardo ! ![]()
Na tej wysokości i w takich warunkach klimatycznych nie ma już nic zielonego, jedynie naskalne porosty
. Tym razem na Twoich zdjęciach dominują trzy kolory
. Jedno wielkie skalne gruzowisko – kosmiczne klimaty. ![]()
fot. jardo
Odrywające się od lodowca kawałki - super !
fot. jardo
W przyszłym roku, jeśli bóg da chciałbym zrobić podobną trasę na rowerze z metą w Białymstoku, bo z tamtych okolic pochodzi moja babcia.
łysy z łysiny świetny pomysł.!
To idealne miejsca na rowerek. Drogi na wschodzie nie są zbytnio obciążone ruchem samochodowym. Można taką rowerową wyprawę sobie fajnie zaplanować. Podobno do 2015 r. ma być zrealizowany projekt „Trasy rowerowe w Polsce Wschodniej” obejmujący kilka województw.

Oby się udało, ponieważ cały planowany szlak rowerowy i miejsca, którymi przebiega – bardzo ciekawy
. Może już się na niego załapiesz
. Więcej o samym projekcie.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
[ Wygenerowano w 0.245 sekund, wykonano 5 zapytań ]