Wg mapy Beskid Mały (Compass, wyd. VI, Kraków 2011) nad Targanicami wznosi się Porębski Groń (735 m) i Złota Góra (nie Górka, 757 m), czyli, pomijając kwestię nazwy, są to dwa odrębne szczyty.

Kilka moich nieudanych i ciemnych fotek: https://picasaweb.google.com/1055423125 … k_ukgpzLHQ

Nie martwcie się o Kamykusa - ja myślę, że i on i pies dadzą radę, a trasę pewnie będzie musiał skrócić. Długie dystanse udają się raczej latem, a zimą tylko przy naprawdę dobrych warunkach śniegowych i przedeptanych szlakach.

Swoją drogą nasuwa się refleksja - jak w ciągu kilku dni dramatycznie potrafią się zmienić warunki w górach. Jeszcze kilka dni temu szliśmy po BM w deszczu i nie było ani grama śniegu  hmm

A czy Kamykus zabrał ze sobą rakiety lub skitury bo jakoś mi to umknęło? Chyba nie, sądząc z opisu. W każdym razie to by znacznie ułatwiło marsz w takich warunkach. A relacja mocno dramatyczna wink

Anusia - zmieniaj pracę. Na emeryturze może być różnie (jeśli w ogóle ją kiedyś dostaniemy  lol).

Maurycy - oczywiście. Może w takim razie z noclegiem w Chacie pod Chlebem, gdzie akurat 10 EU na nocleg w zupełności wystarczy?
P.S. Dumbiera też nie odpuszczam wink

A ja donoszę, że właśnie zupełnie niespodziewanie poznałem osobiście bcFana, który był nieco zawiedziony naszą konspiracją, ale dla osłody mam dla niego mały deal, o którym może już niedługo co nieco napiszę wink

No ja na Rozsutcu latem już byłem i teraz liczę, że zbierze się (wreszcie!!!) jakaś grupa szturmowa na wypad zimowy. Czas mamy do końca lutego (tj. do zamknięcia na wiosnę szlaku). Maurycy, Jola, Kisiel i inni - wchodzicie w ten biznes? wink

Jak zwykle zostałem uprzedzony z pisaniem relacji. Może to i dobrze, bo potrwałoby to w związku z moim zawaleniem różnymi pracami jeden Bóg wie ile. Ze swej strony dodam, że zostałem uznany przez Staszka za najsłabszego psychicznie survivalowca w tej grupie, podczas wykładu w Karczmie na Kocierskiej uświadomiłem sobie jak niewielka jest moja (i chyba nie tylko moja) wiedza na temat nawigowania w terenie (na szczęście Staszek okazał się cierpliwym nauczycielem i zamiast walnąć mapą o stół i zostawić tłumoków z ich niewiedzą, cierpliwie wszystko nam tłumaczył), a najcięższy był wcale nie nocleg w Grocie - ten, poza drobnymi niedogodnościami, jak zjeżdżanie posłania w kierunku spadu stoku lub brak porządnej poduszki  lol okazał się całkiem przyjemny. Natomiast najbardziej nieprzyjemny był jak dla mnie powrót z Potrójnej przez Jawornicę do Targanic - zapadający zmrok, gęstniejąca mgła i nasilający się z każdą minutą deszcz odbierały nam siły i ochotę do dalszego marszu. Ja szedłem pierwszy i co chwilę stawałem czekając, kiedy wyłonią się z tej mgły i ćmoku jakieś zmoknięte zjawy, po czym znowu ruszałem w dół z utęsknieniem wypatrując jakichś siedzib ludzkich. A potem jeszcze czekał mnie koszmarny podjazd autem na Przełęcz Kocierską - wycieraczki usiłujące zebrać wodę ze szyb, kręta i dziurawa droga, no i gęsta jak mleko mgła z dwoma snopami świateł, które bezskutecznie usiłowały ją rozrzedzić... ciemność widzę, ciemność! Nie lubię jeździć autem, zwłaszcza w takich warunkach, moim żywiołem są nogi i rower, więc jechałem tam jak to mówią "z duszą na ramieniu". Na zakończenie dodam, że mam niedosyt nawigacyjnych ćwiczeń terenowych i proszę Staszka, żeby jak najszybciej zaaplikował nam kolejne chaszczowanie z busolą w ręku, może tym razem już w warunkach zimowych.
P.S. Zdjęcia będą niebawem wink

MF - to w ten weekend (23-24.11) miałeś taką pogodę na Rozsutcu?  roll

Tak tak. Pod wieloma względami był to wyjątkowy wypad.
P.S. Dziewczyny i chłopaki mam nadzieję, że nadal lubicie moje marudzenie. A zdjęcia i moja relacja jeszcze w tym tygodniu wink

Polska jest malutka pod każdym względem  wink
Gdzieś tam z literatury pamiętam jeszcze, że baza pod Nanga Parbat jest zlokalizowana tak nisko, że startuje się z ukwieconych łąk by potem trafić w nieprzyjazny świat lodowo-skalnej pustyni. Gdzie to wyczytałem tego już nie pamiętam. Może u Rutkiewicz? cool

289

(11 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))

To nie relacja. To prawdziwa powieść. Jak czytam o podejściu tym stromym stokiem to przypominam mi się moje własne podejście na Mitterkarjoch (3470 m) na trasie na austriackie Wildspitze (3774 m):
http://www.wierchy.org/Galerie/Alpy/200 … 0m%29.html
Z tym, że nasz lodowy stok pokonywaliśmy bez lin i śrub, a asekurując się jedynie z raków i czekana, a na dole nie czekała na nas lodowa czeluść. Mimo wszystko końcówkę szliśmy na przednich zębach raków i nachylenie stoku było bardzo zbliżone do opisywanego w twojej relacji. Ot takie może nieco lekkomyślne polskie kozactwo! wink

Pod wieczór postanawiamy zaaklimatyzować się piwkiem w pobliskim schronie Cosmiques.

Nie znałem tej metody aklimatyzacji wink

Gratulacje, szczególnie dla neny! A co jeszcze będzie (poza statuetką i tytułem)?

kisiel napisał/a:

trochę mi głupio, bo jako rodowity Andrychowianin nigdy tam nie byłem

Nie przejmuj się. Ja jeszcze nie byłem w muzeum w Sukiennicach po jego przebudowie wink

maurycy napisał/a:

Zastanawiam się dlaczego akurat Nanga Parbat tak długo się opiera ?

Nie wiem, gdzie biegnie droga Schella ale w artykule nie jest wspomniane, o czym wiem z różnych filmów, że flanka Rupal na Nanga Parbat jest najwyższą ścianą świata (ok. 4500 metrów w przewyższenia w pionie). Jest to ściana dorównującą trudnością północnej ścianie Eigeru (okrzykniętej niegdyś przydomkiem Mordwand), ale niemal 3 razy od niej wyższa (nie wspominając już o trudnościach związanych z wysokością n.p.m.). Na Wikipedii wspominają, że flanka Diamir też nie jest mała bo osiąga 3500 m przewyższenia.

P.S. Kibicuję Polakom, aczkolwiek Simone Moro jest tak uroczym człowiekiem i wspaniałym wspinaczem, że nie będę płakał, jeśli to on postawi tam pierwszy stopę zimą.

293

(26 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)

"Dowolnych pasm górskich"

- czy zagranica też wchodzi w grę?

294

(13 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Sprocket - zdjęcia i wyprawa wspaniałe. Niby miejsca znajome, żeby nie powiedzieć oklepane, a jakże urzekająco zaprezentowne.

295

(27 odpowiedzi, napisanych Pytania o sprzęt)

Kije trekkingowe, zwłaszcza zimą, to jak mówi pewien polityk "oczywista oczywistość" wink

296

(27 odpowiedzi, napisanych Pytania o sprzęt)

Jolu może to przypadek, ale zauważyłem, że na lodzie i betonie dość łatwo się wywrócić w rakietach (ich zapięcia są dość luźne, a szerokość przestaje być atutem, a staje się utrudnieniem). Mówię tu oczywiście o swoich subiektywnych doświadczeniach.

maurycy napisał/a:

Jolu , Piotrze koniecznie musimy się zgrać na wspólne szusowanie  smile

No to czekam na wasz sygnał wink

297

(27 odpowiedzi, napisanych Pytania o sprzęt)

Dzięki Staszku. Mnie akurat do rakiet nie musisz przekonywać - nie sprawdziły mi się jedynie na zejściach po zbetonowanym śniegu i lodzie (tutaj nic nie zastąpi pary raki + czekan) i właśnie planuję ich zakup.

298

(27 odpowiedzi, napisanych Pytania o sprzęt)

maurycy napisał/a:

Ale czy nie lepiej pozjeżdżać sobie na zwykłych nartach zjadowych ? A na górę zostać wywiezionym przez wyciąg ?
Wiadomo będą tutaj zwolennicy jak i przeciwnicy . Pozdrawiam wszystkich  smile

Tego zdania akurat nie podzielam. Całe lata przejeździłem na zjazdówkach i... mam dość wyciągów, tłumu, hałasu, nie wspominając już o kosztach  hmm Poza tym satysfakcja z wejścia na górę samemu o własnych siłach to rzecz nie do przecenienia  wink

299

(27 odpowiedzi, napisanych Pytania o sprzęt)

Bardzo ciekawa dyskusja.

maurycy napisał/a:

Mankamentem jest  czas tej frajdy - odcinek półtoragodzinnej, mozolnej wspinaczki pod górę, przekłada się na  pięć minut  zjazdu  w dół

Czasem szybki odwrót z gór jest akurat atutem (np. przy pogarszającej się pogodzie - wichurze, burzy śnieżnej). Pamiętam jak wspominał nam o tym pewien doświadczony TOPR-owiec, który zachęcał do zakupu ski turów.

A co powiecie na rakiety? One też mają swoje wady i zalety.

Park znam od lat. Obecnie jest ładnie urządzony, są tam porządne huśtawki i zjeżdżalnie dla dzieci, klasycystyczna fontanna oraz mały kopiec dedykowany Adamowi Mickiewiczowi, ale o schronisku nic nie wiedziałem.