Dwa pokolenia w akcji Sprzątamy Beskid Mały
Ojciec i syn - miłośnicy Beskidu Pięknego
- pasjonaci ratowania życia ludzkiego w górach
- uczestnicy akcji Sprzątamy Beskid Mały
Jurek (tata) Karol (syn) Pytlewski – ratownicy GOPR mieszkający w Andrychowie.
W sobotę nie dałem rady uczestniczyć wraz z grupą Jarda w sprzątaniu pod Potrójną ![]()
Bardzo mi tego brakowało i miałem złe samopoczucie.
Wybawił mnie w sobotę Harnaś dzwoniąc, czy idziemy na krótki wypad na Leskowiec?
Akurat niedzielne dopołudnia przeznaczam na krótkie wypady.
Harnaś wraz z Krzyśkiem który zabrał się z nami, mieli „pecha” gdyż nie wiedzieli, że przygotuję im prezent w postaci worków na śmieci. Jak przystało na prawdziwych pedagogów, nie okazali zaskoczenia, wręcz się ucieszyli ![]()
Zresztą było to odczuwalne w trakcie, jak i po zakończeniu akcji.
Wbrew zapowiedziom pogoda rewelacyjna. Zaczynamy od Rzyk Jagódek, gdzie na pętli zostawiamy autko.
Konsternacja od początku. Co robimy? Wyręczamy miejscowe domostwa, by koło i naprzeciw ich posesji sprzątać? Decyzja. NIEEEEEE!!!!!!!!! Wzdłuż drogi i płynącej rzeczki dziesiątki śmieci. Fakt, że nie ich to robota a pseudo turystów, ale tolerować taki stan pod swoim płotem !!!?
Ja bym się wstydził. Postanawiamy sprzątać dopiero od kuźni – czarny szlak do przełęczy Midowicza.
Schronisko mijamy bokiem kontynuując sprzątanie czerwonym szlakiem w stronę Krzeszowa.
Na zdjęciu Harnaś
Po pół godzinie zawracamy i wędrujemy na szczyt Leskowca.
Na zdjęciu Krzysiek
Dochodząc do szczytu słyszymy odgłos kładu – w duchu klniemy. Znowu zaczyna się sezon na idiotów. Szybko okazuje się, że nie zawsze mamy rację
Tymi „niby idiotami” okazali się wspaniali ludzie, uczestniczący też w tej akcji. Przepraszamy Was za same myśli.
Mamy szczęście, możemy już swój ciężki worek ze śmieciami załadować na wózek doczepiony do kłada. Jurek i Karol oczyścili szczyt Leskowca ze śmieci, a było ich sporo!!!!!
Jeszcze jedno smutne zdjęcie, pokazujące, że wandale nie dają za wygraną - zniszczona górna część dachu wiatki na Leskowcu.
Wędrujemy i sprzątamy dalej do polany Rzyckiej, a następnie kierujemy się bezszlakowo w stronę Rzyk Jagódek. Pojawiają się pierwsze oznaki wiosny, budzącego się życia.
No i upragnione krokusy, które już w większości kończą swój naziemny żywot w postaci wspaniałych kwiatów.
Mimo, że schodziliśmy nie szlakiem nazbieraliśmy ponownie cały ciężki worek śmieci.
Jest to smutne.
Dziękuję, Harnasiowi i Krzyśkowi za miłe spędzenie niedzielnego dopołudnia
i dziękuję losowi, że mogłem poznać Jurka i Karola wielkich społeczników – GOPR–owców Beskidu Małego:D

