Dzięki
![]()
Postaramy się być, tylko nie wiem czy dotrzemy dokładnie na 9
Jeśli dotrzecie później też będziemy się cieszyć
. Wstawienie się dokładnie o 9.00 nie jest obowiązkowe.
![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
Dzięki
![]()
Postaramy się być, tylko nie wiem czy dotrzemy dokładnie na 9
Jeśli dotrzecie później też będziemy się cieszyć
. Wstawienie się dokładnie o 9.00 nie jest obowiązkowe.
![]()
Ahoj!
Czy AKCJA 7 jest aktualna?
Kombinujemy do Was dołączyć, może tym razem nieco wcześniej
Tak Klimku, Akcja 7 jest aktualna
. Zapraszamy, każda para rąk się przyda
.
Zbiórka w sobotę pod chałupą Stacha o godz. 9.00. ![]()
nena czy jest jakaś skuteczna metoda na zabezpieczenie się przed nimi za pomocą środków farmakologicznych/kosmetyków??? Ewentualnie jakieś szczepionki przeciw boreliozie???
Tak jak wspomniał baca odpowiednie ubranie jest ważne, takie, które będzie osłaniać całe ciało, a więc długie spodnie i bluza. Ważne jest obuwie, powinno być wysokie no i skarpety. Przechodząc przez łąkę z wysoką trawą, krzaki czy las (chaszczing) warto nawet wsunąć nogawki spodni w skarpety. Na głowie powinna być jakaś osłona, chustka, letnia czapka, jakiś kapelusz. Nie powinniśmy siadać na pniakach lub zwalonych pniach drzew, gdyż w nich właśnie przesiadują larwy i nimfy kleszczy. Dobrze jest mieć na sobie jasne kolory, gdyż na nich łatwiej dostrzeżemy kleszcza. Zaleca się nawet zanim przejdziemy przez wysoką trawę, przeciągnąć po niej wcześniej jasną, najlepiej białą szmatą zawieszoną na kiju (tylko pytanie, kto z nas taszczy ze sobą „białą flagę” w plecaku
), a dopiero potem po niej przejść. Tak czy owak jest to jakiś sposób. ![]()
Jeśli chodzi o środki farmakologiczne/kosmetyczne to w aptece jak zapytasz zapewne Ci coś sprzedadzą. Najczęściej są to biologiczne środki odstraszające (repelenty) np. DEET-y, jak różne OFF ! –y, chociażby MOSBITO TIC-OFF. Niemniej jednak nie wystarczają one na całodzienną wędrówkę. Smarowanie trzeba powtórzyć po kilku godzinach.
Po powrocie obejrzeć ciało i dokładnie umyć, najlepiej pod prysznicem, wtedy strumień wody zmyje te najmniejsze formy kleszczy czyli larwy i nimfy, jeśli na nas pozostały. A są one zupełnie niewidoczne i na dodatek przezroczyste.
Podobno najwięcej i to najgroźniejszych kleszczy jest w województwach warmińsko-mazurskim i podlaskim ( prawie 100 % zainfekowanych). U nas jakieś 30 %. Największa aktywność kleszczy przypada na miesiące kwiecień-maj i sierpień –wrzesień.
Nie ma jeszcze szczepionki przeciwko boreliozie. Można się tylko zaszczepić przeciwko odkleszczowemu zapaleniu opon mózgowych, które wywołują wirusy przenoszone przez kleszcze.
Natomiast najlepszą, najszybszą i najpewniejszą metodą w celu podjęcia odpowiedniej terapii po ugryzieniu, spośród wszystkich stosowanych, a są to najczęściej różnego rodzaju testy, jest po prostu badanie kleszcza, który nas ugryzł. Pozwala ono bowiem wykryć jakiego rodzaju mikroorganizmy nam wszczepił. W związku z tym niektórzy zalecają nie wyrzucać wyciągniętego kleszcza, tylko przetrzymywać go w jakimś pojemniku np. w lodówce i w razie czego poddać badaniu.
Bardzo mi się ta 7-ka podoba ![]()
Dobrze darkheush, że poruszyłeś temat kleszczy. Niby pojawia się wszędzie co roku, jednak nie zaszkodzi przypomnieć sobie o tych gościach na naszym ciele, których nieproszonych po wycieczce, czy nawet po zwykłym spacerze w ogrodzie, często przynosimy do domu. A jak wiadomo, lepiej zapobiegać, niż później leczyć. ![]()
Do Twojej wypowiedzi dodam tylko tyle, że kleszcz podczas cyklu rozwojowego przechodzi przez trzy stadia: larwy (najmniejsze, ledwie dostrzegalne, ma 3 pary odnóży – 0,5 mm), nimfy (wielkości ziarenka maku, ma 4 pary odnóży – 0,75 mm) i dojrzałego osobnika – (ma 4 pary odnóży i można go już wyraźnie dostrzec). Najgorsze jest to, że każde ze stadiów może nas zakazić. Najczęściej człowieka zakażają nimfy, które są najbardziej agresywne i mają zazwyczaj największą ilość bakterii, niż pozostałe formy. Wszystkie stadia potrzebują do dalszego rozwoju krwi kręgowców (niekoniecznie człowieka) i charakteryzuje je również to, że są bardzo odporne na głód. Znalazłam, że larwy i nimfy kleszcza mogą przeżyć bez żywiciela ok. 500 dni, a osobniki dorosłe nawet 800. Kleszcz potrzebuje 12-32 godziny aby wgryźć się w skórę (uzależnione to jest od jej grubości). Szuka zawsze najdelikatniejszych (najcieńszych) i najcieplejszych miejsc na naszym ciele. Pomaga mu w tym narząd Hallera. Dzięki niemu wyczuwa zmiany wilgotności, temperatury, zapach potu i stężenie dwutlenku węgla żywiciela nawet z odległości 20 m. Samica kleszcza ma tarczkę do połowy ciała (na zdjęciu powyżej świetnie ją widać). Częściej „łapiemy” samice, ponieważ są bardziej aktywne.
Larwy i nimfy kleszcza najczęściej przebywają w trawie, natomiast postacie dorosłe nieco wyżej np. mogą na nas spaść z krzaka, czy drzewa. Ugryzienie przez kleszcza nie boli, ponieważ w jego ślinie są substancje znieczulające. Poza tym po najedzeniu się , kleszcz sam odpada, zazwyczaj po kilku dniach, dlatego ważne jest, tak jak pisał darkheush szybkie obejrzenie całego ciała po wycieczce, zwłaszcza w sezonie, żeby w razie czego szybko wykryć i usunąć intruza i zapobiec ew. zakażeniu, które nie musi od razu nastąpić , gdyż jak wiadomo, nie każdy kleszcz jest nosicielem bakterii chorobotwórczych.
Dziękuje, chciałem zaznaczyć, że tego zawodnika na zdjęciu jeszcze udało się wyprzedzić
No proszę ... widać jak bierzesz go z lewej
![]()
prawda Jolu ?... nie ma to jak rozmarzyć się pod Żurawnicą
![]()
no Adminie w taki upał biec to naprawdę sztuka
, a grzało wtedy niemiłosiernie
.
Ja również dołączam się do gratulacji
i dodam jeszcze, że w takich warunkach nie liczy się wynik, liczy się wola wytrwania do końca, a tej jak widać Ci nie brakuje ! Brawo !
.
Wędrując ostatnio po Gorcach również minęliśmy paru szaleńców na crossach, którzy ani myśleli zwolnić przy przechodzących szlakiem turystach, a były i wśród nich małe dzieci, wręcz odwrotnie, dodali gazu ... . Dopóki ktoś się za te bezkarne incydenty naprawdę szybko i rzetelnie nie weźmie, będzie dochodzić do różnych tragedii w górach i choć nie powinnam, ale naprawdę w takich sytuacjach aż się chce powiedzieć - pal licho, jak sam sobie coś zrobi, gorzej jak ucierpią na tym niewinni ludzie... .
A tam się nie podoba Co za krytyka Ja rozumiem, że to jest oficjalny
Tak bacuś oficjalny
, wszystkie nieoficjalne zostają jako "miłe" wspomnienia ... ![]()
A ja sadzę, że nie ma się w ogóle czym przejmować, ani denerwować
, tylko bierzemy 7 pierwszych, które uzyskały najwyższą ilość głosów i nie podajemy przy nich liczby głosów, bo niby po co
. Konkurs nie dotyczył przecież tego kto najwięcej odda głosów na dany cud
, tylko miał być oddany głos na jakiś wybrany. Jest ? … jest , a czy 1000 czy 44 to co to za różnica, jeśli mieści się w pierwszej siódemce
.
Wczoraj w ogrodzie, na karłowatym świerku białym obserwowałam wygrzewającą się na słońcu śliczną samiczkę jaszczurki zwinki (Lacerta agilis) . Zrobiła sobie na drzewku „taras” i kryjówkę
. Całkiem możliwe, że pod drzewkiem ma wykopaną norę.
. Właśnie trwa sezon godowy tych gadów.
foto:nena
ja też gratuluję, marekk500 wie, kiedy się w góry wybrać ![]()
Coś mi tu miał inaczej tytuł brzmieć Hmm
a co, ten co jest się nie podoba ?
![]()
Wczoraj (tj. 1 maja) zaobserwowałem na Suchym Wierchu szczawik zajęczy o fioletowych płatkach. Ciekawi mnie, czy ten niezwykły kolor jest spowodowany przez glebę, na jakiej szczawik rósł, czy może to jakiś fioletowy podgatunek.
To ten sam gatunek, czyli szczawik zajęczy (Oxalis acetosella) tylko z rzadziej występującą różową barwą kwiatów. Miałeś szczęście Jiff ![]()
Piotrze jak miło pooglądać takie śliczne wiosenne obrazki
, aż pozwoliłam sobie kilka wysciągnać z albumu i tu wstawić
. Od razu przypomniało mi się moje i Joli wędrowanie po Żurawnicy. ![]()
foto : ferdynans
Super wycieczka, ale nena jakie "jagody"????????????? przecież jesteście z południa Polski, z gór , z Beskidu Małego, więc tylko i wyłącznie - BORÓWKI, BORÓWKI i jeszcze raz BORÓWKI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a jakieś jagody to w Warszawie, lub w innym ceprostwie !!! jagody w Gorcach????- to skandal !!!
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Oj harnasiu wielka mea culpa.
Oczywiście , że BORÓWKI i tylko BORÓWKI
, widać ten upał mi zaszkodził
. Widząc w schronisku tyle ceprostwa mogło mi się w głowie pomieszać
, zresztą w menu widniały jagody, a powinny BORÓWKI
i tylko BORÓWKI
. Miejmy nadzieję, że chociaż smakowały jak borówki. ![]()
Gorce to jedne z moich ulubionych gór, bo niezwykle cenne przyrodniczo
Prawda Darku, tylko patrzyć jak się te hale zazielenią i ukwiecą a i w lasach roi się od ciekawych botanicznych okazów.
. Trzeba będzie jeszcze kiedyś pomyśleć o jakimś późnowiosennym lub letnim wypadzie.
Wtedy koniecznie musisz się z nami wybrać. ![]()
Ale nad Gancarzem zaczyna się robić kolorowo.
Bo nad Gancarzem zawsze kolorowo jest.
![]()
Piękne widoczki darkheush. Uwielbiam soczystą wczesnowiosenną zieleń
. Nam się fioleciło na ziemi, a Tobie na porannym niebie
Tak dla równowagi.
Relacja z „opiekania żywcem ” rozbawiła mnie do łez
.
Miała być Chochołowska, a tu z dnia na dzień dowiaduję się od szefa wyprawy ufoka83, że owszem jedziemy na krokusy ale w Gorce
, bo na Chochołowskiej krokusy pewnie będą, ale ludzi więcej niż krokusów
. Jako, że miałam już okazję widzieć fioletowe dywany w Tatrach, a w Gorcach nigdy, zgodziłam się na tą „podstępną” zamianę miejsc
. Wcześnie rano zgarniamy z krawężnika w Sułkowicach bacę, który będzie miał okazję odhaczyć sobie kolejny szczyt na liście KGP
. Na miejscu, w Koninkach dołączają do nas jeszcze Tomek i Renata z Krakowa.
Wyruszamy z Koninek zielonym szlakiem, który początkowo biegnie ścieżkami edukacyjnymi „Dolina potoku Turbacz” i „Na Turbaczyk”.

foto:baca
Na pierwszym schodkowym podejściu opadam z sił
i dopiero po doładowaniu energii na polanie Gąsiorowskiej jestem w stanie człapać dalej, wstyd
, ale tak to jest jeśli nie robi się regularnych wypadów.
Tam też spotykamy pierwsze tego dnia krokusy, w tym białe
. Bierzemy to za dobrą wróżbę i kierujemy się w stronę Turbaczyka. Kolejne pojedyncze krokusy i towarzyszące im zawilce gajowe focimy na polanie Łąki, skąd podziwiamy Królową, Turbaczyk i Turbacz.
Na Turbaczyku fundujemy sobie dłuższy postój na delektowanie się widokami, a było co podziwiać
.
Słońce coraz wyżej, robi się niesamowicie gorąco. Szczególnie można to odczuć wędrując przez hale. Spora część szlaku przebiega jednak lasem, gdzie można choć na chwilę ukryć się przed palącymi promieniami.
Jednak w tym dniu nie mogło nam nic zepsuć humorów, ponieważ co krok napotykamy znajome fioletowe kwiatuszki
. Maszerujemy dalej z nadzieją, że najlepsze dopiero przed nami ![]()
Pod Czołem Turbacza pozostałości śniegu. Jednak mocno grzejące słońce w błyskawicznym tempie się z nim rozprawia , powodując, że pod nogami zaczyna się robić miejscami błotniście. Nic to jednak, jeśli po minięciu Czoła Turbacza naszym oczom ukazują się takie oto widoki. ![]()
Fioletowemu szaleństwu poddajemy się tu wszyscy, nawet najbardziej zatwardziali.
![]()
Po zaspokojeniu „chromatycznych“ potrzeb
, szczególnie tej na fiolet
ruszamy w kierunku schroniska i szczytu.
Przed schroniskiem, co zresztą było do przewidzenia, dzikie tłumy, niemniej jednak na trochę zatrzymuje nas tu panorama Tatr oraz pusty żołądek. ![]()
Jednak nie wszystkich turystów Tatry urzekły. Niektórych nawet „śmiertelnie” znudziły
Po ruskich pierogach, naleśnikach z jagodami oraz dużej dawce wrażeń i humoru łatwiej było wyjść na Turbacz.

foto:baca
Po szczytowaniu ruszamy z powrotem do Koninek przez Obidowiec, Suhorę i Tobołów. Po drodze kolejne krokusy, w których raz po raz ląduje na kolanach baca
, biesiadne piosenki, próba wytarzania mnie w śniegu
oraz telefony do żon i mam
. W nagrzanych kałużach na szlaku podglądamy gody ropuchy szarej i traszki górskiej
.
Pod Suhorą uparłam się na obejrzenie z bliska obserwatorium.
Późnym popołudniem dochodzimy do wyciągu na Tobołowie, gdzie jeszcze raz podziwiamy odcinek, który udało nam się tego dnia przejść. Wg obliczeń Tomka jakieś 18 km i 850 metrów przewyższeń.

foto by Tomek
Teraz czekał nas najgorszy odcinek trasy, strome zejście do parkingu wyciągiem po czymś co przypominało zaorane pole.
Na parkingu ostatnie wspólne zdjęcie i pożegnanie z Tomkiem i Renatą.

foto: ufok83
Z tego miejsca dziękuję wszystkim za spotkanie, towarzystwo, wspólne wędrowanie i wyrozumiałość, ponieważ nie należę do szybkich piechurów. Poza tym ogromnie dziękuję ufokowi83 za transport i za to, że nie pozwolił mi się zgubić
. baca, nie wiedziałam, że z Ciebie taki miłośnik roślinek.
Jestem pod wrażeniem !
. To była piękna wycieczka, pomimo tego, że do domu wróciliśmy czerwoni jak raki, a następnego dnia trudno się było rozpoznać w lustrze
. Ale co tam
– liczy się przecież dobra zabawa !
![]()
Po kliku na fotkę zostawiam resztę moich zdjęć.
Podpinam tu jeszcze piękny krokusowy albumik bacy oraz albumik ufoka83 ![]()
właśnie dostałam info od bacy - numer 22 zaliczony ![]()
Magurka Wilkowicka ?
zgadza się Jolu
Teraz Twoja kolej na zagadkę ![]()
30 pkt - sprocket73
17,5 pkt - baca
14,5 pkt - Dariusz Tlałka
10,5 pkt - jolanta
8,5 pkt - darkheush
6 pkt - kisiel, harnaś wołoski
5,5 pkt - MK, nena
2,5 pkt - MF, jardo
1 pkt - teksanski, Inga, kruwad, bajka, Gustek
0,5 pkt - kris_61, stary, lowell
Parę fotek z dziczy z pod Zdziebla
a w tej dziczy zdaje się pleszanka pospolita (Pellia epiphylla) ![]()
Moja zagadka
– Co to jest i gdzie to jest ?

Z domu wyruszamy o 4-tej, na polu ciemno ale podchodząc pod Czarny Groń, niebo nad Gancarzem zaczyna pomału się rozjaśniać i nabierać koloru
i pomyśleć, że nad Gancarzem takie cuda się działy, a ja tego nie widziałam
Cóż, śpiochy tak mają ...
![]()
Bardzo piękne foty kisiel
… tak mnie nimi zaczarowałeś, że zapomniałam, że sobie poranną kawę zrobiłam i o tym , że do roboty zaraz muszę się zbierać.
Jaka super widoczność Ci się trafiła !
. Poza tym bardzo ciekawa wycieczka dla Juniora
, pokazałeś mu bowiem jedne z ciekawszych i piękniejszych miejsc w Małym
. Po prostu cool ! ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
[ Wygenerowano w 0.213 sekund, wykonano 7 zapytań ]