Zarówno rusałka żałobnik jak i listkowce cytrynki jeszcze o tej porze nie śpią, ponieważ jesień tego roku mamy wyjątkowo długo ciepłą i słoneczną. Żałobniki są motylami słońcolubnymi, lubią przebywać na nasłonecznionych skrajach lasów liściastych lub mieszanych. Póki nie czują nadchodzącego zimna wygrzewają się. Zresztą pewnie czuliście podczas naszych ostatnich wędrówek po Małym jak miejscami w lesie bukowym mocno przygrzewało słońce. Było tak przyjemnie, że aż kusiło na chwilę usiąść w tym cieple
. Z kolei cytrynki to motylki, które zimują w liściach (w ściółce), stąd ich pierwszy człon nazwy. Cytrynki mają bardzo dług cykl życiowy, od czerwca do wiosny następnego roku. Żeby taki długi okres przetrwać potrzebują dużo energii. Dlatego muszą robić sobie małe przerwy w aktywności. Wygląda to tak , że motylki te kilka dni latają , a potem robią przerwę i nieruchomieją na kilka tygodni . Przy sprzyjającej pogodzie np. taką jak teraz mamy, a najbardziej w ciepłe i słoneczne dni, znowu się uaktywniają i uzupełniają zapasy energii. W ten sposób ładują sobie akumulatory na przetrwanie zimy. Stąd pewnie baca tak dużo ich ostatnio spotkał. 
Ja tydzień temu, co też mnie zdziwiło, spotkałam jeszcze latającego rusałkę admirała, motylka, który jest bardzo wrażliwy na zimno i podobnie jak niektóre ptaki odlatuje od nas na zimę na cieplejsze południe, żeby wiosną znowu powrócić. Widać admirały też jeszcze zimy nie czują . 