Nie mogę się napatrzyć Darku na tego Twojego pięknego wawrzynka
. Ja nigdy nie spotkałam tej rośliny wiosną , kwitnącej, za to kiedyś jesienią na Akademickiej Perci oglądałam czerwone owoce tego krzewu.
Nazbierało nam się zdjęć wawrzynka wilczegołyka w Waszych relacjach i albumach
. Ponieważ występuje w BM ( Darek T. nam udowodnił
) i podlega ścisłej ochronie wypadłoby tu o nim parę słów napisać.
Jak już powyżej Darek T. wspomniał, wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum) to najwcześniej zakwitający wiosenny krzew o intensywnym zapachu, przypominającym zapach hiacyntów. Często ze względu na te właściwości sadzony jest w ogrodach jako krzew ozdobny. Rośnie zarówno na niżu, jak i w górach, aż po piętro kosodrzewiny. Jest to roślina silnie trująca i zarazem lecznicza. Surowcem leczniczym jest kora wilczegołyka. W dawnej medycynie wyrabiano z niego różnego rodzaju maści, plastry i nalewki do leczenia reumatyzmu oraz łuszczycy. Dzisiaj wykorzystuje się go w homeopatii oraz leczeniu chorób skóry.

foto: piotr
Silne związki toksyczne, zawarte przede wszystkim w świeżej korze, jagodach i kwiatach wilczegołyka to dafnina i mezereina. Już niewielkie ich dawki mogą okazać się bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzkiego. Świeża kora ma drażniący, piekący (ostro-palący) smak. Traci go dopiero podczas suszenia. Trucizna działa przede wszystkim na układ krążenia, powodując znaczne przyspieszenie tętna i wzrost ciśnienia, podrażnia układ pokarmowy, nerki oraz centralny układ nerwowy. Typowymi objawami po spożyciu wilczego łyka są : podrażnienie układu moczowo-płciowego, wysypka na skórze, rumień na twarzy, wymioty, biegunka, objawy neurologiczne i psychiczne, drgawki.
Również zetknięcie trucizny z ludzką skórą powoduje objawy podobne do poparzenia. Pojawiają się pęcherze, obrzęki, trudno gojące się rany. Może nawet dojść do martwicy skóry.
Gdyby przypadkowo zdażyło się zatruć wilczymłykiem, to należy jak najszybciej wywołać wymioty, natychmiast udać się do lekarza i jak najwięcej pić, żeby oczyścić organizm.