Tłuścioszki ekstra! Nigdy w naturze nie widziałam
Ja też, dlatego radość była ogromna
!
Za niedługo planuje mi się niezwykły wypad w Tatry i to z wybitnym polskim naukowcem
Darku życzę udanej wycieczki i czekam na relację ze zdjęciami ! ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
Tłuścioszki ekstra! Nigdy w naturze nie widziałam
Ja też, dlatego radość była ogromna
!
Za niedługo planuje mi się niezwykły wypad w Tatry i to z wybitnym polskim naukowcem
Darku życzę udanej wycieczki i czekam na relację ze zdjęciami ! ![]()
Środa pod względem pogody okazała się dużo ładniejsza. Wilgotność spadła, nie jest tak duszno, jak dzień wcześniej, w Dolinie Wielickiej. Plan na dziś mamy dosyć ambitny, a mianowicie chcemy zobaczyć dwie doliny: Furkotną i Młynicką z przejściem przez Bystrą Ławkę.. Byłaby to moja druga zdobyta „ławka”
![]()
Po smacznym słowackim śniadaniu ruszamy ze Starej Leśnej do Szczyrbskiego Jeziora. ![]()
Auto zostawiamy na parkingu przy dolnej stacji kolejki krzesełkowej (5,5 Euro / dzień), która wywiezie nas do wysokości 1840 m n.p.m. pod Chatę pod Soliskiem i Skrajne Solisko – jedyny szczyt w Tatrach Słowackich, dostępny dla turystów przez cały rok (cena biletu w górę 11 Euro). Zaoszczędzimy w ten sposób czas i zbędne dreptanie wzdłuż wyciągu narciarskiego.
Podczas jazdy kolejką podziwiamy z góry z prawej strony Dolinę Młynicką, którą będziemy wracać.
Z góry z kolei, przy Chacie pod Soliskiem, roztaczają się piękne widoki na Szczyrbskie Jezioro, Liptów, Spisz i Niżne Tatry.
Po nasyceniu oczu widokami ruszamy niebieskim szlakiem do Doliny Furkotnej. Czeka nas teraz lekkie zejście w dół, a następnie znowu podchodzenie. Jednak szlak poprowadzony jest tak, żeby nie dało się tego zbytnio odczuć. Raz po raz przystajemy podziwiając okolicę. Ponad doliną, znad przełęczy Siodełko, wyłania się zza mgły kawałek Krywania.
Źródełko przy szlaku. Jest nawet garnuszek do czerpania wody
.
Dolina Furkotna nie należy do zbyt popularnych, ale wg mnie jest ciekawa i warta przejścia. Ujęła mnie jej surowość. Ponoć jest to jedna z najbardziej romantycznych tatrzańskich dolin. Z pewnością można się tu odizolować od zgiełku świata, znajdując odludne i piękne miejsca np. nad stawami. ![]()
Szlak wiedzie najpierw wśród kosówki i po blokach skalnych, aż do Szkutnastej Polany (1710 m. n.p.m.). Osiągnąwszy ją, jesteśmy u progu Doliny Furkotnej. Teraz zmieniamy kolor szlaku na żółty. Przed nami wysoki próg, a za nim kocioł, jeden z trzech, do których będziemy się dzisiaj wspinać.
Cały czas idziemy po skalnych progach lub załomach, gdzieniegdzie wśród kosówki. Są też miejscami niewielkie wypłaszczenia porośnięte trawą, idealne na chwilę wytchnienia.
Po pokonaniu drugiego progu zatrzymujemy się nad pierwszym stawem - Niżnim Wielkim Stawem Furkotnym (Nižné Wahlenbergovo pleso) 2053 m n.p.m. Tuż nad nim jest maleńki Soliskowy Stawek (Soliskove plesko). Pięknie tu jest
. Staw ma głębokość ok. 8 m. Imponująco z tego miejsca wyglądają strzeliste ściany Liptowskich Turni (Liptovská veža) oraz Ważecka Turnia (Ostrá veža). Po prawej wznosi się grań Soliska (Soliskový hrebeň).
Mogłabym tu siedzieć bez końca
, ale przed nami kolejne podejście i kolejny próg, trzeci, za którym leży drugie co do wysokości położenia jezioro w Tatrach – Wyżni Wielki Staw Furkotny (Vyšné Wahlenbergovo pleso) 2145 m n.p.m. .
Jezioro jest duże, ok. 5 ha, a głębokie na 20, 6 m. Woda w nim ma ciemnoturkusowy kolor. Wahlenberg to nazwisko szwedzkiego botanika, który m.in. badał florę tej części Tatr.
Odpoczywamy, upajamy się widoczkami, nabierając sił na podejście na Bystrą Ławkę. Cały czas jest pod nią spora kolejka
.
Ładnie stąd widać Ostrą, Wielką Furkotną Turnię, Furkotną )( i Furkot. Zza chmur wyłonił się Krywań. ![]()
Pora na ostatnie podejście. Ruszamy w stronę grani, po stromym piarżysku. Szlak na nim jest bezpiecznie i stabilnie poprowadzony. Na ostatnich odcinku pomocą służą łańcuchy, ale i bez nich można sobie spokojnie poradzić. Pamiętam, że Czerwona Ławka wymagała dużo większej gimnastyki i podejście było znacznie trudniejsze. Tutaj radzą sobie nawet maluszki
.
Jesteśmy na przełęczy. Ruch w obie strony bardzo duży
. Dorośli, dzieci, psy …
Robi się mały zator, trzeba chwilę czekać, żeby móc zejść na drugą stronę. Wykorzystuję ten moment oglądając z góry jeszcze raz Dolinę Furkotną, oraz zerkając sobie przez szczelinkę w grani na odsłaniającą się właśnie Dolinę Młynicką. ![]()
W końcu udaje się przejść przez )(.
Po drugiej stronie robimy sobie dłuższy rest. Czas na przekąskę, fotki i upajanie się widokami. ![]()
Przed nami Szczyrbski Szczyt (2381 m n.p.m.), którego sylwetka towarzyszy nam prawie już do końca doliny, Hlińska Turnia, nieco w prawo cała Grań Baszt (Hrebeň bášt) z Szatanem. Lekko z lewej pięknie oświetlony Koprowy Wierch, za nim Mieguszowieckie Szczyty, bardziej w tyle z prawej Wysoka. Za nami Furkot, Solisko i Hruby Wierch.
W dole widać pierwsze stawy, mniejszy - Kolisty Staw (Okrúhle pleso) 2105 m n.p.m.. Często w lecie jest na nim lód. Jeziorko jest nieduże, ale głębokie na 10,2 m. Nieco pod nim leży największy staw Doliny Młynickiej – Capi Staw (Capie pleso) 2075 m n.p.m. z kamienną wysepką. Jego głębokość to 17,5 m. Urokliwy
.
Schodząc z Bystrej Ławki do Doliny Młynickiej trzeba uważniej patrzyć pod nogi, ponieważ szlak prowadzi po niezbyt stabilnym piarżysku, dużych głazach i wygładach polodowcowych. Te ostatnie, podczas deszczu mogą być bardzo niebezpieczne. Łatwo wtedy o poślizgnięcie i upadek.
Po zejściu do Capiego Stawu ukazuje się dolna część doliny usłana grubo kamiennymi głazami, pomiędzy którymi lśnią w słońcu niebieskie oczka Kozich Stawów Wyżnich, a pod nimi Niżnego i Małego.
Schodząc z progu zatrzymujemy się przy dużym głazie z tablicą upamiętniającą najtragiczniejszą katastrofę ratowniczą w Tatrach. 25 czerwca 1979 r. runął w tym miejscu helikopter słowackiej służby, niosący pomoc niemieckiej turystce. Zginęło 7 ratowników. Dwóm udało się przeżyć. Do dzisiaj, nieopodal głazu leżą szczątki maszyny.
Schodzimy powoli na Zadnią Polanę (Zadná Poľana), urokliwą łąkę zarośniętą trawą, ziołoroślami, kępkami borówki i kosówki. Między nimi połyskują Wołowe Stawki.
Tu wśród skał udaje mi się wypatrzyć młode kozice, które uważnie się nam przyglądają
.
Na końcu polany zatrzymujemy się przy Stawie nad Skokiem (Pleso nad Skokom). Nie jest głęboki, ok. 2 m.
Wokół stawu na młakach rosną ziołorośla i kwitnie wełnianka.
Z tego miejsca pięknie widać całe otoczenie Doliny Młynickiej , zaś przed nami rozciąga się widok na Szczyrbskie Jezioro, do którego schodzimy.
Woda z niego spływa w dół wysokim na ok. 25 m progiem, tworząc malowniczy wodospad Skok, uważany za jeden z najpiękniejszych wodospadów w Tatrach. Szczególnie urokliwie prezentuje się podczas większych opadów, albo wiosennych roztopów.
Żeby go zobaczyć w pełnej krasie trzeba wcześniej zejść po dosyć stromych skalnych wygładach, ubezpieczonych łańcuchami. Między skałami sączy się woda, więc gdzieniegdzie jest ślisko.
Pod progiem wodospadu jest małe wypłaszczenie, wysypane drobnym materiałem skalnym, wymytym przez potok, przypominające „plażę”. Tu często odpoczywają turyści podziwiając kaskadę spadającej z progu wody. Teraz już pozostało dreptanie chodnikiem do Szczyrbskiego Jeziora, najpierw wśród kosówki, potem lasem. Z lewej strony uwagę przykuwała jeszcze mój wzrok stroma ściana Kazalnicy (Kazatel’ňa) . ![]()
Wycieczkę kończymy, jak na nas nietypowo, bo jeszcze za dnia …
.
Podsumowując, obie doliny bardzo mi się podobały. Zdecydowanie bardziej różnorodna jest Dolina Młynicka, zaś surowsza i bardziej dzika - Dolina Furkotna. Ponoć zazwyczaj robi się wariant odwrotny czyli najpierw Młynicka potem Furkotna, jednak nasza wersja uważam, też była dobra, ponieważ wygodniej (jak dla mnie ) było podchodzić na Bystrą Ławkę od strony Furkotnej. Obie doliny warto zobaczyć. ![]()
Dziękuję bardzo Staszkowi za towarzystwo podczas wędrówki i wspaniałe dwa dni w Taterkach
. Piszę się od razu na następne
.
Dolina Wielicka nie jest duża, ale bardzo urokliwa. To jedna z mniejszych dolin w Tatrach Słowackich. Swoją nazwę wzięła od miasteczka Wielka na Spiszu. Żałuję, że tego dnia pogoda nie była do końca pewna. Pomimo gorącego dnia, niebo raz po raz zasnuwało się chmurami i robiło się chłodno. Szczyty tonęły wtedy we mgle i odsłaniały się tylko na moment, kiedy ukazywało się słońce. Szkoda, bo marzył mi się Polski Grzebień i Mała Wysoka, ale nie wyszło. To znaczy, że jeszcze kiedyś tam muszę wrócić
.
Jako, że Staszek miał w Dolinie Wielickiej trochę do zrobienia, a pogoda niepewna, dostajemy się pod Śląski Dom samochodem. Oszczędzamy przy tym sporo czasu i zbędnego dreptania asfaltem. Po drodze praktycznie nie ma się czym zachwycać, więc nie ma też czego żałować. Samochód zostawiamy w centrum Tatrzańskiej Polanki. Przesiadamy się do innego auta i drogą asfaltową udajemy się aż pod samo Wielickie Schronisko. Dwupiętrowy hotel górski Śląski Dom, który stoi nad Wielickim Stawem jest jak dla mnie brzydki i nie pasuje do całej górskiej scenerii. Na dodatek ceny są tam mocno wygórowane. Z górskim schroniskiem nie ma on raczej już nic wspólnego. My jednak nie zamierzamy tu nocować, więc za bardzo nas to nie interesuje.
Po zaparkowaniu ruszamy w górę. Jako pierwsza rzuca mi się w oczy Wielicka Siklawa, wodospad na Wielickim Potoku, bardzo ładny, aczkolwiek o tej porze średnio zasobny w wodę. Zresztą Wielicki Staw również lekko „wyschnięty”.
No i oczywiście … Gerlach ! Śląski Dom położony jest u stóp Gerlacha. Z tego miejsca nie wydaje się wcale, że jest to najwyższy szczyt Tatr.
Owszem cały masyw Gerlacha robi wrażenie, ale niemniej imponująco prezentują się np. Granackie Baszty (Granátové steny) należące do Granatów Wielickich, z Rogatą Turnią - ok. 2420 m n.p.m., ich najwyższym szczytem.
Skąd nazwa „granaty” ? Nad Wielicką Siklawą jest ogromna wanta. Nazywają ją Mokrą Wantą lub Granatnicą. Ściana ta przyciągała od dawna geologów. Odkryto w niej bowiem kryształy granatu - minerału z gromady krzemianów, przezroczystego, o różnej barwie. Najczęściej spotykane są odcienie granatu barwy pomarańczowoczerwonej do fioletowoczerwonej. Ze ściany Granatnicy wyłupywano niegdyś te minerały. Przypisywano im właściwości magiczne i lecznicze. Kamienie wykorzystywano również w jubilerstwie. W XIX w. okruchy skał z granatami można było kupić w schronisku.
Mokra Wanta rzeczywiście jest mokra. Spływa z niej stale woda, dlatego skały wokół i kamienie leżące na przebiegającym obok niej szlaku, są mokre.
Jest również ospitowana.
Od Śląskiego Domu udaliśmy się szlakiem zielonym, wzdłuż Wielickiego Stawu w górę.
Szlak wiedzie tu kamiennymi „schodkami” lekko pod górę. Minęliśmy Wielicką Siklawę i dotarliśmy do niemal płaskiego tarasu dolinnego, a dokładnie do Wielickiego Ogrodu tzw. Ogrodu Wahlenberga lub Kvetnicy. Miejsce to szczególnie urokliwie wygląda ponoć w lipcu. Zgodnie z nazwą, Kvetnica usłana jest wówczas feerią barw kwitnących letnich roślin górskich. Tak że, to kolejny powód, żeby tu kiedyś przyjechać w lipcu
. O tej porze większość roślin była już przekwitnięta. Gdzieniegdzie można było zobaczyć jeszcze resztki wierzbówki kiprzycy, dziurawca, starca gajowego i dzwonka wąskolistnego. Zupełnie przekwitły już modrzyk górski, miłosna i ciemierzyca zielona.
Na łące jest dosyć obszerna młaka, rodzaj torfowego stawu (Kvetnicowé Pliesko). Robimy sobie nad nim mały postój.
Tutaj Panowie naukowcy zajmują się swoimi sprawami, a ja rozsiadam się wygodnie u stóp samego „tatrzańskiego króla”. We mgle, to znów w słońcu, podziwiam okolicę potwierdzając słowa Ludwika Zejsznera : Krajobraz jest tu już inny: „Wirchy, przy pierwszym jeziorze wznoszące śmiało czoła pod niebiosy, tu widocznie zmalały – nie poznajemy ich prawie, iżby to były też same olbrzymy”. Dokładnie, z tego miejsca nie wydają się aż tak wysokie
, szczególnie Gerlach, pod którym praktycznie siedzę …
.
Pogoda z minuty na minutę się pogarsza. Mgła coraz bardziej zasnuwa szczyty. Wyżej nie ma co iść. Widoczność marna. Nawet deszcz możliwy.
Wracamy.
W drodze powrotnej wypatruję świstaków, których gwizdy cały czas słyszę. Są!
Po raz pierwszy udało mi się je zobaczyć
. Tłuścioszki wygrzewały się w słońcu
. Trzeba mieć dobry wzrok, żeby je wypatrzyć wśród skał. ![]()
Schodzimy do Śląskiego Domu i zjeżdżamy tą samą drogą do Tatrzańskiej Polanki.
Nocleg mamy w Starej Leśnej, w fajnym akademickim hoteliku
.
Liczę jutro na lepszą pogodę ... ![]()
Brawo sprocket
. Zdjęcie robione niedaleko Lasu Czuba u podnóży Gancarza.
209 - sprocket73
160,5 - kisiel
77,5 - Cyberniok
74,5 - nena
73,5 - jolanta
68 - Gustek
65 - Eugeniusz Kępiński
50 - MF
43,5 - baca
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos
17,5 - rufi, Bisqp
18 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
Nie, bardzo znany szczyt. Ja te strzałeczkę to zrobiłam tak na środku tego masywu i to może Was zmyliło. Może powinnam tak z deczka w prawo ją przesunąć. ![]()
Myślę, że MF miał na myśli tego samego, co ja, św. Jakuba.
Moja zagadka: Jak się nazywa szczyt wskazany strzałką. ?
św. Jakub Starszy Apostoł zwany również Większym
Tak jest ! ![]()
Jako ciekawostkę dodam kilka informacji o tej kaplicy ze strony internetowej www.it.wadowice.pl
"Według informacji zawartych na stronie parafii w Choczni kaplica została wybudowana w 1896 r. a rozbudowana w 1938 r. o zakrystię. W środku umieszczono barokowy ołtarz przeniesiony z kościoła w Choczni. W ołtarzu znajdują się obrazy Najświętszej Marii Panny, oraz św. Małgorzaty. Po bokach ołtarza umieszczono figury św. Piotra i Pawła. Dawniej – wspomina pani Maria Mikołajczyk – ksiądz przychodził tylko jeden raz w roku do kaplicy. Msza św. była odprawiana po łacinie. Do Mszy św. służyli Józef Książek, mój tato i brat. Dawniej było więcej śpiewów – mówi z sentymentem pani Maria - Za okupacji Niemcy zabraniali chodzić do kaplicy, więc chodziliśmy na majówki do kapliczki Matki Bożej Kalwaryjskiej wystawionej przez ojca w górze. Później pozwolili chodzić do kaplicy. Za PRL przyjechali tutaj tacy co chcieli odebrać nam kaplicę. Któryś wpadł na pomysł aby robić zebrania wiejskie w kaplicy. Stanęliśmy w obronie naszego kościoła. Powstała „czarna lista”, na której znaleźli się ludzie. Pani Maria była wzywana na UB, gdzie składała wyjaśnienia. Była wypytywana o wspólników, inicjatorów i prowodyrów protestu. UB – owcy w odpowiedzi usłyszeli, iż ona sama chciała bronić kaplicy z potrzeby serca i wiary jaką przekazali jej rodzice. Mówiła o wolności wyznania oraz, że nie brała z tego tytułu żadnych pieniędzy. Po przesłuchaniu została wypuszczona do domu. 13 maja odbywał się tradycyjny odpust przy kaplicy. Jednego razu Pani Maria wraz z koleżankami; paniami Wandą Gałkowską i Krystyną Rzycką zorganizowały Mszę św. i odpust koło kościoła. Przystroiły kościół kwiatami, a po Mszy św. zaprosiły księdza na śniadanie. Wieści rozeszły się po okolicy i dotarły do uszu UB. Za „niesubordynację” został nałożony na nie mandat pieniężny. Obecnie w kaplicy są odprawiane w każdą niedzielę i święta Msze św. o godzinie 8 rano."
I punktacja:
208 - sprocket73
160,5 - kisiel
77,5 - Cyberniok
73,5 - jolanta, nena
68 - Gustek
65 - Eugeniusz Kępiński
50 - MF
43,5 - baca
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos
17,5 - rufi, Bisqp
18 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
A wracając do zagadek. Gdzie stoi taka murowana kaplica ?
Brak słów ... ![]()
Sprawdzony, więc trzeba będzie kiedyś się nim przejść ! ![]()
Fajne, rozległe szczytowe polany
, a ten ładny kwiatuszek to jastrzębiec pomarańczowy (Hieracium aurantiacum)
. Jest dużo rzadszy od pospolitego żółtego kosmaczka
.
Immaculata
Padłam z wrażenia, niesamowite foty i że Ci się ta pogoda tak udała, ech Ty szczęściarzu !
Tobi to mistrz świata ! ![]()
Wodospad na Dusicy - mega-piękny
! i te na Domaczce również
. Przefajna wycieczka ! ![]()
Tylko to zdjęcie nie pasuje mi jakoś do całości ...
![]()
Jawora nie zauważyłam, pewnie musiałabym wędrować z Darkiem lub neną
za to pozwoliłam sobie zrobić "przekręt"
z Twoim zdjęciem
SUPER wycieczka ! Trzeba kiedyś zaliczyć. ![]()
To ostatnie stadium larwalne (dorosła gąsienica) pawicy grabówki (Saturnia pavonia). Gąsienice żerują w lipcu – sierpniu. Można je spotkać m.in. na wrzosie, borówkach, malinach, wierzbie i grabie. Samice latają nocą , a samce za dnia.
Dorosły owad

Fot. lepiforum.de
Będę mogła pokazać piękne zdjęcia kaledonidów/hercynidów moim uczniom ! ![]()
Góry Kambryjskie to bardzo stary masy, który formował się podczas najstarszych ruchów górotwórczych – kaledońskich i hercyńskich, w erze paleozoicznej, stąd m.in. takie nieduże wysokości, ponieważ działające na nie przez tak długi czas siły zewnętrzne zdążyły je już obniżyć.
Foty i same góry po prostu bajeczne kisielu !
Okropnie zazdraszczam !
Od pobytu w Norwegii zakochałam się w takich krajobrazach. ![]()
Tak jest !
208 - sprocket73
160,5 - kisiel
76,5 - Cyberniok
73,5 - jolanta
72,5 - nena
68 - Gustek
63 - Eugeniusz Kępiński
50 - MF
43,5 - baca
28,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos
17,5 - rufi, Bisqp
18 – Karo
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
3 - cwiartka11
2,5 - wizjoner, kris_61
1,5 - Janusz
Jak się nazywa szczyt oznaczony strzałką ?
os. Potrójna, dom niedaleko (naprzeciwko) Chatki u Ani i Rafała ![]()
Znalazłam takie informacje w „Ziemi Wadowickiej” wyd. z 1984 r.
Czerwony szlak: PORĄBKA – ŻAR – KOCIERZ - )( KOCIERSKA – CZARNY GROŃ – ŁAMANA SKAŁA – LESKOWIEC – MAKÓWKOWA GÓRA – SKAWCE – CHEŁM – długość 47 km
I tak:
Odcinek Porąbka - )( Kocierska wyznakował w 1928 r. Józef Merta
Odcinek )( Kocierska – schronisko Pod Leskowcem wyznakował w 1927 r Władysław Midowicz
Odcinek Schronisko pod Leskowcem – Skawce wyznakował w 1927 i w 1930 r. Władysław Midowicz
Odcinek Skawce – Chełm wyznakował w 1955 r. Rafał Tutka
Czy o to chodziło ? http://karpaccy.pl/krotka-biografia-wla … midowicza/
Przeczytaj wcześniejsze posty, m.in. post 10 i 11 w tym temacie
. Jest w nich sporo informacji.
Jeśli chodzi o wilki i niedźwiedzie, to nie rzucają się ot tak na ludzi ...
, więc bez obaw. ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
[ Wygenerowano w 0.148 sekund, wykonano 5 zapytań ]