To jest ciężkie wędrowanie, ale takie doświadczenie pozwala nauczyć się oceniać adekwatnie warunki i swoje możliwości. Myślę, że satysfakcję i tak masz!
Nic się nie martw sprawą skrzyneczki. Umieścisz ją tam, gdzie była poprzednio jak tylko warunki pozwolą.
No fajnie, że Wam się wyprawa podoba i nawet Staszkowa platforma zyskała uznanie u Staszka Nie mogliśmy mu odebrać tej przyjemności w przygotowaniu dla nas ogniska Te świeże gałązki były z brzóz połamanych pod naporem świeżego, mokrego śniegu.
@mały pikuś, Skorpion - obiecanego to się duuuużo zmieści przestańcie straszyć i następnym razem meldować mi się na zbiórce
@nena - tak jakbym już kiedyś oglądała Królową z tej perspektywy Czyżby to widok od strony Gęsiej Szyi?
Jak nie pamiętasz?! Przecież to była tylko kropelka rumu do kawy.... no i kropelka do herbaty
No fakt rum to był. Nie mogłem sobie tego przypomnieć. Jak widać nie mam ani głowy i ani pamięci do alkoholu, no i tyle dobrze
... ale wiesz Najważniejsze, że pamiętasz to co trzeba Bardzo się cieszę, że uchyliłeś nam rąbka tajemnicy, milczę jednak jak grób i trzymam kciuki za powodzenie!
Do pisania najlepszy ołóweczek, taki tyci z pewnej sieciówki, potem razem to wszystko w woreczek i do pudełeczka. Miejsce umieszczenia, myślę, że dokładnie tam, gdzie było Wpisywałeś się do kajeciku to wiesz jak to było przygotowane.
Czekamy więc na Twoje działania i oczywiście relację!
W najbliższą sobotę 7 lutego razem z Włóczykijką zamierzamy wielopokoleniowo poszwędać się po Gibasach i zrobić Staszkowi w chałupie troszkę zamieszania a obok chałupy ognisko.
Kurcze blade nie myślałam, że ktoś jeszcze oprócz mnie zna Mymoń czyli macie Mymoń do powtórki Nie wiem jak tam latem, ale zimą w okolicy spanko za 35 zeta, obiadek z dwu dań za dychę - nic tylko korzystać
Wszystko czego się obawiasz i tak przyjdzie pod Twoje drzwi i upomni się o swoje... każe Ci się zmierzyć, doświadczyć i zapyta czy pamiętasz co to pokora wobec sił przyrody...
Kiedy w zeszłym roku planowałam GSB napisałam, że Bieszczady będą jesienią, bo zimowe, odludne Biesy...
No i zrobił się poślizg w czasie. Trzeba szlak dokończyć bo nowe plany i pomysły czekają, trzeba skonsumować ten bieszczadzki deser – jak mawia mój Wirtualny Anioł Stróż
A tu zima. Niby nie jakaś zima stulecia, niby taka sobie zimka, więc spróbuję. Od paru lat nie byłam w Bieszczadach, wcześniej tylko latem , jesienią – zimą nigdy. Duszyczka mi drżała z powodu nieznanego i dlatego z radością przyjęłam wieść, że Piotr wybiera się ze mną
Bieszczadzki GOPR donosił, że śniegu najwyżej 20-30cm decydujemy więc, że zabieramy raczki, ale rakiety zostawiamy w domu. Każda z nich waży po kilogramie, a nasze plecaki jak to zawsze na takich eskapadach do lekkich nie należą
Tuż przed wyjazdem darkheush ze szczerego serducha podzielił się ze mną mapami na androida, jednak dodatkowo wypożyczyłam od kamykusa gps,a . Korzystanie z mapy, busoli czy gps,a w telefonie w warunkach jakich przyszło nam wędrować byłoby bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe.
Zdajemy sobie też sprawę, że będziemy wędrować dość dzikim odcinkiem Biesów. Zaopatrzeni w dobre rady wiadomo kogo w końcu ruszamy
Przejmuję Piotra w Kraku i mkniemy mikrusią do Beska. Dlaczego do Beska? Cosik mnie natchnęło, aby powtórzyć ostatni odcinek Beskidu Niskiego – wędrowałam wtedy w mżawce i mgle i za wiele nie pamiętam z tego odcinka.
Most na Wisłoku w Besku.
Fajna wiata grillowa przy rzece.
Plan jest taki, aby z Beska powędrować zielonym szlakiem do Puław Dolnych, gdzie mamy zaklepany nocleg, tam „złapiemy” czerwonego i następnego dnia ruszymy w stronę Komańczy.
To był taki dojściowy odcinek, więc nie będę się nad nim specjalnie rozwodzić. Warto jednak dopowiedzieć, że ten szlak prowadzi w sporej części wzdłuż Wisłoka i można podziwiać piękny przełom tej rzeki, progi skalne, wysokie skarpy.
Nad Wisłokiem stoi także młyn, a właściwie jego ruiny.
Musimy się przeprawić po lodzie i wodzie, aby móc kontynuować wędrówkę.
Już po powrocie z wyprawy posznupałam za tym obiektem i znalazłam takie informacje: młyn został wybudowany w 1938roku i przynależy do miejscowości Mymoń. Ciekawostką jest to, że to właśnie tutaj kręcono wiele scen z polskiego westernu „Wilcze echa”.
Western? Sznupałam dalej!
Rzeczywiście, film powstał w 1968 roku i jest polskim odpowiednik westernu – z dynamiczną akcją, brawurowymi przygodami, strzelanina, galopadami końskimi i to wszystko na tle surowego bieszczadzkiego krajobrazu
Zostawiam Wam tutaj westernowe najlepsze sceny z you tuba