Jeśli chodzi o instrumenty to było wybornie 4 gitarki grające naraz, Skrzypce, flet oraz improwizowane bębenki wink

Witam
Dania 26.11.2010 udałem się z Pudelkiem jak co roku o tej porze „Pod Potrójną” na imprezę Andrzejkowo-urodzinowo-imieninową. Ruszyliśmy z Łazisk o godzinie 7 rano koło jedenastej wylądowaliśmy w Żywcu i po godzinie 12 ruszyliśmy PKS do Kocierza. Tam ruszyliśmy zielonym szlakiem w kierunku Przełęczy Kocierskiej. W karczmie nad przełęczą dokonaliśmy piwka i posiłku. Po wszystkim ruszyliśmy dalej, po krótkim czasie docieramy na potrójną robimy kilka zdjęć i ruszamy do chatki gdzie byliśmy drudzy uprzedziła nas tylko Kuba tam zasiedliśmy spokojnie do Piwka i czekaliśmy na przyjście pierwszego solenizanta Bartka i reszty ekipy. W Sobotę po długim śnie ruszyliśmy na mały spacerek . Gdy wróciliśmy okazało śię że przybyła już ekipa imieninowa lecz samych winowajców jeszcze nie było lecz chwilę ponas dociera Sławek z resztą i imprezę czas zacząć. Spędziłem bardzo fajny weekend z doborową ekipą. A w niedziele rano z powodów służbowych uciekałem już przed dziesiątą wraz z Patrykiem i Moniką i serdecznie im dziękuje za dowóz do PKP Żywiec

A oto kilka moich foto pstryków
http://picasaweb.google.com/10861612861 … dPotrojna#

Dość odległy termin aby sie zdecydować, choć w moim przypadku stoi pod duzym znakiem zapytania bo znajomi ciągną mnie w lutym na narty wiec albo terminy się zleją albo kasy miec nie bede sad

104

(25 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

Generalnie pomysł Bardzo fajny ja miałem już okazje chadzać po górkach nocą i latem i w ziemie są twa odmienne doświadczenia ale za to oba bardzo fajne. i Powiem ze najlepiej celować w pełnie księżyca wink

105

(146 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Jeszcze w zeszłym tygodniu pisałem Dareczkowi ze może jednak wpadnę na zlot bedzie to zależało od funduszu dziś już niestety wiem ze nie będzie mnie na 100% ponieważ jade w służbowy trip już w sobote Katowice->Pionki-> Dubnica nad Vahom(słowacja) -> Bojkovice (czechy) -> Warszawa -> Katowice tak więc życze wam udanej zabawy

106

(121 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Dopóki ktoś prawnie nie zacznie ich ścigać to z nimi sie zie wygra, jak wszyscy wiedzą ja zawsze chodze w ubraniu mundurowym zauważyłem ze nawet to ich nie powstrzymuje wręcz przeciwnie na moim ostatnim wypadzie gdzie udałem się z baratem w Śląski koleś nawet próbował nas chyba przestraszyć jazdą na jednym koleś z pewnej odległości. My z bratem jesteśmy trochę walnięci na głowę i nawet to nie zmusiło nas aby mu zejść z drogi to w ostatniej chwili zwątpił zwolnił i zawrócił

To była szybka organizacja Bo młody od wtorku idzie do szpitala na 2-3 tygodnie to musiałem jakąś trase na szybko wykombinować aby coś jeszcze pochodził w tym roku . A klasyk klasykiem trzech tygodni wolnego nie dostanę to GSB muszę robić na raty to był pierwszy objaw takiego stanu rzeczy tongue

Witam Wszystkich
W Mijający już weekend wraz z moim braciszkiem udaliśmy się w Beskid Śląski a dokładnie na odcinek GSB Biegnący z Ustronia do Węgierskiej Górki.
Wędrówkę naszą rozpoczęliśmy około godziny 9 rano kiedy to opuściliśmy pociąg i ruszyliśmy na czerwony . Trasa z ustronia na równicę miła i przyjemna spokojnie pod górkę przy piwku niestety spokój zakłóciła nam wycieczka która podążała tą sama trasą a na Równicy mój brat doznaje rozczarowania po tym jak zobaczył ilość asfaltu i dojazd do schroniska . Wiec nie bawimy tam długo korzystam tylko z ubikacji robię pieczątek i Asfaltem oraz brukiem ruszamy już do Ustronia Polana tak chwilka przerwy na pączka i dalej na Czantorię. Naszczycie wspomnianej Czantorii udajemy się na wieżę widokową gdzie pierwszy raz cieszyłem się z posiadanego brzuszka bo gdyby ni eto wiatr już dawno zwiał by mnie na dół a młodemu dość efektywnie przypominał o jego lęku wysokości po opuszczeniu wieży zasiadamy do dobrego lanego radegasta który okazuje się tańszy niż polskie piwo kilka metrów wcześniej ;P po konsumpcji ruszamy dalej na Soszów i Stożek. Droga mija nam spokojnie i miło no poza mijającymi nas krosowcami którzy byli bardzo zdziwieni ze mimo ich pokazu jazdy na jednym kole mijając mnie i Krzysia musieli zwalniać ponieważ żaden z nas nie miał najmniejszego zamiaru usuwać im się z drogi. Około godziny 18 docieramy do Schroniska na Stożku schronisko puściutkie poza nami nocowała tam jeszcze tylko jedna osobo, mimo panującej tam drożyzny postanawiamy zjeść coś na ciepło Krzyś bierze pomidorówkę która się zachwyca a ja smażoną kiełbaskę po posiłku udajemy się do wskazanego pokoju dokonujemy wieczornej toalety i spożycia piwka do snu i nyny.
W niedziele budzimy się prze 7 zjadamy śniadanko pakujemy i godzina 7.20 ruszamy na szlak odcinek ze Stożka do Kubalonki strasznie się nam dłuży. Byliśmy w posiadaniu dwóch  starych map co na odcinku Kubalonka – Stecówka trochę nas dezorientuje ponieważ na mapie szlak idzie w miejscu gdzie teraz jest asfalt ja na mapie mam szlak a szlak znacząco od asfaltu odbija postanawiamy ściśle trzymać się szlaku i na dobre nam to wyszło ponieważ szlak całkiem przyjemny. Po do tarciu do Stecówki raczymy się piwkiem i ruszamy w dalszą drogę do Schroniska pod Baranią Górą potocznie przez nas nazywanym PRLowskim Molochem tongue po dotarciu do schroniska smakosz pomidorówek czyli Młody zamawia sobie pomidorówkę a ja zaopatruje się w nową mapę co by sprawdzić rozbieżności. Młody kończy pomidorówkę lecz stwierdza ze ta na Stożku była dużo lepsza ale cóż nic na to nie poradzimy ruszamy dalej po niecałej godzinie docieramy do Baraniej tam krótki reścik zjadamy ostatnie zapasy żywności ja nie umie się nadziwić zmianą jakich dokonała zaraz drzew ostatnim razem jak tam byłem to to był całkowicie zalesiony szczyt . Po Krótkim odpoczynku ruszamy dalej ponieważ czas zaczyna nas gonić i robi się coraz zimniej obliczmy ze do Węgierskiej Górki  dotrzemy około godziny 18.30 tak wiec w sam raz by zdążyć na pociąg o 18.56 tak wiec bez większych przerw i przystanków dość szybkim tempem narzekając już na zmęczenie które dawało nam już w kość docieramy na PKP ku naszemu zdziwieniu jesteśmy pól godziny wcześniej niż zakładaliśmy czyli o 18 a wcześniejszy pociąg jedzie o 18.11 zadowoleni z takiego obrotu sprawy naszą wycieczkę kończymy w pizzeri w Katowicach .
Co Przeszliśmy i co zobaczyliśmy to nasze przyjemnie się wymęczyliśmy pogoda dopisywała nam prze oba dni wpełni jesteśmy zadowoleni z naszego wypadu

A dodatkowo odkąd poznałem niejakiego pana MK tongue wszędzie widzę jego tabliczki  z tym człowiekiem w górach nie zginiemy 

A na koniec parę naszych fotopstryków

http://picasaweb.google.com/10861612861 … 031102010#

109

(146 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Przecież u ciebie niema żadnego pytajnika albo mi sie już do piwo na oczy rzuca

110

(146 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Witam

Dareczku mnie niestety z listy wykreśl nie pojawię sie tym razem na zlocie bo mój fundusz i wątroba nie wyrabia ale zato będę was wspierał mentalnie z domciu

111

(146 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

hmm mnie raczej nie bedzie chyba że wpadne na chwile posiedziec i znikne

Radek on mi jeszcze koszulki nie oddał od zeszłego sylwestra :PP

NO to tak że ja z wami na Jawornicy nie byłem to relacej wrzucam tutaj.

Nasza przygoda rozpoczeła się już w Pitek o godzinie 16 kiedy to zadowolony z plecaczkiem wychodziłem z pracy.
Ruszałem z Katowic Ligoty pciągiem w którym mieli Już być Pudelek i Karolek. Czekając na pociąg z Katowic do Żywca nagle dzwoni telefon patrze Pudel, a on z tekstem "Kaper jedziemy z Karolkiem do Tychów bo pierwszy pociąg nam nie przyjechał, mam nadzieje że zdążymy" To se myślę fajnie się zaczyna no ale nic wsiadam do przeznaczonego mi pociągu w Tychach ulaga udało im sie zdążyli, to już we trójkę rozkładamy sie grzecznie w korytarzu i jedziemy do Żywca. Na miejscu półtorej godziny przerwy tak wiec ruszamy na zakupy i do knajpki. Do PKSu wsiada z nami jakaś grupka myslimy ze wysiądą gdzieś w trasie bo z plecaczkami i w trampkach nie wyglądali na takich co by w góry szli tongue a tu niespodzianka grupka licealistów ze swoją panią z gimnazjum ruszają na Chatkę. My chwilę później dość szybko ich dopędzamy i wyprzedzamy, na chatce drobna integracja oczywiście Ja z Pudlem i Karolkiem ostatnich zdjęć nie pamiętamy. Rano pobudka piwko śniadanko i około 12 powraca Lucjan Pomagamy zebrać kilka ściętych buczków z lasu, no i Ruszamy Pudel z Karolkiem na Gibasy, a potem do Basiów do knajpy. Ja że mi sie nie chciało chodzić do Z licealistami schodzę do Basiów zrobić zapasy i powrót do chatki tam krótki reścik czyli troche snu a resztę już znacie z autopsji badź z relacji Darka. Dorzucę wam jeszcze zdjęcia od Pudla ponieważ ja nie miałem swojego aparatu wink http://picasaweb.google.pl/Pudelek2009/ … Potrojnej#

Hmm Gratuluje wykonanej roboty nie było mnie zwami osobiście ale na pewno wspierałem was duchowo, choć przedchwilą sie dowiedziałem ze byłem z wami jeszcze w innej mojej postaci Przepysznego złotego trunku o nazwie KAPER tongue

ha jest i w koncu pare moich fotków ;p http://picasaweb.google.com/10861612861 … 428082010#

116

(33 odpowiedzi, napisanych Wspomnienia ze zlotów)

20 listopada zanany jest juz z paliwa rakietowego

A ja już o takowym słyszałem i przy dobrych wiatrach taki do mnie zawędruje ale nie chcę zapeszać wieć nie powiem co to za sprzęt i kiedy do mnie trafi tongue

118

(33 odpowiedzi, napisanych Wspomnienia ze zlotów)

Witam Wszystkich Przepieknie
Mój wypad na zlot rozpoczął się już w piątek kiedy to o godzinie 16.05 ruszyłem prosto z pracy na pociąg do Żywca, w którym przesiadałem się na PKS i jada do Kocierza Basie.  Po opuszczeniu  pojazdu szlakiem chatkowym udajecie do mojej ulubionej chatki „Pod Potrójną”. W między czasie dowiaduję się ze w sobotę na chatkę ma zamiar zawitać również Angi umawiamy się ze będzie on około godziny 12 w chatce. Na chatę docieram około godziny 21 tam wita mnie Lucjan i Ewa mówią ze jest tylko jeden gość i proszą mnie abym dopilnował chaty pod ich nie obecność bo będą zachwalę jechać na dół na jakiś czas. Ja w tym czasie szamam zupkę otwieram piwko i biorę się do czytania Książki. Po powrocie Lucka chwilę jeszcze z nimi siedzę i wszyscy udajemy się sapać.
W Sobotę budzę się koło godziny 9 znowu szamam zupkę na śniadanie otwieram piwko i czekam na Angiego w pewnym momencie dostaję SMSa :nie czekaj na mnie będę dopiero koło 14” tak więc postanawiam ruszyć samotnie żółtym szlakiem gdyż chciałem zdążyć jeszcze do sklepu w Targanicach aby zakupić cosik do jedzenia zanim mi sklep zamkną. Angi informuje mnie tylko że mam sporą szansę na spotkanie Joli i rzeczywiście ją spotykam na schronie przy Jawornicy i od tego momentu do trzonki wędrujemy już razem. Resztę naszej drogi znacie już z relacji Jolanty tak wiec nie będę się powtarzał . Zlot bardzo udany nie spodziewana ilość osób i dobra zabawa dziękuję wszystkim za spotkanie i dobrą zabawę

Ps.
Zdjęcia dodam jak się ogarne tongue

119

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

I ja przewodni al.....ik forum do domu juz powróciłem, dzieki wam wszystkim za odświeżenie starych znajomości za poznanych nowych ludzi i generalnie za dobrą zabawę w waszym towarzystwie tongue

120

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

A ja naprawdę nie wiem o której zawitam

Zapomniałeś że na Trzebuńskiej był piesk z ADHD co mu nasze stopy nie przeszkadzały, burza może i była ale z tymi mózgami to przesadziłeś tongue

Mój wypad rozpoczął sie podobnie pobudka o 4 rano myju myju śniadanko i na pociąg do BB. Przed samym Bielski budzi mnie telefon od Darka z zapytaniem gdzie jesteś bo my już czekamy. Wysiadam na dworcu i spotykam wesołą kąpanie porównujemy ciężar plecaków i chcemy ruszać wtem pojawia sie Lowell i jak darek napisał chłopaków obdarował naszywkami a mi sie dostało przepysznego Ursusa którego z chłopkami wypilsmy wspólnie na pierwszym podejściu wink

Dareczku "usiądź wygodnie i oddychaj spokojne"

124

(37 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

ja poprosze dwie XL

125

(135 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Ja prawdopodobnie u Lucjana będę już w piątek wieczorem prosto po pracy a potem planuje żółtym szlakiem smigać na trzonkę