Nieźle... całą Orlą zrobiłeś na raz. Gratulacje!
p.s.
powiem Wam, że też mnie Orla kusi, może się wybiorę w najbliższych dniach...
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez sprocket73
Nieźle... całą Orlą zrobiłeś na raz. Gratulacje!
p.s.
powiem Wam, że też mnie Orla kusi, może się wybiorę w najbliższych dniach...
Jolu, w Białych Karpatach byliśmy dokładnie rok temu. Białe są bliżej nas, bardziej na północ od Małych. Ogólnie są dość podobne - lasy i wapienne skałki. Faktem jest, że takich perełek na Słowacji jest wiele, więc podobnie jak MF mam świadomość, że prędko tam nie powrócę, być może nawet nigdy.
A nie prawda, godzinka jak nic zostaje do zupełnej ciemności ![]()
Wierzcie mi - jestem jak najbardziej zwolennikiem zostawienia gór dzikich. Ale z drugiej strony chciałbym, aby jak najwięcej ludzi zobaczyło ich piękno. Przyznaję, że jest tu sprzeczność, bo im więcej ludzi pójdzie w góry, tym bardziej utracą ona swą pierwotną naturę. Dobrym przykładem jest tu Wysoka w Pieninach. Kiedyś nie było tam nic... teraz metalowe schody i poręcze. Dla mnie osobiście bardzo spadła atrakcyjność tego szczytu... ale ile dzieciaków tam wyszło z rodzicami i zrobiło szeroki uśmiech na widok panoramy na Tatry?
Wzrok masz doskonały ![]()
157 - sprocket73
135 - kisiel
53 - jolanta
47 - Cyberniok
44,5 - Gustek
43,5 - baca
35,5 - nena
26 - MF
24,5 - Darek Tlałka,
22 - darkheush
19,5 - MK
19,0 - Tomrod
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi
15,5 - Bisqp
13 - tomkos
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715, Eugeniusz Kępiński
11 - Karo
9 - bcFan
7- teksanski,mały pikuś
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek, Staszek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks,
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner
1,5 - kris_61
1 - Inga, Paweł, piotr, jasiomateuszek
Końcówka lata rozpieszcza pogodą. W ramach poznawania nowych miejsc pojechaliśmy odkrywać Małe Karpaty. Na mapie wygląda to jak nieciekawe, zalesione pagórki, o wysokości ponad 700 metrów. Na dodatek dość daleko od Polski, bo prawie pod samą Bratysławą. Jednak osobiście liczyłem, że może tam być fajnie, jak to zwykle na Słowacji.
Ponad 300 kilometrowa podróż minęła dość szybko, bo tym razem zdecydowaliśmy się skorzystać ze słowackiej autostrady. Winietę za równowartość jednego przejazdu w obie strony Kraków-Katowice zakupiłem przez internet. Można powiedzieć, że na Słowacji taniej... ale jak sobie człowiek uzmysłowi, że roczna winieta na Słowacji, kosztuje zaledwie 5x więcej, czyli dokładnie tyle ile 5 dni przejazdów Kraków-Katowice, to aż się słabo robi na te opłaty, które są u nas. W każdym razie, przed południem zajechaliśmy do Smolenic i załatwiliśmy kwatery w domkach kempingowych tuż pod samymi górami. Stamtąd robiliśmy wszystkie piesze wycieczki.
Pierwszego dnia poszliśmy na górkę Čierna skala (662). Najpierw sporo w dość płaskim terenie, po lesie i łąkach, a potem stromo go góry na skalisty szczyt.
Można powiedzieć, że zakochałem się w tych pagórkach od pierwszego wejrzenia.
Widok w stronę Smolenic.
Szlak prowadzi tylko kawałkiem skalnej grzędy, ale myśmy oczywiście poszli na dziko dalej.
Następnie zdobyliśmy bezszlakowy szczyt Veterlín (724) i z lekkim zdziwieniem znaleźliśmy na nim pamiątkową książkę wpisów, a w niej po kilka wpisów z każdego dnia, czyli chodzi tu całkiem sporo dzikich turystów. Następnie przeszliśmy dzikim grzbietem na Čelo. Widoczki mieliśmy takie:
Drugiego dnia zaczęliśmy od wyjścia na najwyższy szczyt Małych Karpat - Záruby (768).
Obejrzeliśmy ruiny zamku Ostrý Kameň (569)
Potem zeszliśmy na piwo do miejscowości Plavecký Mikuláš. Chcieliśmy tam coś zjeść, ale okazało się, że możemy dostać co najwyżej czipsy do piwa. Natomiast najprzyjemniejsza niespodzianka czekała nas na koniec dnia. Zdobyliśmy bezszlakowo nienazwany szczyt nad ta miejscowością (505). I słowo o zdobywaniu ma tu uzasadnienie, bo szliśmy dzielnie skalną granią, z małymi elementami wspinaczki, szukaniem drogi, sycąc oczy coraz to piękniejszymi widokami.
Kolejny dzień to wycieczka na najodleglejszą górkę - Vápenná (748). Najpierw długo szliśmy doliną, taką asfaltową cyklotrasą.
No a potem standardowo - stromy szczyt z pasem skałek. Ciekawostką było to, że spotkaliśmy tam chyba ze 20 psów. Taka psia góra.
Potem zeszliśmy na piwo do miejscowości Plavecké Podhradie i zwiedziliśmy całkiem okazałe ruiny zamku.
Na koniec zasuwaliśmy przez kolejne fajny pagórek Baborská (541), na którym dzień się skończył, a myśmy mieli jeszcze całkiem daleko do domu, tak że powrót wypadł z czołówkami, ale jak policzyłem trasę to wyszło ponad 40 km, więc nie ma się co dziwić.
Ostatniego dnia zwiedzamy najbliższa okolicę. Podchodzimy pod jaskinię Driny, ale nie wchodzimy, bo musielibyśmy się rozdzielić z powodu psa.
Zwiedzamy za to Smolenický zámok.
Robimy sobie jeszcze małe bezszlakowe wejście na Molpír (354).
Na koniec wreszcie jemy porządne jedzenie w knajpie pod jaskinią i wracamy do domu zmęczeni wyjazdem, ale bardzo usatysfakcjonowani ![]()
Więcej zdjęć pod linkiem: https://goo.gl/photos/9aaBF4aYC32sojEt8
o... stupaćki na Rysy ![]()
jak tam było oblodzone, to było ślisko... a na oblodzenie można i w lipcu trafić, więc może niech sobie będą takie udogodnienia... komu się nie widzi, może iść obok ![]()
Faktycznie mocny akcent na koniec wakacji - pięknie ![]()
A zachód na szczycie to już w ogóle full-wypas. Ukochana w takich chwilach zwykle wpada w panikę, że w mgnieniu oka zrobi się ciemno ![]()
co to za miejsce?
No tu:
czyli minutkę drogi przed chatką na Rogaczu, przy szlaku czarnym z Magurki
o ile to ta sama chatka... Ty jakoś szłaś koło niej górą
Z tego co można sprawdzić na http://mapy.hiking.sk/
Można chodzić przez cały rok żółtym szlakiem z Ziaru przez Baraniec aż na Rochacz Płaczliwy. Natomiast szlak zielony na Baraniec z Pribyliny jest już zamykany standardowo.
Hmm... a to może w pobliżu chatki na Rogaczu?
to ja również strzelę... na Magurce Wilkowickiej w pobliżu schroniska
Jolu, no to tak na szybko:
1) Kościelec - dość krótka trasa i ciekawa, bo łańcuchów nie ma, a przestrzeń otwarta
2) Rysy - długie podejście, łańcuchów dużo, przestrzeni jeszcze więcej
3) Kawałek Orlej Perci, np. od Zawratu do Koziego Wierchu z możliwością wcześniejszego wycofu z Koziej Przełęczy - to już taki top trudności z polskich szlaków
Pierwszy raz drabinką schodziłem kiedy miałem 10-11 lat, mama mnie zabrała. Pogoda była niekorzystna, mgła gęsta jak mleko, na górze drabinki nie było widać gdzie się kończy, ale nie pamiętam, żebym się wtedy bał.
A wiedziałeś, że tą drabinkę nad Kozią też można obejść bokiem zwykłą ścieżką? ![]()
Ty go przegapiłeś, ale wierz mi, są osoby, które tam umierają. Na drabinkę na Koziej Ukochana nie może patrzeć nawet na zdjęciach. Jeżeli chodzi o szczelinę na Granatach - nie wiedziałem o czym ludzie piszą, dopóki nie poszedłem tam z osobą, która się na niej przyblokowała.
Baraniec - potężna góra z pięknymi widokami na główną grań. Byłem w zeszłym roku ![]()
Babie jeszcze idzie przemówić do rozumu ale z psem gorzej ;-)
Zapewniam Cię, że jest dokładnie odwrotnie ![]()
Jolu, bardzo chętnie ![]()
Ale powiedz mi jaki jest punkt wyjścia, tzn. od czego owe propozycje miałyby być trudniejsze? Poprzez trudność rozumiesz bardziej długość trasy, czy może miejsca wymagające umiejętności technicznych (łańcuchy, drabinki), a może bardziej chodzi o ekspozycję, czyli przepaście, przestrzeń?
Po rewolucyjnych zmianach w Google Picasa sam już nie wiem w jaki sposób udostępniać relacje. Ogólnie mówiąc moja dobrze opisana kolekcja albumów poszła się ciąć i nie można już jej przeglądać w takiej formie jak dotychczas. Pisanie relacji w Google Photos nie podoba mi się - opisy są schowane i przypuszczam, że mało kto by do nich dotarł. Spróbuję więc zrobić to jakoś "po nowemu" ![]()
Słowacką grań Tatr Zachodnich ostatnio odwiedziliśmy w 2009 roku. Byliśmy wtedy na Rohaczach i zakończyło się to katastrofą. Ukochana uznała, że pragnę jej śmierci i nigdy nie zgodziła się wrócić w te strony. Teraz, po kilku udanych wycieczkach w wyższe partie Tatr, udało mi się ją przekonać, że będzie fajnie. Przygotowałem się dobrze: zrobiłem szeroki wywiad u osób, które tam ostatnio były, przestudiowałem mapy, opracowałem warianty trasy. Mimo wszystko czułem się bardzo niepewnie. Długa trasa prawie 30 km i 2000 metrów przewyższeń to coś więcej niż nasza standardowa wycieczka, mogło braknąć czasu lub sił. Trudne miejsca tak naprawdę można wycenić dopiero kiedy człowiek się tam znajdzie. Do tego jeszcze pies w ekipie - pierwszy raz na łańcuchach, choć akurat co do Tobiego miałem najmniej obaw.
Zaczęło się optymistycznie. Udało się wstać o 3:00 i szybko zebrać. 6:15 byliśmy już w Zubercu i jedliśmy sobie w aucie śniadanie obserwując wschód słońca. 6:45 ruszyliśmy na szlak - żołtym w kierunku sedla Palenica.
Fajnie się szło, ciut szybciej niż w czasie tabliczkowym. Przed 9:00 meldujemy się na przełęczy i wtedy wiem, że czasu już nam nie braknie. Mamy duży zapas nawet po uwzględnieniu żółwiego tempa i przesiadywaniu na szczytach. Ruszamy więc niespiesznie po grani kontemplując piękne widoki.
Pierwszy szczyt Brestová (1934) za nami, a przed nami Salatín (2046).
Choć przejrzystość powietrza nienajlepsza, to można ogarnąć wzrokiem kawał Słowacji. Z lewej Niżne Tatry, obok w tle Wielka Fatra, jeszcze dalej na prawo Góry Choczańskie z Wielkim Choczem i całkowicie z prawej Mała Fatra - PIĘKNIE!!!
Pierwsze trudne miejsce to Skriniarky. Jest tu takie przejście z łańcuchami nad przepaścią. Jak go zobaczyłem, to się wystraszyłem, że Ukochana się wycofa, ale okazało się, że ona nie zobaczyła tu nic strasznego.
Stoimy na Spálenej przed nami Pachoľa (2167). Na podejściu kolejne trudne miejsce, widać jak ścieżka w pewnym momencie kończy się pod skalną ścianą i nie wiadomo co dalej.
Tu mamy dla odmiany coś trudniejszego technicznie, ale bez przepaści. Ukochana śmignęła w górę jak kozica, a i Tobi sobie poradził bez żadnej pomocy - treningi skałkowe zaprocentowały ![]()
Byłem naprawdę dumny z Tobiego. Szukał własnej drogi jak wytrawny taternik. Nie wpadał w panikę, nie bał się. Wzbudzał ogólny podziw wśród innych turystów.
Szczytujemy na Pacholi - widok wstecz na grań, którą już przeszliśmy.
Teraz obawiałem się już tylko jednego. Że Ukochana ze zwykłego zmęczenia nie będzie chciała podejść na Baníkov i tym samym zrealizować wariant maksymalny wycieczki. Kończyła nam się woda, dzień był upalny i spożycie zaskakująco wysokie. Jednak i tutaj moje obawy okazały się wyolbrzymione. Nikt nie marudził i zdobyliśmy Baníkov (2178). Z niego taki widok na resztę Tatr Zachodnich i Tatry Wysokie.
Wracamy. Schodzimy po śladach na Baníkovské sedlo i potem widocznym na zdjęciu szlakiem w dół.
Najgorszy z całej wycieczki okazał się powrót asfaltem do Zuberca. Dłużył się ten asfalt jak Dolina Chochołowska. Przy aucie byliśmy o 20:00.
Podsumowując wycieczka udała się w 100%. Pogoda dopisała. Zdaniem Ukochanej miejsc trudnych nie było, więc z czystym sumieniem mogę polecić tą trasę osobom mającym lęk przestrzeni. Poza tym to jest Słowacja, więc ludzi na szlakach mało, nie ma męczącego tłoku, co ma znaczenie szczególnie na łańcuchach. Nikt się nie czepia o psa. Nie płaciliśmy ani za wejście do parku, ani za parking.
Dla chętnych więcej zdjęć w dobrej rozdzielczości pod linkiem: https://goo.gl/photos/KyQdbaVFDWEnSWHT9
Buki zaczynają się powoli przebarwiać.
No nie poganiaj tak tej jesieni! ![]()
No faktycznie - jodła (wystarczyło wpisać w googla). Nie wiem dlaczego od razu założyłem, że to świerk. Dookoła był gąszcz młodych świerków, ale widać gdzieś niedaleko musiały być też jodły.
Kolejne odwiedziny w Beskidzie Śląskim. Najpierw kąpiel w Brennej.
Na Starym Groniu ćwiczymy chodzenie po wieży widokowej.
Same widoki nie rewelacyjne, ale wieża jest dużą atrakcją szczególnie dla turystów z dziećmi.
Idziemy w kierunku Klimczoka. Idziemy szlakiem, zamiast grzbietem przez Beskidek. Uświadomiłem sobie, że bardzo dawno nie szedłem tędy szlakiem, bo zupełnie już zapomniałem że to taka sympatyczna ścieżka.
Bukowy las pod Klimczokiem. Uchronił się przed wiatrem, pożarem lub wycięciem. Nietypowy obrazek jak na Beskid Śląski.
Na Błatniej piękny koniec dnia. Dalekie widoki, trawy ozłocone słońcem. Czuć schyłek lata.
Można sobie posiedzieć i pokontemplować.
Jakie ładne pieski...
Na koniec zejście do Brennej w porze zachodu.
Kolejna długa fajna wycieczka za nami. Jak na lato z nie najlepszą pogodą, udało się całkiem sporo takich jednodniówek ustrzelić.
Tak, własnie tak wygląda wierzchołek jednego z najwyższych szczytów w BM-ie ![]()
156 - sprocket73
135 - kisiel
53 - jolanta
47 - Cyberniok
44,5 - Gustek
43,5 - baca
35,5 - nena
26 - MF
24,5 - Darek Tlałka,
22 - darkheush
19,5 - MK
19,0 - Tomrod
18,5 - łysy z łysiny
17,5 - rufi
15,5 - Bisqp
13 - tomkos
12,5 - harnaś wołoski
11,5 - 740715
11 - Karo
10,5 - Eugeniusz Kępiński
9 - bcFan
7- teksanski,mały pikuś
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek, Staszek
5,5 - Skorpion
5 - Macieks,
4,5 - marekk500
4 - kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner
1,5 - kris_61
1 - Inga, Paweł, piotr, jasiomateuszek
ciekawe czy ktoś rozpozna co to za miejsce?
Forum Beskidu Małego » Posty przez sprocket73
[ Wygenerowano w 0.104 sekund, wykonano 6 zapytań ]