1,951

(159 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Nena sorki, ale jeszcze raz wczytałem się w twoją recenzję i widzę tam, że spodziewałaś się "dramatu przygodowego". Nie wiem, może ja to rozumiem inaczej, ale nie oczekiwałem po tym filmie niczego z przygody, czy jakiejkolwiek rozrywki. Jest to po prostu dramat człowieka uwięzionego w szczelinie ze wszystkimi konsekwencjami takiej sytuacji, a więc brakiem jedzenia, picia, poczuciem lęku, zimna, bólu (choć tego akurat było chyba najmniej) i - co może najważniejsze - świadomością, że ta sytuacja może się skończyć po prostu śmiercią. Mając na uwadze te wszystkie okoliczności spodziewałem się, że film będzie raczej drastyczny, a nie rozrywkowy. I w tym sensie się nie zawiodłem.

A tu jest podobno autentyczne nagranie Ralstona z jego kamery, nawet jak się nie zna angielskiego to wystarczy się wsłuchać w tembr głosu tego człowieka, żeby poczuć ten dramat:
http://www.youtube.com/watch?v=_HQpvg-gvtY&NR=1

1,952

(159 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Widziałem już 127 Godzin zatem dodam od siebie, że Film jest naprawdę dobrze zrobiony, a trzeba powiedzieć, że reżyser miał niełatwe zadanie, bo jak tu ciekawie pokazać faceta uwięzionego przez kilka dni w skalnej szczelinie? Mamy zatem ciekawe zdjęcia np. bardzo interesująco sfotografowane zbliżenia palca i oka przy zakładaniu soczewki kontaktowej lub płynu pitego z butelki - fotografowanego od dołu, czy zbliżenia owadów chodzących w szczelinie oraz próby oddania majaczenia bohatera poprzez rozmyte ujęcia, liczne retrospekcje (bohater przypomina sobie zdarzenia ze swojego życia), wreszcie interesującą dyskusję bohatera z włączoną kamerą (w konwencji talk-show, czyli z udziałem wyimaginowanej publiczności). Ogólnie polecam ten film, bo i tematyka i sposób jej ujęcia są raczej niestandardowe, czyli jest to kino artystyczne.

P.S. Nena twoja uwaga o bełkocie mnie nie przekonuje - to jest właśnie autentyczne w tym filmie, bo wyobraź sobie co byś sama mówiła po kilku dniach samotnego siedzenia w zimnej szczelinie, odwodniona i głodna? Myślę, że doznania byłyby bardzo zbliżone do tego co przeżywa bohater 127 godzin... W tym sensie film przypomina też Czekając na Joe (nie wiem, czy pamiętacie np. natrętny motyw - piosenkę Boney M - kołaczącą się bezustannie po głowie Joe Simpsona)

jolanta napisał/a:

Piotrowi za dwie kanapki z pasztetem  lol

Tylko za to? O żesz ty  tongue

A tantiemy za wykorzystanie autorskiej relacji zapłaciła?  tongue

1,954

(8 odpowiedzi, napisanych Szczyty Beskidu Małego)

Nie marudźcie wink. Szyndzielnię - którą ktoś objaśniał mi jako "Skrzyczne" tongue, albo ściślej jej stoki było czasem widać...

1,955

(3 odpowiedzi, napisanych Szczyty Beskidu Małego)

Jestem zawiedziony  lol. Szczyt niski - jak mówi pewien trener - "kretowisko" i jeszcze bez żadnej historii  sad

kris_61 napisał/a:

Piotr - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło wink przeżyłeś swoja drugą młodość. smile

Ja zawsze przeżywam na zlotach młodość  wink. Od śmiechu to aż mnie przepona bolała. Ktoś się mnie potem pytał jak było, więc streściłem to jednym słowem: odstresowanie.

Mnie tylko "rozwaliła" w tej chatce informacja wywieszona na oknie przy drzwiach - "Zakaz!!! spożywania alkoholu na terenie schroniska" (sic!)  lol  lol . Dokładnie "schroniska". I to chyba jednak jest schronisko. Tyle, że jak na schronisko to standard jest jednak dość niski, bo co to za schronisko bez prawdziwej gastronomii? Kaper nam z rechotem pokazywał ten napis mówiąc "Ciekaw jestem co na to powie Darkheush". Nie wiem czy pamiętacie, bo było to jeszcze na długo przed przyjściem głównej grupy zlotowiczów, ale chatar robił nam trochę kwasów o ten zakaz. Zwrócił nam uwagę, żeby pić na zewnątrz, a potem nagle zmiękł i odwołał ten zakaz. Ogólnie poczułem sie troszkę jak w dawnych szkolno-kolonijnych czasach...

Kris_61, a gdzie Ty byłeś, że cię (znowu) nie było?

No tak. Djinn jak zwykle zabawił się w paparazziego. Czułem, że te jego przyczajania się z aparatem znowu tak się skończą  tongue

nena napisał/a:

Miejscami, aż się popłakałam

Nie było aż tak źle wink. :Powiedział bym, że nawet było dość grzecznie hi hi

Koledzy, dziękuję za Komin pokutników i 127 Godzin. Będzie co czytać i oglądać w najbliższe zimowe wieczory (z lampką koniaczku wink)

Zlot w skrócie (skrucie?)  wink:
Jadę via Wadowice do Andrychowa i tam ładuję do autka Darkheusha. Chciałem, żeby pojechał ze mną do Wilkowic i szedł z grupą Wielkiej Latary, ale uparł się, że musi wysiąść w Kozach (meeee!), bo tam czekają na niego jakieś ochle... znaczy się grupa zlotowiczów. Na dworcu w BB długo szukamy się z Jolą, ale wreszcie jest ona, Akall i Darek Tlałka. Teraz jazda po Lowella i Czarownicę, którzy mieszkają przy jakimś stadionie. Pod kamienicą Lowella następuje gruppenfoto i jedziemy do Wilkowic. Dalsza część trasy to głównie buszowanie w chaszczach i wynajdywanie jakichś ośnieżonych skałek, tudzież dziur w skałkach i w ziemi (w jednej z nich zwanej Wietrzną Dziurą znika na dłużej Lowell, na szczęście wraca na powierzchnię nawet niespecjalnie ubabrany). Wreszcie wpadamy we mgle na schronisko na Magurce. Tam siedzi już grupa nafciarzy pod dowództwem Kapra. Nie ma specjalnego uboju, są tylko gadki. Wreszcie wychodzą, a my jeszcze trochę siedzimy. Potem i my ruszamy i dochodzimy do Chatki na Rogaczu. Jest jak cholera ślisko, Kaper nawet liczy na to, że ktoś z nas ślicznie fiknie pod Chatką, ale niedoczekanie jego - wszyscy schodzimy bez potłuczeń. W Chatce trwa wielkie oczekiwanie na przyjście grupy Darkheusha i Ufoka, w międzyczasie zapada zmrok, a ich jak nie było, tak nie ma. Dochodzą do nas tylko strzępy informacji, że ktoś gdzieś ich widział lub słyszał pijących (pijanych?) na trasie... W międzyczasie dochodzi też Gosia, Djinn, Xaga i Bułgar. Dalszej części wieczoru, po przyjściu Darkheusha, Ufoka i spółki, nie będę szczegółowo opisywał - wiecie jak to jest - intensywna konsumpcja trunków i jadła, z towarzyszeniem coraz głośniejszych rozmów między forumowiczami wink. Do tego dochodzą - niestety nieudane - próby zatrzymania Joli i Darka Tlałki w Chatce (warioty wracają po nocy do BB wink). Ja ląduję w łóżku standardowo koło 11:00, inni troszkę później... wink Rano gadki-szmatki, konsumpcja serdelków, pakowanie itp. itd., dochodzi MK z pięknymi rakami. Darkheush planował wprawdzie, że przejdzie przez Magurkę i Czupel do Czernichowa, ale na widok jednego Absolwenta tongue, postanawia nieco skrócić trasę wracając z nami do Wilkowic. Wreszcie następuje wylewne i płaczliwe pożegnanie i schodzimy w składzie: MK, Darkheush, Iza i ja czarnym szlakiem do Wilkowic i jazda do domu.

1,961

(8 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Ciekawy temat - myślałem, że to anons kolejnego zlotu w okolicach Bożego Narodzenia  tongue
A tak powaznie: Jolu jak zwykle piękne zdjęcia, a Grota to można już powiedzieć jest nasz forumowy hicior wink, czyli miejsce, którego nie wypada nie znać.

1,962

(16 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Bardzo bolało Lowell to lądowanie 4 literami w kosodrzewinie?  big_smile Wszystkie części ciała masz całe? tongue

Ciekawy pomysł Lowell. Ja już to kiedyś proponowałem adminowi mojej strony, ale coś kręcił nosem na te zagnieżdżone mapy google'a. W sumie nie wiem dlaczego? Jak możesz przybliżyć zagadnienie to będę wdzięczny (w sumie może być też na zlocie  wink)
P.S. Zdjecie Chocza - bajka.

Witajcie!
Postanowiłem nieco uatrakcyjnić swoją relację dodając dwa pliki-mapki - pod opisem trasy znajdziecie po lewej stronie plik w formacie klm, który można otworzyć w darmowym programie Google Earth, zaś po prawej coś w rodzaju zrzutu ekranowego, który otwiera się przy pomocy kliknięcia miniaturki i nie wymaga instalacji żadnego oprogramowania.
Przypominam, że moją relację można znaleźć tutaj:
http://www.wierchy.org/Galerie/Slowacja … index.html
A na koniec chciałbym przeprowadzić coś w rodzaju ankiety, czy takie rozwiązanie się wam podoba i chcielibyście, żeby dodać coś takiego do innych tras? I co ewentualnie można by zmienić? Proszę wybrać jedną z trzech możliwości i ew. dodać jeszcze jakiś komentarz:
a) tak, właśnie na to czekałem (-am), wizualizacja trasy na mapie to strzał w 10,
b) przeszkadzają mi takie "wodotryski",
c) mam to gdzieś - możesz się nie wysilać  wink
P.S. Na zakończenie dodam, że mapki należy oczywiście traktować jako poglądowe, a nie jako gotowy track do załadowania do GPS (nie biorę odpowiedzialności za tych, którzy polecą do przepaści, bo ślepo zawierzą maszynie wink).

1,965

(16 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Jolu - ładnie to tak? Chcesz nam tutaj zabić admina? wink

1,966

(87 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

jolanta napisał/a:

Piotrze, autko możesz zostawić tam gdzie ja to zrobię czyli pod pawilonem Rogacz w Wilkowicach.

Właśnie to miałem na myśli, a o BB myślałem jedynie chwilowo tj. na czas spotkania.

1,967

(87 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Dość wczesna ta pora spotkania w BB. Jak by nie było mam do was ok. 100 km jazdy, zatem nie pogniewał bym się, jakby spotkanie było ok. 10:00. Mogę też kogoś zabrać po drodze (trasa Wadowice, Andrychów, Kęty itd.), ale o tym proszę pisać do mnie "na priva". Darku T. - czy na dworcu PKP w BB można się gdzieś zatrzymać samochodem?

1,968

(16 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

MK ja mam bardzo podobne raki, jak się wyraziłeś "z dolnej półki" - prawdopodobnie jest to model CT Pro Light lub Super Ice, aczkolwiek są do siebie tak podobne, że pewności niestety nie mam. Wszystkie te "koszyki" są bardzo wygodne w zakładaniu i nie wykazują tendencji do spadania. Do tego można je dopasować do niemal każdych cięższych górskich butów. Dwa razy już spisały się na medal w Tatrach (ostatnio na Kościelcu), a kolega używał podobnych CT w Alpach, więc czegóż więcej chcieć? wink

Co do aut w górach - jak najbardziej popieram.

1,969

(87 odpowiedzi, napisanych Planowane zloty)

Darku Tlałko - też pozwolę sobie dołączyć, bo trasa zapowiada się ciekawie wink
P.S. Znam twoją trasę Marcus. Jest lajtowa, a spodziewałem się czegoś ostrego  tongue.

1,970

(14 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))

Nena tam jest biało bo to lodowiec wink. W dolinach było oczywiście lato. Co do następnego celu to jeszcze zobaczymy wink

1,971

(14 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))

http://www.wierchy.org/Galerie/Alpy/200 … ndex1.html  wink

Rejon jest dość znany z tego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C3%96tzi

1,972

(6 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Tan na zdrowy rozum to chyba nie, ale nie jestem prawnikiem, więc na 100 % tego nie wyjaśnię. W praktyce jak "zakiblujesz" w takim miejscu i nie będziesz śmiecić, hałasować, czy palić ognia, to nikt się do Ciebie nie doczepi wink

1,973

(6 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Sprawę reguluje Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 o Ochronie przyrody, która w art. 15 pkt. 23 podaje, że:

"W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się (...) biwakowania, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska;"
Co w praktyce oznacza, że jeśli takiego miejsca dyrektor nie wyznaczy, to nie można nigdzie biwakować.

Wyciąg jest dostępny tutaj:
http://www.tpn.pl/files/news/editor/fil … wyciag.pdf

1,974

(14 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))

nena napisał/a:

A gdzie dokładnie zatrzmywałeś się w lecie, jeśli można widzieć ?

Dwa razy w Fügen w Zillertal:
http://mapy.google.pl/maps?f=q&sour … 1&z=15

oraz w Vent w Oetztal:
http://mapy.google.pl/maps?f=q&sour … ,10.912417
W drugim przypadku google maps podaje błędne dane - zaznaczona miejscowość to nie Sölden, w którym nota bene też miałem okazję zabawić, a zasłynęło w naszym towarzystwie z tego, że kol. Piotrek-ornitolog koniecznie chciał tam udać się na pokaz do wiele obiecującego teatrzyku z napisem Showgirls  lol. Jako dowód stronka Vent:
http://www.vent.at/main/DE/VE/WI/orte/index.html

1,975

(14 odpowiedzi, napisanych Pasma pozakarpackie (Alpy, Kaukaz, Apeniny ect.))

No tak - widać, że biolog był w Alpach, bo więcej ptaków na zdjęciach niż gór  tongue.
A tak poważnie to super zdjęcia. Alpy Austriackie to można powiedzieć mój konik - byłem tam 3 razy, choć nigdy zimą wink. Ze znanych mi miejsc najbliżej rejonu Kossen jest Kufstein - bardzo ciekawa twierdza, w której w XIX wieku więziono m.in. polskich powstańców.