Zlot w skrócie (skrucie?)
:
Jadę via Wadowice do Andrychowa i tam ładuję do autka Darkheusha. Chciałem, żeby pojechał ze mną do Wilkowic i szedł z grupą Wielkiej Latary, ale uparł się, że musi wysiąść w Kozach (meeee!), bo tam czekają na niego jakieś ochle... znaczy się grupa zlotowiczów. Na dworcu w BB długo szukamy się z Jolą, ale wreszcie jest ona, Akall i Darek Tlałka. Teraz jazda po Lowella i Czarownicę, którzy mieszkają przy jakimś stadionie. Pod kamienicą Lowella następuje gruppenfoto i jedziemy do Wilkowic. Dalsza część trasy to głównie buszowanie w chaszczach i wynajdywanie jakichś ośnieżonych skałek, tudzież dziur w skałkach i w ziemi (w jednej z nich zwanej Wietrzną Dziurą znika na dłużej Lowell, na szczęście wraca na powierzchnię nawet niespecjalnie ubabrany). Wreszcie wpadamy we mgle na schronisko na Magurce. Tam siedzi już grupa nafciarzy pod dowództwem Kapra. Nie ma specjalnego uboju, są tylko gadki. Wreszcie wychodzą, a my jeszcze trochę siedzimy. Potem i my ruszamy i dochodzimy do Chatki na Rogaczu. Jest jak cholera ślisko, Kaper nawet liczy na to, że ktoś z nas ślicznie fiknie pod Chatką, ale niedoczekanie jego - wszyscy schodzimy bez potłuczeń. W Chatce trwa wielkie oczekiwanie na przyjście grupy Darkheusha i Ufoka, w międzyczasie zapada zmrok, a ich jak nie było, tak nie ma. Dochodzą do nas tylko strzępy informacji, że ktoś gdzieś ich widział lub słyszał pijących (pijanych?) na trasie... W międzyczasie dochodzi też Gosia, Djinn, Xaga i Bułgar. Dalszej części wieczoru, po przyjściu Darkheusha, Ufoka i spółki, nie będę szczegółowo opisywał - wiecie jak to jest - intensywna konsumpcja trunków i jadła, z towarzyszeniem coraz głośniejszych rozmów między forumowiczami
. Do tego dochodzą - niestety nieudane - próby zatrzymania Joli i Darka Tlałki w Chatce (warioty wracają po nocy do BB
). Ja ląduję w łóżku standardowo koło 11:00, inni troszkę później...
Rano gadki-szmatki, konsumpcja serdelków, pakowanie itp. itd., dochodzi MK z pięknymi rakami. Darkheush planował wprawdzie, że przejdzie przez Magurkę i Czupel do Czernichowa, ale na widok jednego Absolwenta
, postanawia nieco skrócić trasę wracając z nami do Wilkowic. Wreszcie następuje wylewne i płaczliwe pożegnanie i schodzimy w składzie: MK, Darkheush, Iza i ja czarnym szlakiem do Wilkowic i jazda do domu.