Hallo,1. prawie kazdy wie, ze Chatka to dosyc szczegolny obiekt, ktory wyraznie rozni sie od obiektow normalnej bazy noclegowej. W latach 80 nie bylo telefonow(rzadkie egzemplarze bywaly w biurach), komorek, faxow itd, a mimo to ludzie potrafili sie na gebe ugadac na nastepny przyjazd lub impreze na chalupie. Jasne, czasy sie troche zmienily i mozliwosci porozumiewania sie na odleglosc to zupelnie inny swiat niz przed 30 latami. W zasadzie z Chatki nikogo sie o zmroku juz nie wyprasza(lo) – po co se ma krzywde w lesie albo na szlaku zrobic albo po co ludzi po nocy po lesie szukac. To ze chatkowy nie potwierdzil czyjejs rezerwacji – no coz w zasadzie nie powinno wychodzic sie z zalozenia, ze „jest zarezerwowane“, bo potwierdzenia nie ma. A gdyby potwierdzil rezerwacje, a po zmierzchu przyszlaby grupa 20-30 osob, to w zasadzie pomimo zarezerwowanych miejsc chatkowy powinien tych ludzi przyjac wszystkich na noc bo takie jest niepisane prawo Chatki. Kiedys wszyscy to wiedzieli i nikt sie nie dziwil gdy chalupa pekala w szwach, a ludzie, jakies nocne Marki wciaz noca przychodzili i co bylo zrobic - trzeba bylo ich przenocowac, chociarz nieraz juz ludzie swoj kram do spania sobie porozkladali. Wylaczne prawo jakiejs grupy do Chatki nigdy nie istnialo(za moich czasow) chociazby z w/w powodow.
2.Sprawa alkoholu jest stara jak Chatka. wiekrzosc sie do niej zawsze stosowala. Kto se chcial wypic, robil mala((klubowicze lub tzw. Ekipa chatkowa) impreze w Hindenburgu, dawniej w Ciurloku, ZEP-ie a pozniej w stodolce. Ponadto przed Chalupa, na Ganku albo lawkach zawsze sie polewalo – w koncu m.in. po to czlowiek tu przyjezdzal. „Wiecej alkoholu – lepsza impreza“ – ale to kierownik/chatkowy pozwala na cos wiecej lub mniej w zaleznosci od tego, jak sie ludzie zachowuja, co to za ludzie, ile gorzaly maja i jak ja pija.
3. Zachowanie obslugi – hm za moich czasow ludzie sie skarzyli, ze wykrecalem bezpieczniki o 22.00. Ale mialem inna zasade – jak wszyscy zjedli i odpoczeli, to gasnelo swiatlo, albo ludzie brali sie za porzadki – mycie garow , noszenie wody, wylewanie pomyj, smieci, noszenie drewna …..itd. Bylo gotowe – sprawdzaly dziewczyny i wtedy mozna bylo sie bawic, grac na gitarach itd. Alkohol byl zawsze w mojej gestii – czasami trzeba bylo polewanie przyhamowac(nawet to na zewnatrz) i tak sie robilo. Do pomocy bylo zawsze paru z Ekipy chatkowei(K. Mrowka, bracia Podczaszynscy, A. Schab, Ekipa z Gliwic, Ajflik, Iwanski Chris no i nasze dziewczyny.) i gdy chatkowy sluzbowo musial pic z Lesniczym, Gajowym albo z Goralami to oni pelnili moje obowiazki i to jak. Naturalnie nastepnego dnia ja tez musialem troche odchorowac to i zdarzalo sie, ze czasem na kogos warknalem – rzecz ludzka i mysle, ze w najlepszej rodzinie sie zdarzy ale Regulamin byl raczej tak dla jaj – teraz to co innego IV RP itd czasy sie zmienily, Europa stoi u drzwi.
4. Panowie – roztrzasanie ktory chatkowy jaki jest, byl albo jak sie zachowal albo jak sie osmielil wyrazic i zachowac…he he he – to se mozna przy nastepnej okazji przy kielichu wyjasnic i sie posmiac, ze czlowiek sie tym przejal i te pierdoly do serca wzial.
5. W porownaniu do naszej generacji macie prawie wszystko – (mysmy mieli tylko kupe humoru, ochoty do realizowania wspolnych przedsiewziec „troche“ gorzaly i piwa i kupe marzen) a i tak nie jestescie ani troche bardziej zadowoleni z pobytu w Chatce niz my starzy. Jezeli chcecie miec rezerwacje noclegow, bufet, czysta posciel, swoj pokoj, klimatyzacje, to musicie jechac do innych baz noclegowych – do tych z 4 * i wiecej – tez tak robie. Jak chce sie spotkac z fajnymi ludzmi, ktorzy „kochaja proste gorskie zwyczaje“ wspolne przebywanie i turystyczna atmosfere i wedrowke – to jade do Chatki.
Servus
Jasiek (kierownik 1982-1984 siedze za Odra i Nysa dlatego text jest - no nie calkiem czytelny)