Temat: Zimowa Grota z metą na Gibasach czyli lajtowa wyrypa :D
To miała być lajtowa wycieczka i w sumie … była ![]()
Z półgodzinnym opóźnieniem pakuję się w niedzielę do autka Joli, w którym już siedzą lowell79 z Czarownicą Zpogodnej. Mkniemy w kierunku Kocierskiej, a następnie Lasu. Auto parkujemy przy tartaku w Lasie. Po 10 minutach dołącza do nas Piotr. W pełnym rynsztunku wyruszamy żółtym szlakiem w kierunku Groty Komonieckiego. Pogoda piękna, mróz około – 17 stopni, ale przy mocno grzejącym słońcu niemal w ogóle nieodczuwalny. Szlak na początku to istne lodowisko
. gennaro byłby nim zachwycony !
![]()
Pomimo kilku lodowych przeszkód trasa bardzo przyjemna, w sam raz na niedzielny rodzinny spacerek ![]()
Około południa jesteśmy przy Grocie wypatrując tam zapowiedzianych Forumowiczów. Z żalem stwierdzamy, że naszych brak
, za to tłumy „obcego” nam ludu zdążyły się tu już na dobre zadomowić. Na sam na sam z Grotą nie ma więc tego dnia co liczyć. Odłamywane sopelki lodospadu, „kretyński” pomysł wspinaczki po lodospadzie i walenie po nim rakami wprawia mnie w osłupienie …
.
Rozkładamy się nieco z boku i utrwalamy aparatem prawdziwe dzieło natury, póki jeszcze jest co …
W nadziei, że tłum się nieco przerzedzi, schodzimy do wodospadu na Dusicy, który zmrożony prezentuje się równie imponująco jak ten przy Grocie.
Po powrocie pada propozycja odwiedzin Stacha na Gibasach
, kierujemy się więc w stronę Anuli. W międzyczasie dzwoni do nas jardo, że zamierza z dziewczynami dotrzeć z Potrójnej do Groty. Mamy więc nadzieję spotkać go gdzieś na trasie
.
Pod Anulą wita nas Inga z koleżanką i kolega jarda oznajmiając, że jardo „utknął” gdzieś za nimi powyżej z Anią, ale dzielnie maszerują do przodu.
Rzeczywiście, po chwili ukazuje się nam siedząca w śniegu postać z dzwoneczkiem i dzieckiem
. Nie mamy wątpliwości - to jardo.
![]()
Pamiątkowa fota z jardem i bardzo dzielną Anią i ruszamy w dalszą drogę zahaczając jeszcze o samą Anulę w nadziei na ładne widoczki. Oprócz smogu w dolinie, nie widać z tej strony praktycznie nic
.
Szlak zielono-niebieski w kierunku Gibasowego Gronia niby przetarty, a mimo to zapadamy się raz po raz w bardzo głębokim śniegu. To nas trochę wymęczyło.
Mocno grzejące popołudniowe słońce i widok Tatr daleko na horyzoncie motywuje nas do dalszej wędrówki. Największa bowiem niespodzianka czekała na nas dopiero na Gibasowym Siodle
. Naszym oczom ukazał się tam całkiem nienaruszony butem stok Gibasowego Gronia
. Ktoś nieśmiało, prawie w locie, przebiegł po nim tylko skiturami.
Jako, że godzina już popołudniowa, czeka nas jeszcze dzisiaj powrót do Lasu, zastanawiamy się czy nie zawrócić ….
Z drugiej strony spotkanie u Stacha , możliwość odpoczynku w cieple, wypicia gorącej herbaty i zjedzenia w końcu taszczonych przez Jolę cały dzień kiełbach powoduje, że decyzja odwrotu odchodzi w zapomnienie i postanawiamy przecierać szlak zielony aż do Stacha….
W tym miejscu, w imieniu kobiet uczestniczących w tej iście lajtowej wyrypie, muszę podziękować chłopakom lowellowi i Piotrowi, bez których, pomimo naszej przewagi
, pewnie byśmy sobie same nie poradziły.
Na Gibasy docieramy przy pięknie zachodzącym słońcu. W ciepłej chacie Stacha spędzamy jakieś półtorej godziny, po czym udajemy się ścieżką do Ślemienia, a potem już tylko 4,5 km asfaltem do tartaku w Lasie
.
Dziękuję moim współtowarzyszom za ciekawie spędzoną razem niedzielę
. Pierwszy raz szłam po tak głębokim śniegu, więc miałam okazję przekonać się jak to smakuje.
Nie żałuję, było super, chociaż zdaję sobie sprawę, że przy innych warunkach pogodowych pewnie już tak super by nie było …
.
po kliku na zdjęcie mój albumik z wycieczki ![]()
Ostatnio edytowany przez nena (2012-02-13 17:51:37)
