Temat: Festiwal Biegowy w Krynicy 2012 z Jaworzyną na deser
Witam!
Jak pewnie niektórzy wiedzą w ostatni weekend odbył się Festiwal Biegowy Forum Ekonomicznego w Krynicy, chyba największa tego typu impreza biegowa w Polsce, z ogromną jak na polskie warunki oprawą medialną (widziałem nawet relacje z tej imprezy w ogólnodostępnych kanałach telewizyjnych, co jest raczej ewenementem, bo sport amatorski i masowy zazwyczaj ich guzik obchodzi). Impreza jest rzeczywiście robiona z niespotykanym w Polsce rozmachem: dziesiątki wynajętych domów wczasowych, setki wolontariuszy, olbrzymie biuro zawodów, połączone z kiermaszem sprzętu biegowego, ale i nie tylko (widziałem też np. rakiety śnieżne). Do tego kilkadziesiąt różnych biegów od deptakowych przebieżek dla maluchów przez "życiowe" 10 km, Koral Maraton i biegi górskie na Jaworzynie, a na 100 km ultramaratonie dla największych twardzieli kończąc. Do tego masa różnych imprez towarzyszących, ale o tym więcej można przeczytać tutaj:
http://www.festiwalbiegowy.pl/
W Krynicy znaleźliśmy się w piątek i od razu zastaliśmy jako grupa biegowa AZS AWF Masters zakwaterowani w dwóch domach wczasowych. Warunki świetne, pokoje czyściutkie ze schludnymi łazienkami.
Tego samego dnia następuje rejestracja zawodników w biurze zawodów które wygląda tak:
Następnego dnia już o 3:00 (w nocy) zaczynają się nasze imprezy biegowe, bo o tej właśnie porze wyruszają w trasę ultramaratończycy.
Autor nie jest aż takim zapaleńcem i spokojnie śpi do rana, żeby punktualnie o 12:15 wystartować w życiowej dziesiątce, czyli 10 km biegu na trasie Krynica - Muszyna. Miejsce startu jest na krynickim deptaku i wygląda tak:
Na starcie jest 1200 zawodników, czyli całkiem spory tłum. Trasa biegnie cały czas asfaltową drogą krajową i jest lekko pochyła, bez żadnych podbiegów, więc jest idealnym miejscem do ustanawiania tzw. życiówek. Następuje załadunek naszych rzeczy osobistych do autobusów, które będą na nas czekać na mecie w Muszynie, rozgrzewka na deptaku i sruuuu... ruszamy na trasę biegu. Biegnie się świetnie, zewsząd otacza mnie kupa luda, jedni mnie wyprzedzają, inni zostają w tyle, ja "przyczepiam się" do jednej naszej mocnej koleżanki Beci i tak lecimy kilometr za kilometrem, tempo naprawdę ostre... Wytrzymuję tak do 6-7 km, potem niestety albo Becia przyspiesza, albo, co bardziej prawdopodobne, mnie opuszczają siły i widzę już tylko coraz bardziej oddalające się plecy i pośladki koleżanki, ale nie odpuszczam i ciągnę do końca. Wpadam na metę po 0:46:19 h. Do życiówki ze Skawiny brakuje jakieś 30 sekund, ale nie jest źle, zwłaszcza jak porównam to z moim kiepściutkim wynikiem z tegorocznych Brzeszcz (ponad 48 minut), poza tym jestem naprawdę zadowolony, bo zwalczyłem naciągnięcie mięśnia pośladka, które męczyło mnie w zeszłym tygodniu i zmusiło do rezygnacji z wtorkowego treningu. W nagrodę dostajemy fajne oddychające koszulki, pamiątkowe medale, a nawet czapeczki z daszkiem (szkoda, że różowe ale kobietom w domu pasuje jak ulał
). Jest też oczywiście nieśmiertelna grochówka z chlebkiem, a potem powrót autobusem do Krynicy.
Wieczorem zżywamy się wędrując po knajpkach, których w Krynicy jest od groma.
W niedzielę wstaję z myślą o zwykłym treningu biegowym, w końcu to tylko 10 km, aliści... wczoraj był bieg, zawody, a nie trening i o ile na treningu takie 10 km to jest nic, o tyle teraz nieźle mnie bolą mięśnie, jestem lekko "zakwaszony" i ogólnie zmęczony, ale siedzieć w pensjonacie przecież nie będę, no bo jakże to tak? Zatem zbieramy się grupą i wyruszamy na...
Jaworzynę Krynicką (1114 m), na której - wstyd się przyznać - byłem wieki temu i to jeszcze kolejką, więc nie ma o czym gadać - góra niezdobyta.
Trasa jest stroma i wiedzie częściowo nartostradami, a częściowo lasem:
A ja idę ubrany zupełnie nie górsko, lecz typowo na biegowo, bo nie mam ze sobą nawet górskiego obuwia:
I tak docieramy na szczyt, gdzie jest jarmark i ogólna "Gubałówka", ale w sumie sympatycznie:
Robię też pamiątkową fotę:
I można już schodzić do doliny:
W sumie dwa, piękne i bardzo aktywne dni z bieganiem i trekkingiem. Może ktoś się z was skusi
(a kryzys nie załatwi imprezy
) i zobaczymy się w Krynicy za rok? Kto to wie? ![]()
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa