Temat: Królowa Beskidów spełnia marzenia :) (01.05.2013)
Wypad w góry z braćmi chodził mi już długo po głowie. Ale nie tak łatwo się zgrać kiedy jeden jest w Polsce parę razy w roku, a drugi ciągle zapracowany. Dzisiaj mogę powiedzieć ,że w końcu się udało i była to kolejna, bardzo udana wędrówka. A Babia Góra pogodowo jest dla nas wyjątkowo łaskawa
Szymek bardzo chciał zdobyć Babią, mnie się marzyła Perć Akademików, ale miała być tego dnia jeszcze zamknięta. Marcin podpowiedział wersję trasy od strony Słowackiej, którą szedł z Piotrkiem zimą zeszłego roku. I to był świetny pomysł!
Zaczynamy od Oravskiej Polhory, gdzie na parkingu przed schroniskiem Slana Voda zostawiamy samochody. Żółty szlak będzie nas prowadził aż na sam szczyt. Początek naszej drogi idzie świerkową aleją.
Jest mgliście, pochmurno i chwilami pojawia się mżawka. Ale oczywiście wszyscy jesteśmy przekonani ,że to jeszcze ulegnie zmianie
Przechodzimy przez mostek nad Bystrą. Ja strzelam spustem aparatu gdzie tylko popadnie z myślą o relacji
Kiedy teren zaczyna się "otwierać", z mgły wyłania się wiata, w której robimy sobie przerwę na śniadanie. Jak się okazało, to była bardzo strategiczna przerwa, bo kiedy ruszyliśmy w dalszą drogę, zaczęło się dziać coś dobrego...
Jesteśmy uratowani! Słońce! Dzięki Ci o Królowo!
Wszystko co szare i mokre, zostawiamy za sobą. Robi się coraz cieplej. Wszyscy już idziemy w koszulkach z krótkim rękawem, ja nawet odpinam nogawki w spodniach, co zresztą okazało się błędem
Zgodnie uznajemy ,że podejście od tej strony jest dosyć łagodne i sprawnie zdobywamy Diablak. Na szczycie jest słonecznie i praktycznie nie wieje. Pogoda wymarzona.
U Baby nie siedzimy długo. Mamy ochotę na zimne piwo, po które trzeba jeszcze zejść do schroniska na Markowych. Kiedy schodzimy z Przełęczy Brona, jestem trochę przerażona tym, że będę musiała później wejść z powrotem. Przed schroniskiem zajadamy się sałatką, ciastem mojej bratowej, raczymy się piwkiem. Wiesiek podejmuje męską decyzję o powrocie na szlak. Chłopaki ruszają ostro w górę, a ja z Marcinem idziemy spokojnie, tempem konwersacyjnym
I ani się spostrzegliśmy a już byliśmy na Przełęczy. Tym razem to Marcin jest pociągającym smarkaczem
Zaczynamy podejście na Małą Babią.
Krótko podziwiamy widoki i "cisnymy na dół".
Królowa Beskidów spełniła moje małe marzenie. A w zasadzie spełnili je: Jacek, Szymek, Marcin, Wiesiek i Heniek
Dziękuję!
Całość zdjęć pod linkiem: https://picasaweb.google.com/1092111295 … directlink
Ostatnio edytowany przez Hanuś (2013-05-03 06:40:12)
"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka
